Inne,Polecane

Przegląd prasy niemieckiej

Przez ostatnie dwa tygodnie niemiecka prasa interesowała się Azją z bardzo zmiennym zainteresowaniem. Przykładowo w wydaniu Der Spiegel z 16. marca ukazał się tylko jeden artykuł zajmujący się tematyką Azji. Ostatnie wydanie tej gazety posiadało natomiast kilkanaście artykułów, choć trzeba przyznać, że głównie w działach pobocznych. Niemiecka opinia publiczna w dalszym ciągu interesuje się głównie Chinami, w konktekście ich gospodarki, sytuacją polityczną w Iranie i Birmie. Indie pojawiają się w zasadzie tylko w dodatkach podróżniczych.

Schlacht der Kader, der Spiegel 26.03.2012.

Bitwa kadr

W ostatnim wydaniu Der Spiegel ukazał się kolejny artykuł na temat zmiany warty w chińskim systemie politycznym. – Komunistyczni przywódcy walczą o władzę licząc, że lud nic nie zauważy. W internecie pojawiają się pogłoski o puczu, które pokazują, że reżimowi brakuje ugruntowanego prawnie sposobu zmiany władzy – rozpoczyna autor.

Wiadomości o godzinie 19 nie należą do najbardziej oglądanych w chińskiej telewizji. Spiker i spikerka sucho przekazują, czego dokonało dziewięciu członków Stałego Komitetu Biura Politycznego Komunistycznej Partii Chin. Jakie wzorcowe zakłady odwiedzili, do jakich kopalni się spuścili. Wyliczają robotników, którzy zostali odznaczeni przez chińskich prominentów, czy przyjętych zagranicznych gości.

Jednak w nadchodzących tygodniach czeka się na coś o wiele bardziej pasjonującego: na tradycyjny, okraszony dużą dozą propagandy rytuał przejęcia władzy. Pojawiały się plotki i spekulacje o możliwym puczu, a ludzie zastanawiają się, czy dotychczasowi decydenci – prezydent Hu Jintao i premier Wen Jiabao – będą się jeszcze w ogóle pokazywać w telewizji, a może ta zacznie pokazywać nagle nowych towarzyszy.

Również reszta świata patrzy w kierunku Chin z zaciekawieniem i przerażeniem zarazem. Kraju, który w ciągu trzech dekad odniósł godne pozazdroszczenia sukcesy: stał się drugą gospodarką na świecie, zgromadził największe rezerwy dewizowe  i kontroluje dynamiczny rynek rozwoju świata, od którego również niemiecka gospodarka jest silnie uzależniona. Jako przyczynę chińskiego cudu gospodarczego wielu zachodnich przedsiębiorców widzi wpływ systemu autorytarnego.

W dalszej części artykułu autor zastanawia się, czy cechy systemu jednopartyjnego – brak wolnych wyborów, niezależnej judykatury oraz wolnej prasy – może być zagrożeniem dla stabilności państwa z jego 1,3 miliardem obywateli.

Wszystko zaczęło się w tygodniach przez poprzez pogłoski o puczu, które wypłynęły poprzez Weibo, chiński odpowiednik twittera. W prawdzie cenzorzy szybko usunęli tę wiadomość, jednak ta żyła następnie własnym życiem. Blogerzy donosili o strzałach, które miały paść w Zhongnanhai – strzeżonej dzielicy w Pekinie, zarezerwowanej dla partyjnych urzędników. Z kolei na Chang’an Jie, szerokiej alei przy Zakazanym Mieście, miały zostać zauważone liczne pojazdy militarne. Kto szukał w sieci takich terminów jak ,,strzały” czy ,,Chang’an Jie” natykał się na następujące obwieszczenie: Zgodnie z obowiązującym prawem, porozumieniami i politycznymi zaleceniami następujące informacje są niedostępne.” – co było rzeczywiście wodą na młyn dla spekulacji.

Autor artykułu jest przekonany, iż obecna wojna o wpływy przybrała skalę, z jaką nie mieliśmy do czynienia od wydarzeń z 1989 roku z placu Tiananmen. To zagraża z kolei starannie przygotowanemu, planowanemu na jesień przejęciu władzy przez Xi Jinpinga z rąk prezydenta Hu. Jesienią powinna również nastąpić zmian siedmiu z dziewięciu posad w Stałym Komitecie Biura Politycznego.

Jako przykład politycznych starć autor podaje odsunięcie od władzy Bo Xilaia, popularnego szefa partii z Chongqingu, w którym umiarkowani reformatorzy, jak premier Wen Jiabao, widzieli nowego Mao. Syn Bo do tej pory zbiera ludzi w parkach Chongqingu i nawołuje do śpiewania rewolucyjnych pieśni. Krótko przed usunięciem Bo, Wen Jiabao powiedział w jednym przemówieniu: Musimy ruszyć z gospodarczymi i strukturalnymi reformami. Również z systemem przewodnictwa w partii. W innym wypadku mogłoby dojść do takiej tragedii, jaką była rewolucja kulturalna”.

Jak głęboki był strach pekińskich urzędników przed bossem z Chongqingu pokazują przecieki Wikiliks z 2010 roku, w których jeden z amerykańskich ekspertów ds. Chin stwierdza, że Bo postrzegany jest jako ,,podejrzany zdrajca”, ponieważ podczas rewolucji kulturalnej zadenuncjował własnego ojca. – przytacza autor.

Jednak w tej małej wojnie na górze chodzi nie tylko o posady, lecz także o to czy Chiny pójdą w stronę Bo, który w Chongqingu o wszystkim decydował z góry, czy raczej w stronę państwa prawa i oddolnej inicjatywy, jak to zrobiła prowincja Guangdong z błogosławieństwem Hu i Wena.

Co na to Xi Jinping? Na razie wydaje się stosować strategię, dzięki której dotarł już na szczyt partyjnej piramidy – nie wychylać się i nie robić sobie wrogów. Jednak nawet jemu najnowsze wydarzenia musiały dać do myślenia. Partii coraz rzadziej udaje się rozwiązywać spory w swoim wewnętrznym kręgu. Za wiele rzeczy wypływa na powierzchnię i rozprzestrzenia się z ogromną szybkością w internecie.

Autor artykułu zauważa, że przez politykę partii wielu Chińczyków nie wierzy państwowej telewizji, nawet jeżeli ta mówi prawdę. Ci sami ludzi wierzą natomiast w każdą plotkę, która pojawia się w internecie. Tak naprawdę nie wiedzą więc, co wydarzyło się w ich kraju w ciągu ostatniego tygodnia.

Artykuł na ten sam temat ukazał się również w Frankfurter Allgemeine Zeitung z dnia 24. marca

Reformpoker der Generäle

Reformowy poker generałów.

Internetowe wydanie die Tageszeitung, 30.03.2012.

Urzędujący od roku prezydent Birmy, były generał Thein Sein, nieoczekiwanie zaprosił w sierpniu zeszłego roku do rozmów laureatkę pokojowej nagrody Nobla, Aung San Suu Kyi. O detalach obie strony solidarnie milczą.

Tylko od tego czasu odbywają się w Birmie zadziwiające, do tej pory pokojowe, odgórne przemiany. Setki więźniów politycznych zostało zwolnionych z więzień, cenzura została poluzowana, a udział w wyborach Suu Kyi dozwolone. Rozmowy z mniejszościami narodowymi zostały wznowione, a kontrowersyjny chiński projekt zapory wodnej odrzucony.

W prawdzie można mieć wiele do zarzucenia, jak na przykład ocenzurowanie telewizyjnej mowy wyborczej Suu Kyi, jednak reformy są nie tylko pobożnymi życzeniami, lecz koniecznością w obliczu niewiarygodnej, wieloletniej agonii społeczeństwa pod rządami poprzedniej junty, do której  należał również Thein Sein.

Krytycy mówią jednak bardziej o ograniczeniu kontroli niż o prawdziwej transformacji. Militaryści dalej nadają ton w parlamencie, co nawet po wyborach uzupełniających się raczej nie zmieni. Konstytucja gwarantuje generałom władzę. Na jej mocy mają oni zapewnione 25% mandatów, a także uprawnienia do,,gwarantowania bezpieczeństwa narodowego”, czyli prawo do odebrania władzy cywilnemu rządowi. Dotychczasowe reformy są zatem ani prawnie zabezpieczone, ani demilitaryzacja państwa tak naprawdę nie ruszyła z miejsca.

Żeby zmodernizować Birmę oraz przez to uzyskać dostęp do pomocy międzynarodowej, Thein Sein musi postarać się o likwidację zachodnich sankcji gospodarczych. Do tego jest potrzebne liberalne obchodzenie się z opozycja. Jak wielkie oparcie ma przy tym w kręgach militarnych – nie wiadomo. Tak samo jak nie wiadomo, jak bardzo reformatorzy i dogmatycy są podzieleni.

Thei Sein jest jednak na pewno słabszy politycznie niż jego poprzednik Than Shwe, który przed swoim odejściem stworzył nowe centrum władzy by ochronić się przed ewentualnym prześladowaniem w przyszłości. Następną niewiadomą jest to czy Suu Kyi zgodziła się zaprzestać nawoływania do procesów członków junty w zamian za przeprowadzenie reform, oraz czy NLD (partia Suu Kyi) przejmie po wyborach władzę.

Autor stawia następnie tezę, iż te suche reformy mają spełniać trzy cele jednocześnie. Unieszkodliwić na jakiś czas wewnętrzną opozycję, umożliwić robienie interesów z zachodem oraz zmniejszyć swoją zależność od Chin. O ostatnim punkcie ma świadczyć odrzucenie chińskiego projektu zapory wodnej. Dodatkowo, od razu po ogłoszeniu przez prezydenta Obamę Azji jako ważnego regionu dla Stanów Zjednoczonych, ruszyła do Birmi sekretarz stanu Hilary Clinton. Z tego swoistego wyścigu o wpływy w Birmie pomiędzy Stanami i ChRL tamtejsze kręgi wojskowe mogą dużo ugrać. Przynajmniej stany będą musiały dwa razy przemyśleć, czy dalej naciskać na przemiany demokratyczne.

W końcówce artykułu autor zastanawia się, czy wszystko to nie ma też po prostu służyć Thei Seinowi, który będzie się ubiegać o reelekcję po magicznej barierze 66 lat. Nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę wszystkie te okoliczności, nie można jednak zapominać, że jest to pierwsza szansa na jakąkolwiek demokratyzację w Birmie od 20 lat, a my <europejczycy> jestesmy winni jej wsparcie.

Ein leichtes Quiz für Ahmadineschad

Dla Ahmadineżada to była łatwizna

Frankfuhret Allgemeine Zeitung, 15. März 2012-03-16

W kolejnym etapie irańskiej walki o władzę prezydent Ahmadineżad znów zwrócił przeciwko sobie parlament, w którym zasiadają w większość zwolennicy rewolucyjnego przywódcy Ali Chameia. Po raz pierwszy od powstania Republiki Iranu w 1979 roku parlament wezwał prezydenta na przesłuchanie. Pewnie występujący prezydent, który na przesłuchanie przybył wraz z ośmioma członkami jego gabinetu, nawet nie zajął się skierowanymi do niego pytaniami, odpowiadając jedynie mieszaniną populizmu, pustosłowia i arogancji.

Ali Motahhari, parlamentarzysta aktywnie krytykujący prezydenta, przeczytał na początku bezpośrednio transmitowanego przez radio posiedzenia dziesięć pytań, do których prezydent Ahmadineżad powinien zająć stanowisko. Dotyczyły one nieposzanowania zarządzeń Chamenesiego przez Ahmadineżada w kwietniu 2011 roku, sprzeniewierzenie środków państwowych i odpowiedzialność polityki gospodarczej prezydenta za wysoką inflację. Ahmadineżad zaprzeczył jakoby była pomiędzy nim, a Chameneiem w kwestii rzekomego wywołania inflacji poprzez zniesienie rządowych subwencji. Prawdą miała być za to informacja o tym, że jego rząd przygotował dla administracji dużo więcej pieniędzy niż poprzednicy.

Przesłuchanie jest kolejnym ciosem dla Ahmadineżada i jego zaufanego współpracownika Esfandiara Rahim-Mashaeia, któremu zwolennicy Chameneisa stawiają kolejne zarzuty.  Ahmadineżad podczas przesłuchania podkreślał, że współtworzył „historię Iranu”, sam uważa się za nacjonalistę i się tego nie wstydzi. Parlamentarzyści usłyszeli też, że Ahmadineżad nie chce uczestniczyć w ich „żartach”. Deputowany Mohammad Reza Chabbaz odparował mu, że prezydent nie ma prawa szydzić z parlamentu.

Na koniec Ahmadineżad stwierdził, że ten quiz, jak nazwał przesłuchanie,  nie był specjalnie trudny. Gdyby parlamentarzyści skonsultowali się z nim wcześniej, otrzymali by lepiej przygotowane odpowiedzi, a w tym wypadku powinni mu przyznać najlepszą ocenę w wysokości 20 punktów. Deputowany Ghodratollah Ali Chani powiedział tylko, że ma nadzieję, iż dojdzie wkrótce do społecznych buntów przeciwko Ahmadineżadowi.

Wie Japan ohne Atomstrom lebt

Jak radzi sobie Japonia bez energii atomowej

Internetowe wydanie Süddeutsche Zeitung; 27.03.2012

Coraz cięższa sytuacja w japońskim sektorze energetycznym. Od piątego maja wszystkie reaktory atomowe są wyłączone. Kraj nie ma żadnych połączeń energetycznych z kontynentem, a rząd praktycznie nic nie przedsięwziął w celu reformy polityki energetycznej. Japończycy nie chcą jednak ryzykować z energię jądrową, nawet po zapowiedzianych problemach energetycznych w nadchodzącym lecie.

Firma Tepco odłączyła ostatnio reaktor 6 w elektrowni Kashiwazaki-Kariwa, w celu przeprowadzenia rutynowej kontroli. Był on ostatnim z 17 reaktorów tego koncernu, który zaopatrywał w prąd Tokio. Piątego maja zostanie też wyłączony reaktor Tomari-3 na wyspie Hokkaido. Japonia stanie się wtedy wolna od energii atomowej. Tylko jak sobie poradzi skoro, do tej pory energia jądrowa zaspokajała 30% jej potrzeb?

Na razie Japończycy nie odczuli wyraźnej różnicy. Podczas gdy przemysł oszczędza prąd już długi czas, handlowcy, urzędnicy czy osoby prywatne tylko nieznacznie ograniczyli zużycie prądu. Inaczej niż w Niemczech, Japonia zrezygnowała z energii atomowej tylko nieoficjalnie, choć jest dużo bardziej poważny. W Niemczech już w pierwszym miesiącu po katastrofie w Fukishimie zostało odciętych od sieci osiem reaktorów, które następnie zostały prawnie przeniesione w stan spoczynku. Obecnie funkcjonuje jeszcze dziewięć, które będą stopniowo wyłączane do roku 2022. Jednak Niemcy mają połączenie z europejską siecią energetyczną, a Japończycy muszą się sami zatroszczyć o swoją energetykę. W dodatku w samej Japonii występują duże różnice. Na wschodzie kraju używa się 50 herców jako częstotliwości przesyłowej, na zachodzie natomiast 60, co utrudnia wymianę energii w centrum kraju.

Dotychczasowe prowizoryczne działania w celu zaspokojenia zapotrzebowania energetycznego mają również inne uboczne skutki. Koncern Tepco reaktywował elektronie cieplne, co oczywiście odbiło się na cenach prądu. Obecnie jedna kilowatogodzina kosztuje w Japonii około 40 euro centów. Dla porównania w Niemczech jej cena wynosi 4 centy. Jednocześnie ciężko mówić o japońskiej ,,Energiewende” (drastycznej zmianie polityki energetycznej). Kraj ani nie skierował się w stronę energii odnawialnej, ani w kierunku oszczędności. Dopiero nadchodzące lato zmusi japoński rząd do podjęcia odpowiednich kroków, ponieważ zapotrzebowanie na energię elektryczną wzrośnie.

Eine saubere Sache

Czysta sprawa, Der Spiegel 26.03.2012

Anita Narre, świeżo poślubiona dwudziestocztero latka, nie zamierzała rozpętać rewolucji. Nie planowała również stać się wzorem dla innych kobiet. Chciała po prostu swój własny kibelek.

Jej historia zaczęła sie w małym, leżącym w środku Indii miasteczku Chichouli. Jej rodzica szanowała tradycję, a rodzice dali jej dobre, stare indyjskie imię Anita, co znaczy pełna łaski. Rodzice wybrali jej męża, a ona jako dobra i posłuszna córka, przyjęła tę decyzję bez zbędnej dyskusji. Wybór rodziców padł na młodego mężczyznę imieniem Shivram, który wydawał się być serdecznym i szczerym mężczyzną. Natomiast, gdy po ślubie zobaczyła swój nowy dom, zaczęła wątpić w zdolność wyboru swoich rodziców. W prawdzie jej nowy dom miał trzy pokoje, brakowało jednak prądu, a wodę trzeba było czerpać ze studni, która była oddalona o około kilometr. Jednak to mogła jeszcze znieść. Natomiast brak własnej toalety – tego było już za wiele.

Toalety nie było również w całej wsi. Do tych celów służyło pole, którego jedna część była zarezerwowana dla kobiet, a druga dla mężczyzn. Anita Narre spytała się swojego męża, czy ten mógłby coś z tym zrobić. Ten odpowiedział tylko, że toaleta w domu jest czymś obrzydliwym, a po za tym jest droga.

Po dwóch wycieczkach na pole Anita stwierdziła, że więcej robić tego nie będzie. Postawiła mężowi ultimatum – albo toaleta, albo ona się wyprowadza do swoich rodziców. Bez ubikacji, nie ma małżeństwa.

Ostatecznie Shivram postawił ubikację, oczywiście poza domem. Kosztowała go ona 4000 rupii, co przy jego zarobkach (2400 rupii miesięcznie) nie było tanie. Na szczęście 2000 dostał od administracji wioski z funduszu na rzecz higieny. Po tygodniu było po robocie. Tu historia mogłaby się zakończyć, gdyby nie pozostałe kobiety w wiosce. Wkrótce w całej wiosce dało się słyszeć ultimatum: nie ma kibelka, nie ma małżeństwa. Obecnie, rok później, we wsi jest ponad sto toalet. Anita Narre została natomiast odznaczona przez pewną organizację dobra publicznego i otrzymała nagrodę w wysokości około 7000 euro. Pieniądze te zainwestują wspólnie z małżonkiem w ich dom, który trochę się rozrośnie i będzie posiadał łazienkę.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Przegląd prasy niemieckiej Reviewed by on 9 kwietnia 2012 .

Przez ostatnie dwa tygodnie niemiecka prasa interesowała się Azją z bardzo zmiennym zainteresowaniem. Przykładowo w wydaniu Der Spiegel z 16. marca ukazał się tylko jeden artykuł zajmujący się tematyką Azji. Ostatnie wydanie tej gazety posiadało natomiast kilkanaście artykułów, choć trzeba przyznać, że głównie w działach pobocznych. Niemiecka opinia publiczna w dalszym ciągu interesuje się głównie

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

KOMENTARZE: 1

  • Świetna robota. Gratuluję.

Pozostaw odpowiedź