Korea Pd

Roh Moo-hyeon, były prezydent który postanowił rozstać się z życiem.

Roh Moo-hyeon jako jeden z niewielu przywódców Korei Południowej wzbudził mnóstwo sprzecznych reakcji w narodzie koreańskim.  Jego zakończone samobójstwem w maju tego roku życie pełne było skrajności. Historycy oceniają go nisko, jednak zwykli obywatele uznają za pierwszego „ludzkiego” prezydenta. Sylwetkę Roh Moo-hyeona  (1946-2009), prezydenta Korei Południowej w latach 2003-2008, przybliża Emilia Wojtasik.

Roh Moo-hyeon (po koreańsku노무현/No Mu-Hion/, jednakże według obowiązujących zasad transkrypcji fonetycznej nazw własnych stosuje się zapis: Roh Moo-hyun) urodził się w Gimhae(김해)[1], w prowincji  Południowa  Gyeongsang(경상 남도) w 1946 roku.  Oprócz niego w rodzinie było jeszcze czworo  starszego rodzeństwa, dlatego też od małego Roh uczony był konfucjańskich zasad i buddyjskiego poszanowania życia w każdej postaci. W swojej rodzinnej miejscowości uczęszczał do szkoły podstawowej oraz do gimnazjum.  Kolejnym etapem edukacji  była szkoła średnia w Busan (부산) , w której mógł się uczyć dzięki stypendium. Podjął pracę w małej firmie, jednak nie odpowiadała ona jego wymaganiom i odszedł z niej po upływie półtora miesiąca. Nie zastanawiając się długo, wrócił do domu rodzinnego i rozpoczął intensywne przygotowania do egzaminu państwowego. W czasie nauki i pobytu u rodziców poznał mieszkającą w tej samej wiosce Kwon Yang-sook(권 양숙) , z którą się wkrótce ożenił. Egzamin zdał w 1975 roku i w trzy lata później otworzył w Busan małe biuro prawnicze, które w trakcie swojej działalności uzyskało bardzo pozytywną opinię ze względu na wysoki odsetek wygranych spraw, reprezentowanych w sądzie. Jego relatywnie spokojne życie zmieniło swój bieg w 1981 roku, kiedy to Roh zdecydował się reprezentować oskarżonych w aferze Burim(부림 사건)[2]. Od tamtego procesu zaczął coraz bardziej angażować się w obronę osób represjonowanych przez ówczesnego prezydenta Chun Doo-hwana, realizującego politykę[3] swego politycznego poprzednika i mentora Park Chung-hee. Związał się także ze środowiskiem studenckim i powoli przekształcił w aktywistę politycznego. Ze względu na swoje przekonania i bezkompromisowość, Roh kilkakrotnie odnosił porażkę w różnorakich wyborach politycznych. Zwyciężył za to w najważniejszych – wyborach prezydenckich w 2002 roku. Roh na długo przed Obamą, wykorzystał w swojej kampanii Internet z którego uczynił efektywne narzędzie pozyskiwania politycznego poparcia.

Roh wygrał głównie dzięki głosom wyborców zmęczonych istniejącą w Korei korupcją. Jego krytyka elity politycznej jako klasy uprzywilejowanej, skażonej korupcją i finansowaniem kampanii ze środków publicznych sprawiła iż zaistniał w świadomości Koreańczyków jako polityk brzydzący się „brudnymi” pieniędzmi i finansowymi machinacjami. Podczas ostatniego roku urzędowania Roh dumnie zapowiedział, że za jego prezydentury wreszcie udało się skończyć z obyczajem w którym politycy proszeni są o poparcie w zamian za gratyfikację finansową. Szczycąc się kryształowo czystym wizerunkiem, po zakończonej kadencji[4] oddał fotel kolejnemu, wyłonionemu w drodze wyborów, prezydentowi – Lee Myung Bakowi(이명박).

Mimo odejścia na polityczną emeryturę, postać Roha coraz częściej pojawiała się w mediach, niestety w kontekście doniesień z prokuratury. Bomba wybuchła, gdy okazało się, że ten cieszący się dobrą opinią człowiek w rzeczywistości przyjął olbrzymią łapówkę w zamian za pomoc przewodniczącemu Taekwang Industry(태광산업). W opublikowanym na swojej stronie komentarzu, Roh przyznał, że oskarżonym powinna zostać jego rodzina na czele z nim, a nie sekretarz jego biura. Jako usprawiedliwienie podał rosnące długi i konieczność ich spłacenia.  Dziennikarze okrzyknęli dzień 30 kwietnia 2009 Dniem Wstydu dla Korei – właśnie tego dnia Roh stanął przed śledczymi i został przesłuchany w sprawie afery Taekwang Industry.

Po wygraniu wyborów przez Lee Myung-Baka, Roh wycofał się do wioski Bongha(봉하마을)nabywając tam niewielką posiadłość, na której osiadł wraz ze swoją rodziną. W wyniku ujawniania kolejnych dowodów w  sprawie afery Taekwang Industry, były prezydent popełnił samobójstwo, rzucając się ze skały w dniu 23 maja 2009 roku.

Po śmierci w całym kraju pojawiło się wiele ołtarzy ze zdjęciami Roha – zarówno w wiosce Bongha, gdzie mieszkał w ostatnich dniach swojego życia jak i wielkich miastach Korei. Uroczyste pożegnanie odbyło się zarówno w obrządku buddyjskim, jak i katolickim – połączenie tych religii miało odzwierciedlać zmiany zachodzące w nowożytnej historii religii Korei. Hołd oddawali mu zarówno jego zwolennicy, jak i przeciwnicy, tak politycy (np. obecnie urzędujący prezydent) jak i zwykli obywatele. Roh w swoim pożegnalnym liście podkreślił, że zgodnie z jego buddyjskimi przekonaniami, śmierć i życie są elementami  natury i zarazem poprosił, by nikt nie został obwiniony z powodu jego decyzji o odebraniu sobie życia.

Za swojej prezydentury Roh omijał prawo i konstytucję. Przyłapywany na ich łamaniu, zazwyczaj ogłaszał ze dany przepis jest nieżyciowy i dostosowywał go do własnych potrzeb. Niestety w świetle ostatnich wydarzeń jego zapewnienia o czystej polityce bez korupcji okazały się jedynie sloganami, a afera Taekwang Industry była dowodem na obłudną postawę niegdyś zagorzałego przeciwnika korupcji. Przyznał się do tego sam Roh na swojej stronie – „Nie mogę dłużej być symbolem wartości, których oczekujecie”. Pomimo tragicznego końca, jego zasługą niewątpliwie był fakt, iż dał dużą autonomię partii rządzącej, która w koreańskiej polityce była najczęściej uznawana za „przedłużenie” biura prezydenckiego. Niewątpliwie przyczynił się także do zmiany kultury politycznej Korei, a niektórzy uznają jego reformy za pomocne w pozbyciu się polityków poprzedniej epoki, kojarzących się jedynie z dyktaturą, reżimem wojskowym oraz represjami, stosowanymi za prezydentury Park Chung-hee.

 

 

 

 


[1] Przy transkrypcji słów koreańskich, autorka przyjęła zasady McCune-Reischauera poprawione w 2001 roku.

[2] Sprawa studentów klubu miłośników literatury, czytających pozycje dotyczące teorii komunistycznych i lewicowych, którzy zostali zatrzymani i torturowani przez oficerów wywiadu.

[3] Należy pamiętać, ze był to niechlubny okres  w politycznej historii Korei, porównywalny do okresu komunistycznej dyktatury i stanu wojennego w Polsce – charakteryzujący się licznymi demonstracjami studenckimi (np. w Kwangju) i masowymi aresztowaniami.

[4] W Korei prawo przewiduje 5-letnią kadencję prezydencką bez możliwości reelekcji.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Roh Moo-hyeon, były prezydent który postanowił rozstać się z życiem. Reviewed by on 19 sierpnia 2009 .

Roh Moo-hyeon jako jeden z niewielu przywódców Korei Południowej wzbudził mnóstwo sprzecznych reakcji w narodzie koreańskim.  Jego zakończone samobójstwem w maju tego roku życie pełne było skrajności. Historycy oceniają go nisko, jednak zwykli obywatele uznają za pierwszego „ludzkiego” prezydenta. Sylwetkę Roh Moo-hyeona  (1946-2009), prezydenta Korei Południowej w latach 2003-2008, przybliża Emilia Wojtasik. Roh Moo-hyeon (po koreańsku노무현/No

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 2

  • @D.P.

    Buddyzm głosi, że nie wolno zabijać ani czynić zła jakiemukolwiek przejawowi życia – w tym i samemu sobie. W Czterech Prawdach sformułowano, że życie jest pasmem cierpienia, w którego skład wchodzi także śmierć, jednak nie można w śmierci upatrywać środka do zakończenia tego cierpienia, życie musi skończyć się „samo z siebie”. Ważne jest też zachowanie zdrowia zarówno fizycznego jak i psychicznego. Samobójstwo nie jest więc pochwalane przez tę religię, jednak jeśli dochodzi do zaburzeń równowagi zdrowotnej i w efekcie do zadania sobie śmierci, czynniki zewnętrzne mogą złagodzić społeczny odbiór naruszenia podstawowych praw buddyzmu. Zapewne w tym „rozgrzeszeniu” znajdują pociechę mnisi buddysjcy, któzy co jakiś czas dokonują samospalenia w akcie protestu, także z rozmysłem łamiący założenia wyznawanej przez siebie religii…
    Jesli chodzi o ewentualne napięcie na tle religii katolickiej – sądzę, że ważniejsza była możliwość pożegnania się ze zmarłym, niż stworzenie pola do popisu kaznodziejom. W Korei nie ma jedynej i jedynie słusznej religii, nie dokonują się już także prześladowania na tle religijnym (jak to miało miejsce jeszcze choćby w ubiegłym stuleciu). Kwestie wyznaniowe nie wyrosłe z tradycji (szamanizm, konfucjanizm, buddyzm i taoizm) raczej są odgraniczane od życia państwowego, więc skoro prezydent był osobą publiczną, mogło znaleźć tu zastosowanie właśnie takie podejście.
    Pozdrawiam,
    E.W.

  • Roh byl buddysta.
    A jak ta religia ( lub jej koreanska odmiana) podchodzi do samobojstwa?
    Czy fakt iz Kosciol katolicki nie uznaje samobojstwa nie rodzil w tym wypadku jakis napiec zwiazanych z katolickim obrzadkiem pogrzebu?
    pozdrawiam,
    D.P

Pozostaw odpowiedź