Artykuły,Publicystyka

A.Balabanov: Pozorne ocieplenie relacji koreańskich nie zażegna kryzysu

Przyglądając się wydarzeniom politycznym towarzyszącym Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2018 w Pjongczangu można odnieść wrażenie, iż w ciągu kilku tygodni konflikt na Półwyspie Koreańskim zdecydowanie złagodniał. Nic podobnego.

Jeszcze trzy miesiące temu relacje Seulu z Pjongjangiem były niezwykle napięte. Przewodniczący Partii Pracy Korei Północnej Kim Dzong Un regularnie przeprowadzał testy wyrzutni rakietowych oraz bomb atomowych. „Jastrzębie” doradzające Prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi stanowczo sugerowały atak na Koreę Płn., który miałby powstrzymać nuklearne ambicje dyktatora. Co dzieje się teraz?

Członek dynastii Kimów, pierwszy raz od zakończenia wojny w 1953 roku, odwiedził Koreę Południową. Prasa zachodnia piała z zachwytu nad czarującą prezencją siostry Kim Dzong Una, Kim Yo Dzong podczas oficjalnego otwarcia Igrzysk. Kim Yo Dzong zaprosiła Prezydenta Korei Płd. Moon Jae-ina na wizytę w Pjongjangu, co ten wstępnie zaakceptował. „Księżniczce Pjongjangu” wraz z przewodniczącym Prezydium Najwyższego Zgromadzenia Ludowego Kim Yong Namem oraz drużyną czirliderek (nazywanych przez południowokoreańską prasę „Armią Piękności”) skutecznie udało się nadać ludzką twarz nieludzkiemu reżimowi. Kim Yo Dzong porównano nawet do Ivanki Trump. Jakie wnioski wyciągać z tych wydarzeń?

Granica na Półwyspie Koreańskim nadal pozostaje najbardziej zmilitaryzowana na świecie. Zważając na niepodważalny urok osobisty Kim Yo Dzong, należy zwrócić uwagę na fakt, iż zajmuje ona jedną z najważniejszych pozycji w północnokoreańskim reżimie (Szefowa Departamentu Propagandy). Zatem doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak kreować swój oraz państwowy wizerunek zarówno w kraju, jak i za granicą. Jej wystąpienia w Seulu stanowią część skutecznej kampanii propagandowej, która ma przyćmić zbrodnie przeciw ludzkości oraz pokazać, że władze północnokoreańskie są gotowe do dialogu.

Możliwe, że Partia Pracy próbuje kupić więcej czasu. Kim Dzong Un mógł obawiać się amerykańskiego ataku na Północ i w odpowiedzi nieco złagodził kontakty z Koreą Południową, aby obniżyć ogólne napięcie na Półwyspie. Strategia ta wydaje się odnosić wymierne skutki: prezydent Korei Południowej Moon Jae-in przekonał USA do zawieszenia ćwiczeń wojskowych do końca Igrzysk (włączając Paraolimpiadę jest to połowa marca). Z kolei latem odbędzie się szczyt, na którym Lider Korei Płn. będzie próbował przekonać wrogów do dalszego odroczenia ćwiczeń.

Z drugiej strony, odczuwalne skutki sankcji mogły przyczynić się do otwarcia się na dialog. Podobne kroki podjęte w w latach 2000 i 2007 okazały się niezwykle lukratywne dla dyktatury. Wtedy, pomimo pozornej łagodności, Kimowie nie zaprzestali rozwijania swoich nuklearnych ambicji.

Trzeba przyznać, że jak dotąd Kimowie wykazali się ogromnym sprytem i talentem dyplomatycznym. W opozycji do ciepło odebranej delegacji z Pjongjangu, zachowanie Wiceprezydenta USA Mike’a Pence’a w Pjongczangu przez niektórych zostało odebrane jako prostackie (odmowa uznania delegacji północnokoreańskiej, odmowa wstania przy wejściu zjednoczonej reprezentacji Korei). Podczas jego wizyty w jednej z południowokoreańskich baz wojskowych nie towarzyszył mu żaden przedstawiciel  Błękitnego Domu.

Gdy Premier Japonii Shinzo Abe postulował, aby Seul utrzymał twarde stanowisko w stosunku do Pjongjangu, otrzymał odpowiedź: niech Japonia nie wtyka nosa w sprawy wewnętrzne Korei Płd. Waszyngton oraz Tokio niepokoją się, gdyż sądzą, iż zmiękczenie polityki w stosunku do dyktatury Kimów może zaprzepaścić dotychczasową, twardą strategię.

Jednakże wielu ekspertów uważa, że to przesadzone obawy. Cheon Seong Whun z Instytutu Asan w Seulu twierdzi, że Prezydent Korei Płd. nie da się ograć znanymi już zagraniami reżimu z Północy. Jest on wytrwałym zwolennikiem sankcji oraz zapewnił Mike’a Pence’a, że nie ustąpi, dopóki Pjongjang nie rozwiąże swojego programu nuklearnego. Wiceprezydent USA zgodził się z nim, ale pod warunkiem, że utrzymany zostanie „maksymalny nacisk”. Być może dlatego Biały Dom ogłosił wprowadzenie kolejnych sankcji w piątek (23.02).

Jakie z tego wnioski? Pokój na Półwyspie Koreańskim jest dziś nierealny. Nie widać żadnych oznak w retoryce Kim Dzong Una sugerujących, aby miał on zaprzestać rozwijania arsenału jądrowego. Nowe amerykańskie sankcje oraz stanowcza, ostra retoryka USA również na to nie wskazują.

 

Aleksander Balabanov

Na podstawie: economist.com

Udostępnij:
  • 47
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    47
    Udostępnienia
A.Balabanov: Pozorne ocieplenie relacji koreańskich nie zażegna kryzysu Reviewed by on 24 lutego 2018 .

Przyglądając się wydarzeniom politycznym towarzyszącym Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2018 w Pjongczangu można odnieść wrażenie, iż w ciągu kilku tygodni konflikt na Półwyspie Koreańskim zdecydowanie złagodniał. Nic podobnego. Jeszcze trzy miesiące temu relacje Seulu z Pjongjangiem były niezwykle napięte. Przewodniczący Partii Pracy Korei Północnej Kim Dzong Un regularnie przeprowadzał testy wyrzutni rakietowych oraz bomb atomowych. „Jastrzębie”

Udostępnij:
  • 47
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    47
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź