Artykuły,Publicystyka

Ray Wong: Polska, Polacy i polskie produkty oczami Chińczyków

Dajcie się poznać z dobrej strony

Gdy przyjechaliśmy studiować w Polsce, przekonaliśmy się, że codzienne życie w tym kraju jest mocno związane z… wódką i piwem. Wódka i piwo to codzienność kobiety i mężczyzny, młodych i starszych.

Mówiąc jednak serio, pierwszym skojarzeniem Chińczyków z Polską jest II wojna światowa. Dzięki filmowi Stevena Spielberga poznaliśmy jej okropieństwa, między innymi obóz koncentracyjny w Oświęcimiu.

Chińczycy wiedzą, że Polska leży między Niemcami a Rosją. Wiedzą też, że pod względem powierzchni jest jednym z większych krajów europejskich.

Znamy nazwiska Polaków, których osiągnięcia lub twórczość wywarły duży wpływ na światową kulturę i naukę, takich jak Fryderyk Chopin, Maria Skłodowska­-Curie czy Mikołaj Kopernik. Poznajemy Polskę przez pryzmat mediów i książek. O wysokim rozwoju państwa świadczą też polscy laureaci Nagrody Nobla. Jeszcze większą rozpoznawalność w świecie dadzą Polsce na pewno Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej, czyli EURO 2012.

W Chinach pracuje wielu polskich specjalistów związanych z przemysłem stoczniowym – polska wiedza i doświadczenie w tym zakresie są wysoko cenione na całym świecie.

Nasza wiedza o Polsce i Polakach jest wyrywkowa. Polska nie ma w Chinach spójnego, jednoznacznego wizerunku, co może być postrzegane jako atut – wystarczy dać się poznać z jak najlepszej strony.

Polskie smaki i zmysł artystyczny w cenie

Chińscy konsumenci coraz większą wagę przywiązują do marek i jakości produktów. W tym kontekście pojawiają się też coraz częściej polskie produkty spożywcze. Chińczycy doceniają pochodzącą z Polski żywność. Jest ona uważana za czystą i zdrową. Wystarczy świadomość, że produkt spełnia normy Unii Europejskiej, i już może liczyć na dobre przyjęcie przez chiński rynek – może to być mleko w proszku, czekolada, a nawet chipsy. Wysoko oceniane są również polskie warzywa i owoce. Nadszedł czas, kiedy Chińczycy są skłonni płacić więcej za produkty wysokiej jakości, co do których mają pewność, że nie są skażone i ich spożycie nie jest obarczone ryzykiem wystąpienia negatywnych skutków ubocznych.

Chińczycy podziwiają polską sztukę – głównie dlatego, że cenią sobie tradycję, bogactwo przekazu kulturowego i… wyobraźnię. Polska jest pełna wspaniałych budowli. Do Chin dociera już sława polskich architektów i projektantów. Myślę, że mogliby tworzyć również w naszym kraju.

Coraz większą popularnością w Chinach cieszy się też polski bursztyn. Bursztyn zajmuje znaczące miejsce w chińskiej kulturze i Polacy mogliby to lepiej wykorzystać, oferując na chińskim rynku artystyczne wyroby z „bałtyckiego złota”.

Jeśli zaś chodzi o polskie produkty wymagające zastosowania nowoczesnych technologii, to nie są one znane i zapewne dlatego nie są też zbyt cenione w Chinach. Pozostają w tyle za produktami azjatyckimi czy amerykańskimi.

Polacy? Mili, tradycyjni i cieszą się życiem

Mówiąc najogólniej, Polacy to przyjazny i spokojny naród. W stosunku do Chińczyków są raczej mili. Spotkałam się z wieloma dowodami sympatii, ludzie się do mnie uśmiechają, witają się ze mną, są ciekawi. Oczywiście zdarzają się przypadki nieprzyjaznych zachowań. Nie wiem, z czego to może wynikać – być może z obaw przed nieznaną innością.

Ponieważ zarówno Polska, jak i Chiny to kraje o bogatej historii i kulturze, zdarza się, że mimo dzielących nas różnić myślimy podobnie – tradycyjnie i niezbyt postępowo, często też mniej ambitnie niż np. Amerykanie. Czasem jednak różnice kulturowe da się mocno odczuć, zauważyć. Chińczycy mogą pracować dzień po dniu, bez przerwy. Polacy zwracają uwagę na czas pracy, wykorzystują przysługujące im przerwy, na co dzień kończą pracę o czasie i niezbyt często biorą nadgodziny, chętnie korzystają z urlopów – myślę, że potrafią bardziej cieszyć się życiem. Oczywiście, dzięki temu wydajność pracy jest w Chinach wyższa niż w Polsce. Chiński model biznesu ukierunkowany jest na dłuższą perspektywę. Nie chodzi o teraźniejsze zyski. Chińczycy lubią analizować i rozwiązywać problemy na zasadzie wizji holistycznej, by uzyskać wyższą wartość dla wszystkich. Argument taki różni się od teorii ogólności i zachodniego redukcjonizmu. Dla chińskich biznesmenów ważniejsze od czystego zysku jest to, by się zaprzyjaźnić.

Tak czy inaczej, największą przeszkodą w komunikacji pomiędzy Polakami i Chińczykami pozostaje bariera językowa.

Autor: Ray Wong – Chinka, studentka Wydziału Zarządzania Politechniki Gdańskiej. Uczy języka chińskiego. Ma doświadczenie w zakresie przyciągania chińskich inwestycji zagranicznych do Polski. Interesuje się relacjami gospodarczymi pomiędzy chińskimi i polskimi przedsiębiorcami.

Tekst pochodzi z Pomorskiego Przeglądu Gospodarczego nr 2/2011 pt. “Jak wykorzystać szansę chińską?”.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Ray Wong: Polska, Polacy i polskie produkty oczami Chińczyków Reviewed by on 11 września 2011 .

Dajcie się poznać z dobrej strony Gdy przyjechaliśmy studiować w Polsce, przekonaliśmy się, że codzienne życie w tym kraju jest mocno związane z… wódką i piwem. Wódka i piwo to codzienność kobiety i mężczyzny, młodych i starszych. Mówiąc jednak serio, pierwszym skojarzeniem Chińczyków z Polską jest II wojna światowa. Dzięki filmowi Stevena Spielberga poznaliśmy jej

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 12

  • Bardzo pouczającą lekturą są publikowane w internecie, a czasem też w co bardziej obiektywnej prasie wywiady z Romanem Kluską, założycielem firmy Optimus S.A. Słynny biznesmen m.in. opowiadał, jak to jeden z ministrów żalił się, że w podległym mu resorcie może 10% udaje, że pracuje. Reszcie nawet udawać się nie chce. Odrębny temat to stopień penetracji (a raczej zawłaszczenia) instytucji państwowych i sektora finansowego w III RP przez służby specjalne. Temu tematowi Pan Kluska również poświęca sporo uwagi, jako że on i jego znajomi mieli do czynienia ze szpionami przedstawiającymi oferty „nie do odrzucenia”, czasem w wulgarny, bezczelny, wręcz menelski sposób…

    • Rzeczywiście domeną naszych służb specjalnych niezmiennie od czasów komuny są maniery sowieckie. Ryba psuje się od głowy. Za mało się zmieniło po 89. Dlatego też R&D itd. jeszcze długo będą drugorzędnym problemem z punktu widzenia zwykłego zjadacza chleba

  • Wydajność – nie długość pracy się liczy. To prawda. A w polskich instytucjach publicznych to szczególnie widać. Kawunia, papierosek i ploty a najśmieszniej jest kiedy przez godziny trwają rozmowy na temat tego jak bardzo jest ,,przerąbane” i ile to nam dowalili do zrobienia na dziś. A potem 2 h i wszystko zrobione na szybkości i można w tym czasie poudawać zachodniego yuppie biegnąc przez miasto z komórką i powiewającym krawatem. True story

  • Cyt. „Polacy zwracają uwagę na czas pracy, wykorzystują przysługujące im przerwy, na co dzień kończą pracę o czasie i niezbyt często biorą nadgodziny, chętnie korzystają z urlopów – myślę, że potrafią bardziej cieszyć się życiem.”
    Ciekawe, co powiedziałaby Autorka o takich np. Hiszpanach i Portugalczykach. :-) Faktem jest, że Polacy pracują dłużej w roku od Japończyków, ale liczy się nie tyle czas pracy ile to, jak jest on wykorzystany. Np. Niemcom czy Skandynawom do utrzymania dobrobytu wystarczy ok. 1400 godzin w roku na pracownika. Tyle tylko, że tam nie odchodzi się co ze stanowiska pracy chwila na papieroska i pogaduchy.

  • Mówienie o orgomnej popoularności Chopina w Chinach to nie przesada. W zeszłym tygodniu doświadczyłem tego osobiście, gdy wysoki rangą jeden z doradców chińskiego rządu w Pekinie ds. mediów w swoim rządowym samochodzie włączył mi płytę… Chopina.:)

    Popularność Xiao Bang’a jak nazywany jest w Chinach Chopin to też duży udział Langlanga, który rozpoczynał rok Chopinowski w Polsce, supergwiazdy chińskiej muzyki klasycznej, która grała podczas otwarcia Olimpiady w Pekinie, jako symbol genialnej chińskiej młodzieży zalewającej świat w przyszłości.

  • Bardzo uprzejmy artykuł, Ale chciałbym zapytać, czy słabo opanowany język chiński przez polskiego studenta (na dobre opanowanie mają szansę nieliczni uzdolnieni) rzeczywiście będzie lepsze w kontaktach z kluczowymi Chińczykami niż dobre opanowanie angielskiego. Bo Chińczycy chętnie się uczą języka angielskiego, prawda? Czy Chińczycy stawiają sobe za cel nauczenie świata języka chińskiego? Mam wrażenie, że nie, czy się mylę? Propaganda chińskiej kultury wypada słabo (w Polsce), na tle ośrodków francuskich, niemieckich, hiszpańskich.

    • Wszyscy chetnie sie uczymy ale tez malo ktory Chinczyk mowi po angielsku na poziomie takim aby mogl robic biznes. Pozatym kultura biznesu jest calkiem inna w Chinach i nawet jezeli nasz partner biznesowy zna jezyk angielski to w czasie licznych „kolacji” ktore sa nieodlacznym elementem podczas robienia biznesu w Chinach, spotkamy mase przewodniczacych ich zony, urzednikow i ich rodziny ktorzy juz po angielsku nie mowia. Angielski trzeba znac i to juz jest norma o tym nie ma nawet po co dyskutowac a chinski to juz element dodatkowy (atut), ktory warto miec.

      • „chinski to juz element dodatkowy (atut), ktory warto miec.” tak, zgadzam się. Ale to jest kwestia ekonomii wysiłku. Bo w tym samym czasie, np. 1 godziny na pewno nie przyswoimy sobie tyle samo języka chińskiego co angielskiego. Oczywiście są osoby, których zamierzeniem jest podjęcie pracy w Chinach i te chińskiego uczyc sie powinny (ciekaw jestem czy polski ambasador zna). Ale tu chodzi o jezyk obcy standardowo nauczany na uczelni i to na kierunku nie będącym sinologią. Zwyczaje przy kolacji, tak, sa ważne ale też na sinologii raczej, a na innych specjalnościach w formie kursu raczej niż przedmiotu studiów.

    • „Czy Chińczycy stawiają sobe za cel nauczenie świata języka chińskiego?”

      Niekoniecznie wszystkich, ale wybraną grupę, która będzie Chinom w przyszłości potrzebna do robienia interesów. Np. duży procent studentów z Afryki na stypendiach na chińskich uczelniach. Rozwijanie współpracy przez Chińskie Ministerstwo Edukacji np. z Mozambikiem czy promocja najlepszych chińskich uczelni na targach edukacyjnych w Arabii Saudyjskiej.

      • Avatar Adam Machaj

        Dokladnie sie zgadzam. Ale jeszcze odworce sprawe, ze to nie tylko Chinczykom zalezy ale i drugiej stronie. Prosze zwrocic uwage na wzrost zainteresowania nauka tego jezyka w swiecie Zachodnim.

      • Uczenie języka w Chinach, to co innego. Polska też przyjmuje zagranicznych studentów i uczy ich polskiego, bez ambicji rozpowszechnienia go na świecie. Francuzi takie ambicje mają, moje pytanie było skierowane do autorki artykułu, czy Chińczycy też, lub dlaczego nie, bo przecież znaczenie Chin stale rośnie.

    • „Bo Chińczycy chętnie się uczą języka angielskiego, prawda?”

      Nawet Ci Chińczycy, którzy opanowali język angielski w stopniu biegłym mają problemy przy liczbach. W Chinach nie liczy się w setkach tysięcy tylko w dziesiatkach tysiecy. Samochod w Chinach nie kosztuje 400,000RMB tylko 40万(wan)RMB (40*10,000). Negocjacje milionowych kwot wymagają trochę cierpliwości bo, gdy my mówimy milion Chińczycy przeliczają to jako 100万 (100*10,000).

Pozostaw odpowiedź