Indie

Rozdrabnianie Indii: czy powstanie stan Telangana?

 

Telangana 2

9 grudnia 2009 r., rząd indyjski wstępnie zapowiedział możliwość utworzenia kolejnego stanu. Spokojnie, republika Indii nie dokonała aneksji żadnego obcego terytorium. Nowy obszar administracyjny miałby powstać przez odłączenie regionu o nazwie Telangana od południowoindyjskiego stanu Andhra Pradeś. W chwili pisania tych słów  wyodrębnienie Telangany nie jest jeszcze stuprocentowo pewne. Tym niemniej, warto zadać sobie pytanie dlaczego w ogóle niektórzy żądają powstania tego stanu i co to może oznaczać.

1=1+1, czyli wiecznie podzielony region

Aby to zrozumieć, należy odbyć w podróż przeszłość, aż do czasów kolonialnych. W epoce rządów Albionu subkontynent dzielono na dwa rodzaje obszarów: Indie brytyjskie (British India), czyli terytoria bezpośrednie podlegające Londynowi i ,,księstwa’’ (princely states), państwa teoretycznie półzależne. Ów podział, wynikający z takich a nie innych dziejów podboju Indii, był szalenie chaotyczny i przecinał wiele obszarów w miarę jednolitych, a przynajmniej sobie z wielu powodów bliskich. Taka sytuacja była również w regionie, który obecnie stanowi stan Andhra Pradeś. Większość mieszkańców tego obszaru łączy jeden język: telugu. Jednakże część tego regionu znalazła się pod bezpośrednią władzą brytyjską, inna zaś, o nazwie Telangana, pozostała pod władzą ,,księstwa’’ o nazwie Hajderabad (ang. Hyderabad). W efekcie przed dekady losy tych dwóch części jednego regionu językowego toczyły się zupełnie inaczej.

W 1948, w rok po zakończeniu władzy brytyjskiej, Indie, nie bez nacisków i zbrojnej interwencji, włączyły do siebie państwo Hajderabad.  W 1953 zdecydowano o utworzeniu stanu Andhra Pradeś, które miałoby obejmować cały obszar języka telugu: z tych obszarów, które należały do Hajderabadu i z tych, które należały do Brytyjczyków. I tu pojawił się problem: część pohajderabadzka, czyli Telangana, okazała się w stosunku do części probrytyjskiej bardzo zacofana ekonomicznie. Zresztą, jeszcze przed niepodległością na terenie Telangany silny grunt zdobyli komuniści, którzy najpierw toczyli wojnę z władcą Hajderabadu, a potem przez lata nie uznawali władzy republiki Indii i zwrócili przeciw niej ostrze swojej partyzantki.

Choć może to zdumiewać, po 61 latach ów wewnętrzny podział Andhra Pradeś nie został zaleczony. Telangana jest ciągle biedniejsza od pozostałych obszarów stanu. Na jej terenie wciąż silna jest skrajna lewicowa partyzantka (tym samym Telangana stanowi część tzw. ,,czerwonego pasa’’ Indii, czyli obszarów zbrojnej aktywności komunistów).  Dlatego też W Andhra Pradeś istnieją liczne organizacje i partie, które od lat nawołują do wyodrębnienia Telangany. Twierdzą oni, iż to pozwoli zacofanemu regionowi wreszcie się rozwinąć.

Mimo ich licznych niepowodzeń, nagle wydaje się, iż zwolennikom odłączenia Telangany uda się postawić na swoim. 29 listopada K. Chandrasekhar Rao, przywódca Telangana Rashtra Samiti (TRS, jednej z partii nawołujących do wyodrębniania Telangany), zdecydował się na zastosowanie gandyjskiej metody postu aż do śmierci, jeśli jego żądania nie zostaną spełnione. Z czasem jego zdrowie zaczęło słabnąć, został przyjęto do szpitala, ale nie przerywał postu. Im bardziej życie K.C. Rao gasło, tym bardziej ogień kontrowersji rozpalał Hajderabad, jedno z miast Telangany. Z każdym dniem wybuchały nowe zamieszki pomiędzy zwolennikami a przeciwnikami powstania nowego stanu. Aby je uśmierzyć, wczoraj, 9 grudnia 2009 roku minister spraw wewnętrznych republiki Indii P. Chidambaram zapowiedział, iż stan Telangana zostanie utworzony. Rao przerwał swój jedenastodniowy już post i obwieścił zwycięstwo. Czy nie uczynił tego przedwcześnie? I co utworzenie tego stanu spowoduje?

W chwili pisania tych słów nie ma pewności, iż Telangana na pewno się wyodrębni. Owszem, wczoraj rząd ustami ministra Chidambarama po raz pierwszy zapowiedział, iż to nastąpi. W parlamencie związkowym zarówno główna partia rządzącej koalicji (Indyjski Kongres Narodowy) jak i główna partia opozycji (BJP) wydawały się swego czasu deklarować poparcie dla powstania Telangany. Jednakże żadna z nich dotąd tego nie uczyniła – a czasu miały na to w bród. To wydaje się sugerować, iż tak naprawdę są temu przeciwne. Ponadto, decyzja powinna zapaść najpierw w parlamencie stanu Andhra Pradeś. Potem zaś parlament związkowy potwierdziłby ją odpowiednią ustawą (co teoretycznie głosem Chidambarama zapowiedział, pytanie jednak, na ile było to obliczone na doraźne wygaszenie ulicznych walk). Zwolennicy powstania Telangany mają zatem do wygrania nie jedną, a dwie polityczne walki.

Telengana

1/2=3, czyli: jak się dzieli stolicę?

Przypuśćmy, iż mimo tych problemów rzeczywiście dojdzie do utworzenia Telangany. Wtedy niechybnie wybuchnie kolejna, ogromna kontrowersja, której iskry już są w powietrzu. Otóż nie cała Telangana jest w ekonomicznie kiepskiej sytuacji. Na jej terenie znajduje się bowiem miasto Hajderabad (nie mylić z wspomnianym wcześniej państwem Hajderabad, które dokonało żywota w 1948!). Podczas, gdy w wielu wsiach Telangany utrzymuje się bieda i komunistyczna partyzantka, Hajderabad to prężnie rosnąca metropolia, gdzie kwitnie m.in. przemysł informatyczny i filmowy. Co gorsza, Hajderabad to… stolica stanu Andhra Pradeś. Dokonanie wyodrębnienia będzie rozplątywaniem prawdziwego węzła gordyjskiego. Historycznie rzecz biorąc, miasto Hajderabad to część Telangany i oczywiście zwolennicy nowego stanu nie wyobrażają go sobie bez tej metropolii. To by jednak oznaczało, że stan Andhra Pradeś straci nie tylko swoją stolicę, ale także największe i najważniejsze miasto – trudno się spodziewać, by mógł je oddać bez walki.

Nie jest to jednak pierwsza tego typu kontrowersja w Indiach i republika może opierać się tu na swoich dotychczasowych doświadczeniach. W przeszłości spory takie – nierzadko krwawe – toczono o wielkie miasta: Mumbai (między Gudźaratczykami a Marathami), Ćennai (między użytkownikami języka telugu i tamilskiego) i Ćandigarh (między użytkownikami pendżabskiego i hindi). Dwie pierwsze kłótnie rozstrzygnięto jednostronnie: Mumbai dano Marathom (przez włączenie do stanu Maharasztra), Ćennai – Tamilom (przez włączenie do stanu Tamilnadu).

Inaczej było w wypadku Ćandigarhu.  Owo słynne, zaprojektowane przez Le Corbousiera  miasto było przez krótki okres stolicą stanu Pendżab. Kiedy jednak stan ten podzielono na dwa: Pendżab i Harijanę, obydwie prowincje zaczęły domagać się dotychczasowej stolicy dla siebie. Zastosowano zatem kompromis: Ćandigarh został oddzielony od… obydwu stanów a równocześnie pozostał stolicą…  obydwu. Formalnie, miasto stało się terytorium związkowym. W Indiach terytorium związkowe (union territory) to coś innego niż stan (state). Terytoria związkowe są małe, z różnych powodów nie włącza się ich do sąsiednich stanów i podlegają władzy centralnej – chociaż mogą mieć obecnie także po części własny rząd. Ćandigarh nie należy zatem ani do Pendżabu, ani do Harijany. Równocześnie jednak, nie leżąc na ich terenie spełnia administracyjną rolę stolicy obydwu. Kompromis ten brzmi abstrakcyjnie, ale w gruncie rzeczy zakończył cały spór.

Paląca kontrowersja Hajderabadu może się skończyć albo na wzór Ćennaju i Mumbaju, czyli przyznaniem go jednej ze strony. To jednak niechybnie oznacza wybuch znacznie groźniejszych zamieszek i dalszy rozlew krwi. Można zatem zastosować casus Ćandigarhu. Hajderabad, choć położony w całości na terenie Telangany, stałby się wydzielonym terytorium związkowym i pozostałby stolicą obu stanów. Już zresztą pojawiły się pierwsze głosy, iż tak może się stać. Oczywiście zwolennicy Telangany i tego rozwiązania łatwo nie zaakceptują.

Biorąc to wszystko pod uwagę, należy powątpiewać, by utworzenie nowego stanu miało szybko przynieść rozwój Telanganie. Region będzie musiał w pierwszej kolejności poświęcić siły i środki finansowe na budowę własnego ośrodka władzy (nawet gdyby był on nadal w tym samym mieście), na rozpisanie wyborów, na zmianę nazewnictwa itd. Ponadto, rozwój mógłby być hamowany przez ciągłe spory z Andhra Pradeś, których głównym, ale nie jedynym powodem, byłaby przynależność Hajderabadu. Nowemu stanowi nie byłoby też łatwo o jakąś szczególnie odrębną tożsamość, skoro w Andhra Pradeś mów się tym samym językiem. Z tego punktu widzenia, wydawałoby się taniej skupić na wspieraniu Telangany w ramach Andhra Pradeś, bez jej kosztownego i czasochłonnego odłączania. Cóż kiedy wielu mieszkańcy Telangany bezskutecznie oczekiwało na tą pomoc od 61 lat i trudno im się dziwić, iż uznali, że prędzej zapewnią je sobie sami tworząc własny stan.

Wyodrębnianie się nowych prowincji nie jest niczym nowym we współczesnej historii Indii. W ostatnich latach powstały trzy nowe stany: Uttarakhand oddzielono od Uttar Pradeś, Dźharkhand od Biharu i Ćhattisgarh od Madhja Pradeś. Jednakże, szczególnie w dwóch pierwszych wypadkach, poza zróżnicowaniem ekonomicznym można było mówić o różnicach etnicznych i językowych między wydzielonym obszarem a resztą stanu. Kwestia Telangany jest tu o tyle precedensowa, iż jej powstanie spowoduje podzielenie w miarę jednolitego językowo i etnicznie obszaru ,,jedynie’’ z powodów gospodarczych. Telangana może być tu zatem prekursorem – i stanie się nim nie pierwszy raz. Po uzyskaniu niepodległości w 1947 w Indiach zastanawiano się, jaki podział administracyjny zastosować. Rządzący wzdragali się przed modelem podziału na prowincje językowe, obawiając się, iż będzie wzmagało to regionalne podziały. Jednakże w roku 1952 popularny polityk Potti Sriramulu powziął post aż do śmierci, jeśli nie powstanie osobny stan dla użytkowników języka telugu. Jego żądania nie spełniono i po blisko 60 dniach samoumartwiania Sriramulu zmarł. W wyniku zamieszek wywołanych po jego śmierci rząd zdecydował się w 1953 utworzyć  telugu-języczny stan Andhra Pradeś. Ta decyzja pociągnęła za sobą w następnych latach falę podobnych zmian i duża część administracyjnej mapy Indii została przebudowana na liniach lingwistycznych – stany miały stanowić, w miarę możliwości, obszary o jednym, odrębnym, dominującym języku. Nie sposób nie zauważyć analogii: ówczesny post do śmierci Potti Sriramulu doprowadził do powstania pierwszego w miarę jednolitego językowo stanu Indii, obecny post do śmierci K. Chandrasekhara  Rao może doprowadzić do pierwszego podziału jednolitego językowo stanu na dwa. I w obydwu wypadkach mowa o tym samym stanie: Andhra Pradeś.

Reasumując, zapowiedź utworzenia Telangany jest w Indiach szalenie ważnym wydarzeniem. Po pierwsze, niezależnie od tego, co się teraz stanie, dalsze zamieszki i kłótnie polityczne wydają się praktycznie nieuniknione. Po drugie, jeśli stan zostanie utworzony, kontrowersja zogniskuje się na sporze o przynależność miasta Hajderabad. Tutaj spory mogą okazać się naprawdę ostre i konieczne może być zastosowanie modelu Ćandigarhu. Po trzecie, oznacza to osłabienie stanu Andhra Pradeś (zwłaszcza przy kompletnej utracie Hajderabadu) i powstanie dwóch niejako z natury zwróconych przeciwko sobie stanów. Po czwarte, wyodrębnienie Telangany będzie powstaniem pierwszego stanu z powodów jedynie ekonomicznych (bez podstawy etnicznej czy językowej) i może dać ono asumpt do żądań o oddzielenie kolejnych stanów. Liczba regionów czekających w kolejce na wydzielenie jest długa. Decyzje w kwestie Telangany – te dokonywane w Andhra Pradeś i te podejmowane w rządzie centralnym – mogą na lata wpłynąć na procesydokonujące się w całym kraju.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Rozdrabnianie Indii: czy powstanie stan Telangana? Reviewed by on 10 grudnia 2009 .

  9 grudnia 2009 r., rząd indyjski wstępnie zapowiedział możliwość utworzenia kolejnego stanu. Spokojnie, republika Indii nie dokonała aneksji żadnego obcego terytorium. Nowy obszar administracyjny miałby powstać przez odłączenie regionu o nazwie Telangana od południowoindyjskiego stanu Andhra Pradeś. W chwili pisania tych słów  wyodrębnienie Telangany nie jest jeszcze stuprocentowo pewne. Tym niemniej, warto zadać sobie

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

KOMENTARZE: 1

  • Świetny artykuł. Jesteśmy w tej chwili od 1,5 miesiąca w Andhra Pradesh w Vishakhapatnam i śledzimy sytuację głównie z perspektywy naszych gospodarzy, przez ich komentarze sytuacji. Artykuł po polsku z całym historycznym tłem bardzo się przydał. Na marginesie, w tej chwili w Vishakhapatnam wiele instytucji i firm jest zamkniętych. Jak dobrze pamiętam od środy dzieciaki nie chodzą do szkoły bo zostały zamknięte. Nikt nie jest w stanie przewidzieć co będzie się działo dalej, na ten moment nie ma chyba żadnego doskonałego rozwiązania. Cokolwiek zostanie zadecydowane niezadowoleni będą albo separatyści z Telangany, albo ludność Andhry. Do tego wyglądna na to, że jeszcze Islamska partia w Hyderabadzie spróbuje coś wywalczyć dla siebie. Wyjeżdzamy z Andhry jutro rano i trochę się martwimy o przyjaciół którzy tu zostają.

Pozostaw odpowiedź