Komentarz eksperta

Radosław Pyffel: Expo, czyli przykład że Chiny to jednocześnie kraj nowoczesny i starożytny

radek2Przez 184 dni szanghajskie Expo odwiedzić ma 70 milionów ludzi (w tym 5 milionów z zagranicy).  Na wystawie obecne będą pawilony 190 państw, także 50 innych organizacji w tym globalnych korporacji między innymi Coca Coli.

Od 2002 roku, natychmiast po przyznaniu prawa do organizacji EXPO, ruszyła wg przygotowanych wcześniej planów, przebudowa miasta pod hasłem „Chengshi shenghuo, geng meihao” (Miasto i życie, będzie lepsze i piękniejsze, tłumaczone na angielski jako „Better City better life”). Zainwestowane 60 miliardów dolarów przeznaczono na nowe linie metra, drogi i wszechstronne unowocześnianie miasta. Efekty są widoczne i porażające. Na własne oczy widziałem jak w ostatniej dekadzie Szanghaj zgodnie z przyjętym planem z pretensjonalnej imitacji Hongkongu przeistaczał się w autentyczną światową metropolię. Z nadrzecznej zatoki przeznaczonej na EXPO przesiedlono 18 tys. rodzin i zamknięto 270 zakładów, w tym szanghajską stocznie zatrudniającą 10 tys. osób.

Expo podobnie jak Igrzyska w Pekinie to monumentalizm i rozmach traktowany zagranicą z mieszaniną podziwu i strachu. Krytykowano olbrzymie wydatki sugerując iż tego typu imprezy to olbrzymie marnotrawstwo w dodatku dokonywane kosztem cierpień lokalnej ludności.

Jakkolwiek tych bolesnych faktów nie można pomijać, to nie mogą one posłużyć jako klucz do zrozumienia tego wydarzenia, ani w ogóle współczesnych Chin.

A to dlatego że oprócz strat, będą zyski. W przypadku takiego przedsięwzięcia, trudno je jednak ocenić, gdyż często są subiektywne, w dodatku zahaczają o sferę wartości (co innego jest priorytetem dla ludzi Zachodu, czy nawet Azjatów z państw rozwiniętych, a co innego dla Chińczyków).

Poza imponującą infrastrukturą i wygodniejszym życiem w myśl hasła (lepsze miasto, lepsze życie) to także sygnał wysłany w świat, iż Szanghaj to pierwszoligowa globalna metropolia. Czy dlatego Disneyland zapowiedział już tam otwarcie nowego parku, a z Hongkongu powraca fala potomków szanghajskiej finansjery, która w 1949 roku uciekała przed komunistami by dziś inwestować w szanghajskie nieruchomości (często warte zaledwie 40 proc tego co w Hongkongu)?

Czy w przyszłości oznacza to więcej światowych imprez, a uzyskany prestiż sprawi, iż reklamowy slogan „lepsze życie w lepszym mieście” stanie się faktem?

Kolejny zysk? Na pewno prestiż państwa na arenie międzynarodowej i rzecz najważniejsza – duma narodowa, która z niego wynika, a która przekłada się na polityczne poparcie i legitymację dla chińskiego rządu.

To zasada i mechanizm znany w Chinach od ponad 30 lat. Prestiż i bogactwo, a być może nawet potęga za spokój i przyzwolenie na autorytarne rządy (czy nawet zadowolenie z nich).

Ale czy formuła ta powoli nie przestaję się już wyczerpywać? Chiny przeszły niesamowitą drogę zwiększając od 1978 roku kilkunastokrotnie swoje PKB. Dziś to zupełnie inni ludzie niż 30 lat temu, którzy być może osiągnąwszy (w wielu obszarach, a zwłaszcza na Wschodzie kraju) pewien poziom dobrobytu mają już inne aspiracje. Kosztowne demonstracje potęgi, nie działają już być może z taką siłą i nie wywołują takiej dumy i zadowolenia jak na początku.

W tej perspektywie dużo większego znaczenia nabywa wyśmiewany na Zachodzie, jako przejaw radzieckiego „wyrabiania normy” wyścig organizatorów o przyciągnięcie zapowiadanych 70 milionów odwiedzających.

A pierwsze prognozy nie są optymistyczne. Na początku wystawę szturmowały setki tysięcy ludzi i wielu z nich mimo wykupienia biletów, ze względu na uciążliwe procedury bezpieczeństwa spędziło wiele godzin w kolejkach i nie dostało się na teren wystawy.

W kolejnych dniach – być może na wskutek dantejskich scen z początku imprezy – zwiedzających było znacznie mniej ok 200 000 dziennie. Gdyby trend ten utrzymał się EXPO odwiedziłoby nie 70, a zaledwie 40 milionów.

Pustki w halach, byłyby nie tylko bolesną porażką i utratą twarzy chińskiego rządu, który przynajmniej w polityce wizerunkowej kroczył od sukcesu do sukcesu, ale wymownym świadectwem iż Chińczycy (a przynajmniej chińska klasa średnia) już nie ulega euforii tego typu pompatycznych imprez i oczekuję od rządu czegoś innego.

Jeśli jednak uda się wyrobić założoną normę 70 milionów zwiedzających (i to nie przy pomocy zwożonych na miejsce uczniów liceów czy darmowych wejściówek dla studentów), jestem pewien, że nikt nie będzie wypominał ogromnych inwestycji, a wysiedlenia dziesiątków tysięcy ludzi pójdą w niepamięć. W Chinach bowiem zwycięzców się nie sądzi, ale do nich przyłącza.  Symbole nowoczesności w postaci szanghajskich wieżowców, do tego radziecka retoryka wyrabiania planu i starożytne rozważania o utrzymaniu Mandatu Nieba. Chiny to kraj jednocześnie nowoczesny ale i (wciąż) starożytny. Właśnie dlatego obowiązują tam reguły gry, które na Zachodzie wywołują ogromne zdziwienie, tym większe że Chińczycy jednak je akceptują.

Czy plan osiągnięcia 70 milionów odwiedzających zostanie zrealizowany ? I w jakim stylu?

Oto najważniejsze pytania, które naprawdę nie są śmieszne.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Radosław Pyffel: Expo, czyli przykład że Chiny to jednocześnie kraj nowoczesny i starożytny Reviewed by on 21 maja 2010 .

Przez 184 dni szanghajskie Expo odwiedzić ma 70 milionów ludzi (w tym 5 milionów z zagranicy).  Na wystawie obecne będą pawilony 190 państw, także 50 innych organizacji w tym globalnych korporacji między innymi Coca Coli. Od 2002 roku, natychmiast po przyznaniu prawa do organizacji EXPO, ruszyła wg przygotowanych wcześniej planów, przebudowa miasta pod hasłem „Chengshi

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 6

  • Bardzo dobry pomysl z ankieta na chinskim forum. Jak widac zdania zroznicowane, ale euforii w nich nie ma.
    Trzeba jednak pamietac, ze wszystko jest wzgledne, i tak naprawde np. w porownaniu z pawilonem chinskim inne wypadaja bardzo blado. Mysle, ze arcydziela czy hitu nie stworzylismy, ale jednoczesnie nie dalismy plamy, a dla naszych stosunkow z ChRL liczy sie juz sam udzial w wystawie.

  • heh, przynajmniej lepiej wypadamy na tle pawilonu irlandzkiego………. no i sa tez gorsze;)傻b
    dobry temat:)

  • a ja stworzyłem topic na forum i zobaczymy jakie jest zdanie przeciętnych chińczyków !! bo jak już wspomniałem co innego kiedy wypowiada się rodzina koledzy z pracy a co innego kiedy postronne osoby !!

    tutaj jest link

    http://bbs.sh.libaclub.com/topic.php?sessionhash=a9b9dccfe8ca765754df9564cae11813&forumId=516&sortId=0&topicId=5566884&page=1

    już teraz można wychwycić kilka textów typu :

    反正就一个字:傻
    当然还是有很多场馆比波兰馆更傻

    by djbobooy

    垃圾,不值得排队。就是看映像,介绍波兰的

    by blue_cnn

    zobaczymy co jeszcze powiedzą ludzie !! ale w każdym razie ostro ktoś się wypowiedział na temat Irlandzkiego pawilonu :) że dno dna :)

  • przeglądając chociażby stronę główną expo odnośnie relacji z dnia polskiego też odniosłem wrażenie, że miało być tak pięknie, a do końca nie było jak przedstawiają polskie media. doszukałem się raptem 2 newsów o rozstrzygnięciu konkursu plastycznego dla dzieci i wystąpieniu ministra Zdrojewskiego. według mnie rozpoznawalność i popularność polskiego pawilonu to bardziej przypadek niż rezultat mądrze wdrożonej strategii i planu promocyjnego. okej, było Chopin i na niego głównie postawiono bo tak należało postąpić nie mając na szybko innych atutów, za to +, jednak był to jedyny podpunkt z całego planu, który wypalił, dlaczego np. mocniej (o ile w ogóle) nie zaangażowano z eventy Lang Langa? kolokwialnie mówiąc nie pociągnięto tematu z muzyką klasyczną, żeby się przebić jeszcze bardziej. szkoda, bo np. dzięki ‚efektowi Lang Langa’ w Chinach 40 milionów dzieci zaczęło naukę gry na pianinie na czele ze świetnym 11-letnim pianistą Derekiem Wangiem.
    jeśli chodzi o resztę z tego co dumnie zapowiadano w ‚koncepcji programowej’ to ktoś się ewidentnie się tam pomylił i jestem w stanie zanegować każdy podpunkt z tego dokumentu oprócz wspomnianego wyżej Chopina.
    Udział Polski w expo to dla mnie sprawa nie do końca przemyślana przez stronę polską.

    Pozdrawiam,
    Jaroslaw Grzegorzek

  • slowa „starozytni” nie uzywalem w pejoratywnym znaczeniu. chiny to kraj paradoksalny. W Szangfhaju jest wiecej wiezowcow niz w LA, miasto jest naprawde nowoczesne, a reguly rzadzace chinskim spoleczenstwem niewiele sie przez te tysiace lat zmienily ( choc oczywiscie ewoluuja).
    A jak wypada Polska na Expo? W kraju wszyscy ciesza sie sukcesem. Przegladam chinski internet i „szalu nie ma” :) Ale trzeba sie cieszyc, ze wogole tam jestesmy, gdyz pierwotny budzet zredukowano o 70 procent.

  • To dobrze o nich swiadczy ze nie zatracaja swojej tozsamosci i potrafia byc jednoczesnie nowoczesni i „starozytni” a oceniac tego w odniesieniu do naszego systemu wartosci po prostu nie mozna bo to kwestia kultury chinskiej cywilizacji, po prostu innej niz nasza (nie gorsza, nie lepsza, inna).
    Dla nas Polaków wazne jak wypadnie nasz pawilon i jaka tam bedzie frekwencja, ile umów zostanie podpisanych i jak wypadna imprezy towarzyszace Dniom Polskim. Cieszy fakt, ze jestesmy jakos zauwazalni i wiadomosc o spotkaniu ministrów kultury (Polski i Chin) w sprawie powstania Instytutu Kultury Polskiej w Pekinie.

Pozostaw odpowiedź