Artykuły

R.Pyffel: Chińska afera Rywina – dlaczego Bo Xilai jest sądzony?

www.telegraph.co.uk

www.telegraph.co.uk

Zostałem poproszony przez byłego już Redaktora Naczelnego „Rzeczy Wspólnych” Bartłomieja Radziejewskiego (którego prywatnie bardzo lubię) o napisanie krótkiego komentarza dla jego przedsięwzięcia, jakim będzie tygodnik internetowy Nowa Konfederacja. Niniejszy tekst ukaże się we wrześniu, gdy nowakonfederacja.pl zainauguruje swoją działalność.

Komentarz został napisany dla czytelników, którzy na co dzień nie zajmują się sprawami Azji, w związku z czym zawarte w nim sądy i opinie mogą się wydawać czytelnikom polska-azja.pl dosyć oczywiste.

Mimo to – i dzięki uprzejmości redakcji Nowej Konfederacji – postanowiłem ten tekst opublikować tutaj. Sprawa jest w końcu dosyć gorąca, a sam proces Bo Xilaia niezwykle istotny, co mam nadzieję sprowokuje część z Was do podzielenia się swoimi przemyśleniami co do tego, jak ta cała sprawa może się zakończyć i jakie może mieć znaczenie dla losów Chin w najbliższej dekadzie. 

Proces przeciwko wpływowemu chińskiemu politykowi Bo Xilaiowi, który  rozpoczął się w czwartek w Jinanie, jest najważniejszym procesem trzydziestolecia. Pokazuje bowiem jak na dłoni wszystkie problemy współczesnych Chin: korupcję, próbę ustanowienia państwa prawa i zaprowadzenia praworządności, a przede wszystkim to, iż KPCh nie jest monolitem, a w jej wnętrzu istnieją frakcje, które zaciekle walczą ze sobą o władzę.

Przez ostatnie 30 lat w Chinach obowiązywał konsensus co do głównych założeń w polityce wewnętrznej i zagranicznej oraz co do modelu rozwoju, opartego przede wszystkim na eksporcie i wysokim wzroście gospodarczym. Jednak ten model już się wyczerpał. I dziś w partii istnieją rozbieżne wizje, w jaki sposób Państwo Środka powinno się dalej rozwijać. Okrzyknięty nadzieją „nowej lewicy” Bo Xilai miał własną. Promował tzw. model chongqingski (od miasta Chongqing, którym rządził).

Na czym ów model polega? (czy może należy pisać już w czasie przeszłym „polegał”?) Można go opisać za pomocą kolorów: czerwonego i czarnego.

Czerwień – to odwołanie do maoistowskiej przeszłości. Bo Xilai był bohaterem lewicowych chińskich intelektualistów, zarzucających KPCh sprzeniewierzenie się dziedzictwu Mao i Marksa. Wykorzystując nostalgię, zwłaszcza starszych pokoleń, starał się tę tradycję odnowić, ogłaszając się promotorem tzw. czerwonej kultury. Jej przejawem byli pojawiający się w parkach Chongqingu, ale także – jak widziałem, czasem w innych dużych miastach – jego zwolennicy, głównie starsi ludzie śpiewający maoistowskie piosenki z lat 60.

Współczynnik Giniego, określający skalę nierówności społecznych, jest w Chinach jednym z najwyższych na świecie. Bo Xilai dążył do wyrównywania różnic między biednymi a bogatymi i wyciągał rękę do biednych ludzi. Ludności napływowej ułatwiał w Chongqingu m.in. uzyskanie zameldowania (tzw. hukou), co jest w Państwie Środka zasadniczym problemem. Bez zameldowania nie przysługują im bowiem prawa socjalne, czyli m.in opieka medyczna i edukacja dla dzieci w de facto miejscu zamieszkania.

Dzisiejszy oskarżony rozdawał te prawa biedocie dość hojnie, co nie przysparzało mu sympatii wśród chińskiej klasy średniej. Ta jest zainteresowana utrzymaniem status quo i z tego powodu raczej popiera partię, ale może jej w największym stopniu  zagrozić. To z kolei sprawia, że KPCh właśnie klasy średniej się najbardziej obawia.

Do koloru czerwonego doszedł kolor czarny, który w Chinach symbolizuje to, co podziemne, nielegalne. Bo Xilai wydał bezprecedensową i populistyczna walkę zorganizowanej przestępczości i korupcji w Chongqingu, nazwaną po chińsku da hei, czyli „biciem (uderzaniem) w czarne”.  I Bo bił bez pardonu z pominięciem wszelkich obowiązujących procedur. Jego charyzma rosła, lud był zachwycony.  Pozostałe  frakcje wewnątrz partii zaczęły sie jednak obawiać zarówno jego brutalności, faktu że stawia się ponad prawem, oraz last but not least jego rosnącej popularności. Nie tylko w Chongqingu, ale w całych Chinach, gdzie powoli zaczęto już sugerować, by model chongqingski rozciągnąć na cały kraj.

Problemem była także – w zasadzie już nieskrywana, lub skrywana nieumiejętnie – chorobliwa ambicja i ostentacyjne pragnienie władzy. Rządzący Chinami, dokonują co 10 lat pokoleniowej wymiany przywódców. I Bo do samego końca, czyli do 2012 roku miał nadzieje, że to on zostanie namaszczony na następcę Hu Jintao i stanie się władcą całych Chin. Swoimi ambicjami wzbudził niepokój, partyjnych rywali, którzy uważali, że nie liczy się z partią i państwem, a dba jedynie o własną karierę i zaspokojenie własnych ambicji.

Co ciekawe, Bo był politykiem w zachodnim stylu. Świetnie ubrany, mówił po angielsku, co w jego pokoleniu jest rzadkością (bardzo dobrze mówi w tym języku obecny premier Chin Li Keqiang), miał zachodnich przyjaciół, syna wysłał na studia do Harwardu. Znakomicie używał PR, uwodząc opinię publiczną i komunikując się z ludźmi ponad głowami rządzących. To wzbudzało wściekłość partyjnych towarzyszy. Demokratyczny styl w państwie autorytarnym. To nie mogło skończyć się dobrze.

W końcu rywale wyciągnęli mu szereg wstydliwych spraw. Łapówki (przyjmowane i wręczane), willa na południu Francji, dziwne interesy, w tym z obcokrajowcami, a zwłaszcza Brytyjczykiem Neilem Heywoodem, którego miała zamordować małżonka skazanego, Gu Kailai (za co otrzymała zaoczny wyrok śmierci zamieniony na dożywocie, a od której teraz w czasie procesu Bo stanowczo się odcina, nazywając ją „szaloną”).

Bo wytykano też często brak autentyczności, w końcu jest tzw. książątkiem, synem byłego wicepremiera ChRL, Bo Yibo. Jak pokazuje proces, wielka nadzieja nowej lewicy, promotor czerwonej kultury i obrońca pokrzywdzonych sam raczej nie stronił od luksusu i przywilejów, jakie daję przynależna z racji urodzenia władza…

Sam proces o korupcję to tylko konsekwencja walki politycznej. Być może jakieś drobne, jak na Chiny, geszefty (Bo jest m.in. oskarżony o przyjęcie 3,5 mln dolarów) partia byłaby mu w stanie wybaczyć. Ale grania na siebie, czy wręcz szykowania zamachu stanu i próby przejęcia władzy z pogwałceniem partyjnych umów i kruchego konsensusu wewnątrz KPCh już nie.

Także tego, iż Bo promował własny, alternatywny model rozwoju Chin. A model chongqingski stał w opozycji do tego co głoszą inne – jak się okazało silniejsze i bardziej wpływowe – frakcje w łonie KPCh. Stawia on na rozdawanie pieniędzy, wyrównanie nierówności społecznych, silne państwa, które kiedy trzeba brutalnie rozprawia się z przestępczością i korupcją, gwałcąc wszelkie procedury, a czasem nawet wtrącając do więzień i torturując niewinnych ludzi, jak zdarzało się przecież w Chongqingu. Stoi to w sprzeczności z poglądami tych frakcji wewnątrz KPCh, które myślą o budowie państwa prawa i praworządności, ufając, że reformy w tym kierunku są najlepsze dla Chin, a nie jest nim, tani i w dodatku nieautentyczny populizm Bo Xilaia, który wprowadza w kraju chaos i zamieszanie.

Skazanie Bo służy realizacji trzech zasadniczych celów jego wewnątrz partyjnych konkurentów. Pierwszym jest pozbycie się niewygodnego pretendenta do tronu. Drugim – pokazanie, że także oni walczą z korupcją. Trzecim, demonstracja, że nikt, nawet najwyżsi rangą działacze partyjni, nie jest bezkarny.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
R.Pyffel: Chińska afera Rywina – dlaczego Bo Xilai jest sądzony? Reviewed by on 24 sierpnia 2013 .

Zostałem poproszony przez byłego już Redaktora Naczelnego „Rzeczy Wspólnych” Bartłomieja Radziejewskiego (którego prywatnie bardzo lubię) o napisanie krótkiego komentarza dla jego przedsięwzięcia, jakim będzie tygodnik internetowy Nowa Konfederacja. Niniejszy tekst ukaże się we wrześniu, gdy nowakonfederacja.pl zainauguruje swoją działalność. Komentarz został napisany dla czytelników, którzy na co dzień nie zajmują się sprawami Azji, w związku

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 3

  • Z oskarżenia Bo usunięto wszystkie sprawy o charakterze obyczajowym, krótko mówiąc seksualnym. Na początku
    afery jedna z gazet podała o jego relacjach z aktorką Zhang Ziyi. Widocznie ten proceder jest na tyle
    powszechny (bogaci mający władzę plus piękne kobiety), że na wszelki wypadek reżyserzy przedstawienia woleli tą
    stronę „działalności” Bo zamieść pod dywan.

  • Artykuł bardzo potrzebny na tym portalu, gdzie trochę jednak brakuje (moim zdaniem) informacji o ciemnej stronie Chin.
    W zachodnich mediach panuje zgoda, co do tego, że zarzuty przedstawione Bo nie mają nic wspólnego z przyczyną dla której znalazł się w niełasce. Natomiast bardzo chętnie poczytałbym więcej (i zapoznał się z faktami) na temat rozłamu w partii. Stawia Pan zarzuty Bo, że nie liczył się z prawem, rozdawał pieniądze, lekceważył partię, ale nie popiera ich Pan żadnymi faktami.
    Co do lekceważenia Partii, to chyba się nie mylę twierdząc, że miał w niej wielkie grono zwolenników i nie była to jego jednostkowa strategia polityczna?
    Co do próby budowania państwa prawa przez jego przeciwników, to ostatnio wiele zachodnich gazet cytowało jakiś dokument z „biura propagandy”, czy jakkolwiek to się nazywa, który zalecał piętnować „zachodnie wynalazki” takie jak konstytucjonalizm, społeczeństwo obywatelskie, niezależność sądów i bodajże właśnie „państwo prawa”. Więc mówiąc, że tego pragnie Xi i jego zwolennicy przeciwstawia się Pan najbardziej rozpowszechnionej opinii – warto by było poprzeć to jakimiś faktami, źródłami.

  • Niech uzupełnieniem tego teksyu będzie dzisiejszy komunikat rosyjskiej agencji „Głos Rosji” (Redakcja internetowa
    24.08.2013, 21:20), który pozwoliłem sobie zacytować w całości:” Bo Xilai przyznał się do niestarannego zarządzania środkami państwowymi. Przy czym chiński urzędnik odrzuca zarzuty umyślnego sprzeniewierzenia państwowych pieniędzy. Przypomnijmy, że Bo Xilai został oskarżony o kradzież 5 milionów jenów (ponad 800 tys. dolarów) z budżetu państwa, podejrzewa się go również o branie łapówek i nadużycie władzy. Podczas procesu Bo Xilai podkreślał, że ponosi część odpowiedzialności za przelanie środków na konto jego żony. Zgodnie z jego słowami, wykazał się on „niedbalstwem” i zaniedbał prześledzenia dalszych losów pieniędzy, które zostały niewykorzystane podczas realizacji pewnego sekretnego programu Chin, a później zostały odnalezione na kontach żony urzędnika”..

Pozostaw odpowiedź