Chiny news,Komentarz eksperta

R.Pyffel: Czy Chiny wsparłyby A.Macierewicza?

radek21Niezadowoleni z przebiegu rosyjskiego śledztwa w sprawie tragedii smoleńskiej była minister spraw zagranicznych Anna Fotyga i Antoni Macierewicz szukają w USA poparcia dla inicjatywy utworzenia międzynarodowej komisji do sprawy zbadania przyczyn katastrofy. Jedynym oprócz Ameryki krajem, który mógłby w tej sprawie wywrzeć jakiś nacisk na Rosję, jest światowe mocarstwo numer dwa, czyli Chiny.

Czy gdyby w przypadku fiaska misji amerykańskiej Anna Fotyga i Antoni Macierewicz zwrócili się o poparcie do Pekinu, mogliby je uzyskać? Poniższe rozważania to oczywiście tylko spekulacje, gdyż politycy Prawa i Sprawiedliwości (przynajmniej w świetle znanych mi oficjalnie i nieoficjalnie faktów) nie kontaktowali się z Pekinem, a głośny list Jarosława Kaczyńskiego był adresowany do USA, UE 27 i kilku innych krajów Zachodu i bliskiej zagranicy. To zresztą pierwszy z wielu powodów, dla którego dziś na poparcie Chin obóz PiS nie może liczyć. A jakie są pozostałe?

Unikanie konfliktów

Jednym z dogmatów chińskiej polityki zagranicznej od trzydziestu lat jest zasada „zachowania stabilnego otoczenia zewnętrznego dla rozwoju Chin”. Celem było zapewnienie jak najszybszego wzrostu gospodarczego, a ten był niemożliwy bez kapitału, ale też politycznej życzliwości zagranicy (zwłaszcza Zachodu, którego znaczenie w XX wieku było dużo większe niż obecnie). Dlatego Chiny nie angażowały się w konflikty i nawet jeśli sprzeciwiały się np. wojnie w Iraku, to pozwalały, by liderem takiego sprzeciwu były np. Niemcy, Rosja, Francja, a same chowały się niejako za plecami. Oczywiście dopóki rozwój Chin nikomu nie przeszkadzał, unikanie konfliktów było łatwe. Jednak po 2008 roku Chiny wyszły po globalnym kryzysie wzmocnione. To co przepowiadano tylko jako jedną z wielu możliwych alternatyw, stało się faktem. Są światowym mocarstwem, mającym swoje interesy we wszystkich zakątkach globu od Afryki, Ameryki Łacińskiej, po Europę Wschodnią. Zagrażają Rosji i stanowić będą w XXI wieku prawdziwe wyzwanie dla Ameryki. Dlatego od tej pory nie będzie taryfy ulgowej. W światowej ekstraklasie na forum G20 USA (i Indie) wywierają na Chiny nacisk na rewaluację juana.

Rosja

Wraz z dalszym rozwojem Chin coraz ostrzejsze powinna stać się rywalizacja surowcowa. Zwierają szeregi inne państwa regionu zaniepokojone wzrostem znaczenia Chin, takie jak Indie i Japonia (niedawne spotkanie przywódców obu państw). Rozpoczął się nowy etap modyfikacji obecnego systemu międzynarodowego tak, by był on w stanie przyjąć coraz bogatsze i coraz bardziej wpływowe Chiny. To prawdziwe pole minowe i w tej sytuacji znajdujący się pod wielką presją Pekin z pewnością nie potrzebuje otwierać nowego pola konfliktu zwłaszcza, że łączą go bliskie relacje z Rosją, z którą jednocześnie toczy bardzo subtelną grę. Oficjalnie oba kraje łączy sojusz, umocniony Szanghajską Organizacją Współpracy, (ograniczającą wpływy USA w Azji Centralnej) i nawet wspólnymi ćwiczeniami wojskowymi. które właśnie ramach SOW odbywają się co dwa lata. Jednak relacje te są pełne nieufności. Chiny jako największy importer energii, kupują od największego eksportera wręcz śladowe ilości. Wolą za to wspierać inne kraje Azji Centralnej, by te uniezależniały się od Rosji (i same także zdywersyfikować swoje dostawy).

Pekin bezlitośnie ogrywają Rosjan (opisywałem to w tekście „Miedwiediew nie dał rady w Pekinie„). Nie zmienia to jednak dwóch istotnych spraw. Po pierwsze nie można wykluczyć, że Chiny w każdej chwili mogą potrzebować rosyjskiej energii, jeśli sprawy w innych, starannie zdywersyfikowanych źródłach energii potoczą się nie po ich myśli. Po drugie pomimo iż Pekin docenia Polskę bardziej niż sami Polacy*, to jednak z jego punktu widzenia gra z Rosją toczy się o poziom, jeśli nie dwa poziomy wyżej. Polska jest państwem średniej wielkości, podczas gdy Rosji nadany jest być może priorytet nie tylko dużego państwa, ale równy Unii Europejskiej (a Polska to tylko duży kraj UE, a nie UE).

Znamienny jest przy tym incydent do jakiego doszło w polskim pawilonie EXPO w kwietniu tego roku, tuż przed jego otwarciem. Przygotowany na długo przed zmianą polskiej polityki wobec Rosji film dokumentalny  pokazywał rolę chińskich liderów w polskim październiku. Było to coś w rodzaju niewinnego mrugnięcia okiem, jak to było fajnie sprzeciwiać się wspólnie Moskwie. Jednak władze chińskie nie poznały się na żartach. Zagroziły skandalem i kazały film wycofać. Pytani o całe zajście polscy dyplomaci oraz osoby związane z PAIZEM i PARPem nabierają wody w usta. Istnieją trzy interpretacja tego wydarzenia: chińskim władzom nie spodobał się sposób prezentacji chińskich przywódców (postacie animowane), nie życzyły sobie polityki w żadnym wydaniu i wreszcie nie chciały żadnych zatargów z Rosją kosztem Polski.

Nieingerowanie w sprawy wewnętrzne

Kolejnym dogmatem chińskiej polityki zagranicznej, a być może nawet chińskiego modelu stosunków międzynarodowych (o tyle ryzykowne to stwierdzenie, iż model ten dopiero się krystalizuje) jest nieingerowanie w wewnętrzne sprawy innych państw, powstrzymywanie się od oceny ich przywódców i koncentracja wyłącznie na biznesie (oczywiście spełniania tego standardu oczekują Chiny od innych krajów w stosunku do siebie, a więc nie życzą sobie pytań o opozycję polityczną, Dalajlamę i inne sprawy wewnętrzne). Ten model działania został już przetestowany w Afryce i tam się sprawdził (zresztą sami Afrykańczycy na to specjalnie nie narzekają).

Skoro Polacy w sondażach deklarują, że chcą PO i są zadowoleni ze śledztwa lub przynajmniej je akceptują, to nie ma najmniejszego powodu, by Chiny interweniowały w tej sprawie. Nawet jeśli ta akceptacja jest wynikiem „układu” miejscowych elit, a polska demokracja fikcją, fasadą, czy „Ubekistanem”, to dla Chin nie ma to żadnego znaczenia. Demokracja w świecie pax sinica nie jest standardem, jest nim natomiast uszanowanie każdej władzy, bez rozstrzygania czy jest słuszna czy niesłuszna. Zgodnie zresztą ze wschodnim podejściem takie rozważania to strata czasu, bo każda władza jest słuszna dopóki jest – bo to znaczy, że ma mandat Nieba. Jej ewentualna zmiana to wewnętrzna sprawa Polski i jej elit (lub „łże-elit”), na drodze wyborów, czy nie, to też bez znaczenia (każdy kraj ma własne tradycje, według których rozstrzyga takie sprawy).

Biznes

Bo liczy się przede wszystkim biznes. A z Platformą Obywatelską i PSL interesy idą dobrze. 3 listopada po kilkunastu miesiącach rozmów i negocjacji podpisano cztery umowy: ogromny kontrakt na dostawy miedzi dla KGHM, plus trzy inne kontrakty i porozumienia, firmy Aero2 z chińskim Huwaei, a także CIECH i Politechniki Warszawskiej. Chiny przymierzają się do inwestowania w polskie zakłady produkcyjne, a także do wygrywania przetargów na budowę infrastruktury. Jak na razie, przy sprzeciwie UE (klauzula nieuczciwej konkurencji), budują dwa krótkie odcinki A2 Łódź- Warszawa o łącznej długości 49 km. (Wcześniej pisaliśmy o ekspansji inwestycyjnej).

Wiele wskazuje na to, że za tymi zamówieniami pójdą następne. Czy w tej sytuacji Pekin będzie krytykował Donalda Tuska, Waldemara Pawlaka czy Grzegorza Schetynę za to, że nie wywiera nacisku w sprawie śledztwa smoleńskiego? Będzie się działo coś przeciwnego. Dlatego marszałek Schetyna dostąpił zaszczytu przemawiania razem z chińskim premierem i premierami innych państw oraz sekretarzem generalnym ONZ w ostatnim dniu EXPO. (Ta istotna informacja nie przebiła się do głównego nurtu polskich mediów- zamieściliśmy ją tutaj).

List Jarosława Kaczyńskiego

Głośny list Jarosława Kaczyńskiego opublikowany 29 września tego roku był apelem do krajów zachodnich o wierność zachodnim ideom XIX i XX wiecznym. Wydaje się, że będą one gasnąć z każdym rokiem im bardziej Rosję trzeba będzie akceptować (lub nie akceptować) taką jaka jest, a do głosu będą dochodzić Chiny i Indie, co wydaję się procesem nieuniknionym. Sam Jarosław Kaczyński chyba zdaje sobie sprawę, że ten świat odchodzi do przeszłości, bo jego list wydaję się być romantycznym apelem: „Należy wrócić do standardów i obyczajów, które były dla wielu ludzi i narodów podstawą wiary w lepszy świat. Należy odkurzyć drogowskazy wartości w polityce międzynarodowej.” To co pisze Jarosław Kaczyński jest czymś dokładnie odwrotnym niż wizja harmonijnego świata przygotowana w Pekinie. Nawet jeśli nie uda się Chinom swojej wersji ładu światowego przeforsować, powinny one być mocno zaniepokojone kilkoma sformułowaniami: „zainspirowani (…) w duchu <<za wolność Waszą i naszą>>, uważając, że wolność naszego kraju jest ściśle związana z zapewnieniem wolności i demokracji w wielu regionach Europy …” Teoretycznie list jest wewnętrzną sprawą świata zachodniego, ale w kolejnym fragmencie czytamy: „Obecnie jesteśmy świadkami prób pomniejszania roli naszego regionu w Europie. Takie działania stanowią prezent dla tych państw, które nie uznają wartości demokratycznych i praw człowieka. Mogą wydawać się biznesowo atrakcyjnymi partnerami, ale nie przestrzegają wartości i standardów, które dominują w euroatlantyckiej przestrzeni politycznej” – a to już mimowolne wyzwanie rzucone Chinom.

Czy jeśli ten list i zabiegi Anny Fotygi i Antoniego Macierewicza za Oceanem, nie przyniosą żadnych skutków poza kilkoma spotkaniami i apelami, Jarosław Kaczyński zdecyduję się napisać list do Pekinu i tam szukać poparcia? Musiałby to być zupełnie inny list, kładący nacisk na inne wartości i inną retorykę. Powinny znaleźć się tam sformułowania odnoszące się do harmonijnego współistnienia, poszukiwania własnej drogi z szacunkiem dla własnego kulturowego i cywilizacyjnego dziedzictwa, które różni Europę Wschodnią od Rosji itd.. Ale Pekin w to pewnie już nie uwierzy.

PiS a sprawa chińska

Zwłaszcza iż trzeba zadać pytanie, co robił PiS przez ostatnią dekadę widząc, iż na Dalekim Wschodzie rośnie potęga, której coraz bardziej obawia się Rosja i która już zagraża Ameryce? Nic. I teraz kiedy można by próbować zagrać chińską kartą, jej po prostu nie ma. Trzeba przy tym zaznaczyć, iż Jarosław Kaczyński był pierwszym premierem, który w swoim expose wspomniał o Dalekim Wschodzie. Jesienią 2007 roku była już przygotowana azjatycka wizyta, ale jak wiadomo gabinet PIS-u upadł. Niewykluczone, że gdyby utrzymał się u władzy, to PiS realizowałby politykę zbliżenia z Azją (choć w przeciwieństwie do PO, nie mógłby liczyć na milczenie mediów, które, by nie wzburzać opinii publicznej przekonanej, iż do Azji jeździ się na wycieczki, po prostu nie relacjonują wizyt rządowych w tym regionie).

Niezależnie od tego, Chiny w projekcie IV RP nie zaistniały. Jarosław Kaczyński nigdy tego kraju nie skrytykował, zaś Śp. Lech Kaczyński prowadził w Azji politykę wartości (to jest preferował kraje z demokracją parlamentarną, pisałem więcej o tym wcześniej) i w Chinach nie był. Nie pojawił się nawet na otwarciu igrzysk, co media ogłosiły „bojkotem”, choć prezydent nigdy w tej sprawie się nie wypowiedział.

Może zdecydowała niechęć do dalekiej i meczącej podróży i zmiany czasu (chyba w tym należy doszukiwać się powodów, dla których polskiego pawilonu na EXPO nie odwiedził ani prezydent Komorowski, ani premier Tusk), może obawa wynikająca z tego, że państwo polskie nie dysponowało odpowiednim samolotem (w czasie wizyty w Mongolii TU 154 zamarzł i prezydent nie doleciał na czas na spotkanie z cesarzem Japonii). W dodatku twardy, 20 procentowy elektorat PiS, a zwłaszcza środowisko skupione wokół „Gazety Polskiej” (najsurowiej obok „Gazety Wyborczej” krytykowała Pekin w czasie olimpiady), jest w większości szczerze przekonany, iż Chiny to jeden wielki obóz koncentracyjny, w którym zjada się ludzkie płody i handluje organami. Taki list wywołałby olbrzymią dezorientacje u własnych zwolenników.

Reasumując nie mają Chiny żadnego interesu w tym, by udzielić poparcia misji Anny Fotygi i Antoniego Macierewicza. Pomoc z Pekinu dla Jarosława Kaczyńskiego nie nadejdzie.

Radosław Pyffel, Centrum Studiów Polska-Azja

* Lokalizacje pawilonów w czasie EXPO przedstawiały wyobrażenie świata pax sinica  z chińskim pawilonem w samym centrum i wytypowanymi liderami poszczególnych regionów. Pozycja polskiego pawilonu w samym centrum między Niemcami i Hiszpanią (a nie jak inny krajów Europy Wschodniej zepchniętych na obrzeża „Ouzhou Qu” („strefy europejskiej Expo”) wyraźnie wskazywała, iż jeśli Chiny odzyskają światową hegemonię i staną się na powrót Państwem Środka, dla Polski jest przewidziana rola lidera w Europie Wyszehradzkiej i być może nawet G20. Może to tylko „promocja”, za którą kryją się apetyty chińskiego biznesu na kontrakty w Polsce? Napiszę wkrótce o tym tekst.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
R.Pyffel: Czy Chiny wsparłyby A.Macierewicza? Reviewed by on 18 listopada 2010 .

Niezadowoleni z przebiegu rosyjskiego śledztwa w sprawie tragedii smoleńskiej była minister spraw zagranicznych Anna Fotyga i Antoni Macierewicz szukają w USA poparcia dla inicjatywy utworzenia międzynarodowej komisji do sprawy zbadania przyczyn katastrofy. Jedynym oprócz Ameryki krajem, który mógłby w tej sprawie wywrzeć jakiś nacisk na Rosję, jest światowe mocarstwo numer dwa, czyli Chiny. Czy gdyby

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 35

  • @ciekawy mówi:
    „apropo prohibicji narkotykowej:”

    Wojny opiumowe
    „(…) Opium zotało wyprodukowane po raz pierwszy do celów leczniczych. Miało to miejsce w Chinach pod koniec XV wieku. Leczono nim dyzynterię, cholerę i inne choroby. Aż do XVIII wieku nie ma zapisów o paleniu opium w celach „rozrywkowych” .
    W 1729 roku władze chińskie, zaalarmowane wpływem opium na obywateli zabroniły jego palenia i zamknęły liczne już wtedy palarnie, zaś sprzedawanie samego opium zaklasyfikowały jako przestępstwo karane banicją lub śmiercią (Joshua Rowntree: The Imperial Drug Trade, Londyn, 1905.)

    Większość opium produkowana była w Indiach Brytyjskich, choć także inni kolonizatorzy trudnili sie tym procederem. Produkcja Brytyjczyków wystarczała nie tylko na zaspokojenie popytu w samych Indiach – pozwalała na zakrojony na szeroką skalę eksport do innych rejonów Azji.
    Handel opium, na które Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska miała monopol, był przedsięwzięciem niezwykle lukratywnym, Brytyjczycy robili więc wszystko, aby zapewnić sobie niezakłóconą możliwość sprzedaży narkotyku na terytorium Chin. Władze chińskie oczywiście starały się ten proceder ukrócić.”
    http://www.chiny.pl/yapianzhanzheng.php

    • Innymi słowy „czcigodne” imperium brytyjskie było pierwowzorem karteli z Medellin i Tijuany…

  • tradycyjnie ciekawy i przewrotny artykul Radka, bardzo mi sie podobal
    dwie uwagi:

    1. „Dlatego Chiny nie angażowały się w konflikty i nawet jeśli sprzeciwiały się np. wojnie w Iraku, to pozwalały, by liderem takiego sprzeciwu były np. Niemcy, Rosja, Francja, a same chowały się niejako za plecami.”

    Mialem okazje rozmawiac z przeciekawym bylym pracownikiem Departamentu Stanu, po wieloletnich pobytach w Azji. Mowil, ze jednym z glownych powodow, dla ktorych szefostwo KPCh nie interweniowalo na poczatku tej dekady odnosnie amerykanskiej inwazji na Afganistan i Irak, bylo kolejne przehandlowanie Tajwanu. Administraja Busha miala sie zgodzic na ostrzejszy kurs Chin wobec administracji Chen Shui-biana w zamian za nazwijmy to nieingerencje Chin w wewnetrzne sprawy USA na Bliskim Wschodzie.

    2.”Jednym z dogmatów chińskiej polityki zagranicznej od trzydziestu lat jest zasada „zachowania stabilnego otoczenia zewnętrznego dla rozwoju Chin”. (…) Kolejnym dogmatem chińskiej polityki zagranicznej, a być może nawet chińskiego modelu stosunków międzynarodowych (…) jest nieingerowanie w wewnętrzne sprawy innych państw, powstrzymywanie się od oceny ich przywódców i koncentracja wyłącznie na biznesie.”

    Jak wyglada pokojowy wzrost Chin i skupienie sie na interesach, mielismy ostatnio okazje obserwowac w Azji. Agresja cywilnej floty chinskich trawlerow rybackich doprowadzila do spiec dyplomaycznych z Japonia (dowody dostepne na youtube), stale powracaja konflikty miedzy wientamskimi rybakami a chinska marynarka, a takze pozostale konflikty z panstwami roszczacymi sobie prawa do roznych okolicznych wysp rozsianych po wodach Azji Pld-Wsch.

    „Ten model działania został już przetestowany w Afryce i tam się sprawdził (zresztą sami Afrykańczycy na to specjalnie nie narzekają).”
    Sprawdzil sie w kontaktach wladz chinskich z wladzami i wielkim biznesem roznych panstw Afryki. Z tego co mozna przeczytac w ogolnodostepnej prasie, z akceptacja przez mieszkancow tych krajow, tak dobrze juz nie jest.

    • „Agresja cywilnej floty chinskich trawlerow rybackich doprowadzila do spiec dyplomaycznych z Japonia”

      Panie Ryszardzie, z tymi określeniami powinien Pan zacząć pisać dla Wyborczej. Oni, sądząc po tekstach, które publikują, chętnie przyjmują „dziennikarzy” z anty-chińskim punktem widzenia.

      Polecam też odejście od „ogólnodostępnych” jak po to określił, propagandowych mediów Zachodu.

      Pozdrawiam

      • Avatar ciekawy

        Rozumiem, że to agencja Xinhua jest bardziej obiektywna…

      • Avatar JG

        Na tyle czuje się Pan zorientowany z temacie i obiektywny żeby to jednogłośnie stwierdzić?

      • Avatar rysiek

        czy gdybym napisal, ze wojska niemieckie zaatakowaly w 1939r. Polske, uwazal by Pan to za antyniemieckosc?

      • Avatar JG

        Panie Ryszardzie, polska prasa nie, ale niemiecka zapewne tak by właśnie napisała. Nie porównujmy jabłek do pomarańczy. Chodziło mi o to, że przedstawił Pan punkt widzenia obecny w „zachodniej” prasie. Czy aby do końca słuszny i potwierdzony? Według np. strony Chińskiej niekoniecznie.

        Chyba trudno sobie wyobrazić, żeby Xinhua publikowała anty-chińskie teksty, Polska Agencja Prasowa, której właścicielem w 100% jest Skarb Państwa, teksty anty-polskie, a AP, której budżet zasilany jest w dużej części przez gazety z U.S., teksty anty-amerykańskie.

        Nie do końca rozumiem dlaczego mieszamy w to chińską agencję prasową. Jeśli już wspomniano o Xinhua to jako pierwsi dostają teksty na tematy polityczne i oświadczenia rządowe. Zapisy w chińskim prawie dają jej takie preferencje przed innymi zagranicznymi newswire i agencjami prasowymi jak np. Reuters czy Bloomberg, które w pewnym sensie są w Chinach na przysłowiowym „garnuszku” tejże agencji.

      • Avatar rysiek

        Prosze Pana,

        o agencji Xinhua pisal ciekawy, nie ja.

        przedstawilem swoj punkt widzenia.
        odnosnie publikowanych w zachodniej prasie artykulow mam czesto krytyczny stosunek i z pewnoscia nie stanowi ona dla mnie podstawowego zrodla wiedzy.

        swego czasu wyslalem artykul do GW i nawet mi nie odpowiedziano. moze byl zbyt malo antychinski.

        pozdrawiam

      • Avatar ciekawy

        Szanowny Panie JG.
        Po 1. kwestionować powinno się argument, a nie kompetencję osoby, która ten argument postawiła.
        Po 2. moja uwaga o agencji Xinhua była odpowiedzią na Pana opinię o „ogólnodostępnych… propagandowych mediów Zachodu”. Jestem zdumiony, że człowiek korzystający z wolności słowa, przekłada nad tą wolność cenzurowane media, czy te dokonujące samocenzury. W Chinach nie mógł by Pan nazwać tamtejszych mediów propagandowymi, a w moralnie zepsutej cywilizacji Zachodu może.

        Chciałbym wyjaśnić pewną różnicę.
        W Polsce można wybrać w zależności od wyznawanych poglądów takie media jakie się tylko podobają. Proszę bardzo: prawicowa Rzeczpospolita, liberalna Gazeta Wyborcza, lewicowe NIE, ultrakonserwatywny Nasz- Dziennik itd. Ale najważniejsze że, wymienione gazety mogą pisać niemalże co ich redaktorzy zapragną: że Tusk to zdrajca, Kaczyński oszołom, o nieudolnym rządzie czy wybrykach opozycji. Jest to kontrola władzy, która wie, że korupcja na wysokim szczeblu czy próba zaszkodzenia opozycji może skończyć się porażką wyborczą. Demokracja ma znacznie większy potencjał rozwojowy co potwierdza lista najzamożniejszych państw świata.

        To prawda. Zachód jaki znamy, powoli więdnie. ale jego najlepsze tradycje wyrośnięte w oświeceniu zostały częściowo wdrożone w największej demokracji na świecie – Indiach. Udowadniają one od blisko 20 lat po zerwaniu z socjalizmem, że drogą rozwoju nie musi być autorytaryzm w stylu chińskim, ale demokracja w stylu zachodnim.

      • Avatar JG

        Wchodzimy już tutaj w niekończącą się akademicką dyskusję.

        Jest Pan przekonany, że polskie/zachodnie media są tak bardzo wolne od cenzury?

        Ja natomiast jestem zdumiony, że nadal ufa Pan mediom, które są w stanie zaoferować tylko wąskie ramy tematyczne. Pomimo, że nazywają się „prawicowa”, „lewicowa” to przecież i tak nie wykraczają poza narzucony odgórnie schemat: Tusk, Kaczyński, opozycja, „nieudolny rząd”. Co z resztą?

        Nie nazwie Pan chyba możliwości określenia Tuska zdrajcą, a Kaczyńskie oszołomem wielkim dokonaniem cywilizacyjnym Zachodu. Litości.

        Zastanawiał się Pan kiedykolwiek kto media naprawdę kontroluje i czy czasem nie kontrolują się one same?

        Zapewniam Pana, że nie można napisać czegokolwiek redaktorzy zapragną:)

        Ma Pan na myśli mierzenie zamożności wskaźnikiem PKB per capita? Niektóre są w TOP10 najzamożniejszych ale jako skutek uboczny demokracji (Bermudy). Dla krajów kształtujących światową politykę nadal jest on wygodny. Czy dla wszystkich?

  • Do Ciekawego a propos „selekcji naturalnej”. Idąc tym tokiem rozumowania oddajmy Niemcom Śląsk, Pomorze i Mazury, bo „należy się” im jako lepszym gospodarzom. A co, nie? Jak w czasach podbojów i kolonii – „dzikusy” mają ustępowac miejsca silniejszym, bardziej oświeconym, lepiej zorganizowanym. Nie będzie „dziki” Apacz się stawiał bohaterskim amerykańskim pionierom! Ani „niedomyty” Tybet buntował się przeciw olśniewającemu Krajowi Środka!! Nie będzie Czeczenia – nazwana przez zapijaczonego Jelcyna „centrum światowego terroryzmu” – stawiac się świętej Matuszce Rassiji!!! Nie będą palestyńskie „pastuchy” antysemicko rzucac kamieniami w kochających pokój Synów Izraela!!!! Taaaa…
    Tylko jak to miałoby się do prawa narodów do demokratycznego samostanowienia??

  • „Chińczycy czy Japończycy, jakkolwiek mają swoje “za uszami”, to przynajmniej nie uczą innych moralności.”

    Amerykanie też prowadzili w XIX wieku politykę niewtrącania się do spraw innych (tj. Europy) co skończyło się w 1917. USA pod koniec XIX wieku były mocarstwem, którego znaczenie dopiero rosło, tak jak teraz Chin. Kiedy USA dołączyło do grona światowych potęg, nagle przeszły im skłonności do izolacjonizmu. Chiny jeszcze nie miały okazji wykorzystać swojego znaczenia co jednak nie oznacza, że w przyszłości nie będą tego robić. Po 20 letniej całkowitej dominacji USA, wróciła sytuacja sprzed 1914 r. bez wyraźnych podziałów i biegunów.

    • Jak nam zablokują pornografię tak jak robią to u siebie nie będę miał nic przeciw, ostatnio wpadli na kolejny pomysł wyrugowania pornografii ze swojej przestrzeni netowej, za znalezienie strony pornograficznej dostępnej z Chin płacą w przeliczeniu 1500 dol.

      • Avatar ciekawy

        Po co w ten sposób ograniczać wolność – jak ktoś nie chce to nie musi wchodzić.

      • Avatar Konrad S.

        Oczywiście tyle tylko, że ja nie chcę, a i tak często na nie wchodzę, klikając np. nieświadomie na jakiś niepozorny link, ale to nie jest najważniejsze, badania dowodzą, że z pornografią wiążą się różne patologie, a to już bardzo ważny argument przeciw, dlatego też Chińczycy ją zwalczają, na takiej samej zasadzie walczy się z narkotykami choć wiadomo, że skutki są niewspółmierne.

    • Cyt. „Amerykanie też prowadzili w XIX wieku politykę niewtrącania się do spraw innych (tj. Europy) co skończyło się w 1917.”
      Oczywiście, wtedy Jankesi mieli kłopot z Indianami. Jako, że ci ostatni byli zbyt dumni, by oddac swą ziemię i stac się popychadłami Białych, więc US-mani musieli ich eksterminowac. Co zresztą zrobili i to chyba skuteczniej niż to zrobił jakikolwiek inny najeźdźca z ludami podbitymi.

      • Avatar ciekawy

        selekcja naturalna…

  • Avatar Adam Izydorczyk

    Co do HK to się zgadzam powiem nawet więcej gdyby nie Chiny to HongKong by popadł w taką samą ruinę jak Europa ? dlaczego ? tutaj wystarczy się przenieść do roku 1994 kiedy to gubernator z nadania UK Chris Patten chciał wprowadzić tam przymusowe ubezpieczenia społeczne O_o Zhou Nan, główny przedstawiciel Chińskiej Partii Komunistycznej w Hongkongu potępił Patten’a, członka Partii Konserwatywnej, za usiłowanie wprowadzenia w Hongkongu ‚kosztownych idei euro-socjalizmu’. ( dlatego czasami zastanawiam się dokąd zmierza partia konserwatywna w UK )

    Wracając do lichwy jak to określiłeś !! tobie wydawać się dzisiaj może, że 5%-10 % to jest coś normalnego ….. ale w tamtym czasach kiedy kapitał był o wiele bardziej rzadki stosowanie wyższej stopy procentowej było czymś normalnym !!! Jedyny problem do którego można się doczepić jest to, że jedna ze stron nie wiedziała co podpisuje !! ale takie czasy panowały .. ty myślisz, że w Europie było inaczej ? myślisz, że ktoś przetrzymywał 100 % depozytów ? królowie j***** swoich poddanych bijąc monety etc.etc. ( takie to czasy były ) prawie tak jak teraz kiedy patrzysz na poczynania BC :+)

    • Avatar Adam Izydorczyk

      „A to dlatego, że za brytyjskich rządów priorytet miały uprawy przemysłowe (juta, palma oleista) oraz konopie indyjskie i herbata, przynoszące brytyjskim spółkom i plantatorom dużo większe zyski niż “jakiś tam” ryż albo pszenica.”

      czyli biorąc pod uwagę teorię ekonomii zachowali się jak najbardziej rozsądnie !!! biorąc pod uwagę krzywe popytowe kupujących oraz całkowitą podaż tych dóbr !! maksymalizowali zysk !! gdyby na tych terenach uprawiali ryż albo pszenicę okazali by się totalnymi idiotami :+) Ty mówisz o moralności a moralność jak sam wiesz nie zawsze idzie w parze z teorią ekonomii !! Ekonomia opisuje realne procesy, które zachodzą a nie stan, który jest twoim lub moim chciejstwem !!

      • Avatar Zyggi

        Gdyby nie Anglicy, procesy ekonomiczne w Indiach przebiegałyby inaczej, co wcale nie musi znaczyć, że wadliwie.
        Pomijając w ogóle aspekty moralności (o której Zachód zawsze lubił ględzić po to, by sobie nią zaraz potem podcierać 4 litery), czy gospodarka ekstensywna, jaką Anglicy stosowali była korzystna dla Indii? Nie sądzę, Indie nawet nie mogły się rozwinąć, jeśli nie liczyć kolei, zbudowanych tu i ówdzie przez Anglików nie tylko dla sprawniejszej eksploatacji ale i dla szybszego przerzucania wojsk. Zresztą niektórzy kolonialiści nawet kolei nie budowali tylko drenowali ile wlazło aż podbity kraj „padł na pysk”, wtedy się wycofywali. No, chyba, że ich miejscowi wcześniej wykurzyli, jak Francuzów w Indochinach i Algierii.
        Cyt. „gdyby na tych terenach uprawiali ryż albo pszenicę okazali by się totalnymi idiotami :+)”
        Byliby idiotami, ale nie z punktu widzenia interesu Indii, które rzekomo „cywilizowali”. Gdyby tak było, to znaczyłoby, że rządy Nehru i jego następców stawiając na samowystarczalność żywnościową i przemysłową realizowali „idiotyczną politykę”, w wyniku której Indie… o dziwo stały się jednym z kluczowych graczy na arenie międzynarodowej. :-)
        Fakt, Indie popełniły sporo błędów, zwłaszcza jeśli chodzi o etatyzm. Jednak bilans 6 dekad niepodległości tego kraju jest zdecydowanie pozytywny, czego nie da się powiedzieć o 2 wiekach rządach Brytyjczyków.

      • Avatar Zyggi

        P.S. Kaczyński mówił o zachodnich ideach z XIX i XX w. podobnie jak Gomułka mówił o „ideach socjalizmu”. Jedne i drugie „fajnie” wyglądają z perspektywy historycznej, zwłaszcza, że Kaczyński zdaje się, że bardziej miał na myśli kwestie moralne, nie ekonomiczne. Tyle, że gdyby spojrzeć od strony etyki, to te „idee” to dno plus 7 metrów mułu hipokryzji… Chińczycy czy Japończycy, jakkolwiek mają swoje „za uszami”, to przynajmniej nie uczą innych moralności.

      • Avatar agcb

        @Zyggi

        Pan naprawdę nie wierzy w wyższość Cywilizacji Zachodniej nad innym?
        Zachód taktownie się tym nie chwali, bo biali ludzie upokorzyli i podporządkowali sobie właściwie całą planetę, ale to nie zmienia faktów. Wszyscy czerpią z naszego (?) dorobku.
        Gdzie była Japonia w latach 60 tych XIX? W średniowieczu! Gdzie były Chiny, Indie zanim pojawili się biali? O Afryce, Tybecie, Polinezji itp. nie wspominając. To wszystko dreptało w miejscu.
        Jaka inna kultura była zdolna do takiego rozwoju? Gdzie jeszcze była, taka ciekawość świata, zdolność to asymilacji i twórczego wykorzystania dorobku innych kultur? Gdzie było tylu wybitnych filozofów i wynalazców. Gdzie narodziło się tyle idei(i samo to pojęcie)? Niech Pan nie żartuje sobie.

        PS
        W innym wątku pisze Pan: „nie sądzę, by Rosjanie maczali palce w katastrofie. (..) Słodki smak zemsty za Tbilisi? W taki emocjonalny sposób zachowują się może mafiosi…”

        A Litwinienko? Jaki tam był motyw poza zemstą? A Politkowska (zabita w urodziny Putina)?
        Na pokładzie miał być też JK – wtedy mogliby zlikwidować całe to środowisko polityczne. Coby o PiS nie mówić, to są liczącą się siłą i są wrażliwi (przewrażliwieni?), na punkcie niepodległości i Rosji.

        Motyw był (co jeszcze o niczym nie świadczy – oczywiście).

      • Avatar Zyggi

        Do agcb,
        Cyt. „Pan naprawdę nie wierzy w wyższość Cywilizacji Zachodniej nad innym?
        Zachód taktownie się tym nie chwali, bo biali ludzie upokorzyli i podporządkowali sobie właściwie całą planetę, ale to nie zmienia faktów. Wszyscy czerpią z naszego (?) dorobku.
        Gdzie była Japonia w latach 60 tych XIX? W średniowieczu! Gdzie były Chiny, Indie zanim pojawili się biali? O Afryce, Tybecie, Polinezji itp. nie wspominając. To wszystko dreptało w miejscu.”
        Co ma do rzeczy czy wierzę czy nie wierzę w wyższosc cywilizacji zachodniej? Gdyby była wyższa, czy znaczyłoby, że ma prawo dyktowac innym, jak życ? Jeśli tak, to czy zgodziłby się Pan, gdyby do Pana drzwi załomotał Niemiec i powiedział, że ma Pan tyle i tyle czasu na wyprowadzkę, bo on tu „będzie lepiej gospodarował” w tym domu?!
        Są cywilizacje starsze, które miały imponujące osiągnięcia. Kiedy nasi indoeuropejscy przodkowie byli pasterzami na stepach koło Morza Kaspijskiego, istniały już kultury takie jak Chiny, Egipt czy Sumerowie. Koczowniczy Ariowie wtargnęli do Indii, zastając tam rozwiniętą kulturę drawidyjską, którą podbili militarnie, zarazem pozwalając, by ona ich ucywilizowała materialnie i duchowo. Ich pobratymcy podbili Europę i Persję. Ucywilizowali się nieco później, nie bez udziału semickich sąsiadów.
        Przez całe średniowiecze Europa stała w miejscu, oddając się zabobonom, podczas gdy np. świat arabski zajmował się naukami ścisłymi, geografią, medycyną, filozofią, poezją, sztukami pięknymi. Chińczycy wynaleźli druk, igłę magnetyczną, proch, kuszę. W Europie dopiero włoski renesans wpuścił „świeże powietrze” w zatęchłe umysłowo srodowisko.
        Ciekawosc świata cechowała Arabów, Persów i Chińczyków. Zapewne słyszał Pan nazwiska Awicenny, Ibn Battury, Hsuan Tsanga?
        Zdolnosc do asymilacji dorobku innych kultur? Niech Pan spojrzy na Japonię. Kraj bez surowców, położony na peryferiach Azji, w niekorzystnych warunkach naturalnych. Od kilku dziesięcioleci wiodąca potęga w wielu kluczowych gałęziach nauki i technologii.
        Cywilizacje rozkwitają i gasną. O ile nie zgasną lub nie ulegną zagładzie, mogą jak Chiny ponownie rozkwitnąc. Niekiedy gasną na własne życzenie – jak dzisiejszy Zachód pogrążony w ideologicznych dogmatach, poprawności politycznej i moralno-obyczajowej degrengoladzie, podbijany demograficznie przez obcych kulturowo imigrantów, przegrywający wyścig gospodarczy z Azją…
        Podsumowując, Samuel Huntington zauważył kiedyś, że jedynym źródłem zwycięstw Zachodu (aczkolwiek porażki on też notował) była przewaga w stosowaniu zorganizowanej przemocy.
        I jeszcze a propos Litwinienki i Politkowskiej. Wie Pan… Oczywiście, że powodem nie była zemsta. W obu tych wypadkach była nim chęc zastraszenia potencjalnych następców obu niewygodnych dla Kremla osób. To stara bolszewicka metoda: dowodów nie ma, ale i tak wszyscy wiedzą lub się domyślają, kto to zrobił i stąd się boją. I oto Kremlowi i czekistom chodzi, żeby się bali…

  • Avatar Adam Izydorczyk

    „człowieka na marsa” LOL, ale dowaliłem oczywiście chodziło mi o księżyc :+)

    • Szanowny Panie, jak ktoś Panu wejdzie do domu i powie, że on wie lepiej jak w nim gospodarować to czy starczyłoby Panu cierpliwości, by słuchać o „prawie własności”? Właśnie tak zachował się Zachód w XVIII i XIX, np. Anglicy ze swoją „misją cywilizacyjną” w Indiach. Zmietli z powierzchni ziemi dotychczasowe stosunki własnościowe oparte na wspólnocie, zastępując je systemem kapitalistycznym z lichwą. Nie obchodziło ich czy indyjski „pacjent” wytrzyma ten eksperyment. Dotyczyło to zwł. Bengalu, który zajęły już w XVIII w. wojska East India Company. Nawiasem mówiąc, Adam Smith był krytykiem poczynań tej monopolistycznej, upolitycznionej spółki.
      Po 2 wiekach obecności Brytyjczyków Hindusi nie mogli nawet eksploatować soli morskiej we własnym kraju, przeciw czemu walczył Mahatma Gandhi, z początku wyśmiewany i opluwany w brytyjskiej prasie. „Ukoronowaniem” brytyjskiej polityki był wielki głód w Bengalu w 1943 r. i konflikty religijne w całych północnych Indiach.
      Z całym szacunkiem dla osiągnięć zachodniej myśli ekonomicznej ale Europa w XIX wieku nie byłaby nawet w połowie tym, czym była gdyby nie eksploatacja kolonii, handel niewolnikami i opium oraz gdyby nie udoskonalony chiński wynalazek – proch. Pisał o tym Samuel Huntington, stwierdzając, że źródłem dominacji Zachodu była przewaga w dziedzinie zorganizowanego stosowania przemocy.

      • Avatar Adam Izydorczyk

        Zyggi to co dla mnie jest dobrem kapitałowym dla ciebie może być stertą gruzu !! każdy z nas subiektywnie wartościuje dobra .. i tak też było w tym przypadku .. było wiele dóbr, które były wykorzystywane przez Angoli, ale niekoniecznie Hindusi by je wykorzystali !! więc nie wiesz jak potoczyłaby się historia tego kraju jeśli nie inwazja Angoli na ten kraj !!

        Po 2 przestańcie stosować termin „lichwa” bo coś takiego nie istnieje chyba, że chcesz podważyć teorię procentu i zmienności pieniądza w czasie .. a to już zakrawa na komedię …. istnieje naturalna stopa procentowa i jest zdeterminowana przez kilka czynników .. i ty jako osoba pożyczająca bierzesz to pod uwagę … z jakiej okazji masz być organizacją charytatywną i pożyczać 1 mln PLN na 20 lat na 2 % ? wiesz co to jest ryzyko ??

        Jeśli zaś chodzi o monopolizowanie pewnych dziedzin w okresie życia Adama Smitha było ich wiele … nawet w kwestii wywozu złotych monet z Anglii etc.etc. i tutaj się zgadzam monopol jest bee i zawsze jest podyktowany nadaniem specjalnego przywileju przez rządy

        Na pewno masz wiele racji jeśli chodzi o stosowanie przemocy, ale mało kto akceptuje aksjomat o nieagresji etc.etc. a szczególnie w tamtych czasach …. natura człowieka jest jaka jest :+)

      • Avatar Zyggi

        Gdyby nie inwazja Angoli… Gdyby babcia miała wąsy itd… To trochę jak z zachodnimi „proroctwami”, OMG, co to będzie jak Chiny przejmą Hong Kong. Przejęły i co? I Hong Kong jest bogatszy niż którykolwiek kraj Zachodu poza Norwegią.
        Nie wiem i Ty również nie wiesz, czym byłyby Indie, gdyby nie Anglicy. Więc darujmy sobie „gdybanie” i mówmy o faktach. A żeby poznać fakty, wystarczy popatrzeć, jak wyglądały i wyglądają Indie za czasów Anglików i gdy miały własny rząd (czy to jako republika, czy dawniej, za cesarstwa Wielkich Mogołów). Były samowystarczalne żywnościowo zanim Anglicy się tam pojawili i ten stan rzeczy powrócił krótko po tym jak się wynieśli. Natomiast nigdy w czasie brytyjskiej obecności. A to dlatego, że za brytyjskich rządów priorytet miały uprawy przemysłowe (juta, palma oleista) oraz konopie indyjskie i herbata, przynoszące brytyjskim spółkom i plantatorom dużo większe zyski niż „jakiś tam” ryż albo pszenica.
        Co do lichwy, to nie mówię o oprocentowaniu 2%, 5 czy 10% ale rzędu 50-100 i więcej % rocznie. Jeśli wciska się pieniądze człowiekowi, który nie umie czytać ani pisać na taki procent, o którym z racji swojego analfabetyzmu on nie wie, to jest to nie już nawet nie lichwa a zwykłe oszustwo. W ten sposób Anglicy i ich lokalni pomagierzy rugowali niewypłacalnych bengalskich chłopów. Ci z kolei zasilali rzesze niemal darmowej siły roboczej, pracującej dla kogo? Dla Anglików oczywiście.
        Inna sprawa to zalew Indii przez brytyjskie tkaniny i inne wyroby w sytuacji gdy Indie nie miały szansy sprzedać swoich w UK. I to nie dlatego, że były droższe lub gorsze jakościowo a na skutek ograniczeń administracyjnych. Efekt: zupełna ruina drobnej wytwórczości i krociowe zyski brytyjskich fabrykantów. I znów rzesze zbankrutowanych kupców i robotników stawiały się do dyspozycji angielskich sahibów w nadziei na zarobienie kilku rupii za dniówkę… Sprytne, nie? I jak tu się nie dziwić, że Anglicy nazywali te rzekomo niecywilizowane Indie „perłą w koronie”?…
        Nehru w latach 40-tych pisał, iż Anglicy niebawem się wycofają, i że Bóg jeden wie, ile nędzy i brudu po sobie pozostawią. Miał rację, Indie w 1947 r. były gospodarczo spacyfikowane, były krajem nędzy i głodu. Tego faktu nie zmieni gadanie o „dobru kapitałowym” w londyńskim City.

  • Ciekawy artykuł. Przyznam, że ewentualnośc, o której pisze Pan Radosław Pyffel, nie przyszła mi do głowy. Jednak trudno tu nie brac pod uwagę okoliczności, że Lech Kaczyński w swym „wizjonerstwie” chyba przedkładał stosunki z Mongolią nad kontakty z Chinami (tak wynikałoby z faktu, że odwiedził pierwsze a nie drugie z wymienionych państw). Tenże polityk jakieś 2 lata temu publicznie wypowiedział się, że USA są absolutnym numerem 1 na świecie i że nie zmieni się to w dającej się przewidziec perspektywie. Jeśli podobne postrzeganie świata ma jego brat, to myślę że rozważania na temat Fotygi i Macierewicza w Pekinie raczej się nie urzeczywistnią.
    Teraz odejdę od tematu Chin, za co na wszelki wypadek z góry przepraszam.
    Cyt. „Głośny list Jarosława Kaczyńskiego opublikowany 29 września tego roku był apelem do krajów zachodnich o wierność zachodnim ideom XIX i XX wiecznym”.
    Tzn. jakim zasadom? Kolonializmu i wojen opiumowych? W ogóle to smuci mnie gdy o „ideach” wypowiada się człowiek, który obiecywał, że nie będzie premierem w czasie gdy urząd prezydenta będzie sprawował jego brat i ględził że w Polsce rodzi się za mało dzieci (to niech da przykład i spłodzi choc jedno!!). I gdzie są 3 miliony mieszkań, które ten „idealista-budowlaniec” obiecywał?
    A propos Smoleńska, nie sądzę, by Rosjanie maczali palce w katastrofie. A już na pewno nie na własną rękę, bo i nie za wiele z tego by mieli. Słodki smak zemsty za Tbilisi? W taki emocjonalny sposób zachowują się może mafiosi, afrykańscy watażkowie, względnie politykierzy z podrzędnych bananowych republik. Ale nie liderzy mocarstw i w ogóle krajów poważnych.
    Rosja mogłaby tu skorzystac jedynie w sytuacji, gdy chodzi o politykę energetyczną. Poza nią beneficjentem sprawy jest rdzeń UE, a zwłaszcza Niemcy. Przecież żałoba, kwestia śledztwa, kontrowersje wokół krzyża – jakkolwiek dla wielu ludzi ważne – to nie są najważniejsze. Kto jest zainteresowany, by Polacy zamiast o skutkach powołania do życia Rurociągu Północnego przez konsorcjum Nord Stream, o 700 mld zł długu, o skutkach formalno-prawnych podpisania Traktatu Lizbońskiego mówili o Smoleńsku, o krzyżu itd.? Tylko Rosja? Czy w tej sytuacji byłoby możliwe, by Rosja w sprawie Smoleńska ukrywała coś, o czym nie wiedziałby Zachód, zwłaszcza Niemcy? Temu, kto w to wierzy powiem tak: proszę, bez żartów… A pamiętajmy, że strategiczne partnerstwo Berlin-Moskwa to rdzeń współczesnej polityki europejskiej, zwłaszcza w kwestii energetycznej. Gdyby – co powtarzam, jest mało prawdopodobne – ale gdyby w Smoleńsku maczał palce Kreml, to pamiętajmy: „ręka rękę myje”… Niemcy to kraj demokratyczny, natomiast myślący i działający… po niemiecku, czyli po gospodarsku, tzn. najpierw Wirtschaft, potem reszta. Bezpieczeństwo energetyczne jest dla Berlina tysiąc razy ważniejsza niż apele „jakiegoś tam” lidera opozycji w „jakiejś tam” Polsce…
    W USA Fotyga z Macierewiczem zapewne rzeczywiście niewiele wskórają. Cała sprawa mało Waszyngton obchodzi, podejdą do niej tak samo jak np. do kwestii zniesienia wiz, tzn. pochylą się nad problemem, wysłuchają, pokiwają głowami i… będzie dalej po staremu. W końcu doświadczenie uczy, ze III RP to nie Turcja, będzie posłuszna USA nawet za „friko”. I tym pesymistycznym akcentem kończę mój elaborat.

    • Czasami ciężko się powstrzymać od komentowania spraw polskich i mam nadzieję, że nie skończy się to tutaj jakąś awanturą.
      Wycieczka Macierewicza i Fotygi przypomina niestety wiernopoddańczy hołd wasala, u potężnego seniora. Zadziwia, że partia tak często wspominająca o polityce na kolanach sama tą politykę uprawia. Ich wyjazd tam, nie ma na celu wyjaśnienie przyczyn katastrofy tylko udowodnienie już postawionej tezy, której te „osobistości” są pewne. Panie Zyggi, masz absolutną rację. Potęga Zachodu wyrosła na cierpieniach ludów podbitych, a rywalizacja kolonialna i wyścigi zbrojeń skończyły się I Wojną Światową, a później jej przedłużeniem dwadzieścia lat później. Zmniejszanie znaczenia Europy trwa już od 1914 r. , a Zachodu jako całości od kilku-kilkunastu lat, bo ciężko wyznaczyć konkretną datę.

      „A propos Smoleńska, nie sądzę, by Rosjanie maczali palce w katastrofie. A już na pewno nie na własną rękę, bo i nie za wiele z tego by mieli. Słodki smak zemsty za Tbilisi? W taki emocjonalny sposób zachowują się może mafiosi, afrykańscy watażkowie, względnie politykierzy z podrzędnych bananowych republik. Ale nie liderzy mocarstw i w ogóle krajów poważnych.”

      Oczywiście. Putin preferował raczej ciche zabójstwa niż takie łubu – du na wielką skalę i związane z tym zamieszanie na całym świecie. Rosja nie miała żadnego interesu w likwidowaniu Kaczyńskiego , bo było pewne że niedługo zakończy prezydenturę. Poszukiwanie sprawcy zaczyna się od poszukiwania motywu jaki mogli mieć jego zabójcy, a nie od wskazania sprawcy już na samym początku. Zamach mógłby mieć sens, gdyby L. Kaczyński był prezydentem wybitnym, ale jako że był miernym wykonawcą woli brata to w interesie Moskwy nie tylko nie była jego likwidacja, ale wręcz przedłużenie kadencji. Gwarantowało by to zachowanie powszechnej opinii wśród mieszkańców Europy Zachodniej jako kraju śmiesznego, niepoważnego, awanturującego się. Niech za symbolem tej szkodliwej prezydencji będą sojusze Kaczyńskiego – potęgi ekonomiczne i militarne tego świata – Gruzja i Litwa.

      • Avatar Adam Izydorczyk

        Szanowni Panowie całkowicie nie mogę się z wami zgodzić jeśli chodzi o ocenę dorobku naszej zachodniej cywilizacji !! ,
        Czy Adam Smith Ricardo i setki innych uczonych z kierunków ekonomii zarządzania etc.etc. pochodzi z Azji czy z Europy i Ameryki Północnej ?? Kto dał podwaliny pod system zwany kapitalizmem ?? kto mówił o akumulacji kapitału ?? kto sformułował pojęcie użyteczności krańcowej ? wymieniać tutaj można bezliku !! kto pierwszy zaczął budować samochody taśmowo ? kto pierwszy wysłał człowieka na marsa ??

        Cywilizacja zachodu ma piękne osiągnięcia chociaż można przyznać, że ostatnie 50-60 lat to dno dna kiedy próbuje się za wszelką cenę utrzymać państwo dobrobytu czyli system mieszany trochę socjalizmu trochę kapitalizmu

        Co do podbojów czy chcecie mi wmówić, że Czyngis chan był potulnym barankiem a Samarkanda to się sama spaliła ? dwie floty wysłane na Japonię to tylko wielka wyprawa turystyczna ? w celu wymiany kulturalnej ?

        P.S i chętnie poznam waszą teorię związaną z prawem własności :+) jeśli już Zyggi zapodał tekst związany z kolonializmem :+)

  • Dziękuję Panu za ten artykuł. Mimo- a może dlatego- że jestem wielkim admiratorem Chin, nie patrzyłem się na tą płaszcyznę relacji Polska- Chiny w ten sposób. I mogę powiedzić jedno- nic dodać, nic ująć. Czy się to nam podoba czy nie, tak wygląda rzeczywistość i chyba przyszłość. „Nieingerowanie w sprawy wewnętrzne”- ten sposób prowadzenia polityki chińskiej i to w oparciu o biznes, przynosi Pekinowi swietne efekty i byłoby nie rozsądne zmienianie tego podejście w najbliższej przyszłości. Jeszcze raz dziękuję.

  • Szanowny Panie,
    Wahalem sie czy poruszac ten temat. Wywoluje on wiele emocji. Jedni uwazaja ze temat jest zamkniety i w ogole poruszanie tej sprawy to przynaleznosc do PIS-u. Inni z kolei przesadzaja o katastrofie i alergicznie reaguja na wszelkie proby krytycznego ogladu. Ciezko wypowiadac sie na ten temat analitycznie bez emocji. Taki postawilem sobie cel. Zeby pokazac jak zachowalyby sie Chiny w tej sprawie ktora tak bardzo skupia uwage opinii publicznej.
    Zamierzamy tutaj na pol-azja.pl odnosic polskie sprawy do azjtayckiej perspektywy, a nie tylko komentowac to co dzieje sie tam- nie podoba sie Panu- trudno.
    Ma Pan z kolei racje to czysta spekulacja bo ani A.Fotyga i A.Macierewicz do Chin sie nie zwrocili, ani J.Kaczynski nie pisal. Ale jesli ich wysilki w US nic nie dadza ( a moim zdaniem nie dadza- Amerykanie napisza jakis apel, to bedzie kartka papieru), wtedy zostaje UE ( tu juz sprawa sie chyba zakonczyla) i Chiny jako teoretycznie ostatnia szansa. ( do kogo by sie Pan zwrocil na miejscu J.Kaczynskiego? ONZ? Indie. Japonia?- zostaja tylko Chiny)
    Moim zdaniem zadnych szans. I o tym dlaczego byl ten artykul. Dystansuje sie od dyskursu „kto za kim” „kto sie komu podlizuje” „wykazuje wiernosc”itd.
    serdecznie pozdrawiam,
    Radek Pyffel

  • czy Chiny wsparłyby A.Macierewicza?
    Co ta wypowiedź ma na celu? Wykazanie wierności linii rządu RP/ PO? Bo związek z Azją i Chinami jest żaden. Nie przesądzając o przyczynach katastrofy, czy nie widzi Pan ogromu matactw w tej sprawie? P. Fotyga i p.Macierewicz, robią co mogą by to nagłośnić, będąc w opozycji niewiele mogą – a więc jestem im wdzięczny za to co robią. Bo wyjaśnienie tej katastrofy jest dla mnie najważniejszą aktualna sprawą…

Pozostaw odpowiedź