Komentarz eksperta

R. Pyffel: Polska strategicznym partnerem Chin w Europie Środkowej

radek21Wczorajsze podpisanie deklaracji współpracy między wicepremierem Waldemarem Pawlakiem i wiceminister handlu Chin Jiang Zengwei, oraz ogromny kontrakt na dostawy miedzi dla KGHM (plus trzy inne kontrakty i porozumienia, firmy Aero2 z chinskim Huwaei, a takze CIECH i Politechniki Warszawskiej) to przełom i zapowiedź wielkiego ożywienia w stosunkach gospodarczych, za którymi pewnie pójdzie polityka, kultura, edukacja i inne aspekty współpracy między Polską a Chinami. To przełom, ale nie niespodzianka. O tym ze Chiny upatrzyły sobie Polskę w regionie Europy Wyszehradzkiej pisaliśmy na naszej stronie od wielu miesięcy.
W ostatnim czasie byliśmy świadkami wielu, nie tylko symbolicznych gestów ze strony chińskiej, pokazujących jak bardzo zależy jej na współpracy z Polską. Najpierw polski pawilon na Expo, został wybrany jako jeden z dwudziestu i był reklamowany przez 12 miesięcy aż do rozpoczęcia imprezy. Później umieszczono go także w oficjalnym biuletynie imprezy, razem z 40 pawilonami państw o wyrobionej i uznanej marce ( USA, Japonia, Korea, UK, Francja itd.) i sojusznikami Chin ( Wenezuela, Łotwa, Rumunia, Tajlandia, Malezja- zastanawiał jedynie brak w tym towarzystwie Białorusi).
Na Expo, polski pawilon umieszczono w sąsiedztwie pawilonów Hiszpanii i Niemiec. W efekcie odwiedziło go 8 milionów ludzi, co jak przyznał sam Sławomir Majman dyrektor PAIZ-u było osiem razy więcej niż spodziewała się strona polska. W tym samym czasie gustowny i dobrze przygotowane pawilon czeski, nieco skromniejszy, ale także przygotowany z klasą słowacki i węgierski zostały przesunięte daleko od centrum strefy europejskiej ( Ouzhou qu) w której znalazła się Polska i świeciły pustkami.
Kolejnym gestem było wyróżnienie dyrektora polskiego pawilonu Janusza Daszczyńskiego ( jako jednego z trzech, za dobre przygotowanie eskpozycji i dbałość o zwiedzających). Wreszcie marszałek Grzegorz Schetyna został w ostatnim dniu EXPO ( transmisja w telewizji) potraktowany jak premier i przemawiał razem z sekretarzem ONZ, premierem Chin Wen Jiabao i premierami Wegier i Finalndii.
Wcześniej by pozyskać sympatię polskich elit, Adamowi Michnikowi umożliwiono w pekińskiej księgarni oficjalne spotkanie się z chińską opozycją, z którego przeprowadzono transmisję na Twitterze ( linia redakcyjna GW jednak nie uległa zmianie).

Dlaczego zatem Polska? Trzy powody.
Pekin jest zainteresowany kontraktami na budowę infratsruktury: dróg, metra, kolei. Narazie ruszyła budowa tylko dwóch krótkich odcinków autostrady A2 z Łodzi do Warszawy. Dywersyfikuje tez swoje rezerwy walutowe i zamiast amerykańskich obligacji i papierów wartościowych kupuje środki trwałe i zakłady produkcyjne na całym świecie. Wreszcie energia. Tej Chiny bardzo potrzebują dla swojej nadal rozwijającej sie w zawrotnym tempie gospodarki. KGHM jest pierwszym polskim koncernem który ma szanse zaistnieć na rynku chińskim.
O pozycji polskich firm zdecydują relacje polityczne- te są obecnie najlepsze od 20 lat. Jeśli Polska uzyska polityczne poparcie Pekinu wówczas nasze firmy powinny odnieść tam sukces, gdyż- taka chińska i azjatycka specyfika- gro kontraktow podpisuje tam państwo, lub firmy które są z nim ściślej lub luźniej powiązane.
Przed Polską pojawia się ogromna szansa. To nas wybrano na partnerów w tym rejonie Europy. Czechy, Słowacja, Węgry- zostały w tyle. Można zatem powiedzieć do przerwy 1-0. Ale teraz przed nami druga połowa. Patrząc okiem obserwatora trzeba cieszyć się z dobrego wyniku, ale nie zapominać że pomyślne rozstrzygnięcie jest wynikiem szczęśliwego przypadku.
Czy Polska posiada jakąś spójną strategię wobec Chin ? Mam wrażenie że takiej nie ma. Co robi państwo które stawia na relację z Chinami i wie że te będą mocno je promować w czasie EXPO? Czy właściwym posunięciem jest obcięcie 70 procent budżetu na polski pawilon? Dziwić się musiały pewnie chińskie władze, które nadały polskiemu pawilonowi większy priorytet i reklamowały go, że Polska w tej sytuacji postanowiła obciąć swój budżet.

Nie przyjechał też na EXPO, ani prezydent, ani premier, a przecież było jasne jak ważne takie polityczne gesty w Chinach. Nie przyjechał także aktywny w relacjach z Pekinem wicepremier Waldemar Pawlak. Najwyższym rangą był minister kultury Bogdan Zdrojewski ( odwiedzający pawilon w czasie dnia polskiego- Donald Tusk zrezygnował ze względu na powódź w kraju). Pawilon odwiedził też były prezydent Aleksander Kwaśniewski i reprezentujący UE Jerzy Buzek, ale jak na gesty ze strony Chin to chyba nieco za mało. W ostatnich dniach pojawił się marszałek Grzegorz Schetyna, którego i tak potraktowano jak premiera, zapraszając co wygłoszenia przemówienia w ostatnim dniu imprezy.
Faktu tego oczywiście główne polskie media w ogóle nie odnotowały, udowadniając że Chiny są wciąż tematem tak egzotycznym, że nawet ogromne dowartościowanie i danie twarzy Polsce nie znajduję zainteresowania. Wreszcie na początku października MSZ, pozytywnie ocenił przyznanie nagrody Liu Xiaobo, którego chińskie władze skazały wyrokiem sądu. Mamy tu do czynienia z działaniami nieskoordynowanymi, na zasadzie “ławą mości Panowie”. Trudno się zorientować czy jakaś wizja relacji z Chinami istnieje, czy może mają ją tylko Grzegorz Schetyna, Waldemar Pawlak i próbują ja realizować każdy na własną rękę. A jeśli jeszcze jak to w demokracji, czekają nas rozłamy, walki frakcyjne, czy zmiana władzy, lub nieprzychylne media, ktore wcale nie udzielą poparcia chińskim wizjom obecnego rządu to może być jeszcze trudniej.
Odpowiedzi na pytanie czy Polska jest zdolna zostać strategicznym partnerem Chin, zastanawialiśmy się w polemice z profesorem Bogdanem Góralczykiem ( debata „Polska strategicznym partnerem Chin?” na naszej stronie). Okazuję się że odpowiedź tą poznamy szybciej niż się wszyscy spodziewaliśmy. Oby nie było to tylko partnerstwo jednostronne, czyli takie w którym Chiny mają wizję i zdolność ją realizować, a Polska reaguję przypadkowymi, nieskoordynowanymi działaniami, lub w ogóle nie jest w stanie reagować.
Mówiąc jednak językiem naszych przywódców Donalda Tuska i Grzegorza Schetyny do przerwy 1-0. Wychodzimy na drugą połowę z dobrym wynikiem.

 

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
R. Pyffel: Polska strategicznym partnerem Chin w Europie Środkowej Reviewed by on 4 listopada 2010 .

Wczorajsze podpisanie deklaracji współpracy między wicepremierem Waldemarem Pawlakiem i wiceminister handlu Chin Jiang Zengwei, oraz ogromny kontrakt na dostawy miedzi dla KGHM (plus trzy inne kontrakty i porozumienia, firmy Aero2 z chinskim Huwaei, a takze CIECH i Politechniki Warszawskiej) to przełom i zapowiedź wielkiego ożywienia w stosunkach gospodarczych, za którymi pewnie pójdzie polityka, kultura, edukacja

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 23

  • Panie Konradzie, co do chińskiej umiejętności łączenia pragmatyzmu i romantyzmu, zgadzam się. Nawet historia Tajwanu ma w sobie pewien wydźwięk romantyczny. Pierwszą falą chińskich osiedleńców na tej wyspie byli piraci, zbiegli chłopi, ludzie, którzy z różnych przyczyn popadli w konflikt z władzą, poszukiwacze przygód. Nawiasem mówiąc, rodowód większości Tajwańczyków jest pod względem społecznym podobny jak Kozaków na Ukrainie i na południu Rosji.

  • Jak na mój gust PO nie wysłało wyższych władz Państwowych na EXPO gdyż, wie dobrze, że to źle odbiłoby się na wizerunku, elektorat PO w większości z pogardą traktuje Chiny wychowany na prasie prozachodniej więc trzeba prowadzić grę uników. Nie oglądam TV ale jak sądzę, wizyta przewodniczącego Chińskiej Ludowej Politycznej Konferencji Konsultatywnej Jia Qinglina nie była szeroko komentowana, a jeżeli już to negatywnie, sądzę, że Chińskie władze zdają sobie z tego sprawę i dlatego na brak wylewności z naszej strony się nie nie obrażają.

    • Wie Pan, mam wrażenie, że PO ma swój elektorat tam gdzie słońce nie dochodzi i to bez różnicy, czy elektorat ma takie poglądy względem Chin, o jakich Pan mówi czy nie. Gdyby bowiem było tak jak Pan opisuje, premier Tusk w czasie swojej wizyty w Pekinie 2 lata temu raczej powstrzymałby się od peanów pochwalnych na cześć gospodarzy.
      PO stosunek do swego elektoratu (w dużej mierze przedsiębiorców) pokazało choćby podwyżką VAT-u od przyszłego roku (fajnie się to komponuje z PO-wskimi dyrdymałami o „Zielonej Wyspie w oceanie kryzysu”). Myślę, że znając życie, brak obecności władz na Expo można raczej przypisać chaosowi decyzyjnemu, jeśli nie zwykłemu lenistwu. Zresztą w sytuacji, gdy jakiś eurokomisarz ludowy próbuje straszyć Polskę, twierdząc, że nie mamy prawa zlecać budowania autostrad firmom spoza UE (czytaj: z Chin), takie lenistwo byłoby nawet zrozumiałe. Co nie znaczy, że usprawiedliwione…

      • Avatar Konrad S.

        Nasza sytuacja geopolityczna jest nader skomplikowana, na władze naszego kraju naciskają w przeróżny sposób Stany ,EU, Rosja. Jestem może nieprawnym marzycielem ale dostrzegam w obecnych rządach sprytnego gracza w przeciwieństwie do poczynań PiSu czyli butnego wymachiwania szabelką. Nasze zacieśnianie stosunków z Chinami jest tego dowodem jak np. wczorajsza wizyta wiceministra transportu Chin. Chińczycy to naród pragmatyczny ale także romantyczny (wbrew pozorom te dwie natury wcale nie muszą się kłócić) i w temu romantyzmowi przypisuję dużą szansę dla Polski.

  • To prawda, że Chiny dały Polsce „twarz”. Dodając moje 3 grosze, ostatnio zauważyłem, że kolega Chińczyk kupił „pakiet” pocztówek z pawilonami EXPO. I rzecz w tym, że pocztówka taka jest zrobiona w ten sposób, że, na głównym planie jest pokazany jakiś ważniejszy pawilon, a 3 „mniej ważne” są jakby doczepione z boku w postaci znacznie mniejszych obrazków. W przypadku Polski, było to dla mnie dużym zaskoczeniem, że właśnie polski pawilon był na pierwszym planie (duży obrazek), a 3 mniejsze (Czechy, Irlandia i Dania) umiejscowione z boku. W dodatku, kraje te przewyższają potencjał i znaczenie Polski, zatem, jest to duże „danie twarzy” Polsce.
    Ot taki mały szczegół ode mnie.
    Mam nadzieję, że kraj zwany Polską dostrzeże te wszystkie sygnały płynące z Chin…

    • Dokladnie tak. Z ukladu pawilonow na obiekcie EXPO 2010 ( napisze o tym komentarz na dniach) ktory wyrazal idee swiata Pax Sinica, wyraznie bylo widac iz Polsce przyznano znacznie wyzsza pozycja niz obecnie. Cos w okolicach G20 rzeklbym nawet. To zaskakujace zwazywszy na nasza polityke w ostatnich 20 latach. Byc moze nasza wysoka pozycja w rankingu jest tymczasowa- szykuja sie bowiem ogromne kontrakty dla chinskich firm. Pozniej po ich przyznaniu, jak to w logice relacyjnej, spadniemy poza pierwsza 20tke :)

  • Chiny są w ogóle poza horyzontem myślowym wielu polskich decydentów i komentatorów. Poza garścią banałów o komunizmie i biznesie nie mają oni często wiele więcej do powiedzenia, ba, do pomyślenia. Powyższe uwagi o chaotyczności polskich reakcji na chińskie gesty potwierdzają to dobitnie.

    Przy tym wszystkim nie uważam jednak, że ewentualna spójna strategia Polski wobec Chin powinna obejmować m.in. ignorowanie kwestii praw człowieka. W tym sensie stanowisko MSZ wobec pokojowego Nobla niczego złego nie przynosi. Zachód nagrodę musi pochwalić, Chiny muszą ją skrytykować, a interesy mogą toczyć się dalej. Gdyby Polska swoją reakcją na Nobla dla Liu wyróżniła się spośród innych krajów, jakieś reperkusje mogłyby się pojawić. Ale nie wyróżniła się, więc problemu nie ma. Pewne nie nazbyt ostentacyjne trzymanie się swoich ugruntowanych kulturowo poglądów jest elementem zachowania twarzy. Zbytnie naginanie się co chińskiej wizji świata przez Zachód mogłoby być przez samych Chińczyków odebrane jako, tak to ujmę, podlizywanie się, a to nie sprzyja zachowaniu twarzy. Byle nie przesadzać w żadną stronę.

    [PS: od wczoraj próbuję zamieścić post w temacie Debata „Polska na Expo”, ale bez skutku – czyżby jakiś problem techniczny?]

    • Co do praw czlowieka- zgoda w tym sensie ze stal sie to juz pewnego rodzaju rytual na ktory nikt nie zwraca uwagi. Ktos tam cos deklaruje, wzywa, apeluje. Chiny protestuja, dementuja, oburzaja sie, groza. Opinia publiczna w obu krajach jest usatysfakcjonowana.
      Nie bede juz o tym pisal w nastepnych komentarzach, gdyz faktycznie sa to sprawy bez znaczenia. ( o ile oczywiscie Polska jak Pan pisal jakos specjalnie sie nie wyroznia od innych krajow zachodnich).

  • Cóż, chciałbym napisać coś na temat znacznie ważniejszy niż powyższy, choć jestem pewien że niewiele osób zrozumie znaczenie tego zdarzenia dla stos. gospodarczych polsko- chińskich. Otóż wczoraj FED zdecydował o zasileniu systemu finansowego kwotą 600 mld dol. oraz reinwestowanie środków z wcześniej zakupionych obligacji czyli około 900 mld.$ do maja przyszłego roku znajdzie się na szerokim rynku(QE2). To około 1/6 PKB Chin, więc sporo. Dlaczego piszę to w kontekście Chin? Ponieważ na nowy dodruk amerykańskiego pieniądza jeszcze wczoraj zareagowały banki centralne Brazylii i Chin otwarcie krytykując tą decyzję i zapowiadając podjęcie „działań odwetowych”, które ograniczą spekulacje w tych krajach. Oznaczać to może nie mniej ni wiecej tylko zawirowania w relacji juan- dolar a w konsekwencji również uderzy rykoszetem w rozliczenia w kontaktach Chin z partnerami handlowymi. Więc z nami też. Ostatnio juan zaczął się umacniać w stosunku do dolara, więc ciekawe czy ta decyzja FED-u zmieni kierunek posuwania się juana? Myślę że nie, ponieważ rząd chiński jest za bardzo pragmatyczny , żeby kilku durniów z FED zmieniło ich długoterminową politykę dotyczącą juana, ale jakieś retorsje w stosunku do instytucji finansowych prowadzących politykę „carry trade” przy użyciu tego łatwego pieniądza w inwestycjach krótkoteminowych na terenie Chin zapewne nastąpią. Przypominam, że Brazylia już w zeszłym roku wprowadziła ekstra podatek od inwestycji krótkoterminowych pochodzących właśnie z tych tanich pieniędzy (pierwsze QE). Chętnie napisałbym coś więcej na ten temat, ale jestem za mały żuczek, żeby mi administratorzy tej strony dali szansę publikacji. Wprawdzie myślę że „polityka juana” jak ją w skrócie nazywam, jest z punktu widzenia globalnych chińskich interesów-zupełnie pierwszorzędną, ale kogo to może obchodzić! Przecież news p.t. „Zamordował 20-letnią córkę za romans” jest ważniejszy.

    • Panie Wiesławie, chylę czoła przed Pańskim poinformowaniem! Gdyby tak CSPA i inne portale podawały nam tak istotne, świeże, dające do myślenia informacje! Ale gdzie tam! Ma Pan rację, na czoło wysuwają się newsy z kambodżańskich, nepalskich i innych kronik kryminalnych…

    • Bardzo ciekawy komentarz, ze swej strony bardzo chetnie widzialbym szersze opracowanie Pana Wieslawa na ten temat, byc moze opublikowane wlasnie na tym portalu.

      • Avatar Adam Izydorczyk

        Ja już dawno mówiłem, że zawsze można wyobrazić sobie taki scenariusz, że USA wywołują u siebie hiperinflację i spłacają chińczyków skrzynką burbona :) Już wszyscy zapomnieli jak Rep. Weimarska spłacała swoje zobowiązania po 1 wojnie światowej ?? :+)

      • Avatar Zyggi

        Thaksin Shinawatra miał rację mówiąc, że trzeba tak urządzać stosunki gospodarcze w Azji, by zminimalizować ryzyko krachu w USA i UE.
        Co do USA, nawet gdyby im się udało spłacić Chińczyków i innych skrzynką burbona, to 1) definitywnie stracą wiarygodność, a ich obligacje będą śmieciowe. Chińczycy na tym stracą, ale nie wszystkie ich rezerwy to USD i obligacje. 2) USA stracą swoje aktywa w Chinach (a jest ich niemało). 3) Z pokonaniem hiperinflacji Amerykanie będą mieli niejaki problem, skoro moce produkcyjne ich koncernów są w dużej mierze usytuowane w Chinach.
        A swoją drogą, widok Amerykanów pchających taczki z dolarami tudzież desperatów rozrabiających przed Białym Domem i Kongresem wywołałby szczery uśmiech satysfakcji na całym świecie, podobny do tego, jaki towarzyszył spektakularnej klapie ZSRR. Bo tak już jest, że nikt nie lubi zarozumiałych „pałkarzy” wtrącających się w cudze sprawy z wirtuozerią słonia w składzie porcelany. :)

      • Avatar Zyggi

        Wyszedł mi błąd językowy!! Thaksin Shinawatra mówił, że trzeba tak urządzać stosunki gospodarcze w Azji, by zminimalizować ryzyko krachu w USA i UE dla azjatyckich gospodarek. Chodziło mu o maksymalne uniezależnienie się Azji od eksportu do tych krajów.

  • Na zadany powyżej temat:, czytaj współpracy gospodarczej polsko- chińskiej , napisałem dosyć spory artykuł który 4 tygodnie temu wysłałem do Centrum. Jak do tej pory nie został wydrukowany, ani nawet nie podziękowano mi za przysłanie go (tak jak poprzednim razem), nie mówiąc o tym, że moglibyście Państwo porównać zakres sugerowanych przeze mnie platform współpracy z tymi które zaczynają być realizowane w rzeczywistości. I zdziwilibyście się Państwo bardzo, jak moje „pobożne życzenia” sytuują się blisko tego co się stało i zamierzeń chińskich za jakiś czas.

  • ciekawy artykul, gratulacje.
    Polska moze miec szanse, jak rzadko ktory kraj w Europie. i jak napisales, moze ja zaprzepascic w ferworze wewnetrznej polityki.

  • To się rysowało od dłuższego czasu. Dwa lata temu podczas wizyty w Pekinie grunt przygotował premier Tusk, wygłaszając pochwały pod adresem sukcesów gospodarczych Kraju Środka. Teraz mieliśmy gesty ze strony Chin i konkrety. Szkoda tylko, że polskie ośrodki decyzyjne ze swoją niespójną, chaotyczną strategią wobec Chin zachowują się trochę jak dziewica, która by chciała ale się boi. W tej sytuacji inicjatywa i moc sprawcza należała do Chin, co zresztą wynikało z ich interesów, o których Pan Radosław wspomina powyżej.
    W tej sytuacji nie wiadomo, co kombinuje PIS. Ta partia ze swoimi mesjanistycznymi urojeniami i chorobliwą skłonnością do wywijania szabelką przed prawie każdym od nas silniejszym (z paroma wyjątkami), teoretycznie może zbliżeniu z Chinami zaszkodzić. Choć Kaczyńskiemu zostanie ponownie premierem ani nawet koalicjantem raczej nie grozi, to na podstawie dotychczasowych doświadczeń uważam, że w terenie PIS może „nawywijać”. Zwolennicy Kaczyńskiego na szczeblu lokalnym mogą robić prowokacje typu nadawania ulicom, placom, rondom nazw Wolnego Tybetu lub Sinkiangu (choć zapewne nie Ofiar Inkwizycji). Mogą też mieć miejsce rozróby pod ambasadą ChRL. Wiadomo: „Im gorzej dla kraju tym lepiej dla opozycji”… Miejmy jednak nadzieję, że z p. Kaczyńskim nie jest tak źle jak sugeruje p. Niesiołowski i że powyższa ewentualność nie doczeka „ucieleśnienia”. :-)

    • To ciekawe co Pan pisze. I rzeczywiscie (bylo to) calkiem mozliwe. ( nie sadze zeby PIS wytoczyl dziala teraz gdy umowy juz podpisane a delegacja wyjechala).
      Znam sporo osob w PIS-ie (bez nazwisk :) i wiem ze juz dawno temu analizowalo polityke makroekonomiczna Chin i ocenialy ja pozytywnie.
      Z drugiej strony jedna z najbardziej preznych grup protestujacych przeciw Igrzyskom 2008 w Pekinie bylo srodowisko Gazety Polskiej, przekonane iz Chiny sa obozem koncentracyjnym.
      Wydaje sie ze to srodowisko bierze teraz w PISie gore i wszystko zadecyduje sie w glowie Jaroslawa Kaczynskiego. Wydaje sie ze po prostu uznal iz sprawa jest malo nosna ( kogo interesuja Chiny? Czy spoleczenstwo podzieli sie wg przeciwniokow i zwolennikow polityki ChRL o ktorej tak malo wie?). Fakt jest jednak taki ze wiekszosc polskiego spol uwaza ze Chiny to oboz koncentracyjny i faktycznie moznaby tu zarobic sporo punktow. Moze Kaczynski odpuscil ten temat bo uwaza ze obecne wladze robia dobrze ( wychodza z klinczu UE, ROsja, w dodatku Jaroslaw Kaczynski, byl pierwszym premierem po 89 roku ktory wspomnial o Dalekim Wschodzie :) i sam mial odbyc wizyte po Azji, ale nie doszla ona do skutku, gdyz upadl jego rzad) Ale moze J.Kaczysnki sie jednak zagapil. A gdyby zdecydowal sie wyjsc z retoryka „haniebnego Schetyny ktory rozmowia z ludzmi majacymi krew na rekach” ( tak kiedys pisano w GW o Andrzeju Lepperze) to wtedy, faktycznie mielibysmy pochodniei gwaltowne protesty pod ambasada chinska.
      w trudnej sytuacji znalezloby sie nieprzychylne Chinom srodowisko GW. Czy przylaczyloby sie do protestow ?
      Kwestia chinska stalaby sie jedna z glownych dzielacych polska scene polityczna :) Andrzej Czuma za torpedowanie umow wlasnego ugrupowania ( wprowadzanie do Sejmu dzialaczy Falun Gong) zostalby prawdopodobnie usuniety z PO i przyjety do PIS-u :)

    • @Zyggi

      Pisze Pan o PiSie: „Ta partia ze swoimi mesjanistycznymi urojeniami i chorobliwą skłonnością do wywijania szabelką przed prawie każdym od nas silniejszym (z paroma wyjątkami), teoretycznie może zbliżeniu z Chinami zaszkodzić.”

      Po co odwoływać się do takich teorii, skoro, o ile mnie pamięć nie myli, to PiS miało i swój rząd i swojego prezydenta i jakoś nic takiego się nie zdarzyło. Trochę więcej waleriany i trochę mniej telewizji.

      Pozdrawiam.

      • Avatar Zyggi

        PiS miał swój rząd i prezydenta. I mimo, że sprawowanie władzy skłania do zachowań bardziej odpowiedzialnych niż gdy się jest opozycją, to akurat prezydent Kaczyński sporo „nawywijał” (w Tbilisi) i to prawie pod rękę z Juszczenką, nieudacznym ex-prezydentem Ukrainy, znanym dziś głównie z popierania bandytów z UPA. Nie znając zawiłych przyczyn konfliktu gruzińsko-osetyjskiego Kaczyński dał się „podpuścić”. Pokrzykiwał: „nasi sąsiedzi (…) pokazali twarz, którą znamy już od setek lat”.
        A skoro już była mowa o walerianie, podobno nie jest dobrze z nią przesadzać. :-)
        Pozdrawiam.

      • Avatar agbc

        @Ziggi
        Proszę nie pisać wszystkiego co Pan wie (Juszczenko, bandyci z UPA itd.) Pisałem jedynie o relacjach polsko-chińskich. Nie widziałem premiera Kaczyńskiego „wymachującego szabelką” w Pekinie.

        Pozdrawiam

        PS
        Wolę Kaczyńskiego w Tbilisi, od Komorowskiego w Moskwie. Powiem Panu nawet więcej: lepszy Juszczenko i nacjonaliści, niż Janukowycz i Rosjanie.

      • Avatar Zyggi

        Nie twierdzę, że PiS na pewno będzie działał przeciw zbliżeniu z ChRL, natomiast stwierdziłem, że jest taka możliwosc.
        O Tbilisi, Juszczence i UPA wspomniałem jakoilustracji tego, do czego PiS potrafi się posunąc. Np. dogadac się z upowcami, byle Ruskim dokopac… Tyle, że nikt w naszej historii nie okazał Polakom większej nienawiści niż Stepan Bandera i UPA. Dlatego nikt, kto naprawdę czuje się Polakiem, nie poda ręki ani nogi zezwierzęciałym upowcom i ich poplecznikom pokroju Juszczenki.
        PS. Zamiast straszyc Komorowskim w Moskwie i Janukowyczem, dowiedz się Pan, co sadyści z UPA wyrabiali z tysiącami polskich cywilów i z tymi prawymi Ukraińcami, którzy ich chronili! A tekstów typu „lepszy Juszczenko i nacjonaliści…” radzę nie wypowiadac, gdy istnieje możliwosc, że w pobliżu są krewni ofiar UPA…

      • Avatar agbc

        @Zyggi

        Robi się mały off-topic.

        Cieszę się, że Pana lęki względem PiS są mniejsze, niż można by sądzić po pierwszych objawach(vide „mesjanistyczne urojenia” itd.)

        Co do największego odkrycia historycznego III RP. Proszę pamiętać o tym, że Kresowiacy, to nie są jacyś Nad-Polacy. Są też ofiary Niemców, w tym np. pułkownika Stauffenberga ( za życia zajadłego antysemity, a obecnie superbohatera zjednoczonych Niemiec) Facet podpisywał wyroki śmierci na bezbronnych ludzi, także na Polaków ( tych gorszych – nie z Kresów) Dzisiaj ten niemiecki nacjonalista ma pomnik w… Polsce.
        Nikt z tego powodu dzisiaj nie robi cyrku, ale zapewniam Pana, że jak „ktoś” będzie chciał podgrzać atmosferę na linii Berlin-Warszawa, to temat się pojawi, tak samo nagle i gwałtownie, jak pojawił się temat UPA. Ofiary, którymi nie interesował się wcześnie pies z kulawą nogą, nagle zostaną wyeksponowane na pierwsze miejsce, a jak będzie trzeba, to temat zniknie z mediów równie szybko, jak zniknął temat Wołynia.

        Krótko mówiąc, tymi sprawami zawsze się GRA. A dlaczego się gra? Bo to działa – wystarczy przeczytać Pana poprzedni wpis.

Pozostaw odpowiedź