Artykuły,Chiny news

Radosław Pyffel dla Xinhua: Siódme pokolenie.

Poniżej zamieszczamy obiecaną polską wersję tekstu Radosława Pyffla, który w czasie wizyty prezydenta Komorowskiego w Chinach, zaostał opublikowany przez Xinhua, największą chińską agencję prasową (odpowiednik naszego PAP-u). Na zdjęciu drugie pokolenie, czyli Polacy mieszkający w przez pierwszą połowę XX wieku w Harbinie.

Radosław Pyffel: Siódme pokolenie

 

W kulturze zachodniej, często najważniejsze są przepisy prawne czy  procedury, a na pewno cele które chcę się osiągnąć. Jakkolwiek pochodzą z kraju cywilizacji zachodniej, to jest to kraj w którym oprócz prawa, bardzo ceni się relacje międzyludzkie. I to jest coś co mamy wspólnego z Chinami- najważniejsi są bowiem ludzie.

I tak też jest w relacjach między naszymi krajami, między Polską i Chinami. To ludzie są najważniejsi, to ludzie budują mosty między dwoma krajami,  to ludzie wypełniają porozumienia osiągnięte przez rządy obu krajów, poprzez swą codzienną pracę i kontakty.

 

Istnieje długa tradycja rozwijania stosunków między Polską i Chinami. Było wiele pokoleń polskich China hands, ludzi zajmujących się Chinami czy mających z tym krajem bliskie związki. Wszystkie one działały w różnych, czasem radykalnie odmiennych warunkach a historia obu krajów miała olbrzymi wpływ na ich działania.

Pierwsze pokolenie to ludzie żyjący jeszcze przed epoką globalizacji. Byli ograniczeni czasem i przestrzenią, nie istniała wtedy nowoczesna komunikacja, a podróż z Europy do Chin zajmowała wiele miesięcy. Jednak Michał Boym ( chiń卜弥格[2]; c. 1612–1659) polski jezuita tą barierę pokonał.  Dotarł do Chin i był lojalnym reprezentantem cesarza dynastii Ming, aż do śmierci.  Jest on świetnym przykładem relacji polsko-chinskich jeszcze przed epoką globalizacji.

 

Drugie pokolenie znacząco wpłynęło na rozwój stosunków polsko-chińskich. To Harbińczycy, którzy trafili do Chin na początku XX wieku i żyli tam w czasie chaosu dwóch wojen światowych i epoki warlordów. Najsławniejszy z nich Edward Kajdański, wychował się i skończył studia w Chinach ( absolwent Politechniki Harbińskiej w 1951) i wrócił, a właściwie przyjechał do Polski zaraz po studiach. Mówiąc świetnie po mandaryńsku, wielokrotnie powracał do Chin, także jako PRLowski dyplomata. Jest autorem wielu książek poświeconych Polakom w Chinach i relacjom pomiędzy obydwoma krajami.

W 1949 roku, kiedy ustanowiono Chińską Republikę Ludową, Polska ( wówczas Polska Republika Ludowa) jako jeden z pierwszych krajów potwierdziła jej istnienie ( do dziś Polska bywa nazywana w Chinach bratnim krajem, czego wielokrotnie doświadczałem). W tym czasie nasze relacje były najbardziej intensywne i najlepsze w historii. I właśnie dlatego trzecie i czwarte pokolenie ( urodzone w latach 20tych i 30tych) miały szczęście trafić na ten szczególny moment w historii relacji obu krajów. Po zakończeniu wojny w latach 50tych i 60tych  przyjeżdżali oni do Chin na studia i to w momencie kiedy Chiny były jeszcze stosunkowo zamknięte dla obcokrajowców z wielu innych krajów. Dlatego z trzeciego i czwartego pokolenia, rekrutuję się wielu wybitnych polskich profesorów, posiadających głęboką wiedzę i zrozumienie Chin, często znacznie głębsze niż ich amerykańscy, czy zachodnioeuropejscy odpowiednicy.

 

Koniec lat 60tych i pogorszenie relacji Chin I ZSRR sprawiło że relacje polsko-chińskie także osłabły. Oczywiście pozostała sympatia do Chin i Chińczyków, ale współpraca w wielu dziedzinach straciła tempo. Polska jako część obozu sowieckiego, musiała również od – tak jak cały obóz- od Chin się w tamtym czasie nieco oddalić.

To dlatego piąta generacja polskich znawców Chin ( urodzonych w latach 50tych) była już mniej liczna i pomimo chińskiej polityki otwarcia i reform, miała mało okazji by współpracować z Chinami, które w tamtym czasie potrzebowały kapitały i technologii i zaczęły go uzyskiwać otwierające się na współpracę z krajami zachodnimi.

Sytuacja szóstej generacji ( urodzonej w latach 60tych) była jeszcze gorsza. Po 1990 roku, Polska rozpoczęła transformację gospodarczą i polityczną, którą znacząco różniła się od modelu chińskiego.

Było w tym wszystkim sporo szkodliwego idealizmu- wielu ludzi było albo całkowitymi ignorantami w sprawach Chin, oceniając ich transformacje wyłącznie z zachodniego punktu widzenia, albo zdawali się nie zauważać że Chiny i wprowadzany przez nich model społeczno-gospodarczy osiąga doskonałe rezultaty, a kraj rozwija się w błyskawicznym tempie, przeobrażając wszystkie aspekty życia w Chinach.

Jako iż Polska skupiła się na własnej transformacji i integracji z Zachodem, Chiny zniknęły z naszej perspektywy.

Siódme pokolenie

Urodziłem sie w 1976 roku, w Roku Smoka. Oglądając zdjęcia Wielkiego Muru w dzieciństwie, wiedziałem że pewnego dnia przyjadę do Chin i będę tam przez pewien czas mieszkał. To coś co Chińczycy nazywają 缘分 czyli los, przeznaczenie. Reprezentuję pokolenie Polaków, którzy dorastali w kraju przechodzącym przez szybką i głęboką transformację w wielu aspektach życia i kiedy przyjechałem do Chin mogłem obserwować coś podobnego, ale w tempie znacznie szybszym i przemianami znacznie głębszymi

W Polsce lat 8otych mieliśmy ograniczony dostęp do świata zewnętrznego, wówczas znacznie mniej zglobalizowanego niż dzisiaj. Ale od czasu do czasu docierały do nas przedmioty czy migawki z Chin. Bawiliśmy się zabawkami z Hong Kongu, oglądaliśmy filmy kung fu z Brucem Lee i „Klasztor Shaolin”, a ja grałem w podstawówce w ping ponga i pamiętam napis Made in Shanghai na białych wówczas piłeczkach.

Studiowanie chińskiego w późnych latach 90tych, wyglądało na niezwykły i zaskakujący wybór. Polska integrowała się z Zachodem i wielu moich kolegów i koleżanek jeszcze przed epoką Socrates Erasmus ubiegało się o stypendia w Europie Zachodniej i Stanach, stając się albo specjalistami od integracji europejskiej, albo NATO. Widząc mnie piszącego chińskie znaczki pukali się znacząco w głowę, także wtedy gdy w 1999 roku wyjechałem do Chin na studia na Uniwersytet Sun Yat Sena w Kantonie广州市中山大学.  Pamiętam jak jeden ze znajomych mówił mi na pozegnanie- Radek, jedziesz w przeciwnym kierunku..

W rzeczy samej, Polska i jej percepcja globalizacji zmierzała w odwrotnym kierunku, niż ja obrałem w swoim własnym życiu.

Im więcej czasu zacząłó upływać po 1999 roku, tym ogarniał mnie coraz większy niepokój, że jako przedstawiciel siódmego pokolenia, skończę tak samo, jako przedstawiciele pokolenia piątego I szóstego. Czyli kompletnie bezużytecznie, jako “pasjonat” “fascynat” “miłośnik kultury chińskiej” “gawędziarz, opowiadacz” czy tak zwany “ciekawy człowiek”, ale w Polsce nie interesującej sie Chinami, nie mającym nic do zaoferowania, poza sensacyjnymi opowieściami o jedzeniu przedziwnych potraw.

Polska skupiała się na integracji z UE I relacje polsko-chińskie w zasadzie rozwijali drobni i średni przedsiębiorcy z Polski, udający sie na chińskich fabryk wybrzeża w celu zakupu tanich dóbr. W polskich mediach w zasadzie nie pojawiały się informację o Chinach, a jeśli już, to pokazywały one zupełnie inny obraz tego kraj niż w rzeczywistości.

 

I dlatego wizyta prezydenta Komorowskiego to wspaniała wiadomość dla siódmego pokolenia Polaków zajmujących się Chinami i wierzę że to otwiera nową epokę w relacjach polsko-chińskich. Jeśli liderzy obu krajów podpisują deklarację o strategicznym partnerstwie i chcą współpracować, otwiera to przed nami „land of opportunities”, prawdziwą krainę możliwości, a szczególnie przed przedstawicielami naszego siódmego pokolenia.

 

Wygląda na to, że jest to wspaniały czas w historii obydwu narodów. Wiem że niektórzy Chińczycy, uważają Wschodnich Europejczyków, jako ludzi którzy wolą wzniecać bunty i walczyć, a nie budować. Ale po transformacji, przyszedł czas na współpracę z korzyścią dla obu stron.

A nasze pokolenie także jest w pewien sposób szczególne i inne od poprzednich. Nie pamiętamy wojen, ani rewolucji. Chcemy budować.

 

Główne wyzwanie przed jakim stoi teraz moja generacja, która pragnie budować mosty miedzy obydwoma krajami, to image Chin, który musi zostać poprawiony. Także wiedza na temat Chin i ich transformacji musi być większa, choc to już się zmienia na lepsze. Mimo iż jak na razie mamy tylko ludzi, którzy krytykują Chiny w każdej sytuacji i takich którzy chcą robić tylko pieniądze.

Inny problem to fakt, że według chińskich standardów, nasza siódma generacja jest wciąż uważana za bardzo młodą, choć na Zachodzie, mamy dużo wyższą pozycję i wpływ, a w Polsce, w zasadzie piąta i szósta generacja Chin albo nie zna, albo – ze względu na to, że są to generacje stanu wojennego- cierpi na wielką i chyba nieprzezwyciężalną wobec niech awersję.

Zachowanie stabilności w obu krajach to oczywiście kolejny ważny czynnik. Jeśli jeden z krajów odczuję skutek kryzysu ekonomicznego szanse na harmonijna współpracę, oparta na zasadzie win-win, będzie niewielka. Kryzys w Chinach, oznacza kryzys na całym świecie. Kryzys w Polsce, oznacza że przy tak dużej dysproporcji może ona nie być zdolna do korzystnej współpracy z Chinami.

Nikt nie zna przyszłości.  Wierzę że nasze siódme pokolenie, będzie jednak miało szczęście i przyjdzie mu działać w korzystnych warunkach historycznych. Że będziemy w stanie w stabilnym otoczeniu budowac relacje miedzy naszymi krajami. Całkowicie nowe elementy to współpraca na poziomie ponadnarodowym, także wewnątrz Unii Europejskiej, której Polska jest członkiem, to współpraca ze społecznością chińską w Polsce, a także Internet, zupełni nowe narzędzie nieznane i niestosowane przez poprzednie generacje.

A po latach zastoju, jest co robić. Chińskie inwestycje w Polsce, współpraca Polski z Zachodnimi Chinami, dotychczas pozostającymi w cieniu Wybrzeża, polski eksport na rozrastający sie wewnętrzny rynek w Chinach, turystyka, edukacja, współpraca naukowa na obu poziomach Chiny- Polska i Chiny- UE.

W czasie ostatniego seminarium w Parlamencie Europejskim współorganizowanym przez CSPA i EIAS „The Rise of Asia- Eastern European Perspective” mogliśmy poczuć jak wielkie zainteresowanie wywołują w Brukseli, Polska i Chiny. To oczywiste dlaczego tak się dzieje. Ponieważ jesteśmy wschodzącymi gospodarkami i wierzę że przyszłość należy do nas.

Wierzę że wykorzystamy ten czas I szanse jaka się przed nami pojawiła. Z korzyścią dla następnych generacji.

 

Radosław Pyffel/ 瑞德兴

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Radosław Pyffel dla Xinhua: Siódme pokolenie. Reviewed by on 23 grudnia 2011 .

Poniżej zamieszczamy obiecaną polską wersję tekstu Radosława Pyffla, który w czasie wizyty prezydenta Komorowskiego w Chinach, zaostał opublikowany przez Xinhua, największą chińską agencję prasową (odpowiednik naszego PAP-u). Na zdjęciu drugie pokolenie, czyli Polacy mieszkający w przez pierwszą połowę XX wieku w Harbinie. Radosław Pyffel: Siódme pokolenie   W kulturze zachodniej, często najważniejsze są przepisy prawne

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Patrycja Pendrakowska

Prezes CSPA od maja 2017 roku, ekspert od Chin. Doktorantka w zakładzie filozofii społecznej UW. Ukończyła sinologię, etnologię i socjologię na UW, którą studiowała również na Ludwig-Maximilians Universität w Monachium. W 2011 roku badała problem migracji w Nepalu, w Institute of Integrated Development Studies w Katmandu. Była redaktorka TVN24 i wolontariuszka w dziale misji PAH. Otrzymała stypendia naukowe na seminaria i badania w Polsce, Niemczech, Hiszpanii i Chinach. E-mail: [email protected]; twitter: @patrycjapendra

komentarze 2

  • Świetny artykuł. Wspomniał Pan o Edwardzie Kajdańskim. Jego świetna książka „Perłowy Trójkąt” (o południu Chin) była moim pierwszym źródłem informacji o tym kraju.

  • To bardzo dobrze wyważony tekst. Mądry tekst.
    Co mogę dodać, trochę od siebie. Ja też się urodziłem w roku smoka.

Pozostaw odpowiedź