Komentarz eksperta

Radosław Pyffel: Miedwiediew nie dał rady w Pekinie

radek2Chiny w zeszłym roku wyprzedziły USA i stały się największym konsumentem energii na świecie. W relacjach z Rosją, największym eksporterem energii potrafią ten fakt bezwzględnie wykorzystać.

Tak należy chyba oceniać trzydniową wizytę Dimitrija Miedwiediewa w Chinach. Mimo iż zaznaczał on, iż stosunki rosyjsko-chińskie są najlepsze w historii, a „poziom wzajemnego zaufania nigdy wcześniej nie był na tak wysokim poziomie”. Podkreślając iż jego kraj łączy z Chinami strategiczne partnerstwo, nie doprowadził do podpisania negocjowanych od kilkunastu lat kontraktów gazowych.

Gwałtowne napięcia w stosunkach między Japonią a Chinami do jakich doszło tuż przed wizytą (spór graniczny o małą wysepkę Diaoyutai na Morzu Wschodniochińskim (japońskie Senkaku) mogły tylko pomóc Miedwiediewowi. Zwłaszcza iż swoją wizytę zaczął on od Dalian w północno-wschodnich Chinach, czyli dawnego rosyjskiego Dalnyj, nieopodal którego rozegrało się największe starcie wojny rosyjsko-japońskiej (1904-05) znane jako bitwa o Port Artur.
Prezydent Miedwiediew złożył tam kwiaty przy pomniku upamiętniającym poległych w wojnie japońsko- rosyjskiej i II wojnie światowej, a także w emocjonalnym przemówieniu wspominał o chińsko-rosyjskim braterstwie umocnionym wspólnie przelaną krwią.

Dalian był jednak tylko wstępem do głównego punktu programu, którym był oczywiście biznes. Ostatniego dnia wizyty Miedwiediew odwiedził rosyjski pawilon na Expo w Szanghaju (tak powinno się promować rodzimy biznes!), ale głównym celem wizyty było podpisanie negocjowanego już od kilkunastu lat kontraktu gazowego dla Gazpromu, który ma pomóc Rosji w zrealizowaniu jej strategicznego celu, czyli dywersyfikacji odbiorców swojego surowca przy jednoczesnym zwiększaniu udziału Azji, która będzie zużywać coraz więcej energii. Wydawać by się mogło, że przybliża Rosję do tego celu otwarcie chińskiego odcinku ropociągu, jakiego dokonał Dimitrij Mediwediew razem z Hu Jintao. Jednak rocznie Rosjanie będą pompować za Wielki Mur zaledwie tyle, ile produkuje rafineria Orlenu w Płocku, a więc jak na skalę Chin bardzo niewiele. Ze strategicznym partnerstwem Rosji i Chin coś jednak musi być nie tak, skoro największy sprzedawca surowców na świecie, eksportuje do największego ich konsumenta mniej więcej tyle samo co do 40-krotnie mniejszej Polski.(W 2008 roku udział Polski w rosyjskim eksporcie to 4,5 %, a Chin 4,3 %).

Negocjacje gazowe, do jakich doszło drugiego dnia wizyty, które mogły ten obraz całkowicie zmienić, zakończyły się jednak niepowodzeniem. Już w 2006 roku Gazprom deklarował, że sprawa budowy dwóch gazociągów jest przesądzona, ale cały czas obie strony nie mogły dojść do porozumienia w kwestii cen. Nie udało się to także tym razem. Szefowie Gazpromu robią dobrą minę do złej gry i uspokajają, że wszystkie szczegóły są uzgodnione, a kontrakt będzie podpisany w połowie przyszłego roku. Deklarują także, że rosyjski koncern od 2015 roku (a wtedy ruszyłyby dostawy) jest w stanie nawet w stu procentach zaspokoić rosnące potrzeby Chin (Według koncernu CNPC w 2020 r. będą zużywać trzykrotnie więcej gazu niż obecnie).Wiele wskazuje, iż Rosjanie zostali wzięci przez Pekin na przetrzymanie, a teraz gdy sytuacja wydaję sie być dla Chin dużo lepsza Pekinowi się nie śpieszy, bo może decydować u kogo kupić. Zwłaszcza że akurat w trakcie wizyty uruchomiono tłocznię zbudowanego przez Chiny w 2009 roku gazowego rurociąg Azja Centralna – Chiny, który daje im dostęp do złóż w Turkmenistanie. Pekin zakontraktował tam 40 mld metrów sześciennych rocznie, łamiąc tym samym energetyczny monopol Rosji w tym regionie. Od tej pory Kazachstan, Uzbekistan (przez które przechodzi gazaciąg) i Turkmenistan mogą ją omijać i zwracać się do Pekinu. Rosja, nie mając innego wyjścia w grudniu 2009 roku, oficjalnie poparła ten projekt.

W tej sytuacji strona chińska zaproponowała, iż chętnie gaz kupi, ale za ceną o połowę niższą niż w Europie. Według dziennika „Kommiersant” Gazprom za 1000 m sześc. gazu żąda 220 dol., podczas gdy obecnie tę samą ilość surowca Moskwa sprzedaje w Europie za 308 dol. Pekin za metr 1000 m sześc. oferuje jej tylko 150 dol.

Ale polityka energetyczna to nie koniec kłopotów Moskwy. Rosja chciałaby więcej chińskich inwestycji i know-how, także spoza sektora energetycznego. O chińskiej globalnej ofensywie rozpisujemy się w ostatnich tygodniach na naszej stronie (zwłaszcza Dominik Konieczny i dr Krystyna Palonka), jednak niewiele z chińskich miliardów trafia do Rosji. Za to aż 15 miliardów trafiło ostatnio (w formie inwestycji i pożyczek) na Białoruś, która cały czas próbuję się od Rosji uniezależniać…

To na pewno nie ucieszyło Rosji. Zwłaszcza iż na to wszystko nakłada się lęk przed „ żółtym niebezpieczeństwem”. W 2009 roku w badaniu Rosyjskiego Instytutu Badań na pytanie, który kraj odgrywa w dzisiejszym świecie istotniejsza rolę, 57 procent respondentów wskazywało na Rosję , a 33 procent na Chiny, jednak na pytanie który rozwija się szybciej i efektywniej aż 76 procent badanych Rosjan wskazało Chiny, a tylko 24 procent uznało, że jest to Rosja.

Na rosyjskim Dalekim Wschodzie, mieszka zaledwie 6,7 milionów Rosjan, (a więc o 14 procent mniej niż w latach 80-tych). Według prognoz do 2015 roku znikną kolejne 2 miliony. a w 2050 roku, populacja całej Rosji ma się skurczyć do 100 milionów, czyli dokładnie tyle ile Chińczyków mieszka po drugiej stronie granicy w trzech chińskich prowincjach na północ od Wielkiego Muru. Lęk przed Chinami i ostatnie posunięcia kierownictwa chińskiego pokazują, iż strategiczne partnerstwo rosyjsko-chińskie, zaprojektowane w czasach amerykańskiego hegemonizmu, kiedy obaj partnerzy mieli równy status, powoli wyczerpuję swoją formułę. Rosja może być sprowadzona do roli słabszego partnera i dostawcy surowców. Największe wyzwanie jakie przed nią stoi w XXI wieku, nadchodzi tym razem ze Wschodu.
Czy powinno nas to cieszyć, martwić, czy pozostawiać obojętnym? Na to pytanie odpowiedzi udzieli nam już prawdopodobnie najbliższa dekada. Nie ulega wątpliwości, że w dużej mierze odpowiedź na to pytanie zależy od nas samych.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Radosław Pyffel: Miedwiediew nie dał rady w Pekinie Reviewed by on 4 października 2010 .

Chiny w zeszłym roku wyprzedziły USA i stały się największym konsumentem energii na świecie. W relacjach z Rosją, największym eksporterem energii potrafią ten fakt bezwzględnie wykorzystać. Tak należy chyba oceniać trzydniową wizytę Dimitrija Miedwiediewa w Chinach. Mimo iż zaznaczał on, iż stosunki rosyjsko-chińskie są najlepsze w historii, a „poziom wzajemnego zaufania nigdy wcześniej nie był

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 3

  • Avatar Wiesław Pilch

    Jakieś 2 lata temu, w rozmowie z jednym ze znaczących analityków giełdowych usłyszałem wypowiedź, iż Rosja najbardziej boi się Chin! OCZYWIŚCIE! I nie zmienią tego słowa o ….(wpisać coś z nowomowy). I racje ma p. Pyffel konkludując, iż czasy gdy ” obaj partnerzy mieli równy status,powoli wyczerpuję swoją formułę”. Tylko że Rosjanie- megalomani jeszcze tego nie widzą. Ale to już ich problem. Podobnie jak przekraczający granicę na Syberii Chińczycy, którzy powoli opanowują tamtejszy handel.

  • Podsumowując: Putin przemawiał, a Miedwiediew poruszał ustami. Ale wystarczy tych złośliwości, jako że wizyta była równie ważna, co ukazująca pragmatyzm chińskiego kierownictwa. Wiele daje do myślenia następujący fragment: „Pekin zakontraktował tam 40 mld metrów sześciennych rocznie, łamiąc tym samym energetyczny monopol Rosji w tym regionie. Od tej pory Kazachstan, Uzbekistan (przez które przechodzi gazaciąg) i Turkmenistan mogą ją omijać i zwracać się do Pekinu. Rosja, nie mając innego wyjścia w grudniu 2009 roku, oficjalnie poparła ten projekt.”
    Myślę, że Chiny wiedzą co robią. Chodzi tu nie tylko o dywersyfikację dostawców gazu, ale i osłabienie pozycji przetargowej najważniejszego dostawcy tzn. Rosji. I to, wraz z wymienionymi w artykule czynnikami demograficznymi prowadzi do końcowej konkluzji, iż „Rosja może być sprowadzona do roli słabszego partnera i dostawcy surowców. Największe wyzwanie jakie przed nią stoi w XXI wieku, nadchodzi tym razem ze Wschodu.” Zgadzam się z tym wnioskiem w 100%. Dodałbym jeszcze relatywnie niski poziom inowacyjności gospodarki Rosji w porównaniu do Chin. Natomiast jak czytam, że „na pytanie, który kraj odgrywa w dzisiejszym świecie istotniejsza rolę, 57 procent respondentów wskazywało na Rosję, a 33 procent na Chiny”, dochodzę do jednego wniosku: Rosjan cechuje megalomania. Tym bardziej groteskowa w sytuacji gdy rosyjska wynalazczość stoi na poziomie nie wyższym od np. brazylijskiej, a elektrowni wiatrowych, paneli słonecznych, telefonów komórkowych, laptopów i ekranów LCD produkcji rosyjskich firm chyba nikt w realu nie widział. :-)

  • bardzo ciekawy temat, przypuszczam, ze sporo maja sobie jescze do wyjasnienia i ze jest to bardzo skomplikowane.
    Rosja i Gazprom juz od kilku lat ponosza porazki ze sprzedaza swoich surowcow.
    jesli rzeczywiscie kiedys w Polsce bedziemy wydobywac ten gaz lupkowy, to beda mieli kolejne zmartwienie.
    Radek – czekam na kolejny artykul na ten temat.

Pozostaw odpowiedź