Polecane

Raport CSPA Krzysztof Iwanek – Wybory 2014 r. w Indiach: Dlaczego przyniosły taki wynik i co on oznacza

źródło: commons.wikimedia.org

źródło: commons.wikimedia.org

W sobotę 17 maja poznaliśmy ostateczne wyniki największych wyborów świata. W niższej izbie parlamentu indyjskiego, Lok Sabsze (Lok Sabha, Izba Ludu) będzie odtąd dominować hinduska nacjonalistyczna partia Bharatiya Janata Party (BJP, Indyjska Partia Ludowa), która uzyskała 282 na 543 wybierane mandaty. Wiele rekordów pobito podczas tych wyborów. BJP po raz pierwszy zdobyła tak dużo mandatów i może rządzić samodzielnie, dotąd rządzący Indyjski Kongres Narodowy po raz pierwszy zdobył ich tak mało. Wybory te kosztowały więcej niż kiedykolwiek i przyniosły największą frekwencję. Głos oddało 66,4% obywateli, czyli 551 milionów spośród 814 milionów uprawnionych. W Lok Sabsze tej kadencji zasiądzie więcej niż kiedykolwiek kobiet (61), najmniej muzułmanów (22), więcej niż kiedykolwiek milionerów (449) i więcej niż kiedykolwiek osób z zarzutami popełnienia przestępstwa (186). Nowy premier, Narendra Modi, będzie pierwszym premierem Indii z Innych Zacofanych Kast (Other Backward Castes).

Dostępny poniżej raport podzielony jest na cztery rozdziały. Podjąłem próbę zastanowienia się w nim, jakie są (1) ogólnokrajowe i (2) regionalne powody zwycięstwa BJP, jaka jest (3) sytuacja polityczna nowego rządu i (4) co nowy rząd może zmienić. Tekst starałem się ilustrować tabelkami.

Raport CSPA Krzysztof Iwanek: Wybory w Indiach

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Raport CSPA Krzysztof Iwanek – Wybory 2014 r. w Indiach: Dlaczego przyniosły taki wynik i co on oznacza Reviewed by on 26 maja 2014 .

W sobotę 17 maja poznaliśmy ostateczne wyniki największych wyborów świata. W niższej izbie parlamentu indyjskiego, Lok Sabsze (Lok Sabha, Izba Ludu) będzie odtąd dominować hinduska nacjonalistyczna partia Bharatiya Janata Party (BJP, Indyjska Partia Ludowa), która uzyskała 282 na 543 wybierane mandaty. Wiele rekordów pobito podczas tych wyborów. BJP po raz pierwszy zdobyła tak dużo mandatów

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Absolwent historii, indologii i kulturoznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Kierownik Ośrodka Badań nad Azją Akademii Obrony Narodowej. Do 2016 r. wykładowca historii Indii i języka hindi na Hankuk University of Foreign Studies.. Do 2014 r. wykładowca współczesnej polityki i gospodarki w Azji Południowej i historii Indii w Collegium Civitas. Prowadził także ćwiczenia o hinduskim nacjonalizmie na Uniwersytecie Warszawskim i lektorat języka hindi na kursach organizowanych przez Ambasadę Republiki Indii w Warszawie. Autor publikacji dla Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu RP i Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Stały autor portalu The Diplomat (thediplomat.com). Autor blogów ,,O Korei, chociaż się na niej nie znam” (na polska-azja.pl) i ,,Blog o wymyślonym kraju” (http://wymyslonykraj.blog.pl/). Profil na portalu academia.edu: https://hufs.academia.edu/KrzysztofIwanek. Z dr Adamem Burakowskim współautor książki „Indie. Od kolonii do mocarstwa. 1857-2013” (PWN 2013). Znajomość języków: angielski, hindi. Mieszka w Warszawie.

komentarzy 6

  • Panie Krzysztofie, chociaż koalicjanci, czy nawet wcześniejsi rywale Modiego, otrzymali ministerstwa nie zmienia faktu, że to jest rząd Modiego i on nim bedzie kierował.
    Ministrom nakazano przedstawic agendę na pierwsze 100 dni, widać wrost znaczenia Kancelarii Premiera w koordynowaniu działań rządu, itd.
    Sushma Swaraj też realizuje polityke Modiego. Jednak wygląda na to, że pierwszą wizyta zagraniczną Modiego będzie wizyta w Japonii, a we wrześniu (mam nadzieję, ze nie mylę daty) Modi przy okazji wizyty na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ spotka się z Barackiem Obamą. Prasa zresztą pisze, że spodziewane jest ożywienie stosunków z USA po zastoju za rządów UPA II.

  • Panie Wlodzimierzu

    Przepraszam za zwloke w odpowiedzi. Nie jestem w domu, nie mam ze soba notatek, zatem troche bede odpowiadal z glowy.
    Jasne, ze jest to mniej koalicyjny, ugodowo dzielacy stanowiska rzad niz poprzednie z przyczyn oczywistych, ale mimo to pozostaje przy swoim, ze jest to rzad wedlug mnie w istotnych aspektach koalicyjny i ugodowy, jesli pod uwage wezmiemy tez frakcje w ramach BJP. Dlatego ze:
    1) BJP ma wiekszosc absolutna, a mimo to dobrala do ministerstw koalicjantow. 1 z Shiv Seny, 1 z SAD, 2 od biharskich koalicjantow, 1 z TDP… jesli nikogo nie pominalem (mialem w notatkach, przepraszam) wychodzi 5 ministrow z koalicyjncych partii na 44 dotad powolanych ministrow.
    Za UPA I i II bylo kilkunastu ministrow z koalicyjnych partnerow na ponad 70 ministerstw (notatki w domu:), ale Kongres byl zupelnie uzalezniony od tych partnerow. Jesli dobrze pamietam, jakies 12 stanowisk/tek teraz Modi wlaczyl w inne, czyli nadal moze obsadzic (lub polaczyc) kilkanascie ministerstw (plus jeden minister z BJP dopiero co zginal w wypadku). Zobaczymy jak je obsadzi. Jak jeszcze kilka dostanie sie koalicjantom, to proporcja wyjdzie podobna co w UPA.
    2) Owszem, spory wokol obsady wyplynely do prasy.
    – BJP z Radzasthanu wygrala wszystkie 25 mandatow, ale najpierw nie dostala ani jednego ministerstwa i wyrazila takie oburzenie, ze posrod tych 44 ministrow zaprzysiezono jednego z Radzasthanu.
    – Yeddyurappa z Karnataki stwierdzil, ze oczekuje dla Karnataki trzech ministerstw, a dostala w koncu, jesli sie nie myle, jedno (to jest oczywiscie BJP z Karnataki dostalo)
    – Shiv Sena byla bardzo zla, ze dostala tylko jedno ministerstwo, tez chciala trzech ministrow, ale w koncu stwierdzila ,,teraz jestesmy zadowoleni”.
    BJP z innych stanow, gdzie znaczaco wygralo, tez trzeba bylo zadowolic.
    Trzeba bylo tez jednak zadowolic czesc partyjnych bossow:
    – Modi nie bedzie mial na glowie Advaniego i M.M. Joshiego, to duzo, ale nie bedzie miec tez, jak Pan stwierdzil, swojej gudzarackiej ekipy. Rajnath Singh, minister spraw wewntrznych, to nie jest czlowiek Modiego. Jaitley moze i nim sie staje. Amita Shaha, prawej reki Modiego, dotad w rzadzie nie ma. Rywalizujaca z Modim Sushma Swaraj dostala tez bardzo wazne ministerstwa spraw zagranicznych.

    ‚Young Turks’ to ‚Mlodzi Turkowie’ (indyk to ‚turkey’:). Okreslenie jeszcze z lat 60., kiedy uzywano go wobec najbardziej lewicowego i mlodego pokolenia w Indyjskim Kongresie Narodowym. Do dzis jest uzywane albo w tym kontekscie – czyli Mlodzi Turkowie w Indiach to mloda lewica w kierunku na komunizm – ale czasem ogolniej uzywa sie go w znaczeniu mlodej krwi, nowego pokolenia i rozumiem, ze w tym sensie uzyto go tutaj.

    Do reszty kwestii sprobuje sie ustosowac za kilka dni, jak wroce do domu. Wtedy tez uzupelnie ten post o moje notatki.

    Pozdrawiam
    KI

    • A dobrze, juz znalazlem. UPA-I mialo 23 koalicyjnych ministrow na 78. UPA-II mialo 19 na 78.
      Teraz NDA ma chyba jednak tylko jednego z Biharu, czyli 4 koalicyjnych na 44.

  • Z całym szacunkiem Panie Krzysztofie, wykonał Pan kawał dobrej pracy, ale nie mogę się zgodzić z wnioskami dotyczącymi nominacji w nowym rządzie.

    Pod terminem „rząd Modiego” nie rozumiem jakiegoś „gujarackiego desantu na Delhi”, co zresztą nie byłoby możliwe biorąc pod uwagę znacznie mniejszy zakres kompetencji rządu stanowego niż centralnego, ale styl rządzenia i autorytet szefa rządu.

    Już komentarze prasowe, nieco przesadnie wskazywały, że pojawia się nowa jakość. Może nagłówek typu „Koronacja Modiego” był za daleko idący, ale pewnego ducha oddaje. Sama ceremonia, zaprojektowana ponoć przez Modiego i w jego stylu, w stylu durbaru, była bardzo spektakularna dla telewidzów, zapewne równie męcząca dla uczestników. Wypowiedzi przedstawicieli biznesu pokazywały oczekiwanie na coś nowego. Brak komentarzy wskazujacych na zawód wskazuje, że do jakiegoś stopnia na razie te oczekiwania się spełniają.

    Mianowano mniejszą ilość ministrów, niż miał rząd UPA. W klasycznym „podziale łupów” następujący po zwycięstwie koalicji (rozumiem to jako „koalicję” Modi – BJP – RSS) raczej wykorzystuje się wielość stanowisk, aby zadowolić jak największą liczbę sojuszników. Tu nic takiego nie nastapiło, choć oczywiscie ma Pan rację, że nowych ministrów zawsze można powołać. W tej chwili np. jedna osoba jest odpowiedzialna za ministerstwa finansów i obrony, czego nie da się utrzymać na dłuższą metę.

    Nie pojawiły się żadne przecieki z rozmów koalicyjnych, kolejnym tradycyjnym elemencie przy „układaniu” rządu. Od ogłoszenia wyniku wyborów minęło 10 dni i rząd został zaprzysiężony. Oczywiscie, wynik mógł być przewidywany, pewne ustalenia poczynione, ale tempo jest szybkie, wskazujace raczej na „rząd autorski”.

    Poza Advanim poza rządem znalzło się ok. 10 siedemdziesięcio czy osiemdziesięciolatków z kierownictwa BJP, jak np. Murli Manohar Joshi, CP Thakur, Bhola Singh czy Karia Munda. Przez chwilę wydawało się, że Advani może otrzymać stanowisko Speakera Lok Sabhy, co byłoby bardzo honorowym stanowiskiem, ale ostatecznie „otrzymała” je Sumitha Mahajan.

    ToI pisze o top trojce Modiego wymieniajac: Modiego – Jailtleya i Rajnatha Singha. W wypadku Jaitleya trudno mówić o tym, że należało coś mu dać, ponieważ początkowo nie był entuzjastą zajęcia ministerialnego stanowiska, a przekonali go do tego Modi i BJP. Jego poglądy i doswiadczenie doskonale wpisują się w program Modiego. Trudno mówić też o Rajnacie Singhu, jako o rywalu, gdyż popierał on Modiego i on właśnie z Jaitleyem zneutralizowali wysiłki Advaniego, aby „storpedować” kandydaturę Modiego jako kandydata BJP na stanowisko premiera.
    Sushma Swaraj mogła oczekiwać, że będzie się rozpatrywać jej kandydaturę jako potencjalnego premiera, ale skala zwycięstwa BJP i rola w tym Modiego uczyniły jakąkolwiek rywalizację nieaktualną. Niemniej MSZ jest bardzo prestiżowym elementem, strony raczej są zgodne co do celów, więc prawdopodobna poprawa wzajemnych stosunków.

    W gabinet Modiego wpisuje się też Nitin Gadkari, który również uważany jest za człowieka skierowanego na efekty. Jego osiagnięciami sa m.in autostrada Pune – Mumbai i szereg estakad w Mumbaju.

    Oczywiście członkowie rządu są z BJP, kilku z RSS lub są w jakis sposób związani z tą organizacją, ale też przedtem na ogół pokazali, że potrafią być skuteczni. Nietórzy mają praktykę ministerialną z rządów premiera Vajpayee lub rządów stanowych.

    „Zrobiono też miejsce” dla osób nazwanych przez prasę jako Young Turks (młode indyki, czy młodzi Turcy? – tacy młodzi, to oni może nie są, ale nie wiem, kto wymyslił ta nazwę) na stanowiskach Ministrów Stanu „with independent charge”, jak np. Piyusk Goyal (energia, węgiel, nowa i odnawialna energia), Nirmala Sitharaman (handel i przemysł) czy Dharmendra Pradhan (ropa i gaz).
    Niektóre z tych stanowisk są ważniejsze i obejmuja większy zakres obowiązków niż „gabinetowe” ministerstwa.

    Natomiast kilku fuzji ministerstw nie dokonano. Czy chodzi o utrzymanie posad, co zgadzałoby się z tezą jest to „klasyczny” rząd dzielący stanowiska pomiędzy tych, którzy „powinni je dostać”, czy też zadecydowały względy merytoryczne. Pamiętajmy też, że niektórych stanowisk nie obsadzono, więc ewentualne roszady będą możliwe bez „krzywdzenia” zainteresowanych.

    Principal Secretary został Nripendra Mishra (mianowano go ingorując przepisy zabraniające mu piastowanie tego stanowiska, ponieważ poprzednio był szefem TRAI), a doradca d/s obrony Ajit Doval. Wg. ToI Modi wybrał ich ze względu na kompetencje i oni stanowić będą „power duo” w rządzie.

    Zdarzył się wprawdzie wypadek, że Dharmendra Pradhan odmówił kometarza powtórzenia swojego stanowiska po angielsku, co w Indiach można przyjąć za niechęć do cudzoziemców, a tym samym do FDI w ropę i gaz, ale to wpisywałoby się w strategię „inwestycje tak, ale najpierw indyjskie”.

    Ale jaważniejsze jest, jak Modi będzie kierował rządem. Człowiekiem kompromisu był Vajpayee, Modi nim nie jest.
    Tu sygnał jest jasny. Kancelaria premiera będzie nadzorowała sprawy ważne. Urzędnikom zapowiedziano, że jeżeli nie będą efektywni (w oryginale „jeśli będą leżeć na papierach”) to pokaże się im drzwi.
    RSS już wypowiedziała się, że „ne jesteśmy fundamentalistami”. Może nie oznacza to dania całowicie wolnej ręki Modiemu, ale jest to sygnał, że nie planują sprawiać mu kłopotów.

    Przede wszystkim musimy pamietać, BJP, RSS to organizacje, a w znacznym mniejszym stopniu niż Kongres dwory. Ze sprawnością działania, rozwojem gospodarczym, podniesieniem poziomu oświaty, itd. każdemu jest po drodze. To jest wielki tort, gdzie każdy moze dostać swoja część. Na dworze najważniejsza jest pozycja blisko monarchy, a im bardziej bizantyńskie zwyczaje i ceremoniał, tym ta pozycja jest silniejsza, automatycznie więc estabilishment nie jest zainteresowany zmianami, ponieważ one „podrywają” jego pozycję.

    Jest kilka spraw do załatwienia niemal „od ręki”, jak sprawa wstecznego opodatkowania, niektóre projekty dotyczące ochrony środowiska. Zobaczymy.

  • Dziękuję za raport. Ciekawy i pouczający czas przy lekturze.

  • Do zaprzysiężenia Modiego już doszło a wraz z nim do powołania 44 ministrów, zatem układ sił w gabinecie się już klaruje.
    W gabinecie nie ma jak dotąd Amita Shaha, czyli najbardziej zaufanego człowieka Modiego, ale też nie ma L.K. Advaniego, jego największego rywala. Ale dodajmy, że nowi ministrowie mogą jeszcze zostać powołani.
    Ministerstwo spraw wewnętrznych dostał Rajnath SIngh, a zatem dotychczasowy partyjny szef będzie miał silną pozycję i oko na Modiego. W gabinecie znalazł się też Nitin Gadkari, poprzedni przywódca BJP, który jest bardzo bliski RSS (dosłownie i w przenośni, bo mieszka w Nagpurze, gdzie jest kwatera główna RSS) i pewnie będzie najbardziej zaufanym człowiekiem RSS w rządzie.
    Najsilniejszą pozycję po Modim dostał natomiast Arun Jaitley, który dostał ministerstwo finansów i ministerstwo obrony narodowej. W niektórych mediach już pojawia się komentarze, że to dlatego, że Jaitley stał się ,,człowiekiem Modiego”, ale ja w to nie wierzę – jeszcze w zeszłym roku był ,,człowiekiem Advaniego”. Po prostu dostał silną pozycję, bo Modi musiał udobruchać rywali. Co nie znaczy, że się człowiekiem Modiego nie stanie.
    Inna rywalka Modiego bowiem – Sushma Swaraj – też dostała mocną tekę, ministerstwo spraw zagranicznych. Będzie pierwszą kobietą w Indiach na tym stanowisku.
    W gabinecie nie ma też Murliego Manohara Joshiego, też raczej rywala niż przyjaciela Modiego, który na pewno nie byłby zadowolony z otwartości nowego premiera na obce firmy.

    Ogólnie jednak, jak sądzilem, nowy gabinet to wcale nie jakiś przełom, nie gabinet jednego człowieka i nie wiadomo jaka innowacja, tylko klasyczny podział władzy między różne stronnictwa w partii i sojuszników.

Pozostaw odpowiedź