Komentarz eksperta,Polecane

R. Pyffel: W 2015 roku potrzebujemy znaczącego sukcesu w relacjach polsko-chińskich

Pod koniec zeszłego roku udzieliłem kilku wywiadów chińskim dziennikarzom. Jestem oczywiście bardzo wdzięczny za tą możliwość i cieszę się że mogłem podzielić się swoimi przemyśleniami z chińskimi czytelnikami, zwłaszcza, iż nie sądzę, żebym był najlepszym rozmówcą. Pytania z reguły krążyły wokół najważniejszych wydarzeń 2014 roku w Polsce (lub według Polski), a także stanu relacji polsko-chińskich.

Za najważniejsze wydarzenia 2014 roku uznałem objęcie przewodnictwa Rady Europy przez Donalda Tuska i w związku z tym powołanie nowego rządu z Ewą Kopacz na czele, a także – a może przede wszystkim – wojnę na Ukrainie, w bezpośrednim sąsiedztwie Polski.

W relacjach polsko-chińskich nie doszło do przełomu, choć – o czym w tym komentarzu – wszystkie wyżej wymienione wydarzenia mogą wpłynąć na zwiększenie dynamiki relacji między Polską a Chinami, a przynajmniej mam nadzieję, że tak się stanie i to już w 2015 roku.

Na wstępie, jak sądzę, warto podkreślić, że w kształtowaniu tych relacji zdecydowanie na czoło wysunęła się gospodarka. W zeszłym roku zorganizowaliśmy jako CSPA kilka dużych imprez, nieprzypadkowo poświęconych dyplomacji gospodarczej. Polscy przedsiębiorcy poszukują nowych rynków zbytu i są coraz lepiej zorientowani w realiach chińskich, w każdym razie zdecydowanie powyżej polskiej średniej, gdyż dla większości Polaków Chiny to wciąż odległy świat.

Nie ulega też wątpliwości że polsko-chińskie relacje gospodarcze maja bardzo duży potencjał. Chiny coraz więcej inwestują zagranicą, są także coraz większym odbiorcą towarów zagranicznych. Polska z kolei jest największym rynkiem Europy Środkowej, ma doskonałe położenie między Niemcami a Rosją. Budując kolejowy Jedwabny Szlak 2.0 nie da się jej więc pominąć, lub jest to bardzo trudne. Logistyka to – oprócz otwarcia chińskiego rynku spożywczego na towary z Polski – drugie największe wyzwanie i szansa (spośród wielu innych).

W dodatku Polska utrzymuje także dużo wyższy wzrost gospodarczy niż inne kraje Europy Zachodniej, a także jest członkiem Unii Europejskiej (a atutu tego jest wciąż pozbawiona Ukraina czy Białoruś), co sprawia, że inwestycje w Polsce i wytworzone tu produkty mają dostęp do rynku całej Unii Europejskiej (czyli kilkuset milionów bogatych konsumentów).

Jednak ten potencjał nie jest jeszcze do końca wykorzystany.

Czego brakuje?

Po pierwsze, Polska jest bardzo skoncentrowana na rynkach zachodnich. Kilkadziesiąt procent naszej wymiany handlowej to wymiana z krajami UE, reszta to kraje sąsiadujące, takie jak Ukraina, Białoruś czy Rosja.

Świadomość polskich elit i ludności również koncentruje się na UE, USA i bliskiej zagranicy.

Wiele osób nie ma więc świadomości rozwoju świata pozaeuropejskiego i szans, jakie on stwarza w takich krajach jak np. Brazylia, Indie i przede wszystkim Chiny.

Tymczasem w Polsce społeczeństwo również cieszy się względnym dobrobytem, dominuje postawa 小福即安, co moglibyśmy przetłumaczyć jako „mały dobrobyt, wielki spokój” lub bardziej po polsku „mały dobrobyt, święty spokój”, aczkolwiek koniec 2014 roku i protesty, najpierw lekarzy, a potem górników, mogą zapowiadać nadejście końca pewnej epoki i początek nowej, w które to priorytet w Polsce uzyskają sprawy wewnętrzne.

Chiny to rynek bardzo trudny i jest sporym wyzwaniem. A do tej pory Polacy in generali, politycy i przedsiębiorcy chcieli raczej cieszyć się wypracowanym dobrobytem i propozycja zmierzenia się z kolejnymi wyzwaniami – zwłaszcza po 25 latach bolesnej transformacji – nie była przyjmowana  ze entuzjazmem.

W tym zresztą – czego nie ukrywałem w rozmowie z chińskimi dziennikarzami – upatrywałem sukcesu Donalda Tuska, który najwyraźniej trafnie zdiagnozował ten stan świadomości, co zapewniło mu długoletnie rządy w Polsce. Inne diagnozy jednak albo się nie przebijały, albo gdy przychodziło do wyborów, przegrywały.

Jednak sytuacja zaczęła się zmieniać. Paradoksalnie niepokoje na Ukrainie i Rosji oraz kryzys bogatych krajów UE, które są odbiorcami polskich towarów, może pomóc w zdynamizowaniu współpracy polsko-chińskiej. W obliczu utraty klientów na tych rynkach (patrz polskie jabłka w Rosji) polscy przedsiębiorcy mogą zostać zmuszeni do poszukiwania alternatywnych rynków dla swoich towarów, a największym takim alternatywnym rynkiem są Chiny.

Źródło: flickr.com, Markus Winkler

Źródło: flickr.com, Markus Winkler

Po drugie, polskie firmy nie mają zbyt dużej konkurencyjności globalnej. Są to z reguły małe firmy rodzinne, operujące jako dostawcy dla zachodnich firm (98 procent to małe i średnie przedsiębiorstwa). Polska nie ma dużych graczy takich jak w Azji ma Korea czy Chiny, a w Europie przede wszystkim Niemcy, ale też Francja, Wielka Brytania czy Włochy.

Olbrzymi i bardzo konkurencyjny chiński rynek jest dla polskich firm bardzo trudny i wymagający.

Nie ma także zbyt wiele produktów – może poza żywnością – których chińscy producenci nie byliby w stanie sami wyprodukować lub chińscy konsumenci kupić w innych częściach świata.

Po trzecie, być może najważniejsze. Mimo dużego potencjału i wielu możliwości, zabrakło jakiegoś dużego sukcesu w gospodarczych relacjach polsko-chińskich. Kilka przedsięwzięć, jak np. budowa autostrady przez Covec w Polsce czy inwestycja Seleny w Chinach, zakończyło się niepowodzeniem ( choć wrocławskiej firmie ostatecznie po długich mediacjach cofnięto niekorzystne naliczanie podatku na rynku chińskim co pozbawiało ją konkurencyjności).

To, czego bardzo potrzebujemy, to sukces, który pokazałby, że po pierwsze, Chiny wcale nie są trudnym partnerem i że można współpracować i osiągnąć wspólnie sukcesy, a po drugie, że Chiny to ogromny potencjał i jest możliwe by ten potencjał wykorzystać, że opłaca się to bardziej niż spokojna współpraca z firmami z Zachodniej Europy. Spokojna i stabilna, ale nie dająca (już) dużych zysków.

Taki sukces byłby bardzo inspirujący, zachęciłby wiele firm do poszukiwania chińskich partnerów i przełożyłoby się na ożywienie w relacjach.

Co do rozwoju dalszych relacji gospodarczych Polska-Chiny jestem jednak optymistą.

Jeśli w obydwu krajach zostanie utrzymany stabilny wysoki wzrost gospodarczy, pojawi się coraz więcej możliwości biznesowych, a wówczas zmiana świadomości i pojawienie się inspirujących sukcesów przyjdzie samo. Zwłaszcza jeśli będą mu towarzyszyć zmiany w świecie, które zapowiadają dobrą koniunkturę relacji Polska-Chiny. Obydwa kraje będą musiały podjąć bardziej aktywne partnerstwo.

Co ciekawe, coraz istotniejszą rolę zaczynają odgrywać Polacy, którzy już wyjechali z Polski (w tym także wielu czytelników polska-azja.pl, za co dziękujemy). Jak sądzę, dlatego, iż z Londynu, Dublinu, Holandii czy Szwecji wzrost znaczenia Chin jest bardziej widoczny.

Tym bardziej cieszę się, że strona chińska, media chińskie interesują się tematem relacji gospodarczych z Polską, bo jest to temat, który należy często podnosić i to będę starał się robić w Polsce we współpracy z polskimi władzami i polskimi przedsiębiorcami.

Liczę, że 2015 rok przybliży nas do tego celu.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
R. Pyffel: W 2015 roku potrzebujemy znaczącego sukcesu w relacjach polsko-chińskich Reviewed by on 20 stycznia 2015 .

Pod koniec zeszłego roku udzieliłem kilku wywiadów chińskim dziennikarzom. Jestem oczywiście bardzo wdzięczny za tą możliwość i cieszę się że mogłem podzielić się swoimi przemyśleniami z chińskimi czytelnikami, zwłaszcza, iż nie sądzę, żebym był najlepszym rozmówcą. Pytania z reguły krążyły wokół najważniejszych wydarzeń 2014 roku w Polsce (lub według Polski), a także stanu relacji polsko-chińskich.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź