Inne,Polecane

Przegląd prasy niemieckiej – luty/marzec 2012

W mienionych dwóch tygodniach niemiecka prasa interesowała się bardziej rodzimą polityką (nowy prezydent, problemy polityczne Angeli Merkel) niż daleki wschodem. Pomimo tego ukazało się kilka interesujących artykułów na temat Azji. W niektórych sprawach Azja (a przede wszystkim Chiny) pojawiały się w tle debaty publicznej. Tak też było podczas debaty na temat subwencji rządowych dla energii słonecznej. Subwencje te miały rzekomo służyć jedynie chińskim firmom produkującym panele słoneczne.  Impuls do dyskusji dał artykuł z Der Spiegel z dnia 20.02.2012. Choć jest już trochę nieaktualny, zdecydowałem się  przytoczyć  jego skrót ze względu na skalę wywołanej przez niego debaty.

Deutsche Entwicklungspolitik fördert Chinas Solarindustrie

Niemiecka polityka rozwoju wspiera chiński przemysł energetyki solarnej

Der Spiegel, 20.02.2012.

Chiński przemysł energetyki  solarnej korzysta na subwencjach pochodzących od rządu federalnego  oraz państwowego banku KfW (banku zajmującego się wspieraniem rozwoju Niemiec; przyp. red.). Jak donosi Der Spiegel bank KfW wsparł chiński bank, zajmujący się wspieraniem exportu, Exim niskooprocentowanym kredytem w wysokości 75 milionów euro.

Bank ten pomnaża z kolei te środki i rozdziela pomiędzy takie koncerny solarne jak Sunergy, JA Solar czy LDK Solar.

Kredyt banku KfW ważny jest do grudnia 2013 roku. Z kolei Niemieckie Towarzystwo Inwestycji i Rozwoju (die Deutsche Investitions- Und Entwicklungsgesellschaft; DEG) wspiera kredytem w wysokości 25 milionów dolarów  chińskie przedsiębiorstwo Yingli Solar, sponsora piłkarskich mistrzostw świata juniorów i FC Bayernu Monachium. Ostatnia rata tego kredytu przypada na sierpień 2013 roku. Pod koniec lutego federalny minister środowiska Norbert Röttgen (z CDU) oskarżał chińskie przedsiębiorstwa energetyki solarnej o próbę wyparcia z rynku ich niemieckich konkurentów za pomocą cen dumpingowych. Według Röttgena chińskie przedsiębiorstwa dzięki obfitej pomocy  rządowej mają praktycznie nieograniczony kapitał.

W odpowiedzi na ten artykuł, przez Niemcy przetoczyła się fala dyskusji na temat sensowności subwencji dla energetyki solarnej, a także nad istotą niemieckiej polityki energetycznej. Artykuły na ten temat ukazały się we wszystkich gazetach ogólnopaństwowych, a także w większości gazet regionalnych.

Knollenbegonien für Kim

Begonie dla Kima

 der Spiegel;  27.02.2012

W najnowszym wydaniu der Spiegel  w formie obszernego artykułu przyjrzał się obchodom urodzin Kim Dzong Ila.

To jest wiecznie ten sam rytuał, który będzie się powtarzać jeszcze setki razy w ten mroźny, lutowy dzień  – zaczyna swój reportaż autor.

Kolumny szarych, pozbawionych wyrazu wojskowych i członków brygad pracowniczych kłaniają się  przed ogromnym portretem Kim Dzong Ila, przed „ukochanym przywódcą”. Następnie kładą ogniście czerwone „Dzongolie” i odchodzą w tył, by ustąpić miejsca następnym żałobnikom. Dzisiaj Kim Dzong Il obchodziłby siedemdziesiąte urodziny, które nazwane zostały „dniem jaśniącej gwiazdy”.

Od końca grudnia 24 milionową Koreą rządzi trzeci regent z dynastii Kimów – Kim Dzong Un. Nad tym, jaki kurs przyjmie ten prawdopodobnie 29 letni polityk, głowi się obecnie cały świat. W ostatnich latach stosunki pomiędzy Seulem, a Phenianem znacząco się zaostrzyły. Jednocześnie amerykanie i południowi Koreańczycy mówią o wznowieniu rozmów sześciostronnych, które miałyby przynieść rozluźnienie.

Autor przekonuje jednak, że polityka Korei nie leży jeszcze w pełni  w gestii Kim Dzong Una.

Pozycja nowego Kima w Korei jest jeszcze niewystarczająco stabilna – przekonuje Gerhard Uhrmacher, działacz niemieckiej Welthungerhilfe (światowej pomocy żywnościowej). – żeby wzmocnić jego pozycję tworzy się właśnie naprędce i na ogromną skalę kult jednostki. Obecnie, osobę wcześniej nieznaną przez nikogo, nazywa się „ roztropnym komandorem”, „wielkim następcą” czy „geniuszem geniuszy”, a Pyongyang Times tytułuje pierwszą stronę Przewodniczący Kim Dzong Il żyje dalej ,będzie żyć wiecznie.

Autor artykułu zastanawia się również, jak bardzo zastygły w czasie jest kraj, którego cechują wszystkie absurdy kultu „trójcy świętej” – Ojca, Syna i Wnuka z linii Kimów.

Również w Phenianie wiele osób używa telefonów komórkowych, nie mających co prawda zasięgu do obcych wrogich państw. Są tam też dobrze nam znane sklepy dewizowe, w których kupują nie tylko obcokrajowcy. W stolicy pojawia się też coraz więcej samochodów, dochodzi nawet do korków na szerokich na pięćdziesiąt metrów bulwarach!

– Coś się rzeczywiście zmienia – mówi Uhrmacher – Gdyby nie oficjalna polityka państwa, kapitalizm wdarłby się  do północnej Korei już dawno i na dużą skalę.

Ludzie zaczynają handlować między sobą, a nawet przekupywać strażników granicznych by móc wybrać się na zakupy do Chin. Rozwój ten ma oczywiście swoje i złe strony.

– Różnice pomiędzy biedotą, a bogatymi przybierając coraz bardziej na sile. – twierdzi Uhrmacher – a w maju czy czerwcu, gdy zimowe zapasy zostaną wyczerpane, Korea południowa znów potrzebować będzie pomocy żywnościowej. W tym kraju prawie 6 milionów ludzi według danych ONZ  jest zagrożonych głodem .

Również obcokrajowcy mają coraz większy dostęp do Korei Północnej. 34- letni Roland Mühleder, lekarz z Bonn, właśnie odbywa podróż do Korei licząc na zobaczenie Kima w rzeczywistości. W swoich podróżach spotkał się Fidelem Kastro, a następnie zamierza ruszyć do Zimbabwe by spotkać się z Robertem Mugabe.

Osobiście nie widziałem żadnych symptomów głodu – stwierdził  jednocześnie upatrując niskiej oczekiwanej długości życia w mroźnych zimach, braku prądu i braku witamin w codziennej diecie. – Tu jest jak u nas przed stu laty. – przekonuje Mühleder.

Frankfurter Allgemeine Zeitung; 6.03.2012

W FAZ z 6 marca ukazały się dwa artykuły o przemówieniu Wen Jiabao przed chińskim kongresem ludowym z piątego marca, w którym zapowiedział on między innymi rozbudowę systemu oświaty, ubezpieczeń społecznych czy systemu zdrowia.

China drosselt das Wachstumstempo

Chiny ograniczają tempo rozwoju  

Wen Jianbao przedstawił 5. marca dane rozwoju gospodarczego. W 2011 roku Chiny odnotowały najsłabszy rozwój PKP od 8 lat. Dlatego Wen chce kompletnie przebudować chiński model gospodarki. Zamiast bazować na eksporcie nieskomplikowanych towarów, w przyszłości gospodarka Chin ma polegać na konsumpcji wewnętrznej. Wen chce również wzmocnić sektor usług. Dlatego reformy będą się koncentrować na systemach oświaty, zdrowia, czy ubezpieczeń społecznych. Według Wena Chiny potrzebują innych impulsów do rozwoju, ponieważ obecne nie mają już racji bytu. Jako przykład podaje on spadek popytu na chińskie produkty w Europie, czy w Ameryce. W nadchodzącym roku Wen oczekuje około 7,5 procentowego wzrostu, co jest najgorszym wynikiem od 8 lat.

Wen chce skoncentrować się na informatyzacji kraju oraz technologii przyjaznej środowisku, czy biotechnologii. Nierentowne gałęzie gospodarki będę musiały zostać zmodernizowane, często połączone w większe jednostki gospodarcze – jak na przykład dzieje się to przemyśle motoryzacyjnym czy stoczniowym. Celem polityki Chin staje się też zmniejszenie różnic społecznych – przede wszystkim pomiędzy miastem, a wsią.

W przemówieniu Wen powiedział też o „rozsądnym wykorzystywaniu rezerw walutowych”, a także o rządowym wsparciu dla zagranicznych przedsiębiorstw chcących ulokować swój kapitał w Chinach.

obok powyższego artykułu znalazł się komentarz dziennikarza na co dzień mieszkającego w Chinach.

Alter chinesischer Zopf

Stary, chiński przeżytek

Rządowe obietnice nie są jeszcze czynami. Ogłoszony przez Wen Jiabao program gospodarczy rządu na najbliższe lata, brzmi obiecująco, ale tak jest też w innych krajach.  Inaczej niż w wolnym świecie, w jednopartyjnym kraju nie ma opozycji i prasy, które kontrolowałyby wykonywanie tych obietnic. Zamiast tego w wielkiej hali narodów 3000 delegatów, mianujących się parlamentem, bije brawo. W końcu są tam tylko od przytakiwania partyjnej polityce. Świat przyzwyczaił się do tego niegodnego rytuału tak dalece, że już nie widzi w tym nic dziwnego. Jednak trzeba zauważyć, że to co Wen zapowiada, zostało dosłownie zapisane już w programie z roku 2011. Planowana przebudowa gospodarki, wzmocnienie reform, inicjatywy socjalne czy chęć ochrony środowiska są po prostu starym, chińskim przeżytkiem.

Zdaniem autora w ostatnich latach, wbrew zapowiedziom, doszło do zatrzymania procesu otwarcia. To dotyczy szczególnie takich dziedzin jak kwestia demokratyzacji, praworządności czy praw człowieka, czego dowodzi zwiększona liczba zatrzymać opozycjonistów. Dotyczy to jednak również kwestii gospodarczych. Reforma przedsiębiorstw rządowych spaliła na panewce. Państwowy udział i wpływ w gospodarce, zamiast maleć, rośnie. Zamiast, jak zapowiedziano, wspomóc konsumpcję wewnętrzną i stać się mniej zależnym od eksportu, Pekin wspiera produkcje na rynek zagraniczny i pompuje miliardy w budowę stadionów, portów lotniczych i przemysł ciężki, a banki finansują chętniej państwowe zakłady, zamiast wspierać klasę średnią.

Premier Wen Jiabao, przewodniczący państwa i partii Hu Jintao oraz dalsi państwowi decydenci niedługo będą odchodzić z polityki. Nie jest jasne, czy zastąpią ich prawdziwi reformatorzy, jak się teraz mówi o tym w kuluarach. Nowych będziemy musieli mierzyć czynami, bo lud znów nie będzie miał nic do gadania.

Deutschland, Israel und die iranische Bombe

Niemcy, Izrael i irańska bomba

Frankfurter Allgemeine Zeitung 07.03.2012.

Jeżeli przyjrzymy się niemieckiej debacie publicznej na temat eskalacji irańskiego konfliktu, można by sądzić, że on nas wcale nie obchodzi. Czy my Niemcy, rzeczywiście rozumiemy, jakie groźne konsekwencje mogłaby mieć wojna irańsko-izraelska?  – zaczyna swój felieton na łamach FAZ Wolfgang Ischinger . Autor podkreśla, że oczywiście rządowe plany reakcji na wypadek wojny muszą pozostać tajne, jednak opinia publiczna powinna o tym żywo dyskutować.

Nasuwają się dwa pytania: jak zareagujemy, gdyby Izrael zaatakował? I czy polityka powstrzymywania i odstraszania (conttaiment and deterrence)  byłaby rzeczywiście bardziej stosowna od polityki sankcji, gdyby Iran rzeczywiście dążył do budowy broni atomowej? Odpowiedzią na pytanie pierwsze może być mowa Angeli Merkel w Knesecie z roku 2008, w której określiła ona odpowiedzialność Niemiec za Izrael jako elementarną część niemieckiej racji stanu.

„Bezpieczeństwo Izraela nie jest dla mnie,  jako kanclerz Niemiec, przedmiotem handlu politycznego. W chwili zagrożenia nie pozostawimy tylko pustych słów”. Herald Müller, renomowany badacz stosunków międzynarodowych, ma nadzieję, że w przypadku wojny zachód „nie przypisze całej winy Izraelowi. Ahmadineżad i otaczający go ekstremiści rozpętują katastrofę” .

 Jednak konkretna reakcja niemiecka w przypadku wojny, jest ciężka do przewidzenia, ponieważ nikt nie ma nawet pojęcia, jak to starcie będzie zacięte, czy jakie rodzaje broni zostaną użyte.

Jednocześnie trzeba jednak przedstawić, jakie alternatywne rozwiązania istnieją dla tej wojny , jak też przedstawić słabości argumentacji zwolenników rozwiązań militarnych, ponieważ ta jest często tożsama z tą, która przed dziesięciu laty interwencję w Iraku określała jako „spacerek”. Wszystkie wychodzą z tego samego, nierealnego scenariusza „best-case”. Nie jest jednak pewne, że środki militarne mogłyby trwale zmusić Iran do porzucenia jego planów budowy broni atamowej. Wiele Irańskich instalacji wojennych jest bardzo dobrze chronionych. W ciągu kilku lat Iran mógłby znaleźć się w tej samej pozycji co dzisiaj. To mogłoby prowadzić do tego, czego zwolennicy rozwiązań militarnych woleliby uniknąć, a mianowicie polityki odstraszania i powstrzymywania. Autor proponuje ten rodzaj prowadzenia polityki, w przypadku gdy sankcje nie będą dawać wystarczających rezultatów. Ograniczenie (contaiment)  tworzyłoby dla Iranu „czerwone linie”, po których przekroczeniu zostały by zastosowane najostrzejsze środki.  Takimi „czerwonymi liniami” byłyby groźby użycia broni atomowej, ataki konwencjonalne czy też technologia nuklearna. Co byłoby już elementem  odstraszania (deterrence)

Poza tym to Stany Zjednoczone muszą być gotowe ponosić główną odpowiedzialność za bezpieczeństwo w regionie. – uważa autor – ponieważ tylko one są gotowe prowadzić efektywną politykę odstraszania w regionie. Oczywiście nawet najlepsze amerykańskie strategie nie mogą całkowicie wyeliminować zagrożenia wybuchu wojny. Skutki błędu w analizach byłyby tak samo katastrofalne jak podczas zimnej wojny.

Polityka ograniczania i odstraszania nie przynosi również ostatecznego rozwiązania, byłaby ona jednak oczywiście lepsza niż wojskowa interwencja. Contaiment nie jest bowiem tym samym co Appeasement!

Jeszcze raz: każda nadarzająca się okazja, dojścia choćby do umownego rozwiązania, musi zostać wykorzystana! To jest trudnym zadaniem niemieckiej i reprezentowanej przez Niemcy zarazem europejskiej polityki zagranicznej: zapobieganie wojny, ale też zapobieganie proliferacji broni atomowej!

Pekinger Wahrheit,

Pekińska prawda

Frankfurter  Allgemeine Zeitung;  8.03.2012.

Sytuacja jest spokojna, ludzie zadowoleni, a gospodarka szybko się rozwija. Stabilność państwa jest jednak w największym zagrożeniu! Źli ludzie wpływają na zdezorientowane dusze, skłaniając spokojnych obywateli do irracjonalnych czynów! – tak komentuje FAZ chińską propagandę. – dlatego urzędnicy muszą szybko i zdecydowanie interweniować. A wszystko to w Tybecie w 2012 roku, jeżeli wierzy się obwieszczeniom chińskiego rządu. Nikt nie wątpi w zdecydowanie chińskiego rządu, tylko jeżeli zadowolenie pod himalajskimi szczytami naprawdę byłoby tak wielkie, jak jest nam obwieszczane, dlaczego Dalajlama, o którymi chińskie media nie mówią w najlepszych słowach, cieszy się wciąż tak wielkim szacunkiem? Pekin, jak się okazuje, boi się Tybetańczyków. Skoro nawet perspektywa szybkiego rozwoju gospodarczego nie pozwala ludziom zapomnieć o niszczeniu ich  kultury, trzeba wyjąć pałkę. Tymczasem za granicą Chiny odnoszą gigantyczny sukces. Kto będzie więc wspomagał Tybet, gdy zabraknie charyzmatycznego przywódcy religijnego?

Co to ma znaczyć Panie Ma!?

Was war da los Herr Ma?

der Spiegel;  27.02.2012

Na koniec krótki artykuł z Der Spiegel, który w swoim wydaniu z dnia 27. lutego opublikował krótki, ale interesujący artykuł na temat produkowanych w Chinach nadmuchiwanych sex-lalek.  W artykule 23-letni Ma Junjie opisuje swoją pracę w fabryce nadmuchiwanych lal.

– Zanim wyślemy lalki, muszę skontrolować czy wyglądają one porządnie.  W fabryce pracuję już trzy lata, a szefem tutaj jest mój kuzyn. Pracujemy tylko w siódemkę, ale w poprzednim roku sprzedaliśmy  ponad 50 000 nadmuchiwanych sex-lal. – relacjonuje Ma dodając, że dla pracując w tej fabryce odczuwa lekki dyskomfort – Sam bym nigdy nie kupił takiej lali. Nie rozumiem mężczyzn, którzy je kupują. Postarali by się o jakąś kobietę! – dodaje.

Ma pracuje siedem dni w tygodniu, po pięć godzin dziennie zarabiając około 240-360 euro miesięcznie. Jest odpowiedzialny za produkcję głów, rąk, stóp i piersi.

– gotowe lalki wysyłamy do Shenzhen na południu gdzie hurtownia sprzedaje je dalej. Nasi klienci są przede wszystkim Chińczykami. – dodaje.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Przegląd prasy niemieckiej – luty/marzec 2012 Reviewed by on 15 marca 2012 .

W mienionych dwóch tygodniach niemiecka prasa interesowała się bardziej rodzimą polityką (nowy prezydent, problemy polityczne Angeli Merkel) niż daleki wschodem. Pomimo tego ukazało się kilka interesujących artykułów na temat Azji. W niektórych sprawach Azja (a przede wszystkim Chiny) pojawiały się w tle debaty publicznej. Tak też było podczas debaty na temat subwencji rządowych dla energii

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź