Kambodża,Polecane,Tajlandia

Preah Vihear na granicy tajsko-kambodżańskiej: Świątynia na drodze najdłuższej kolei świata!

Preah Vihear

Trasa najdłuższej kolei świata ma przebiegać przez Turcje-Chiny-Singapur i łączyć ze sobą Europę z Azją i być niemal dwukrotnie dłuższa od nitki transsyberyjskiej. Ocenia się, że będzie liczyć nawet 14 tysięcy kilometrów. Pomysł zrodził się już w latach 20-tych ubiegłego wieku. Budowa trwa już kilkanaście lat i ma pełne poparcie opinii międzynarodowej. Co więcej ONZ uważa, że w sytuacji w której piraci zagrażają szlakom morskim na Ocenie Indyjskim, a także z powodów ekonomicznych, (transport kolejowy jest najtańszy na świecie), warto inwestować w kolej. Odcinek Chiny-Singapur, który wynosi 5 tysięcy jest niemal gotowy, ale brakuje tylko 6 kilometrów….. Leżą na spornym terytorium na granicy kambodżańsko-tajskiej i wywołują w obu krajach ogromne emocje.

Sytuacja, jaka zarysowała się na granicy tajsko-kambodżańskiej, po wojnie indochińskiej, rzutuje na stosunki miedzy tymi dwoma krajami już od ponad pół wieku. W 1954 roku Tajowie zajęli jedną ze świątyń królestwa Angkoru. Powstała w XI wieku, położona na szczycie wzgórza świątynia Preah Vihear od dziesięcioleci jest zarzewiem konfliktu. Trybunał Sprawiedliwości w Hadze ostatecznie w latach 60tych przyznał świątynie Kambodży. Tajlandia jednak nie opuściła terenów świątyni. Nie zwrócono także zabytków zrabowanych w czasie okupacji. Zastanówmy się wiec, czym był i jest Angor i dlaczego jest tak ważny dla obu stron?

W XI wieku, kiedy Paryż zamieszkiwało 200, a Kraków 20 tysięcy, Angkor stolica Imperium Khmerskiego osiągnęła milion mieszkańców. To starożytne i bajecznie bogate centrum khmerskiej cywilizacji, od IX do XV wieku było ośrodkiem największego imperium w Azji Południowo- Wschodniej. U szczytu swojej potęgi rozciągało się od Morza Południowo-Chińskiego aż do Zatoki Tajlandzkiej obejmując całą współczesną Kambodżę, Wietnam, Laos, Tajlandię. Armia króla-boga składała się ze wspaniałej konnicy i piechoty, budziła strach i przerażenie, zwłaszcza 200 tysięcy specjalnie wytrenowanych słoni, które często decydowały o losach bitew. A w początkowym okresie wojny były bardzo ważne: dostarczały nowych nabytków terytorialnych oraz niewolników. Dzięki zwycięskim kampaniom i militarnej dominacji w regionie Khmerowie byli największymi posiadaczami niewolników od czasów faraonów. To właśnie za pośrednictwem taniej siły roboczej, wybudowano największy kompleks religijny na świecie Angkor Wat. Budowało go 120 tysięcy robotników przez 37 lat, a wielu z nich zostało już na zawsze na placu budowy. Oprócz bezgranicznego posłuszeństwa, jakim cieszył się sam król-bóg, jeszcze kilka determinantów sprawiło, iż Angkor wyrósł na hegemona w Indochinach oraz budził strach przez 600 lat. Architektura jak i inżynieria imperium stała na bardzo wysokim poziomie. Zrealizowano z ogromnym rozmachem gigantyczny, wspaniały system irygacyjny zapewniający intensywny bezprecedensowy rozkwit rolnictwa. System był genialny w swojej prostocie: około 1000 zbiorników wodnych rozwiązywało problem nadmiaru wody w porze deszczowej, która była wykorzystywana w porze suchej czy w czasie suszy. Dzięki temu można było zbierać ryż aż trzykrotnie w ciągu roku. Po wielu wiekach dobrobytu, stało się to, co doskonale znamy z historii i co wcześniej czy później spotyka wszystkie imperia (przykładem może być Babilonia, Macedonia czy Rzym). Rozgorzały walki wewnętrzne, zapanował kryzys gospodarczy, kraj nie był w stanie udźwignąć kolejnych wielkich budowli. Imperium zaczęło podupadać. Dodatkowo na granice Kambodży zaczął nacierać Syjam. Tajowie wyparci z Yunnanu przez oddziały mongolskiego cesarza Chin Kubilaja szli naprzód, powoli zdobywając kolejne tereny aż do 1431, kiedy to wojska Tajów stanęły pod Angkorem. Przypominało to europejską wędrówkę ludów, kiedy to Germanie w IV i V wieku naciskani przez Hunów plądrowali Rzym. Po siedmiu miesiącach oblężenia stolica Angkor skapitulowała. Napastnicy ograbiwszy co się dało wrócili do domów. Jednak Tajowie wrócili po kilku latach kuszeni wizją ukrytych bogactw imperium. Miasto jednak opustoszało. Król wraz ze świtą i mieszkańcami założył już nową stolice Phnom Penh. A dawna została pochłonięta przez dżunglę. Potrzebowano aż czterystu trzydziestu lat, aby świat po raz kolejny usłyszał o tym cudzie architektonicznym. Gdy w roku 1570 dwaj misjonarze, pisali „ W budowlach tak niecodziennych, że trudno je piórem opisać, ponieważ nie ma czegoś tak wyrafinowanego na świecie, co geniusz ludzki tu wymyślił..” nikt im nie uwierzył. Dopiero w styczniu 1861 roku francuski przyrodnik, Henri Mouhot natknął się na ruiny olbrzymich świątyń.

Chou Ta Kuan poseł cesarza Chin odwiedził Imperium Khmerskie w XIII wieku, spędzając tam kilka tygodni. Dzięki niemu wiemy jak wyglądało życie oraz jakie mieli zwyczaje, dawni mieszkańcy Angkoru. To właśnie miedzy innymi na podstawie jego relacji naukowcy identyfikują dawnych mieszkańców Imperium Khmerskiego z obecnymi. Dodatkowa kwestią jest język khmerski należący do rodziny języków austroazjatyckich, a samo pismo alfabetyczno-sylabiczne jakim posługiwali się dawni Khmerowie nieznacznie różni się od współczesnego.

Jak wynika z tej krótkiej historii Angkoru jest on bezsprzecznie khmerski a roszczenie sobie praw przez Tajów jest bezprawne. Historie jednak piszą zwycięzcy, a takim krajem była Tajlandia po wojnie indochińskiej. Kambodża była natomiast za słaba, żeby przeciwstawić się sąsiadowi.

Co gorsza ciężkie czasy miały dopiero nadejść. Wojna domowa, rebelia generała Lon Nola a później tragiczny w swych skutkach reżim Pol Pota, zepchnął Kambodżę w otchłań biedy, głodu, korupcji i bezprawia. Dopiero teraz ten kraj o tak bolesnej przeszłości  zaczyna walczyć o swoje.

Organizacje Międzynarodowe jednak pozostawiają sprawę samej sobie, licząc, że droga mediacji miedzy sąsiadami nie jest jeszcze wyczerpana. Takie działania mogą doprowadzić do prawdziwego konfliktu w regionie, dodajmy w regionie, który utrzymuje się przede wszystkim z turystyki.

W 2004 roku minister kambodżański Var Kin Hony oświadczył, iż używając do tego sił powietrznych, zamierza odszukać 73 słupy graniczne wkopane jeszcze przez Francuzów, które wyznaczyły granice za czasów protektoratu francuskiego. Miało to raz na zawsze zlikwidować problemy. Jednak w 2008 roku sytuacja znacznie się zaostrzyła, a w czerwcu tego roku, kiedy Kambodża wystąpiła o wpisanie świątyni na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego UNESCO konflikt graniczny rozpoczął się na nowo. Początkowo tajski rząd poparł petycję Kambodży, ponieważ najdogodniejsze dojście do świątyni znajduje się na terytorium Tajlandii i oba kraje czerpałyby korzyści z rozwoju turystyki. Przypomnijmy, iż Angkor odwiedza ponad milion turystów rocznie, co jest źródłem ogromnych zysków dla biednej Kambodży, która sama liczy 8 milionów mieszkańców.

Koniec czerwca tego roku to już eskalacja konfliktu. Wówczas to khmerskie odziały zatrzymują trzech Tajów, którzy próbują powiesić flagę swojego kraju na świątyni. W ramach „odwetu” mały odział tajski okopuje się na terytorium khmerskim. Kolejne dni upływają na wzajemnych oskarżeniach. Oświadczenia wydają politycy, protestują zwykli mieszkańcy, dla których sprawa ta jest kwestią honoru i narodowej dumy. O tym jak ważny jest Angkor dla Khmerów mogą świadczyć zamieszki z 2005 roku, kiedy to jedna z tajskich piosenkarek oświadczyła po koncercie, iż Angkor należy do Tajów i jest dziełem Syjamu. Doprowadziło to do zamieszek w całym kraju: podpalano sklepy prowadzone przez Tajów, podłożono także ogień pod ambasadę tajską w Phnom Penh, (w rewanżu w Bangkoku podpalono ambasadę Kambodży). Angkor jest dla Khmerów prawdziwa dumą, perełką w ich tragicznej historii. Jest obecny na fladze, banknotach, papierosach. Istnieje browar Angkor, a nawet słodycze o tej nazwie. Wszyscy znają średniowieczną historię swojego kraju, która jest żywa w opowiadaniach i legendach.

15.10.2008 na spornym odcinku granicy w rejonie świątyni Preah Vihear doszło do wymiany ognia między żołnierzami obydwu państw. Strzelanina trwała ponad 10 minut, a ostrzał prowadził między innymi dowodzący kambodżańskimi wojskami generał brygady Bun Thean. Zdaniem rzecznika tajskiej armii w incydencie zginął jeden żołnierz Kambodży, a czterech Tajów zostało rannych. Z kolei kambodżański minister obrony doniósł o wzięciu do niewoli, co najmniej dziesięciu tajskich żołnierzy.

Gdy dochodzi do rozlewu krwi jest nadzieja, że oba państwa się opamiętają, i wreszcie wypracują consensus. Niestety, w trakcie pisania tego artykułu sąd w Phnom Penh skazał tajskiego inżyniera na 7 lat wiezienia za rzekome szpiegostwo. Nie rokuje to dobrze dla obu stron konfliktu.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Preah Vihear na granicy tajsko-kambodżańskiej: Świątynia na drodze najdłuższej kolei świata! Reviewed by on 22 grudnia 2009 .

Trasa najdłuższej kolei świata ma przebiegać przez Turcje-Chiny-Singapur i łączyć ze sobą Europę z Azją i być niemal dwukrotnie dłuższa od nitki transsyberyjskiej. Ocenia się, że będzie liczyć nawet 14 tysięcy kilometrów. Pomysł zrodził się już w latach 20-tych ubiegłego wieku. Budowa trwa już kilkanaście lat i ma pełne poparcie opinii międzynarodowej. Co więcej ONZ

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 2

  • Witam, bardzo interesujący i profesjonalnie opracowany artykuł. Interesuję się Preah Vihear ze względu na architekturę. Mam nadzieję, że sporna sytuacja zostanie rozwiązana korzystnie dla tego wspaniałego zabytku. A tak na marginesie transport kolejowy zdecydowanie najbardziej ekologiczny ze wszystkich innych, więc budowę trasy jak najbardziej popieram. pozdrawiam Michał

  • Bardzo dziękuję za ciekawy artykuł.
    Pozwolę sobie na jedną uwagę: liczba ludności Kambodży w 2009 roku przekroczyła 14 milionów (http://www.who.int/countries/khm/en/).

    Jeśli chodzi o Preah Vihear – dosłownie dwa miesiące temu wróciłam z Kambodży. Przy kasach biletowych do świątyń Angkoru prowadzone są badania ankietowe dotyczące tej świątyni. Turyści zagraniczni proszeni są o odpowiedzi na pytania: czy znają świątynię?, czy kiedykolwiek ją odwiedzali lub czy chcieliby, itp.

    pozdrawiam
    m.

Pozostaw odpowiedź