Komentarz eksperta

Radosław Pyffel: Podwyżki w Foxconnie to symboliczny koniec taniej „chińszczyzny”

radek2Pod koniec maja w fabryce Foxconn, w Shenzhen na południu Chin, już dziesiąty w ostatnim półroczu pracownik popełnił samobójstwo. Dzień później nieudaną próbę samobójczą podjął kolejny z nich (w ostatnich 6 miesiącach, odbyły się jeszcze dwie takie nieudane próby).  W wyniku presji chińskich, tajwańskich i światowych mediów Foxconn tajwański podwykonawca m in: Apple’a, Della, Sony i Nokii, postanowił w ostatnich dniach zwiększyć pensję pracowników o prawie 70 procent. Oznacza to iż Chiny przestają być światowym liderem taniej produkcji, która  przenosi się już między innymi do Wietnamu, Sri Lanki, na Filipiny i do Bangladeszu.

W fabryce panował reżim produkcyjny, akceptowalny prawdopodobnie tylko dla Europejczyka XIX wiecznego: 12-godzinne dniówki, które często i tak trwały nawet 15 godzin, do tego zakaz rozmów w czasie pracy, jedna 10-minutowa wizyta w toalecie. Nad wszystkim czuwali ubrani w specjalne mundury menadżerowie najniższego szczebla z reguły wywodzący się z dawnych wyróżniających się robotników.

Wypowiedzi Chińczyków których pytałem o całe zajście, były dosyć zgodne:

– Wytrzymamy i zniesiemy wszystko, gdyż jesteśmy bardzo odporni . Jednak Ci ludzie, którzy opuścili swoje rodziny,  w ogóle się nie znali. Mieszkali we wspólnych pokojach, łóżko w łóżko, ale po pracy byli tak zmęczeni że nawet ze sobą nie rozmawiali.  Czuli się samotni i wyobcowani.

Od braku więzi tak istotnej dla Chińczyków dla których tradycyjnie rodzina i znajomi (grupa) ma fundamentalne znaczenie, ważniejszy jest moim zdaniem fakt iż do chińskich fabryk wkracza nowe pokolenie. Większość samobójców to 25- latkowie, często jedynacy którzy wytrzymali w fabryce zaledwie kilka tygodni… Pokolenie to urodziło się w latach 80tych wychowało już we względnym dobrobycie. Nie zna głodu i jest zwyczajnie słabsze od starszych Chińczyków. Dla nich po latach chaosu maoizmu, taka praca była spełnieniem marzeń o stabilnym i szczęśliwym życiu.

Do tego ma większe aspiracje. Za pośrednictwem Internetu czy telewizji, młodzi Chińczycy na wsi widzą jak może wyglądać dobrobyt.  Skuszeni Chinese Dream, przybywają do fabryk na Wybrzeżu. Tam okazuję się że zarobione pieniądze wystarczą tylko na przeżycie. A powrotu na wieś i tak nie ma, gdyż tam byłoby jeszcze gorzej…

Samobójstwa w Foxconnie, wywołały poważną debatę w Chinach. Zwracano uwagę iż chińscy robotnicy nie są zorganizowani, a związki zawodowe pełnią rolę wciąż raczej dekoracyjną.

Komunistyczny z nazwy rząd, nie interweniuje. Jest w tym sporze raczej neutralny,  swoją rolę ogranicza do stworzenia jak najlepszych warunków dla zagranicznych inwestorów: wybudowanie (bajecznej przyznajmy!) infrastruktury, przeróżne zachęty rządów lokalnych i wspomniane powstrzymywanie związków zawodowych  i innych socjalnych aspiracji chińskich robotników. Światowi inwestorzy to docenili. 60 procent zalewającego świat chińskiego eksportu jest produkowana właśnie przez firmy zagraniczne, a jeszcze w 2007 roku spośród 25 największych chińskich eksporterów zaledwie 4 było rodzimego pochodzenia…

Miliony ludzi ze wsi zachodnich Chin, porzucający prace na roli i emigrujący do w pracy w fabrykach na Wybrzeżu. Tajwańscy podwykonawcy którzy z błogosławieństwem rządu optymalizują proces produkcyjny i wyciskają maksymalnie niską cenę dla globalnych korporacji Apple’a, Sony i Nokii, które z kolei za pośrednictwem swoich eleganckich salonów docierają do ostatniego elementu tego łańcucha: sytych i zadowolonych globalnych konsumentów, wywodzących się z globalnej klasy średniej głównie krajów zachodnich (aczkolwiek w coraz większym stopniu także Brazylii, Indii, Chin i Rosji).

Wszystko szłoby pewnie dalej swoim torem, gdyby nie wspomniane nowe pokolenie chińskich jedynaków,  wspierane są przez chińskie media, które takie przypadki nagłaśniają i szeroko komentują już tej produkcyjnej presji nie wytrzymuje, a przynajmniej nie za minimalne stawki.

Dlatego niskie płace są nie do utrzymania i Chiny spotka to samo co swego czasu inne azjatyckie tygrysy: Hongkong, Tajwan czy Koreę. Po prostu przestaną być tanie i zajmą się produkcją bardziej skomplikowaną.

Podwyżki w Foxconnie, to koniec przysłowiowej „chińszczyzny”.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Radosław Pyffel: Podwyżki w Foxconnie to symboliczny koniec taniej „chińszczyzny” Reviewed by on 10 czerwca 2010 .

Pod koniec maja w fabryce Foxconn, w Shenzhen na południu Chin, już dziesiąty w ostatnim półroczu pracownik popełnił samobójstwo. Dzień później nieudaną próbę samobójczą podjął kolejny z nich (w ostatnich 6 miesiącach, odbyły się jeszcze dwie takie nieudane próby).  W wyniku presji chińskich, tajwańskich i światowych mediów Foxconn tajwański podwykonawca m in: Apple’a, Della, Sony

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 4

  • Eksport do Chin polskich artykulow, dopiero teraz? Kiedy w polowie lat 90tych rozmawialem z przedstawicielami chinskiego Ministerstwa Gospodarki w sprawie importu polskiego sprzetu mlynskiego, juz wowczas mowiono mi, ze zaprzepascilismy szanse, jaka byly lata 80te i dokonywany wowczas przez chinczykow rekonesans. W latach 90tych bylo juz pozno. Wielkie koncerny mialy swoje biura w Chinach od dziesiatek lat, niektore nawet od poczatku XX wieku, czekajac na „ten moment”. Koniec lat 70tych byl sygnalem, potem otwarcie rynku chinskiego zapoczatkowalo okres dynamicznego wejscia zachodnich firm i produktow. Oczywiscie nie jest jeszcze za pozno – lepiej pozno niz wcale – ale zloty okres przegapilismy. Nie ma juz preferencyjnych stawek dla firm JV, ogolne wymagania dla zachodnich inwestorow sa wyzsze, konkurencja bezlitosna, chinskie lokalne firmy dynamiczne. Niemniej kilka polskich firm juz tutaj cos dlubie, i chyba calkiem niezle. Tez zycze powodzenia, bede moze mial dzieki temu wiecej pracy…;)

  • Faktycznie. Pamietam w 2006 roku jak spotkalem kilka osob z Polski ktore „przygotowywaly sie” do eksportu na rynek chinski. Zyczylem im powodzenia a w duchu myslalem ze ten czas przyjdzie…. ok 2020 roku :) Tymczasem .. no wlasnie., to juz sie dzieje :) Czy tym razem zdazymy na ten pociag? Wszystkim internautom ( a zwlaszcza mlodym internautom) proponuje rozmyslac o tym nie co importowac, ale co sprzedawac. To ze w PL jeszcze niewiele osob o tym wie i wszyscy dalej chca importowac to wielka zaleta :)

  • Swat sie przebiegunowuje. Moja rada dla przedsiebiorców to zeby juz powoli nastawiac sie na export do Chin a o imporcie powoli zapominac.Mnie to cieszy bo byłem za młody w czasie kiedy na imporcie z Chin mozna było sie dorobic a tu na horyzoncie wiedze kolejna szanse. Co o tym sadzicie?

    • Pech, że kolega mój ma zamiar otworzyć firmę importującą meble z Chin, no ale powodzenia mu.
      A tak poza tym, to zgadzam się.

Pozostaw odpowiedź