Komentarze

Recenzja książki B. Góralczyka „Złota ziemia roni łzy. Esej birmański”

Birma nie miała do tej pory szczęścia do opracowań w języku polskim. Pojawiły się ich 2 (słownie: dwa). „Kraj tysięcy pagód” (1979 r.) Moniki Warneńskiej został całkowicie zapomniany. „Birma. Królowie i Generałowie” (2009 r.) Grzegorza Torzeckiego mogła się poszczycić lepszym losem, lecz mimo bardzo dobrego stylu, jej wymowa wzbudza kontrowersje.  Do tego dodać należy jeden (bądź dwa) albumy fotograficznie. Plus tłumaczenia zagranicznych autorów, też znów nie tak liczne (m.in. Orwell, Gosh – zresztą nie najlepsze w tym ostatnim przypadku). I tyle. O Birmie pisano też przy okazji – i to całkiem nieźle, swoją drogą. Jak chociażby w kultowym „Brzemieniu białego człowieka” Kazimierza Dziewanowskiego (rewelacyjny opis podboju kraju przez Brytyjczyków), czy w napisanych lekkim piórem książkach Tiziano Terzaniego („Powiedział mi wróżbita”, „W Azji”, „Koniec jest moim początkiem”). To jednakże było tylko à propos. Birma nie miała po polsku jednej, porządnej pozycji, systematyzującej i objaśniającej w całości ten odległy, nieznany i niepojęty kraj. Do teraz.

„Złota ziemia roni łzy” Bogdana Góralczyka to zasadniczo zmienia. Już sama osoba autora, sinologa, profesora UW i dyplomaty, byłego ambasadora w krajach Azji Południowo-Wschodniej, daje nam gwarancję rzetelności. W książce tej jest to, co może być najlepsze w dziele pisanym przez naukowca i specjalistę: rzetelna analiza, poukładanie faktów, pogłębione ujęcie, a nade wszystko: syntetyczne spojrzenie. Do tego ogromna wiedza i swobodne poruszanie się w złożonej i nieprostej tematyce birmańskiej, połączone z wyniesionym z wielokrotnych podróży po tym kraju doświadczeniem.

zlota_ziemia_roni_lzy

Góralczyk cel postawił sobie ambitny. Jak sam deklaruje, jego książka „to próba uchwycenia birmańskiego fenomenu, wyjaśnienia skąd się wziął i na czym polega. Dlaczego w tej pięknej atmosferze tolerancji, wzajemnego zrozumienia i szacunku, poszukiwania środkowej drogi, rodzi się taki ekstremizm, a jedna dyktatura zastępuje drugą? Jakie ukryte mechanizmy sprawiają, że kraj ludzi wolnych pod względem cywilizacyjnym i religijnym praktycznie od dziesięcioleci grzęźnie w atmosferze strachu, przerażenia i braku tolerancji? Kto sprowadził Birmę na tę złą drogę?”

By odpowiedzieć na to pytanie, Góralczyk sięga po formę eseju, czyli chyba najbardziej pojemnego gatunku literackiego. Będą więc w książce elementy opracowania naukowego, reportażu, literatury faktu, relacji z podróży, analizy i zaangażowanej publicystyki. Esej pozwala również autorowi na swobodniejszy język, dzięki czemu większość książki czyta się jednym tchem. Jej wielką zaletą jest również to, iż autor posiadł rzadką umiejęstrność tłumaczenia trudnych kwestii w prosty i klarowny sposób.

„Złota ziemia” ma czytelny, trzyczęściowy układ. Rozdział pierwszy to rozbudowane wprowadzenie. Góralczyk zaznajamia nas z tym, czym jest Birma i dlaczego, jak tu ujął w swym słynnym cytacie Kipling, „jest niepodobna do czegokolwiek innego”. Zresztą, sami przeczytajcie: „Wyprawa do Birmy, od 1988 r. oficjalnie zwanej Związkiem Myanmar, to nie tylko podróż w przestrzeni do odległych ziem, lecz przede wszystkim wędrówka w czasie. (…) Tu ocena świata i ludzi się zmienia. To inny wymiar. Świat ma to, czego nie ma Związek Myanmar, a on ma to, czego nie ma świat. Pierwszy ma przyszłość, drugi ma przeszłość; świat ma nadzieję, Myanmar zmuszony jest żyć beznadzieją”.

By wyjaśnić przyczyny tego stanu, Góralczyk opisuje, w rozdziale drugim, historię Birmy. Sięga tym samym po najlepszy wzorzec, czyli ten zaprezentowany w „The River of Lost Footsteps” Myint Thant U (wnuka byłego sekretarza generalnego ONZ U Thanta). Myint Thant U pisał wyraźnie: „Birma jest postrzegana przez jednowymiarowe soczewki, co jest powodem następującego później zaskoczenia niespełnionymi prognozami i strategiami, które nigdy nie przynoszą owoców. Birma to miejsce o bogatej i złożonej historii. Nacjonalizm birmański, ksenofobia, bunty o podłożu etnicznym, dyktatura armii, a także porażka kolejnych rządów w próbie utrzymania się wśród coraz bardziej pokojowej i prosperującej Azji; wszystko to ma podłoże, powód”.

Góralczyk idzie tą samą drogą, co Myint Thant U. Pokazuje, że kluczem do zrozumienia ekipy budującej za horrendalne pieniądze nową stolicę w środku dżungli, podczas gdy 2 miliony ludzi zostało bez dachu nad głową po cyklonie Nargis, jest historia trzech imperiów birmańskich i brytyjskiego kolonializmu. Bogdan Góralczyk z Myint Thant U korzysta, ale – co ważne! – wyciąga inne niż tamten wnioski. Jeśli Myint Thant U  prezentuje coś w rodzaju (bardzo) ostrożnego optymizmu (albo raczej: nieumierającej łatwo nadziei), tak u Góralczyka tego w ogóle nie będzie. Pod koniec książki mamy analizę, apokaliptyczny wręcz spis, przyczyn obecnych nieszczęść Birmy. A obok niej: reportaż o młodym pokoleniu Birmańczyków, które ideały schowało do bagażnika swego (złożonego z części trzecich) auta. Oba porażają. Nie wiadomo tylko, który bardziej.

Ostatni rozdział to dzieje najnowsze, diagnoza sytuacji i prognozy na przyszłość. Choć momentami szczegółowe opisy (np. formacji politycznych i wojskowych mniejszości etnicznych) mogą się dla postronnego czytelnika stać trudną próbą, to całość jest kluczem do zrozumienia obecnej sytuacji. Autor nie ma wątpliwości: junta birmańska jest wręcz ontologicznie zła. Obala – jednoznacznie, zdecydowanie, bez najmniejszych wahań – złudzenia co do władzy wojskowych. To nie Tiziano Terzani, który – przyznając, że junta jest okrutna i bezlitosna – oddawał Ne Winowi, jej założycielowi, jakąś sprawiedliwość dziejową, pisząc, że dzięki niemu Birma zachowała tożsamość. Góralczyk nie ma do Ne Wina ani cienia sympatii. Rysuje go jako okrutnego, ograniczonego i groteskowego „egomaniaka”. Który, na dodatek, „po 26 latach dyktatorskiej władzy, ot tak, dla kaprysu, zrezygnował” i doprowadził do chaosu. Te same anegdoty dotyczące Ne Wina (opisy denominacji waluty na banknoty o cyfrach podzielnych przez szczęśliwą cyfrę 9, zmianę ruchu drogowego na prawostronny za wskazaniem wróżbity itp.), u Terzaniego śmieszą, u Góralczyka straszą. Pokazują, że król jest (albo raczej: był) nagi.

Nie on jeden. Naga jest cała obecna władza – Góralczyk przywołuje tu mocne określenie Hanny Arendt by rozwiać wszelkie złudzenia. Wyczuwa się w tej książce, że pisał to człowiek z „naszej” części Europy, który wzrastał w „cieniu Wielkiego Brata”. Kto raz miał nieszczęście żyć w „jedynym słusznym ustroju” ten łatwiej zrozumie i wczuje się w sytuację, tych, którzy wciąż doświadczają jego orientalnej wersji. A przede wszystkim: wyłowi fałsz i obłudę autorytarnej władzy znacznie szybciej i skuteczniej niż jakikolwiek badacz z Zachodu.

W tym rozwiewaniu złudzeń co do natury junty i sytuacji w Birmie Bogdan Góralczyk jest jednoznaczny. Prezentuje sądy zdecydowane, pewne swoich racji. Czasem wydają mi się za mocne (porównanie Birmy do protektoratu Chin, nazywanie tego kraju „absurdystanem”, przyrównywanie junty do nazistów i bolszewików), ale nie odważyłbym się stanąć do merytorycznego pojedynku z Profesorem, by swoich zastrzeżeń bronić.

Wielką zaletą tej książki, jest to, że mówi ona wprost, że białe jest białe, a czarne – czarne. Najlepiej widać to w opisie losu Aung San Suu Kyi.  Góralczyk zna Azję i meandry światowej polityki. Wie, że pani Suu Kyi szanse ma marne. A jednak nie wpada on w pułapkę cynizmu i politycznego wyrachowania. Pokazuje dobrze, że wybór naszej postawy wobec tej postaci jest nie tyle kwestią polityczną, czy światopoglądową, tylko – moralną.

„Złota ziemia roni łzy” jest przede wszystkim książką syntetyczną. Przedstawia Birmę, ten jeden z najbardziej skomplikowanych krajów azjatyckich. Ukazuje, to co nieznane. Wyjaśnia to, co trudne. Rozwija złudzenia. A przede wszystkim odpowiada na pytanie: dlaczego tam tak się dzieje. Chyba warto było długo czekać na tego typu pozycję.

Michał Lubina

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Recenzja książki B. Góralczyka „Złota ziemia roni łzy. Esej birmański” Reviewed by on 21 stycznia 2011 .

Birma nie miała do tej pory szczęścia do opracowań w języku polskim. Pojawiły się ich 2 (słownie: dwa). „Kraj tysięcy pagód” (1979 r.) Moniki Warneńskiej został całkowicie zapomniany. „Birma. Królowie i Generałowie” (2009 r.) Grzegorza Torzeckiego mogła się poszczycić lepszym losem, lecz mimo bardzo dobrego stylu, jej wymowa wzbudza kontrowersje.  Do tego dodać należy jeden

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Michał Lubina

Doktor nauk społecznych UJ, pracownik w Instytucie Bliskiego i Dalekiego Wschodu UJ, magister rosjoznawstwa oraz studiów dalekowschodnich UJ, absolwent Interdyscyplinarnych Studiów Doktoranckich UJ. Kilkukrotny stypendysta Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego (m.in. w latach 2009/2010 w Pekinie). Laureat grantu Narodowego Centrum Nauki na badanie współczesnych stosunków rosyjsko-chińskich. Oprócz tego w kręgu jego zainteresowań badawczych znajduje się przede wszystkim Azja Południowo-Wschodnia, w szczególności zaś Birma. Jest autorem czterech książek. Pierwszej w Polsce historii Birmy („Birma. Historia państw świata w XX i XXI w.”, Trio, Warszawa 2014) oraz monografii „Birma: centrum kontra peryferie. Kwestia etniczna we współczesnej Birmie 1948-2013″; (Kon-Tekst, Kraków 2014), pierwszego poświęconego temu zagadnieniu opracowaniu w języku polskim oraz – również pierwszej w Polsce – książki o współczesnych stosunkach rosyjsko-chińskich („Niedźwiedź wcieniu smoka. Rosja-Chiny 1991-2014″, Akademicka, Kraków 2014), która stała się naukowym bestsellerem. Niedawno wydał „Panią Birmy. Biografię polityczną Aung San Suu Kyi” (Wyd. PWN, Warszawa 2015). Ponadto jest autorem dwóch przewodników turystycznych po Litwie i Rosji (współautorstwo) oraz internetowych przewodników po Chinach, Hongkongu, Laosie i Bangladeszu. Publikował artykuły m.in. w „Rzeczpospolitej”(Plus/Minus), „Tygodniku Powszechnym”, „Wprost”, „Do Rzeczy”, „Nowej Europie Wschodniej”, „Nowej Konfederacji” i "National Geographic Traveller". Znajomość języków: angielski, rosyjski, ukraiński, chiński(komunikatywnie). Mieszka w Krakowie. Ekspert CSPA: Birma, Chiny-Rosja.

komentarzy 40

  • bardzo interesujaca rfleksja historiozoficzna. Widze rownież, że dobrze zna Pan historie naszej Europy :)
    Jednak skierowalem do Pana formalne zaproszenie do wspolpracy i nie otrzymalem odp.
    Gwoli Panskiego pytania. Nasz instytut badan Azji bedzie (w poniedzialek rusza strona, obecnie jeszcze negocjujemy stawki reklam z czterema stolecznymi firmami) krytycznym spojrzeniem na Azje, krytycznym w sensie możliwie najbardziej zbliżonym do prawdy. Nie bedziemy uprawiac milości do Azji, ani do Europy, ale z wolterowska ironia chcemy ukazywac stan rzeczywisty oraz drogi rozwoju swiata, z uwzglednieniem Europu, Ameryki Pl oraz Azji; najmniej bedziemy sie zajmowac Afryka.
    Jeśli jest Pan zainteresowany prosze napisac pod spodem Panski email. Napisze do Pana już prywatnie i wyjawie wiecej faktow. Jeśli Pan nie napisze adresu uznam, że nie jest Pan zainteresowany. szczerze pozdr.
    Tomek.
    PS. odp na pytanie. Calkiem serio. Na formu pewnie bedziemy sie czasem bawic i dokuczac sobie wzajemnie aby nie wialo nudą. Nie chcemy byc takim Komorowskim: nudnym i przewidywalnym jak jasna cholera. W silva rerum wspolczesnego internetu trzeba byc nad wyraz dynamicznym, aby sie przebic i utrzymac. Tym bardziej, ze oprocz www, rusza takze miesiecznik i rocznik naukowy.

    • Gdy ruszy wspomniana strona bądź Pan łaskaw zapodać link do niej ;)

    • Panie Tomaszu, nieco wyżej pisze Pan: „może byłby Pan zainteresowany współpracą za konkretne pieniadze, przy założeniu oczywiście, że przstanie Pan pisać dla CSPA.”
      Otóż dlaczego miałbym przestac? A jeśli nawet przestałbym pisac pod pseudonimem Zyggi, to skąd wiedziałby Pan, że nie piszę pod innym? :-)
      Jednak ponieważ jestem ciekawy odnośnie szczegółów ewentualnej współpracy, więc oto mój email: [email protected]. Pozdrawiam.

  • Bravo Panie Zyggi! Tym razem spodobal mi sie Pan! Odważnie napisal Pan o niekompetencji CSPA. Apropos, Panskiego wcześniejszego postu. No niestety nie :) Nie jestem Jackiem, który awanturowal sie o PIS na forum CSPA. Mieszkam w Warszawie, mam na imie Tomasz, zajmuje sie stosunkami miedzynarodowymi z wyszczegolnieniem UE, tworzę obecnie Instytut Badan Azji pl-wschodniej, prowadzę dzialałność gospodarczą (wydawniczą), uwielbiam cynizm i Woltera, jestem bardzo złośliwy i choć kocham swoj kraj, to nienawidzę Kaczynskiego. Więc ten dowcip, jakoby J.K. był moim bożyszcze to najwieksza obelga. Ale nie gniewam sie Panie Zyggi (Zygmynt, czy tak?) :) Doceniam Panską ironie wobec innych, choć brakuje Panu autoironii. Moj problem polega na tym, że jeśli mnie ktoś rozwścieczy pycha, to bym go rozszarpal. A Pan pare razy doprowadził mnie do szału, autentycznie bolała mnie wątroba. Uważam tak: ma Pan wiedze i niewykluczone, że zaprosze Pana do współpracy z moim instytutem (jestem troche lapaczem talentow stąd moja inwigilacja CSPA); może byłby Pan zainteresowany współpracą za konkretne pieniadze, przy założeniu oczywiście, że przstanie Pan pisać dla CSPA. Zreszta i tak jest Pan tam wolontariuszem, wiec mysle, tematu nie ma.. Prosze o odpowiedz, a wówczas podam Panu namiary na mnie. Serdecznie pozdrawiam Bydgoszcz z uroczej Warszawy.
    Tomasz
    PS Myanmar liczy 53 miliony 413 tys mieszkanców

    • Dziękuję za pochwałę i pozdrowienia. Proszę też wybaczyć moje kąśliwe riposty i to, że doprowadziłem Pana do bólu wątroby. :-( Zwłaszcza, że nie jestem tak utalentowany, za jakiego mnie Pan może bierze, proponując pracę za konkretne pieniądze. Skoro nie jest Pan Jackiem to również przepraszam. Przyznaję – zmylił mnie styl wypowiedzi, poniekąd identyczny z jackowym.
      Natomiast po przeczytaniu Pańskiej propozycji nurtuje mnie następująca kwestia, czy w przygotowywanym przez Pana „Instytucie Badan Azji pl-wschodniej”, będą zamieszczane Pańskie zabawne teksty typu: “jaki to gzecny chlopcyk, jaki mamin synuś, oh jej, oh jaj, zesrala sie bieda i placze…” ? Jeśli tak, to ma Pan moje poparcie gwarantowane, bo uważam, że nic tak nie leczy jak śmiech! ;-)
      A propos Woltera, pozwolę sobie na kilka uwag odnośnie tego myśliciela i jego epoki. Podobnie jak Pan, cenię go, jego przenikliwe, badawcze spojrzenie na świat, wprost rewolucyjne w XVIII wieku. Podobnie jak cenię inną wybitną postać Oświecenie – Fryderyka II Wielkiego, uważanego za intelektualistę wśród władców ówczesnej Europy. Do niego to Wolter pisał: „Mówią, Sire, że to Pan poddał pomysł rozbioru Polski – i ja tak sądzę, ponieważ znać w tym geniusz”.
      Nie tylko cenię Fryderyka Wielkiego. Więcej: jemu i jego następcom niespecjalnie mam za złe udział w rozbiorach. Dlaczego? Ano m.in. dlatego, że ci mieszkańcy Polski, którzy stali się poddanymi królów Prus, na rozbiorach skorzystali. Zwłaszcza chłopi, mieszczanie i innowiercy. Ustrój I Rzeczypospolitej był i jest uznawany za zacofaną oligarchię, która doprowadziła Polskę do kryzysu i anarchii. W ówczesnej Polsce obowiązywały prawa dyskryminujące innowierców, chłopstwo i mieszczan. Pełnią praw cieszyła się jedynie szlachta, stanowiącą 10% ludności (najwięcej w Europie). Takie państwo nie mogło liczyć na poparcie jakichkowiek intelektualistów. Reformy w Polsce (Konstytucja 3 maja) przyszły zbyt późno, po śmierci Woltera. Nie ma też żadnej gwarancji, że proklamowana konstytucja miałaby jakąkolwiek moc sprawczą w kraju, gdzie samowola uzbrojonej szlachty i magnaterii była wrecz przysłowiowa („szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie”); i to w sytuacji gdy – nie oszukujmy się – Stanisław August Poniatowski był królem zbyt słabym na herkulesowe zadanie naprawy Rzeczpospolitej. W sytuacji w jakiej była ówczesna Polska nie dziwi fakt, że Wolter i inni intelektualiści uznawali likwidację polskiej państwowości przez monarchie „oświeconego absolutyzmu” za fakt bardziej pozytywny niż dalsze trwanie tej ostoi ciemnoty, zacofania i szlacheckiej samowoli w centrum Europy. Z dwojga złego lepiej było wówczas, by Polacy mieli nad sobą oświeconego władcę, zdolnego przeprowadzać skuteczne reformy (nawet cudzoziemca), niż znajdować się pod tyranią próżniaczej, w dużej mierze zapijaczonej, niepiśmiennej kasty, uważającej 90% współrodaków za „bydło” i „chamów”…

  • A propos Birmy. W newsie „Migracje zagrożeniem dla zrównoważonego rozwoju” pani Aleksandra Kulawik informuje nas, że: „Azjatycki Bank Rozwoju wystosował w 2000 roku raport, by ukazać władzom Birmy, że 2000 mieszkańców tego państwa ( 34.1 % całkowitej populacji Birmy) skumulowało się na wybrzeżach, by szybciej wyemigrować.”
    Piszę akurat tu, bo bezpośrednio pod postem nie da rady („comments are closed”). I pytam: ile, do jasnej ch***ry ludności liczy Birma? 5865 mieszkańców?! Czy ktoś w ogóle sprawdza „tfurczość” pani Kulawik? Mam wrażenie, że nikt!
    Ta sama pani Kulawik (albo ktoś w jej imieniu) z uporem maniaka od kilku miesięcy zamieszcza newsy z Laosu w dziale „Korea Pd. News” (u dołu strony głównej). I to jeszcze w grafomańskiej formie, chyba zmielone przez jakiś prymitywny translator. Już pisałem w tej sprawie, jak widać bez efektu. Niechże ktoś zrobi wreszcie z tym porządek, bo krew człowieka zalewa! I niech newsy zamieszczają ludzie znający biegle języki obce, a nie wygodniccy używający translatorów, bo to nawet przedszkolak potrafi! W końcu CSPA to podobno think-tank, tak czy nie?!

  • Jacek = Wnikliwy i wszystko jasne. Gostek nie wytrzymał, wściekł się, że wjechałem na jego bożyszcze, Jarosława Kaczyńskiego! :-D

  • Panie Lubinaaaaaaaaaaaaaaa! Hey , hey! wejze pan tego Zyggi do Myanmara bo chlopisko sie w tej Polsce tak bardzo meczy, po nocach spac nie moze…:) oddychac powietrzem polskim nie moze. No pomoz mu pan, no zostancie w tym Myanmarze albo wsrod Lwow Tamilijskich i bedzie wszycko cacy

  • „Nie uważam buddyzmu za religię specjalnie pokojową niż ogół religii” – komentuje Zygoland. Nie uważam, nie uważam, jaki to gzecny chlopcyk, jaki mamin synuś, oh jej, oh jaj, zesrala sie bieda i placze…

  • Ciesze sie, ze krytycznie ocenia Pan Dawkinsa. Zatem zapytam p. Zyggi: to jaki system społeczno-religijny by Pan zaproponował dzisiejszej Polsce i Europie? Co wg Pana gwarantuje najbardziej rozwoj i ład społeczny? Pytam bo widze tak: komunizmu i socjalizmu Pan nie lubi. Koscioła kat. tez nie za bardzo. Zatem co? Tak szczerze, czy moze opowiada sie Pan za New Age, lub jest miłosnikiem wschodnich religii?

    • Miłośnikiem religii wschodu za bardzo nie jestem. Nie uważam buddyzmu za religię specjalnie pokojową niż ogół religii, w historii krajów buddyjskich też krew się lała i trup padał gęsto, weźmy choćby omawianą tu Birmę.
      Natomiast zdumiewa mnie, jak wielu Polaków myśli wg prymitynego schematu: „albo katolik albo komuch”. Przecież katolicyzm i komunizm mają sporo wspólnych cech. Np. wiara w dogmaty. Oba systemy w przeszłości nie ceniły samodzielnego myślenia, bez pardonu rozprawiały się z jednostkami niepokornymi, niezależnymi. A i dziś wykazują chorobliwą skłonność do kontrolowania swoich podwładnych. Obie mają „nieomylnego” lidera, czy to papieża czy I sekretarza! Wreszcie zarówno katolików jak i komunistów często nic tak nie gorszy jak mówienie prawdy. :-)
      Moim zdaniem idealny system społeczno-gospodarczy nie istnieje. Ale jedne są lepsze, a drugie gorsze. Dziś nieźle funkcjonuje ten, jaki mają w niewielkim, 4-milionowym Singapurze. Patrząc wstecz wskazałbym monarchie protestanckie XIX-wiecznej Europy, a zwłaszcza Królestwo Pruskie, potem II Rzeszę Niemiecką. Ale i tu miałbym zastrzeżenia: bismarckowski system ubezpieczeń społecznych (nikt wtedy nie przewidywał niżu demograficznego) oraz zupełnie niepotrzebny udział Niemiec po stronie Austro-Węgier w I wojnie światowej (a wystarczyło pamiętać o ostrzeżeniach von Klausewitza, że wojna na dwa fronty to zguba).
      A propos Niemiec. To, co korzystnie różni ich tradycyjną kulturę od np. polskiej (mam tu na myśli zwł. ziemie, które nie były pod zaborem pruskim), to większy egalitaryzm, rozwinięte poczucie społecznej odpowiedzialności jednostek, zapobiegliwość (jakże różna od naszego „jakoś to będzie”), zmysł organizacyjny i coś, co nazwałbym „porządkiem umysłu” – rezultatem tego ostatniego jest pragmatyczne, realistyczne spojrzenie na rzeczywistość. To, iż dla niektórych Polaków Katyń jest ważniejszy od handlu, dla Niemca jest niemal nie do pojęcia. Niemcom jawi się to jako postawa w stylu: „na złość mamie odmrożę sobie uszy”. Zresztą co by to było, gdyby Niemcy w kółko wypominali Rosji miliony zgwałconych Niemek? A przecież w opinii Niemców NordStream to kwestia życia i śmierci w sytuacji rosyjsko-polskich i rosyjsko-białoruskich sporów. Umysł niemiecki rozumuje tak: „Dopuszczenie do sytuacji, by cokolwiek mogło zagrozić bezpieczeństwu energetycznemu Niemiec, byłoby skrajnie nieodpowiedzialne i karygodne”. To samo dotyczy ryzyka utraty rosyjskiego rynku zbytu dla niemieckich firm, takich jak BMW czy VW. Ktoś, kto w tej sytuacji w Niemczech zaogniałby stosunki z Rosją byłby najpewniej potraktowany nie tylko jako idiota, ale i niebezpieczny sabotażysta. Stąd Kaczyński w Niemczech nie miałby szans jako polityk. Facet, który naraża bezpieczeństwo energetyczne swojego kraju i ryzykuje utratę tysięcy miejsc pracy na rzecz „jakiejś tam” Gruzji?!…

  • dzieki! pelna zgoda, co do pierwszego Panskiego akapitu. Wybieramy szacunek i kulture, odrzucajac obelgi i bezsensowne spory.
    Natomiast dyskusja merytoryczna zawsze.
    Powiem Panu, że jakis rok temu kolega podrzucil mi ksiażke Dawkinsa „Bóg urojony”. Ten angielski naukowiec uchodzi dzisiaj za sztandarowa postać ateizmu. Rozumuje on na zasadzie, że skoro jest jeden Bog, to dlaczego tak wiele religii diametralnie sie rozniacych doktrynalnie trwa od tysiecy lat? A zatem? żadna religia nie jest prawdziwa. Po przeczytaniu ok. 40 stron wystraszylem sie…, że strace wiare. Ksiażka jest bowiem tak przekonywujaca. I pomyślalem, że w sumie latwiej jest dowodzić, że Boga nie ma, niż, że On jest. Historia dostarcza wielu argumentow na nie, to fakt. Jednak dlaczego zdecydowana wiekszość populacji swiata wierzy w jakiegoś boga, albo po prostu w życie po śmierci – w jakiejkolwiek formie by ono nie bylo. Skąd rosnące zainteresowanie hinduizmem? Dlaczego dziedziny parareligijne, jak ezoteryka mają tak wielu wyznawcow? Chyba dlatego, że czlowiek calym swoim jestestwem broni sie przed tezą, iż po śmierci jest NIC. Pragniemy kontynuacji życia. Czujemy, że oprócz ciala istnieje w nas niesmiertelna dusza, ktora po smierci ciala musi sie gdzies ( w jakims wymiarze) podziac. To jest prosty skrót, ale tak to wyglada. A fakt, że nie ma sprawiedliwosci na swiecie, nie musi oznaczac, że nie ma sprawiedliwosci po smierci…To pytanie, dlaczego jeden rodzi sie zdrowy , inny chory, jeden żebrakiem inny w rodzinie bogatej, dręczy mnie od dawna. I myslę za Pascalem, że czlowiek to wypadkowa kilku czynnikow: przypadku, przeznaczenia, wolnej woli rodzicow oraz…wolnej woli Stwórcy, Który nie wiedziec czemu i po co, zechcial, aby Pan sie urodzil w tym czasie i w tym kraju, jako męzczyzna a nie kobieta, z takimi a nie innymi talentami itd. itp. Gleboko utkwily mi w pamieci slowa JP II, ktory w Polsce powiedzial cos takiego: lubimy mowic o ludzkiej wolnej woli i naszych wyborach, ale zapominamy, ze Pan Bog takze jest wolny i czesto aktem wlasnej wolnej woli ingeruje w losy czlowieka, ze zla wyprowadzajac dobro”. (niedokladny cytat)żyjac w oceanie tajemnic na pewno bezpieczniej jest byc poszukujacym (np. panteista) niż ateista, gdyż ateizm niejako zamyka nam drogę, lub raczej nie pozostawia wyboru, nadziei. Jest „religia” skonczona. Skonczona w tym sensie, że wszystko jest jasne. Koniec i nie ma nic. Wiara w Boga natomiast nie kloci się ani z watpieniem, ani z poszukiwaniami i w tym znaczeniu religie sa bardziej tolerancyjne od ateizmu.
    serd. pozdrawiam

    • Krzepi świadomość, że nasza dyskusja wróciła do cywilizowanych norm. :-) Co do wolnej woli Stwórcy. Wie Pan, gdzieś w Księdze Koheleta są słowa, że czas i przypadek często decydują o naszym życiu. Poza tym, gdyby Stwórca miał decydować, że ktoś rodzi się w takich czy innych warunkach, to dlaczego nie zapobiegł różnym wrodzonym chorobom? Żeby nas wypróbować? Nie sądzę, Bóg Ewangelii jest Miłością, nie sprawcą cierpień. On może tymczasowo dopuszczać cierpienie, ale nigdy powodować je!
      Co do Europy, uważam ją za obszar, na którym nauki Cieśli z Nazaretu uległy bardziej deformacji niż kontynuacji. Trafiły na grunt indoeuropejskiego pogaństwa i okrucieństwa, z którymi w dużej mierze się wymieszały. Stąd wiele obrzędowości, typowych np. dla polskiej mutacji katolicyzmu. Stąd okrucieństwo chorwackich ustaszy, ukraińckich grekokatolików itd. Co wspólnego ma to wszystko z nauką Jezus Chrystusa? Obawiam się, że niewiele. W końcu nawet faryzeuszom powiedział: „Dla tradycji unieważniliście słowo Ojca mego.” Czy te słowa nie pasują jak ulał do kościoła rzymskiego, w którym święci się niedzielę (dzień boga słońca) i oddaje cześć podobiznom? Ileż to razy inkwizycja torturowała swoje ofiary. Tymczasem w całym Starym Testamencie, który czytałem „od deski do deski” nie znalazłem ANI JEDNEGO opisu, jakoby Izraelici torturowali w imię Boga Jahwe!! Karę śmierci zadawano ukamienowaniem, po czym zwłoki czasem wieszano na słupie do wieczora. Ale nie znalazłem wzmianki, żeby wymierzano barbarzyńskie, sadystyczne wyroki jak w średniowiecznej Europie czy w krajach islamu!
      Natomiast całkowicie zgadzam się, że najwięcej zła w historii poczynili ateiści. Wie Pan, Dawkins dla mnie jest jakimś nawiedzonym facetem, który wydał Panu Bogu prywatną wojenkę. Co prawda jej nie wygra, natomiast niemało spustoszenia zrobi w umysłach. Bowiem wielu ludziom jego poglądy ODPOWIADAJĄ. No bo skoro nie ma Boga, to nie ma grzechu i hulaj dusza (w Europie widać to bodaj najlepiej)! Natomiast jego ateistyczne poglądy rozbijają się choćby o fakt, że naukowcom do dziś nie udało się wyjaśnić, jak powstało życie z niczego. Zresztą Dawkins woli rzucać sloganami i dyskredytować religię jako całość niż przedstawiać konkretne dowody. To trochę tak, jakby ktoś próbował twierdzić, że nauki Jezusa były fałszywe, bo faryzeusze też qwierzyli w Boga, a byli obłudni. Chore gadanie, czyż nie? Ale właśnie tak twierdzą ludzie pokroju Dawkinsa: ponieważ tyle zła wyrządzono w imię religii, to znaczy że Boga nie ma. Fakt, tzw. chrześcijaństwo czy islam odpowiadają za wojny i prześladowania religijne, za to że ludzie innych wyznań (np. żydzi i poganie) gorszyli się postępowaniem takich np. katolików i przez to pochopnie odrzucali samego Jezusa. Ale byli i inni, np. Adoniram Judson, który wraz z żoną tłumaczył Pismo Św. na język birmański.
      Zachowujmy proporcje: Ile to zła w samym XX wieku wyrządzono BEZ BOGA, ze słowami Marksa, Engelsa, Lenina na ustach?! Fakt, komuniści uczyli czytać i pisać, ale czy przyświecał im szczytny cel? A może raczej chcieli szerzyć swoje chore nauki, w tym pogardę do wiary, duchowości, wolności wyboru, własności prywatnej itd.?

      • Avatar ciekawy

        „Ale właśnie tak twierdzą ludzie pokroju Dawkinsa: ponieważ tyle zła wyrządzono w imię religii, to znaczy że Boga nie ma.”

        Pan stosuję dokładnie taką samą argumentacje, tyle że w obronie przeciwstawnej tezy. Tj. ponieważ ateiści poczynili tyle zła to Bóg istnieje. Obie argumentacje nie trzymają się logiki, ponieważ kwestia istnienia Boga ma niewiele wspólnego z zachowaniem ich wyznawców. Chętnie uczestniczyłbym dalej w tej dyskusji, ale obawiam się, że nie ma ona wiele wspólnego z artykułem pod którym komentujemy. Gdyby portal posiadał forum o co wielokrotnie apelowałem można by było brać udział w tego rodzaju dyskusjach w odpowiednim dziale, a nie tworzyć off top jak w tej chwili.

  • Panie Ciekawy! Bylem dzisiaj na mszy i rozyślalem o tym, co napisal p. Michal powyżej. Niepotrzebne nam polskie piekielko. Nawet przy istotnej różnicy poglądów powinniśmy się szanowac jako rodacy, bracia mówiący tym samym językiem. Tym bardziej nie powinniśmy się szarpac o to, kto z jakiego regionu pochodzi. To bowiem przypomina niekonczace się walki kiboli. Polska jest jedna. I Poznan i Rzeszów, i Kraków i Wroclaw – wszystko to Polska dzisiaj. A kategoryzowanie na PL A czy PL B jest wlaśnie dzieleniem ludzi na lepszych i gorszych. Zgodzi sie Pan, ze szlachetni ludzie mieszkaja i w Rzeszowie i w Krakowie i w stolicy i na wsiach i w miastach. Podobnie jak podli sa wszedzie. Unikajmy kibolomanii ! Wstyd mi za poprzednie wpisy, żaluje ich, przepraszam. Jesli Pan może prosze mi wybaczyc. Obrażanie ludzi to zwyczajnie grzech. Pan Michal swym skromny postem wjechal mi na sumienie i obnarzyl moją nikczemnośc.
    Jako katolik czuję żal. Temat wiary, ateizmu, poszukiwan sensu nadaje się na wielogodzinne dyskusje. Ma Pan rację, że religia nie zawsze determinuje moralnośc. Ale ludzie, ktorzy na prawdę ufaja Ewangelii, i w niej pokladają nadzię, starają się byc lepsi. Przynajmniej staraja się, zgodnie ze slowami: „Twoja nauka przynagla mnie…”. „Milujcie sie wzajemnie” – głosi Pismo i ten, kto na serio przyjął tę prawdę, szuka Boga w drugim czlowieku. JP II jest autorytetem moralnym dla milionów ludzi ponieważ był autentycznym świadkiem Chrystusa. I właśnie on przyznał sie do zbrodni Kosciola. Polecam znakomtą ksiażkę pt. „Kiedy Papież prosi o przebaczenie” Luiggi Acatolliego. Musi Pan jednak przyznać, że systemy ateistyczne, stworzone przez takich oprawcow jak Stalin, Pol Pot, Mao, mają na swoch rękach krew milionów niewinnych ludzi, w tym dzieci. Tomasz Terlikowski z Frondy fajnie kiedyś powiedział, że ateisci w dziejach historii mają tysiąckrotnie wiecej krwi na sumieniu niż wierzący. To oczywiscie nie znaczy, ze Pan jest zlym czlowiekiem, lub ze każdy ateista jest złym. Byc może Pan jest lepszym niż dziesieciu ksieży razem wzietych. Ale nie chodzi o jednostki, o wyjatki od reguly, ale o system. Ateizm, Drogi Panie, jest systemem, ktory nie pozostawia nam żadnej nadziei. Umieramy i koniec. Co wiecej! Jesli umieramy i koniec, to znaczy, że w NICOSCI może sie schowac i swiety (np. JP II, Matka Teresa) oraz najwieksi łajdacy historii (np.wspomniany Pol Pot). To byłoby nie fair, gdyby takim łotrom jak ten z Kambodży czy inny z Moskwy udało się po śmierci uniknać odpowiedzialnosci za miliony ofiar. I byłoby nie fair, gdyby ludzie pokroju Wojtyly, M. Teresy , Ghandiego nie otrzynali po smierci żadnej nagrody. A jeśli nic nie ma po śmierci, tylko nicość, to nawet sie o tym nie bedziemy mogli przekonać …To chyba byłoby najstraszniejszą perspektywą, gdyż wg ateizmu jeśtesmy przypadkowymi bytami we wszechświecie. Jednym z moich mistrzow duchowych jest B. Pascal. Jego „zaklad”, jeśli Pan przeanalizuje dogłębnie, nie pozostawia złudzen. Lepiej jest uwierzyć. Zawsze i w każdej sytuacji…

    • Ma Pan rację ! Nie powinniśmy się obrażać z powodu różnic światopoglądowych. Bo pomimo tych różnic zarówno mi i zapewne Panu zależy na losie naszej Ojczyzny. Przecież te burzliwe spory, które niestety kończą się często na atakach personalnych najdobitniej o tym świadczą. Najgorsza jest zawsze obojętność. Gdy się o coś kłócimy, to znaczy że na tym czymś nam zależy. I tak właśnie jest z Polską.
      Chciałbym również przeprosić za moje inwektywy oparte na stereotypach dot. pochodzenia. Wcale tak nie jest, że gardzę ludźmi ze wsi – a jedynie niektórymi zachowaniami, które tradycyjnie przypisuje się do mieszkańców wsi. Czasami irytują mnie poglądy prezentowane przez większość mieszkańców Podkarpacia, ale moja niechęć nie powinna być skierowana na cały region. Przecież wśród moich znajomych są ludzie o różnym światopoglądzie, a nie ma to najmniejszego przełożenia na relacje z nimi. Tak więc, kończąc tą część mojego komentarza chciałbym zaproponować Panu carta blanca. Ja zapominam o pańskich inwektywach skierowanych do mnie, a Pan o moich inwektywach skierowanych do Pana. Oczywiście, o ile dalej zamierza Pan komentować na CSPA.

      Teraz poruszę kwestię ateizmu.
      Zacznę od samej definicji. Ateizm to nie system, lecz ODRZUCENIE wiary w Boga. Jest też agnostycyzm, który zakłada, że nie da się udowodnić czy Bóg istnieje czy nie, a więc dociekanie tego nie ma większego sensu. Mój ateizm wynika z mojego przekonania, że religie to wytwory kultury i większość ich cech jest powtarzalnych (życie po śmierci, system moralny, wielki potop). Nie będę się w to wgłębiał, gdyż to nie miejsce na taką dyskusję. Zgadzam się z tym, że religia może motywować do rzeczy dobrych, ale natura ludzka jest jaka jest i dlatego człowiek używa jej (religii) dla własnych korzyści.
      Socjalizm też wydaje się być ustrojem najbardziej sprawiedliwym, ale człowiek zawsze dąży do pomnażania stanu posiadania i nie chce się dzielić z innymi, więc wszelkie socjalistyczne eksperymenty z XIX i XX wieku okazały się niewypałem, dlatego tylko kapitalizm jest nieutopijnym systemem gospodarczym. To prawda, że w historii zbrodniarzami byli ateiści, ale czy to świadczy o czymkolwiek ? Włoscy faszyści mieli z kościołem dobre stosunki, ale czy to oznacza że ich zbrodnie świadczą o katolicyzmie ? Jak już napisałem w komentarzu powyżej, religia to usystematyzowanie ludzkiej moralności. Zestaw grzechów, czy inaczej mówiąc zachowań uznawanych za złe jest podobny we wszystkich kulturach. Występują tutaj rzecz jasna różnice, ale racjonalnie rzecz biorąc kultura pozwalająca na zabójstwa doprowadziłaby szybko do samozagłady.
      Ten sam koniec dla Pol Pota i Gandhiego rzeczywiście może wydawać się niesprawiedliwy, ale w naturze nie ma sprawiedliwości.
      Zarówno w świecie zwierząt jak i ludzi. Jaka jest sprawiedliwość w tym, że Pan urodził się w lepszych warunkach od przykładowego mieszkańca Afryki ? Jaka w tym sprawiedliwość, że Pan pracuje 8 godzin dziennie albo i mniej, a dostaje za to kilkunastokrotnie większe pieniądze od Chińczyka czy Indusa, a mniejsze od Szwajcara ? Jaka w tym sprawiedliwość, że ja się urodziłem zdrowy a ktoś inny z zespołem Downa ?
      Znam zakład Pascala. Nie jest on pozbawiony sensu, ale problem w tym, że systemów religijnych jest tak dużo, że nie wiedziałbym które wybrać ;) Bo przecież zakład Pascala można odnieść do każdego wierzenia – chrześcijaństwa czy islamu, hinduizmu czy wierzeniach Słowian.

  • Drogi Panie Zyggi! Widzę, ze ma Pan wiedzę i orientuje się w swiecie, choc trochę przesadza, co do UE. Moze nie ma sensu obrzucac się inwektywami, dlatego postaram się tym razem byc bardzo grzeczny i dam Panu kontra argument. Otoz wlasnie CSPA podaje informację o bezdomnych na Tajwanie. Oto news: „Pomimo ożywienia gospodarczego liczba bezdomnych na Tajwanie wzrosła o 30 % w stosunku do poprzedniego roku.
    Obecnie liczba bezdomnych żyjących na Tajwanie wynosi 720 000 (…)” Proszę przeczytac cala wiadomosc. Więc nie zmyslam, co do tego faktu, nieco zawyżylem tylko liczbę. Pisze Pan o Singapurze. Owszem, to bogaty kraj, ale jakże malenski. Można go porownac do europejskiego Luxemburga. I niestety dla Pana, Luxemburg jest bogatszy. Australie i inne kraje sa wymienione w Forbes, dlatego podawalem te przyklady. Rownież może Pan sprawdzic. Ale chyba Pan sie zgodzi, ze UE bardziej niż Azja dba o ochronę środowiska, co jest in plus Unii. Biurokracja w Brukseli to zmora, fakt, ale ile Polska otrzymala pomocy unijnej? Co do Buzka, zbyt krytycznie go Pan ocenia. To uczciwy polityk – tego nie można mu zarzucic. A prawa czlowieka? To rozlegly b. temat. Jednym z kryteriow oceny P.Cz. jest stosunek spoleczeństwa do niepelnosprawnych. W wiekszosci azjatyckich krajow niepelnosprawnych sie nie dostrzega. Czytalem o tym niedawno w „Rzeczpospolitej”. Podobno w Szanghaju czy Bangkoku nie ma w ogole podjazdow dla niepelnosprawnych a w swiadomosci zwyklego Azjaty, niepelnosprawnemu nie należy sie wspolczucie i pomocy ponieważ cierpi on za grzechy poprzedniego wcielenia. I wlasnie o mentalnosci azjatyckiej wynikajacej z kultury Oriental, trzeba pamiętac jesli dyskutuje się o spoleczenstwie. W Europie jest o niebo więcej humanizmu. Jeszcze…,bo niestety Europa idaca w kierunku ateizmu prowadzi do nihilizmu i oddaje pole muzulmanom, co slusznie Pan zauwazyl. Dlatego m.in. tak sie kiedyś wścieklem na Ciekawego, że oglosil sie ateista, jakby nie dostrzegajac, że ateizm to DROGA DO NIKAD! Czy widzi Pan reakcje Polakow na apel tej biednej Kobiety z Pomorza umierajacej na raka? Ilu Polakow chce adoptowac jej dwojke dzieci! To cudowny gest solidarności, zapewne wynikajacy także z wiary chrzescijanskiej. Bo ta wiara mowi nam: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci najmniejszych, mnieście uczynili”. Czy myśli Pan, że w takich Chinach ktoś by sie przejal podobnym problemem chorej matki? Proszę poczytac „Lapidaria” Kapuścinskiego – tam Pan znajdzie świetne analizy azjatyckich spoleczenstw w odniesieniu do humanizmu i religii.
    serdecznie Pana pozdrawiam
    Jacek z Rzeszowa

    • Panie Jacku.
      Religia jedynie porządkuje moralność w poszczególny system etyczny. Pisze pan, że ateizm to droga donikąd. A katolicyzm do czego prowadzi ?
      Czy ateistyczne Czechy mają większą przestępczość od krajów katolickich ? Od niektórych zapewne tak, od niektórych nie.
      Proszę przestudiować odpowiednie statystyki – na czele w niechlubnej statystyce dot. morderstw na 100 tys. mieszkańców przodują katolickie społeczeństwa latynoskie. Miejsca na dole zajmują „nihilistyczne” i moralnie zepsute społeczeństwa europejskie, arabskie (sic!), a także ateistyczne przecież Chiny. Jaki jest mój wniosek ? Na liczbę morderstw religia nie ma żadnego wpływu (statystycznie rzecz jasna), a więc nie determinuje moralności. A jaki jest Pana wniosek ?

  • wypisz wymaluj poglady Korwina Mikke. Brawo ciekawy! W zasadzie powinienes sie nazywac „pyszny” bo zdajesz sie byc madrzejszy nie tylko od przywodcow UE, ale i od samego Zyggi, a to juz grozi dyskusja nie na zarty :)

  • Tak Zyggi, pracowałem w USA, w fabryce, w stanie Minnesota, gdzie kara śmierci nie jest wykonywana. Ale nie o to chodzi. Jeśli ty twierdzisz, ze UE jest w tyle za wymienionymi panstwami Azji, to się z koniem za łby pomieniłeś. Albo pewnie nie byłeś w takich krajach jak Holandia, Norwegia, Belgia, UK, Italia czy Austria, nie mowiac o Niemczech. Ty chcesz porównywac muzułmanską Malezje z potegą gospodarczą np. Francji? Infrastrukture? Chłopieeeeee…Ponadto nie wymieniłeś azjatyckiej biedoty tylko podałeś przykłady najbogatszych krajów, chociaż i w Japonii jest kryzys o czym CSPA często pisze. Gdzie w Europie jest taka bieda jak w Bangladeszu, Kambodży, Wietnamie, Chinach, Indiach, sporej czesci Rosji, Birmie? A prawie milion bezdomnych na Tajwanie to co? A w koncu czemu tylu Azjatów marzy o dostaniu wizy Schengen, skoro UE to taki syf? I wreszcie przyklad najważniejszy. Do krajow wysokorozwinietych jest bardzo trudno dostac wizę. Skoro więc Azja taka wspaniala, to czemu Azjaci mają tyle problemow aby dostac wize Schengen, wize do USA czy Kanady? Albo do Australii? Poczytaj sobie wreszcie Forbes i zobaczysz które kraje są wysoko rozwinięte i przyjazne ludziom. Nie ma tam w ogóle Azji, nawet Japonii. Na pierwszym miejscu niezmiennie Australia, potem Kanada, a na trzecim Norwegia.

    Ja błaznuję? To ty błaznujesz stawiając wyżej Azję od Europy! A jak nie wierzysz, że bylem w USA to podaj mi email, to ci wyślę moje zdjecia ze Stanów i udowodnię. Możesz mi zarzucac chamówę ale nie kłamstwa, bo piszę tu prawdę. A którą cześcią ciala pracowalem? Rekami ty pólinteligencie. I się nie wstydzę pracy fizycznej! A że lubisz Birme? Tak, jedni lubią wąchac róże inni brudne skarpetki, Ha ha. Walcz na argumenty Zyggi, nie rzucaj sloganami!

    • Idea Zjednoczonej Europy jest starsza niż idea państw narodowych o czym mało kto zdaje sobie sprawę. Jestem zwolennikiem tej idei, natomiast nie jestem zwolennikiem Unii Europejskiej w obecnym kształcie. Niedemokratycznej, zbiurokratyzowanej i będącej w rzeczywistości emeryturą dla podstarzałych europejskich polityków. Z jednej strony mamy wolny handel, prawa człowieka i otwarte granice na mocy układu z Schengen (do którego podpisania nie jest jednak wymagane członkostwo w UE). Z drugiej strony dopłaty dla rolników powiększające zacofanie cywilizacyjne wsi (dopłaty są najczęściej wydawane na konsumpcję), bzdurna „ochrona klimatu” (ochrona środowiska to zupełnie inna kwestia!), liczne absurdy wynikające z setek wydawanych dyrektyw. Unia walutowa ma pozytywny wpływ ekonomiczny, ale tylko w państwach o zbliżonym profilu gospodarczym tj. Niemcy, Holandia, Austria itp. W sytuacji rozwarstwienia utrudnia działania „ratunkowe” jak dewaluacja, ale z drugiej strony chroni przed protekcjonizmem. Na temat rzekomej islamizacji już pisałem kiedyś przytaczając statystyki, a teraz przypomnę, więc dzietność wśród muzułmanów spada z pokolenia na pokolenie a laicyzacja (na wzór zachodni) postępuje. Problemem jest raczej przestępczość, a nie fanatyzm religijny . Ale czy włoscy imigranci kiedyś, a latynoscy teraz (katolicy, a nie muzułmanie) nie mają/mieli problemów z prawem ? Kto słyszał o arabskiej mafii ? A o włoskiej :) ?
      Konkludując, Unia jest projektem źle zrealizowanym i przez to nieudanym, ale dzięki temu że reprezentują ją ludzie o słabych zdolnościach przywódczych (vide Buzek, van Rompuy, Ashton) jej wpływ na życie obywateli tego związku państw jest bardzo ograniczony.

      • Avatar Zyggi

        Z van Rompuy’em i Buzkiem to dobre przykłady. Widział kto tak nijakie figury? Buzek – bodaj najbardziej nieudaczny premier w dziejach Polski (no, może poza tow. Messnerem). Albo Herman van Rompuy? Toż to nawet nasz nudny jak flaki w oleju prezydent Komorowski ma więcej charyzmy niż to eurokołchozowe popychadło! :-D

    • To, że lubisz wąchac brudne skarpetki to Twoje prawo. Natomiast nie zmyślaj. Prawie milion bezdomnych na Tajwanie? Chyba w półislamskiej Francji jak już! UE przyjazna ludziom? Chyba gejom i kryminalistom, tu więcej dają na wikt i opierunek więźnia niż na lecznie chorego, którzy całe życie przymusowo płacił na tę g***nianą, socjalistyczną służbę zdrowia i musi czekac rok na zabieg. Nawet w Danii tak jest, wiem o tym od znajomej, której ojciec jest Duńczykiem, a matka Norweżką. Poza tym tysiące Europejczyków leczących się w tajskich i filipińskich prywatnych szpitalach mówią same za siebie. Ludzie głosują nogami i portfelami za normalnością, nie za eurokomuną i ubezwłasnowolnieniem! Niemców w Singapurze jest kilka razy więcej niż Singapurczyków w Niemczech – to przypadek? Jak chcesz prowadzic biznes gastronomiczny to nawet Ameryka Łacińska jest bardziej przyjazna od eurokołchozu, gdzie głupi urzędas bierze kasę pod pozorem troski o konsumenta (tak naprawdę mają konsumentów tam gdzie słońce nie dochodzi, liczą się posadki). Zresztą gros tych, którzy przyjeżdżają do UE ma w d**** prawa człowieka. Im chodzi tylko o kasę, jaką na prawo i lewo rozdają różne bogate (jeszcze) kraje. Popatrz na Arabów. Byłem w Belgii i wiem, jak to wygląda. Brukselski Schaerbeek to dzielnica bardziej marokańska niż belgijska.
      To wszystko są fakty, nie slogany. Surowcowa Australia „wyżej rozwinięta” od ultranowoczesnej Japonii?! To już w ogóle śmiech na sali… :-D A co do Kambodży, ten kraj nie ma tu nic do rzeczy, to ofiara chorej ideologii rodem z Zachodu. Gdyby nie wypociny Marksa i gdyby Pol Pot nie studiował w Sorbonie, to „Pola Śmierci” nigdy nie miałyby miejsca!! Dawna, w miarę zdrowa (bo w dużej mierze protestancka), XIX-wieczna Europa jest martwa. Zniszczyły ją obie wojny światowe i lewacka, nihilistyczna ideologia.
      P.S. Zobaczymy za 10-15 lat, czy będziesz piał peany na cześc Eurabii jak zobaczysz figę zamiast emerytury i jeszcze każą Tobie kucac tyłkiem w stronę przeciwną do Mekki. Wtedy przebudzisz się jak z pijackiego snu.

  • A dlaczego plujesz na Polske, to ci od razu wyjaśniam, ty opluwaju. PIS poparlo 5 mln Polakow. A wiec PIS i jej sojusznicy to duza częśc POLSKLI! Gardząc PIS, gardzisz duzą częścią POLSKI, postępując podobnie jak Janusz Palikot. Wiec nie pytaj glupio: „Jak śmiesz twierdzic, że pluję na Polskę?! ” Wlaśnie śmiem twierdzic na podstawie cytowanego zdania. Opluwasz 5 milionow Polakow! A jednoczesnie zachwycasz się Birmą . bardziej niz Rzymem. To wypad do Birmy. Moze tam twoje miejswce. Ale wiesz co opluwaju? Jakby cię tak przytrzymali w więzieniu Mjanmara chocby kilka dni, jakby cię tam tak spalowali przez dupę solidnie, to bys od razu zatęsknil za cywilizowaną Europą i przestal wygadywac bzdury o rzekomej cudownej Azji bez praw czlowieka. Pewnies w Azji nigdy nie byl. Ja praCOWALEM CIEZKO W USA dlatego doceniam potęgę praw czlowieka! A Azja to dla mnie syf, burdel, niszczenie srodowiska, chinska ekspansja, przeludnienie, kary smierci, i mentalnosc sluzalczykow sowieckich. Taką Azją sie zachwycac?! Jesli Pan Lubina (owszem, kulturalny czlowiek) jedzie do Birmy to wiem, ze na tej stronie mam do czynienia z wariatami, z nienormalnymi ludzmi. Az wstyd, ze to Polacy! a fe, a fe

    • Ty pracowałeś ciężko w USA? Ciekawe, którą częścią ciała! Gdybyś tam był, to wiedziałbyś, że tam też jest ma kara śmierci jak w opluwanej przez ciebie Azji! Azja (Japonia, Korea Pd., Tajwan, Singapur, Malezja) to poziom infrastruktury i wolności gospodarczej, którego Twoja zbzikowana „łunia” NIGDY nie osiągnie. Jak już to raczej poziom Jemenu, z meczetami w tle.
      A co do tematu artykułu, to zachwycam się Birmą, a nie tamtejszym reżimem. Widzę, że nawet tej różnicy nie umiesz pojąc? Jak chcesz to błaznuj dalej, chętnie się pośmiejemy, panie forumowy Jasiu Fasola! :-D

  • jezyk rosyjski – ty pomiocie diabelski – jest pięknym językiem i nawet gdybysmy do dzis mowili po rosyjsku to nie widzę w tym żadnej ujmy. fakt, p. Prezes rąbnął gafę z hymnem, ale czy Komorowski nie miał gaf?! Ile on miał wpadek! Coooooooo!!!??? Ale ale….Ty kmiocie pewnie na Komorowskiego nie głosowales, bo twoje poglądy pachną mi Skurwinem Mikke. Taakk! Pewnies ty z UPR albo podobnej frakcji. Unię bys najchętniej likwidowal, węszysz jej upadek. To twoje zasrane marzenia, bo UE NIE UPADNIE NIGDY!. Jestem za UE i zawsze bylem! A Traktat Lisbonski! Bogu dzięki, ze został podpisany! Chwala Panu! Ty gadzie nie jestes godnym aby nawet teczkę Panu Prezesowi nosic!

  • Niemalo Polakow spotka Pan w Birmie?! Jest Pan wybitnym optymista. Ale i kulturalnym czlowiekiem. Szkoda tylko, ze nie wypunktowal Pan bezposrednio niejakiego Ciekawego – ateisty i cwaniaka, ktory nazywa mieszkancow Podkarpacia prostakami. A wiec profesorow, artystow, wybitnych Polakow, i zwyklych ludzi, ktorzy pracuja ciezko – tych wszystkich nazywa prostakami i wstydzi sie, ze Podkarpacie do Polski nalezy?Nazywa chamami moja rodzine, przyjaciol a Zyggi kpi z PIS-u. Panie Michale! To jest skandal. Kogo Pan popiera???!!! Jak Pan to toleruje, ze ktos taki jak Zyggi czyCiekawy pluja na Polske a Birma sie zachwycaja?! Trzeba kochac swoj kraj, a potem dopiero poznawac inne kraje. Skoro za dwa dni jedzie pan do Birmy, to moze Pan tam juz zostanie skoro tak Pan kocha ten kraj, co?

    • Cyt. „Niemalo Polakow spotka Pan w Birmie?!” Gdzie przeczytałeś, że w Birmie, prowodyrze za dychę? Nawet nie umiesz przeczytac prostego zdania, a głos zabierasz? Jak śmiesz twierdzic, że pluję na Polskę?! Od kiedy PIS to Polska? Nie wystarczy Ci, że ta partia jest finansowana z podatków płaconych przez ciężko pracujących ludzi z Kujaw, Pomorza, Wielkopolski, Śląska itd.?! Ten Twój guru Jarek K. nie zna nawet słów hymnu narodowego, moim zdaniem (i nie tylko moim) powinien odpowiadac przed sądem za jego publiczne znieważenie: „z ziemi polskiej do wolski”…. „Patriota”, a jak! – Tylko dla jemu podobnych, nie dla myślących ludzi, dla których katolicyzm i patriotyzm to 2 różne sprawy! W desperacji Gierka nawet chwalił, a co tam: głosy jak pieniądze – non olet! A jego brat ratyfikował Cyrograf Lizboński, skutkiem czego prawo unijne jest ważniejsze od krajowego! Heh, sprytnym Niemcom w to graj, że się taki spolegliwy prezydent podległego im gospodarczo państwa znalazł. A najbardziej Pruskiemu Powiernictwu. Dzięki temu Niemcy będą mogli tworzyc precedensy, a przy końcu wywłaszczyc KK z tego, co zagarnął na Ziemiach Odzyskanych. Gdy zrobią, co chcą, wtedy mogą i rozwiązac UE, zresztą ona rozpadnie się bez kasy z Berlina. A to, co z Polski zostanie, wpadnie w orbitę wpływów Moskwy jak ostatnio Ukraina – wszak „kurica nie ptica”… Ale czy przyszło Ci to do głowy? Jasne, że nie! Wy w PIS potraficie tylko drzec gęby, ale głową żaden nie ruszy. A jak co do czego to zawsze siedzieliście jak myszy pod miotłą i czekaliście aż Poznaniacy albo Ślązacy zrobili udane powstanie. Żeby nie pogardzane przez was poznańskie „pyry” to byś dziś patrioto po rusku gadał, zresztą mentalnie wam do Ruskich blisko, tyle tylko, że się żegnacie z lewa na prawo!

  • Szanowni Państwo!

    Mam wielką prośbę do wszystkich piszących komentarze pod moimi tekstami: piszcie na temat (apelu o nie wyzywanie się nawzajem nie stosuję, bo nie wierzę w jego efekt) . Kolejny raz akurat pod moimi tekstami zaczyna się polskie piekiełko. To jest nie fair.
    Macie prawo krytykować moje teksty, zarzucać im takie, a nie inne błędy. Ale – na litość – co ma wspólnego Birma z naszą nieustającą wojną samych ze sobą? Co ma Birma z Podkarpaciem, Warszawą, Polską B czy A?! Jakby ktoś porównywał Kaczyńskiego (bądź Tuska, żeby nie było) do Than Shwe, to tak – wtedy to by miało sens. Inaczej – to jest bez sensu. Jak chcecie pisać o polskich wojnach, to naprawdę jest cała masa mediów, portali i grup społecznościowych, gdzie będziecie mogli dowalać swoim wrogom aż miło – i będzie to na temat.
    To jest portal dla ludzi piszących o Azji, Azją się zajmujących. Jeśli Was to nie interesuje – nie czytajcie tego. Powtarzany do znudzenia argument co kogo Birma obchodzi jest zupełnie nietrafiony – skoro nie obchodzi, to po co to czytacie? I po co komentujecie? Zmartwię Was – jeszcze niejeden (mam nadzieję) tekst o Birmie napiszę. I naprawdę nie będę miał nic przeciw, jeśli znów mnie skrytykujecie. Bo krytyka jest podstawą wyciągania odpowiednich wniosków. Ale nie kiedy krytyka mówi nie na temat i obrzuca się wzajemnie błotem.
    Teraz do meritum.
    Krytykowanie książki przed jej przeczytaniem przywodzi mi na myśl najlepsze wzorce radzieckie. Ale nie będę się pastwił nad kimś, kto kontynuuje z zapałem godnym lepszej sprawy swoją publiczną autokompromitację. Postaram się pokazać, czemu nie ma racji.
    Myli się Pan właśnie DLATEGO, że Pan tej książki nie przeczytał, bo to nie jest książka dyplomatyczna. To jest idealne jej przeciwieństwo. Góralczyk pisze bardzo otwarcie, mówi wprost i krytykuje explicite. Po tej publikacji on do Birmy już nie wjedzie.
    Panie Zyggi: bardzo się cieszę, że się Pan Birmą interesuje i, w przeciwieństwie do innych, wysyła komentarze merytoryczne. To naprawdę krzepi serce.
    Książka Warneńskiej jest dobra, choć momentami „trąci myszką” i jest tam kilka błędów. Zgadzam się, że ASKK jest współczesnym Gandhim, ale chciałbym zauważyć, że ona ma trudniejszych przeciwników. Stosunek do niej ogółu jest mniej więcej taki, że każdy ją szanuje, ale umierać za nią nie będą(a mniejszości, nawiasem mówiąc, też ją cenią, ale co one mogą?). Ciekawi mnie jaki jest teraz stosunek do niej i jakie są nastroje po jej uwolnieniu – i, odpukać, sprawdzę to – za dwa dni będę w Birmie. I myślę, ba, jestem pewien, że spotkam tak niemało Polaków tym krajem zainteresowanych.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Michał Lubina

  • a podatki ty gnoju placa wszyscy, takze my. i nikt tu na nikogo nieplaci, tylko wszystko idzie do budzetu panstwa. ale ty chamie i gnoju nawet niemasz pojecia jak wyglada struktura panstwa. ty kanalio przebrzydla! ty nygusie!!! ty pocwari zakompleksiona. a kopa w dupe to ci nikt nie dal? spadaj na drzewo gdzie twoje miejsce. proponuje Etiopie. tam byl Selasje kiedys. Poczytaj kapuscinskiego „Cesarz” , potem zakochaj sie w Afryce i wypierd…z Polski ty konfidencie, ty zmijo przebrzydla…

  • Kolaborantami?! Ty gadzie! A skadzes ty jest, ze Podkarpacia tak nienawidzisz? Z Ukrainy? Piszesz „prymitywow z Podkarpacia” To co? Masz na mysli wszystkich mieszkancow tego regionu? Ty skurw…, splunac na ciebie nie warto! gad, szowinista, oby cie choroba!!!

  • Jesli Zyggi woli Birme od Rzymu, to wszystko jasne. Pisze, ze Wieczne Miasto to oklepany temat. czepia sie Prezesa Jaroslawa o jezyki. No tak sie sklada Panie Zygmuncie, ze moja Zona jest psychologiem i pracuje w rzeszowskiej poradni terapii rodzinnej. Poprosilem Ja o przeczytanie Panskich postow. I wie Pan, co powiedziala. „Niejaki Zyggi musi miec wielkie kompleksy. Albo jest to kompleks wzrostu, albo wyksztalcenia, albo tato go za bardzo bil w dziecinstwie, do czego Zyggi nota bene sie przyznawal…To dlatego Zyggi potrzebuje interesowac sie Birma aby w towarzystwie zablyszczec. O tak Panie/Panowie, to ja wiem duzo oBirmie moge wam monologami strzelac. Ale Pan Zyggi dobrze wie, ze takich jak on jest garstka, wzajemnych adoratorow, ktorzy sie napedzaja wzajemnie i popisuja jeden przed drugim swoja wielka wiedza o Azji. Ale nawet gdybys sie nauczyl na pamiec ta ksiazke Goralczyka, to co z tego? No co z tego chlopie? Czy wzrostu ci przybedzie? Czy lat ci ubedzie? Czy dyplom dostaniesz, ktoregos moze nie obronil? A od Rzeszowa to sie odwal gosciu z „warszawki”. Bo to wlasnie w naszym wojewodztwie jest cud przyrody, czyli Bieszczady, ktore cwaniak Ciekawy tak wysmiewal niegdys. To wlasnie Bieszczadami interesuje sie cala Polska, i juz nie ma nawet wolnych dzialek do sprzedania. A Rzeszow sam jest pieknym miastem. Ludzie sa katolikami w 85 procentach, sa pobozni i prawicowi, co pokazaly ostatni wybory. I sa szczesliwi. Mniej sie rozwodza, nie jak ci z warszawki czy „poznanskie pyry”! Tyle Panie Zygmuncie, polecam solidna psychoterapie! Zycie z kompleksami takiego kalibry jest bardzo ciezkie.

    • Chyba faktycznie w Polsce podział na Polskę A i B jest bardzo utrwalony. Żałuję, że nie mamy federacji na wzór amerykański lub niemiecki. Nie musiałbym wtedy opłacać z moich podatków tych prymitywów z Podkarpacia, mieniących się tytułem – „prawdziwi Polacy”, a będącymi w rzeczywistości kolaborantami obcego państwa.

    • Gdzie napisałem chamowaty kmiotku, że mnie Rodzice bili? Klaps za młodu to bicie? Pogięło Cię od nadmiaru „wody śwyinconyj?” Od moich Szanownych Rodziców to się wolski Antku odwal, bezstresowo chowany byłeś? A może macie razem z Twoją żoną (o ile takowa istnieje) kryptolewackie poglądy jak cały ten wasz PIS?
      A w ogóle to nie wiadomo, czy to namnożyło się nam tu rzeszowskich pobożnisiów na Forum, czy też może to jedna i ta sama osoba podpisuje się różnymi imionami (Jacek, Adam, Tomek), bo cierpi na rozszczepienie jaźni albo inne „schizy”?… :-D

  • a poza tym nie lubie ksiazek pisanych przez bylych dyplomatow jak prof. Goralczyk. Ich jezyk jest daleki od prawdy. Pisza to, co im wolno napisac. To nie jest szczera ksiazka i to mozna zalozyc z gory. Dyplomaci to specyficzna kasta ludzi. Prosze poczytac fora gdzie leje sie potok krytyki wobec dyplomatow w polskich ambasadach. Jakie problemy maja Polacy przy zalatwianiu roznych spraw np w USA czy Kanadzie? Niech Pan wie jedno Zygmuncie! Dyplomata i szczerosc to dwa rozne swiaty. Dlatego ksiazek napisanych przez dyplomatow nie czytam z natury!

  • Pa ie Zygmuncie? Ciekawosc swiata tak. Ale jest wiele krajow godnych zglebiania wiedzy. Bo chyba nie powie mi Pan, ze chce Pan studiowac wszystko o kazdym kraju, bo pomysle, ze ma Pan powazne kompleksy, a moze chce startowac w jeden z dziesieciu? Panie Zygmuncie? Na swiecie mamy obecnie 196 krajow. Chce mi Pan powiedziec, ze interesuje sie Pan jakas Birma? A co Pan wie np. o historii Norwegii? Byl Pan kiedykolwiek w Portugalii? A moze odwiedzil Pan Rzym? Zna Pan historie przynajmniej najwazniejszych zabytkow Rzymu? To o czym my mowimy Zygmuncie?! A porownywanie mnie do Leppera to juz skandal! Wypraszam sobie. Ja zawsze bylem zwolennikiem PIS-u. I dalej jestem. Weszlismy w sojusz z Lepperem jdnak to byl blad Jaroslawa. ale to inna bajka. Rzeszow zawsze popieral PIS!

    • Możesz Pan sobie głosować nawet na Genowefę Pigwę, tylko najpierw wy, „Wolacy”, stwórzcie sobie własne państwo. Żeby cywilizowani Polacy nie musieli się wstydzić za PiS i jego wyborców. Złaszcza za tych, dla których ksiądz to jakiś półbóg, niczym szaman u Papuasów! Juliusz Słowacki miał rację: „Polsko, w Rzymie Twa zguba”. Gdyby Polska była krajem protestanckim… Ech, szkoda słów…
      PiS i Kaczyński… Nie ma to jak patriota znający hymn swojego kraju: „Z ziemi polskiej do Wolski”… Koleś bez dzieci stwierdzający, że w Polsce jest za mało urodzeń… Facet, który obiecywał, że nie będzie premierem w czasie prezydentury jego brata, występujący jako autorytet moralny… Posługuje się takimi indywiduami jak Kurski, nazywa Wałęsę Bolkiem, a sam co robił tyle lat u jego boku? Co porabiał w Magdalence, sprzątał? :-) A w ogóle to szum jaki robi ten wasz Jarosław K. w sprawie Katynia i Smoleńska jest na rękę Niemcom i Rosji. Przecież w tej sytuacji nikt nie mówi o NordStream – kwestii o wiele ważniejszej niż Katyń. Kaczyński budzi mój niesmak, nie dość, że nie ma politycznego pragmatyzmu, to jeszcze zachowuje się jak środkowoazjatycki kacyk, kogo chce wywala z partii, kogo chce przyjmuje, byle był mu posłuszny. Ktoś taki chce mną rządzić? Powinien zostać aktorem komediowym. W filmie „O dwóch takich, co ukradli księżyc” był dobry! Dlaczego marnuje swój talent, zajmując się czymś, w czym jest słaby? :-D
      P.S. A czy zna ten Pański idol Jarek zna jakiś język obcy poza zjadliwą polszczyzną?…

    • A propos Birmy, dlaczego uważa Pan, że Birma jest mniej ciekawa niż Rzym? Osobiście jestem zupełnie innego zdania! Zabytki i historia Rzymu? Toż to oklepany temat, jak dla mój gust nawet nudnawy! Bardziej interesuje mnie historia Birmy czy Tajlandii niż szaleństwa Nerona albo krwawa rywalizacja o papieski tron w średniowieczu.

  • Skoro wydawca uznał, że książkę warto wydac, to widocznie owych „wariatów” (do których mam się zaliczam) nie brakuje. Przy całym Pańskim nawet chwilami zabawnym błaznowaniu smutne jest, że nijak nie może Pan pojąc, iż istoty ludzkie oprócz potrzeb takich jedzenie, picie czy seks mają też potrzeby intelektualne, nie mniej naturalne od tamtych. To potrzeby intelektualne pchały naprzód Kolumba, Magellana i innych. Bez ich „głupiej” ciekawości pewnie nie dowiedziałbyś się Pan, że Ziemia jest okrągła.
    Tyle a propos mądrości p. Jacka, który wbrew swoim zapowiedziom (a zgodnie z moimi przewidywaniami), wrócił na Forum. To może i dobrze, żeś Pan wrócił. Forum CSPA bez Pana, to trochę jak Sejm bez Leppera, z którego raz po raz wyłaziła natura, ku uciesze obserwatorów. :-D
    Wspomniana przez Pana Michała na wstępie książka Moniki Warneńskiej – cenionej przeze mnie podróżniczki, pasjonatki historii i sztuki Birmy oraz całej Pd.-Wsch. Azji – to faktycznie zapomniana książka, ale i tak świetna. Czyta się ją jednym tchem, podobnie jak inne książki p. Warneńskiej. Kto ich nie zna, a byłby zainteresowany, zapewne znajdzie niejedną na Allegro lub w najbliższej bibliotece.
    Cyt. „Wielką zaletą tej książki, jest to, że mówi ona wprost, że białe jest białe, a czarne – czarne.” W wypadku Birmy to akurat zaleta, tam taki klarowny podział jest możliwy i nic nie budzi wątpliwości, że pani Aung San Suu Kyi jest – jak Mahatma Gandhi – autentyczną zwolenniczką demokracji i wolności. Pytanie tylko, jaki jest stosunek ogółu Birmańczyków do pani Aung San i do junty. Mam tu na myśli etnicznych Birmańczyków, bo tamtejsze mniejszości – jak wiadomo – miłością do reżimu nie pałają, a to z racji, że inne grupy etniczne niż Birmańczycy i inne wyznania niż buddyści są tam bezpardonowo dyskryminowane.

  • Koncowka tego panygirku jest doprawdy rozbrajajaca. „Trzeba bylo dlugo czekac”…Komu Panie Lubina? Komu? Ilu jest wariatow interesujacych sie jakas Birma czy Mjanmarem, czy diabli wiedza czym? Czy nie szkoda papieru na takie drukowanie? Jedynie okladka mi sie podoba. A kto to jest na okladce? Mam nadzieje, ze nie autor Bogdan G., jakkolwiek jego nazwisko nosi na piersi ten azjatycki ksiadz :) hi hi ale jaja…

Pozostaw odpowiedź