Artykuły,Chiny news

R. Pyffel: Chiny docierają do Europy Środkowo-Wschodniej – relacja ze szczytu Chiny-CEE w Bukareszcie

26 listopada w Bukareszcie odbył się trzeci już szczyt Europa Środkowa-Chiny, drugi z udziałem 16 premierów krajów Europy Środkowej i premiera chińskiego (po raz pierwszy był nim Li Keqiang).

Miałem okazję z ramienia CSPA uczestniczyć w tym szczycie, za co bardzo dziękuje premierowi Donaldowi Tuskowi, Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Ministerstwu Gospodarki, prezesowi PAIiIZ Panu Sławomirowi Majmanowi i dyrektorowi Departamentu Azji i Pacyfiku MSZ Filipowi Grzegorzewskiemu.

Możliwość obserwacji tego, jak zmienia się współczesny świat i jak na wzrost znaczenia Chin (the rise of China) reagują kraje regionu, to dla osoby zawodowo związanej z Chinami nie lada gratka. To wiedza, której nie można znaleźć w książkach, a jak mówił Konfucjusz „lepiej raz zobaczyć, niż sto razy przeczytać”. Dla osoby zajmującej się Chinami to także – by odwołać się do ulubionych przez Donalda Tuska piłkarskich metafor –  jak powołanie na mundial i możliwość zagrania dla swojego kraju na wielkiej imprezie, jaką z pewnością był szczyt China-CEE.

Ponieważ w masowych mediach pojawiło się tradycyjnie niewiele informacji na temat szczytu, w niniejszym tekście postanowiłem nie ograniczać się jedynie do opisu relacji Chin z krajami Europy Środkowej, ale zawrzeć w nim także relację z samego wyjazdu na szczyt w Bukareszcie, co zapewne także zainteresuję licznych czytelników polska-azja.pl.

I tak już o 5:30 stawiliśmy się na wojskowym lotnisku na Okęciu. W saloniku, popijając kawę między innymi z tłumaczem Donalda Tuska Marcinem Wielondkiem (na zdjęciu), oczekiwaliśmy na przybycie premiera.

1
Nie wymieniam wszystkich znanych osób, które znalazły się w gronie delegacji (zapewne – jak na przykład Igor Stachowicz – nie potrzebują one dodatkowej reklamy). Z kronikarskiego obowiązku wspomnę tylko, że znaleźli się wśród nich wiceminister Ilona Antoniszyn-Klik, niezmordowanie promujący Polskę jako miejsce dla chińskich inwestycji prezes PAIiIZ Sławomir Majman, z rozmachem reklamujący Polskę wśród chińskich turystów prezes Polskiej Organizacji Turystyki Rafał Schmittke (turystyka była jednym z czterech kluczowych branż w czasie szczytu), a także dyrektor DAiP MSZ Filip Grzegorzewski i znany z brawurowego wykonania Gangnam Style ambasador RP w Pekinie JE Tadeusz Chomicki (szkoda, że szczytowi China-CEE nie poświęcono równie wiele miejsca w mediach co Gangnam Style w wykonaniu ambasadora…). Do tego – jak zawsze przy wyjazdach najwyższych władz państwowych – pracownicy BOR-u, dziennikarze m.in. Wiadomości TVP, TVN i TVP Info oraz liczna delegacja polskiego biznesu, reprezentującego wspomniane cztery kluczowe branże: turystykę, branżę spożywczą, IT & consulting i energetykę.

Ok. godziny 6:00 w samolocie pojawił się premier Tusk z gronem najbliższych współpracowników i odlecieliśmy do Bukaresztu, który przywitał nas mgłą i deszczem.

3
Na płycie lotniska zajęliśmy miejsca obok samolotu Republiki Czeskiej.

5
Na lotnisku był już także samolot Republiki Macedonii.

6
Po opuszczeniu samolotu przesiedliśmy się do wcześniej oznaczonych pojazdów, które czekały na nas na płycie lotniska. W moim wypadku nie była to jedna z widocznych na zdjęciu limuzyn.

4
ale autobus, w którym znalazłem się jako reprezentant CSPA z przedstawicielami mediów i polskiego biznesu.

Specjalnie zablokowaną trasą z lotniska przejechaliśmy w konwoju do monumentalnego parlamentu, którego budowę zapoczątkował Nicolae Causescu, a który ukończono dopiero w 1997 roku. Jest to największa siedziba władz publicznych w Europie i druga na świecie po amerykańskim Pentagonie.

7
8
W korytarzach parlamentu widzieliśmy przemieszczające się poszczególne delegacje, w tym premiera Orbana na czele licznej delegacji węgierskiej, którego minęliśmy w wejściu.

Po przemówieniach premiera Rumunii, pełniącego rolę gospodarza, oraz premiera Chin w wielkiej sali plenarnej po kolei przemawiali przedstawiciele krajów CEE.

10
Przemówienia raczej mało porywające, wygłaszane nie zawsze dobrym angielskim, często w językach narodowych (które akurat z racji wielu podobieństw często można było zrozumieć nie korzystając z dostępnego tłumaczenia). Prezentacje poszczególnych krajów Europy Środkowej okazały się być czymś w rodzaju konkursu piękności, gdyż ich przedstawiciele (często w randze ministra lub wiceministra) koncentrowali się na ukazaniu walorów swojego kraju, mówiąc o wielkim potencjale rozwoju stosunków z Chinami, możliwościach inwestycyjnych i urokliwych miejscach, w których chętnie przywitaliby chińskich turystów.

Wszystkich przebiła Rumunia, która dosłownie zarzuciła licznie przybyłych Chińczyków katalogami reklamowymi. Uwagę zwracały piękne, trzeba przyznać, rumuńskie dziewczyny

19

a występujący ministrowie rumuńskiego rządu udzielali po kilkanaście wywiadów, za każdym razem do kilkunastu kamer i mikrofonów (co pokazało jak wielkim wydarzeniem był ten szczyt w samej Rumunii i jak wielką tam przykładano do niego wagę).

20
Wystąpienie minister Ilony Antoniszyn-Klik wypadło bardzo dobrze. Minister niezłym angielskim i bez specjalnego patosu reklamowała polskie firmy biorące udział w delegacji (w tym także CSPA, za co bardzo dziękujemy).

Po zakończeniu części oficjalnej dalsze dyskusje toczyły się już w podzespołach dot. konkretnych branż – turystycznej, konsultingowej, spożywczej i energetycznej.

Znalazłem się na obradach poświęconych branży spożywczej, sala obrad wyglądała tak:

18

Wśród stanowiących, co zrozumiałe, blisko połowę uczestników szczytu Chińczyków furorę robili rozpoznawalni wśród nich prezes PAIiIZ Sławomir Majman i premier Waldemar Pawlak (poleciał do Bukaresztu prywatnie), którzy często musieli stawać do zdjęć z chińskimi uczestnikami szczytu. To tylko pokazuje, jak wielkim kapitałem popularności dysponował tam Waldemar Pawlak i jak surowe okazują się czasami wyroki demokracji, które eliminują polityka z tak dużym potencjałem do rozwoju relacji polsko-chińskich.

Co ciekawe, monumentalny parlament zamienił się w jedną wielką palarnię. Nikt nie zapanował nad strefami palenia i za chwile plastikowe kubki były zamieniane w popielniczki i chińscy praz środkowo-europejscy uczestnicy szczytu z czasem zaczęli już palić na terenie całego parlamentu.

13

W czasie obrad mogłem spotkać, choć na bardzo krótko, znajomych z Chin, Macedonii i Bułgarii, którzy tego dnia przylecieli z delegacjami swoich krajów.

Po zakończeniu obrad udaliśmy się na lotnisko, a  po około godzinie dołączył do nas premier Tusk, który drugą część dnia spędził w centrum Bukaresztu, gdzie w jednym z hoteli spotkali się premierzy krajów CEE i Li Keqiang (z którym także rozmawiał polski premier).

W samolocie Donald Tusk opuścił swój salonik i wyszedł, by chwilę z nami porozmawiać o tym, czy wyjazd był biznesowo korzystny i czy podobne wyjazdy mają sens w przyszłości.

15

Dla mnie oczywiście odpowiedź może być tylko twierdząca.

Wyjazd był doskonałą okazją do spotkania ze znajomymi, tzw. networkingu i poznania ciekawych osób (choć nie zostaliśmy do samego końca i nieco wcześniej musieliśmy udać się na lotnisko). Szczyt pokazał też skalę istniejących wyzwań przed wszystkimi zaangażowanymi w proces rozwijania stosunków polsko-chińskich (w tym także CSPA), do których zalicza się słaba jak na razie komunikacja oraz, co było bardzo widoczne w czasie szczytu, często odmienne oczekiwania.

Wieczorem po powrocie na Okęcie pojechałem do Radiowej Jedynki na rozmowę z Michałem Żakowskim. Wcześniej łączyłem się z Joanną Skrzypiec z Radia PiN (dzięki Bogu kogoś jeszcze w Polsce interesuje szczyt Chiny-CEE). Czwarta władza pytała oczywiście o konkrety i o to, jakie biznesy będą załatwiane – ale jak wiemy, na konkrety i namacalne efekty przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać. Zresztą rzadko kiedy na tego typu imprezach coś się załatwia i od razu podpisuje. Jeśli już wraca się z jakimiś umowami, to są one uzgadniane i wypracowywane wcześniej.

16

Wnioski:

– Odbiór chińskiego zaangażowania jest w innych państwach regionu zupełnie inny niż w Polsce. We wspomnianej Rumunii było to wydarzenie wielkiej wagi. Nie od dziś wiadomo, że dużą rolę do rozwoju stosunków z Chinami przywiązuję Viktor Orban, tradycyjnie dobre relacje ma Bułgaria. W krajach Europy Południowo-Wschodniej ocena przeszłości, jak tłumaczył mi macedoński znajomy, nie jest sprzeczna ze spojrzeniem chińskim (tzn. nie wszystko co przed 1989 rokiem było złe, a często to, co stało się później, prowadziło do chaosu, wojen, niepokojów społecznych i załamania gospodarczego). W tym sensie Rise of China i perspektywa współpracy z Chinami jest psychologicznie łatwiejsza do zaakceptowania dla tamtejszych społeczeństw i elit.

– Kryzys ekonomiczny jest w tych krajach dużo silniej odczuwalny, tym samym propozycja chińska jest dla tych krajów dużo atrakcyjniejsza niż dla Polski, która wciąż znajduje się w relatywnie niezłej kondycji.

– Tym samym Polska, dość ostrożnie czy mało entuzjastycznie podchodząca do chińskiej propozycji, stosunkowo wyraźnie wyróżnia się na tle innych krajów regionu. Podobną politykę wydają się prowadzić Czechy, jednak Chiny nigdy nie widziały w nich ważnego gracza w regionie (a Polsce dano „dużo twarzy”, wybierając na strategicznego partnera).

– Dziwić może to, że w głównych wydaniach dzienników informacyjnych nie ukazała się żadna informacja, a przecież premierowi towarzyszyli dziennikarza (którzy pytali premiera w budynku parlamentu Rumunii o sytuację na Ukrainie).

– Przyglądając się organizacji samego szczytu, który być może lepiej zorganizowałaby profesjonalna agencja PR-owa, można dojść do wniosku, że państwa narodowe Europy Środkowej są słabe. Potrafią organizować seminaria i konferencje, ale jakoś trudno uwierzyć, patrząc na potencjał organizacyjny Rumunii i sposób w jaki się promowała (choć widać było wielką wolę), że będą to kraje, które będą w stanie prowadzić wyrafinowaną politykę wobec Chin. Na tym tle dość nieźle wypada Polska, która z organizacją zeszłorocznej imprezy na Zamku Królewskim w Warszawie poradziła sobie lepiej, tyle że w zderzeniu z ogromem i potencjałem państwa chińskiego nie robi to zbyt wielkiej różnicy. Asymetria nie tylko w potencjałach, ale też w sprawności była widoczna przez cały dzień obrad.

– Pomimo że chińscy prelegenci mówili językiem dość prostym i zrozumiałym do tego stopnia, że w stu procentach mogłem ich zrozumieć, to jednak (w dodatku po przetłumaczeniu) mam wrażenie, iż Chiny nie są dobrze zrozumiane, a i komunikowanie tego, co chcą zrobić, nie wygląda najlepiej, zwłaszcza dla Środkowych Europejczyków, często nie znających chińskiego kontekstu i nie potrafiących dekodować chińskich komunikatów. Chińczycy więc posługiwali się retoryką przyjaźni i starali się tworzyć dobrą atmosferę, podczas gdy kraje CEE zajęły się promocją biznesu, inwestycji i turystyki, najwyraźniej licząc na grad chińskich pieniędzy (tym samym być może traktując retorykę „przyjaźni i dobrej atmosfery” jako brak konkretów).

– Łatwo można się było także przekonać o tym, o czym pisała w jednym z ostatnich raportów PISM Justyna Szczudlik-Tatar, że problemem współpracy Chiny-CEE jest fakt, iż społeczeństwa CEE nie mają ze sobą zbyt wiele wspólnego. Różne języki, identyfikacje. Różna ocena przeszłości i chińskiego zaangażowania. Podobna, choć z różnym natężeniem, jest za to chęć przyciągania chińskich pieniędzy. „Wrzucanie do jednego worka” krajów tak różnych jak Łotwa, Polska, Macedonia, Albania, Rumunia i Bośnia, które łączy chyba tylko fakt, iż przeżyły (w różnej formie) komunizm, stwarza dla projektu Chiny-CEE dość sporo trudności.

Gdyby jednak często używane przez Michała Lubinę porównanie Europy Środkowej do Azji Południowo-Wschodniej okazało się zasadne, to w przyszłości mielibyśmy do czynienia być może z budową ASEAN-bis ( tyle, że w innej części świata, ale być może także przy aktywnym udziale Chin…).

Platforma Chiny-CEE dopiero powstaje. Spotkania będą odbywać się regularnie raz do roku. Być może Europa Środkowa pod wpływem wzrostu znaczenia Chin przejdzie przez równie głębokie i rewolucyjnie przeobrażenia, którym będą towarzyszyły tego typu imprezy – spektakularne i pompatyczne w formie, pozornie pozbawione konkretów. Tak to właśnie wygląda w chińskim świecie…

Następny szczyt odbędzie się w Pradze. Wówczas już powinniśmy więcej wiedzieć o tym, jak jest realizowany program 12 kroków Wen Jiabao.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
R. Pyffel: Chiny docierają do Europy Środkowo-Wschodniej – relacja ze szczytu Chiny-CEE w Bukareszcie Reviewed by on 11 grudnia 2013 .

26 listopada w Bukareszcie odbył się trzeci już szczyt Europa Środkowa-Chiny, drugi z udziałem 16 premierów krajów Europy Środkowej i premiera chińskiego (po raz pierwszy był nim Li Keqiang). Miałem okazję z ramienia CSPA uczestniczyć w tym szczycie, za co bardzo dziękuje premierowi Donaldowi Tuskowi, Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Ministerstwu Gospodarki, prezesowi PAIiIZ Panu Sławomirowi

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź