BLOGOSFERA

„Poznaj Świat”: Kraj porannej świeżości – Korea Południowa

Korean.food-Hanjungsik-01Kiedy po raz pierwszy, naładowane uniwersytecką wiedzą znalazłyśmy się w Korei Południowej przechodziła ona właśnie kryzys ekonomiczny. Byłyśmy pod wrażeniem gotowości Koreańczyków do poświęceń. Hasła, których popularność jest w Korei i tak bardzo duża – „palli palli” (szybko), „irhada” (pracować), uri nara (nasz kraj) nie schodziły wówczas z ust. Koreańczycy po prostu kochają swój kraj.

Co więcej, mimo podziału na dwa organizmy polityczne: Republikę Korei i Koreańską Republikę Ludowo-Demokratyczną, w głębi serca wiedzą, że Korea jest jedna. Oba państwa formalnie nadal znajdują się w stanie wojny z racji podpisania jedynie rozejmu, a nie pokoju po wojnie koreańskiej (1950-53). Dzieli je szeroka na 4 km i długa na 250 km strefa zdemilitaryzowana. Demilitaryzacja może być pojęciem mylącym. Po obu stronach strefy stacjonują nadal milionowe armie i zdarzają się tzw. incydenty. W górach można zobaczyć np. tablice z numerami telefonów, pod które należy zadzwonić w razie pojawienia się podejrzanie zachowujących się osób. Najbardziej znanym miejscem strefy jest Panmundżon, w którym prowadzono rokowania pokojowe w 1953 roku.

Kraj Porannej Świeżości

Dla Polaków Koreę – Kraj Porannej Świeżości, nazywany także Krajem Spokojnego Poranka „odkrył” Wacław Sieroszewski (1858-1945), pisarz, podróżnik i badacz Dalekiego Wschodu, który dotarł na półwysep 10 października 1903 roku. Śladem tej podróży jest dziennik zatytułowany „Korea Klucz Dalekiego Wschodu” oraz opowiadanie „Z życia Korei”, pierwsze pełne źródła informacji o Korei.

Koreańczycy

Koreańczycy są uprzejmi i przyjaźnie nastawieni do cudzoziemców, którzy są tu postrzegani, jako „mający prawo nie wiedzieć”. Grzeczność jest w Korei wkomponowana w kulturę i język. Spotykając Koreańczyków, trzeba pamiętać, że ich życie i mentalność zdominowane są przez konfucjanizm. System konfucjański to system hierarchiczny. Każdy kontakt z drugą osobą polega na uwzględnieniu różnic społecznych: statusu, wieku, stanowiska, płci, wykształcenia. Świadome, że obcy muszą być przygotowani na pytania osobiste, które Koreańczycy bardzo lubią zadawać, starałyśmy się nie denerwować widząc, jak z każdym kolejnym pytaniem, rozmówca buduje sobie obraz naszej osoby, próbując umieścić nas na jakimś szczeblu drabiny społecznej.

Rozśpiewana korea

Koreańczycy mają poczucie humoru i lubią się śmiać. Zauważyłyśmy, że w wolnych chwilach lubią śpiewać. Powszechne są norebaengi – czyli miejsca do śpiewania karaoke. W ciągu ostatnich kilkunastu lat fala koreańskiego k-popu zalała Azję, a ostatnio zdobywa Europę. Najpopularniejsza artystka z Korei Południowej BoA, śpiewa w czterech językach (po koreańsku, chińsku, japońsku, angielsku). W Japonii i Azji Wschodniej oraz USA znajdziemy także fanów Kim Bum Soo i takich grup jak: Rain, Se7en, Jewelry, Super Junior.

Jadąc metrem łatwo zauważyć, że mieszkańcy azjatyckiego tygrysa, wprost uwielbiają nowości techniczne oraz cyber świat. W czasie podróży prawie wszyscy oglądają na swoich komórkach programy telewizyjne. Ostatnio wielkie koncerny koreańskie podukujące elektronikę cieszą się ogromną popularnością na rynkach światowych. Koreańczycy słysząc jak obywatele świata mówią o ich produktach „japońska jakość”, z dumą podkreślają, że to produkty koreańskie.

Coraz większym uznaniem w świecie cieszy się literatura koreańska, odkrywana dzięki licznym tłumaczom. Przed przyznaniem tegorocznej nagrody Nobla bardzo dużo mówiło się o Ko Unie, południowokoreańskim poecie, byłym buddyście i nihiliście w jednej osobie, człowieku o ogromnej wrażliwości, autorze ponad 130 książek.

Ogromną popularność w świecie zdobywa także Kim Youngha – porównywany z japońskim Haruki Murakami, autor m.in. zbioru „Wampir i inne opowiadania”, pisarz posiadający wrażliwość młodego pokolenia oraz oryginalność pozbawioną genre, wnikliwy obserwator wielopoziomowego, głęboko schowanego, diabelskiego oblicza współczesnego człowieka.

Rekordy popularności biją serialne koreańskie – tzw. „drama”. Cały świat zna „Zimową Sonatę”. Najbardziej popularne są seriale oscylujące wokół tematyki obyczajowej, ze szczególnym skupieniem na problematyce realcji międzyludzkich. Trójkąty miłosne przeplatane dramatami wywołanymi skomplikowanymi powinnościami wobec partnerów, rodziny, szefa, itd.

Hangeul Znaczy Alfabet

Hangeul oznacza: „pismo narodu Han”. Został stworzony w 1444 roku podczas panowania króla Sejonga (1418-1450). W obecnym kształcie alfabet koreański składa się z 40 liter: 19 spółgłosek i 21 samogłosek. Litery w alfabecie koreańskim tworzą sylaby, które składane są w słowa. Pismo koreańskie nie jest zapisem linearnym, ale układem sylabogramów zapisanych w układzie poziomym lub pionowym. Słowa w tym alfabecie można zapisywać poziomo lub pionowo. Każda sylaba zapisywana jest jako blok, na polu kwadratu. Polskie słowo: „parówka” zapisane w systemie hangeulu wygląda następująco:

R

PA Ó KA

W

W języku koreańskim występuje rozbudowany system gramatyczny odpowiadający różnym formom, które odzwierciedlają poziomy grzeczności. Zwracając się do kogoś należy wziąć pod uwagę, czy rozmówca zajmuje pozycję nam równą, niższą lub wyższą. Koreańczycy nie mówią do siebie po imieniu, chyba że są w zażyłych stosunkach. Zwracając się do nich należy używać tytułu naukowego, który posiadają, bądź nazwiska.

Nie ma jak rodzinaJako, że Koreańczycy przywiązują wielką wagę do życia rodzinnego, od wieków istnieje zwyczaj zwracania się do siebie per starszy bracie lub starsza siostro. Zwrot oppa, czyli „starszy brat” jest używany w Korei przez płeć żeńską do starszego brata, bliższego kolegi lub chłopaka, analogicznie do starszej koleżanki mówimy eonni – „starsza siostro”. Bardzo ciekawym doświadczeniem dla Europejczyka bywa umowna niewerbalna mowa ciała, czyli gesty, ruchy ciała, intonacja, akcentowanie słów, wyraz twarzy, fizyczna odległość między nadawcą a odbiorcą. W Korei nawet przyjaciele nie przytulają się na powitanie. Podając komuś przedmiot, używają obu rąk. Zbyt długotrwały kontakt wzrokowy z rozmówcą jest postrzegany jako wyraz nadmiernej śmiałości.

Aby być uprzejmym, należy unikać patrzenia rozmówcy w oczy, skupić wzrok na wysokości węzła krawata. Koreańczycy palcem wskazującym przywołują wyłącznie psy i dzieci. Aby przywołać inną osobę dłoń zwracają w dół. Zdradliwy bywa także często śmiech. Śmieją się także bowiem, gdy chcą ukryć zażenowanie. Nadal dobrze widziane jest, gdy śmiejąca się kobieta, zakrywa dłonią usta.

Kłaniają się na powitanie i pożegnanie. Ostatnio, zwłaszcza młode pokolenie, łączy ukłon z uściskiem dłoni. O ile uścisk nie jest za mocny, o tyle im głębszy ukłon, tym większy szacunek dla drugiej osoby.

Architektura

W Seulu mieszka jedna czwarta obywateli Republiki Korei. Pod względem architektonicznym zarówno on, jak i inne duże miasta – na przykład – Pusan dotrzymują kroku światowym metropoliom.

Stolica Korei Południowej jest niewątpliwie postrzegana, jako rozwijający się w błyskawicznym tempie azjatycki ośrodek nowoczesnej architektury. W historycznym centrum miasta znajduje się jednak wiele pałaców królewskich i ogrodów, z reguły wypełnionych ludźmi. Ubrani w tradycyjne stroje Koreańczycy, bawiące się dzieci, pary młode, spacerujący cudzoziemcy to w tych parkach codzienność.

Osobom lubiącym artystyczne klimaty, polecamy spacer po Insadong – ulubionej uliczce turystów. Jest tam pełno sklepów z pamiątkami, antykami i orientalnymi dziełami sztuki.

Po całym kraju rozrzucone są liczne świątynie buddyjskie misternie wplecione w krajobraz tak, aby zachować harmonię z naturą i zasadami geomancji. W tradycji koreańskiej wierzy się bowiem, że różne konfiguracje topograficzne sprzyjają powstawaniu niewidzialnych sił zła i dobra. Geomanta musi doprowadzić pierwiastek „yin”, umownie nazwany negatywnym i pozytywny – „yang” do stanu równowagi.

W Korei miałyśmy okazję przekonać się, jak działa „ondol”, czyli ogrzewanie podłogowe. To bardzo istotne udogodnienie, gdyż Koreańczycy spędzają większość czasu na podłodze – oglądają telewizję, jedzą i śpią na niej.

Przygoda kulinarna

Jednym z najciekawszych aspektów kultury koreańskiej, obok zwiedzania zabytków, było dla nas jedzenie.

Na szczęście minęły czasy, gdy na hasło „kuchnia koreańska” człowiek z Zachodu miał przed oczami miskę ryżu, czerwoną paprykę i psy.

Dziś kuchnia koreańska kojarzy się z elegancką, prostą w formie restauracją, serwującą sushi, których coraz więcej powstaje w Polsce. Koreańska odmiana tego smakołyku to kimbab, roladki rybno lub mięsno-warzywne, delikatnie pachnące czosnkiem i olejem sezamowym, podawane często z plastrami marynowanej rzodkwi. Danie proste do przyrządzenia, odpowiednik naszej kanapki, zabierany przez dzieci do szkoły, przez dorosłych traktowany, jako przekąska w ciągu dnia.

Koreańska kuchnia zachwyca bogactwem smaków, barw i estetycznym wyglądem. Koreański stół jest kolorowy. Zamiast indywidualnych porcji, serwuje się na nim dania do podziału przez wszystkich biesiadników. Oprócz miseczki ryżu oraz zupy, na stole znajduje się kilkanaście małych miseczek z przystawkami i sosami. Większość dań podawana jest po krótkiej obróbce cieplnej lub na surowo, więc wszystkie produkty muszą być świeże. Potrawy są przeważnie mocno przyprawione i bywa, że okazują się niejadalne dla przybyszów z Zachodu. Większość jednak rozpoczyna przygodę z Koreą właśnie od kuchni, zakochując się w niej od pierwszego wejrzenia. W codziennym koreańskim menu musi znaleźć się kimchi, czyli sałatka z ukiszonych warzyw, głównie kapusty pekińskiej i rzodkwii, z dodatkiem czerwonej papryki, czosnku, sosu rybnego, imbiru. Istnieje ponad 200 rodzajów kimchi. Najbardziej znane to czerwone i bardzo pikantne kimjang kimchi. Pikantna kiszonka doczekała się nawet swojego muzeum w Seulu!

Nie ma ryżu bez kimchi!

W tradycyjnym domu koreańskim kimchi sporządzano jesienią, układano w glinianych dzbanach, które następnie zakopywano w pewnej odległości od domu na „leżakowanie i kiszenie” z uwagi na ostry zapach potrawy. Dziś przechowuje się kimchi w specjalnych małych lodówkach, przeznaczonych wyłącznie dla tej potrawy.

Kimchi stanowi nie tylko przystawkę samą w sobie, ale również jest składnikiem innych koreańskich potraw. Dodaje się ją do zup (kimchi jigae), roladek (kimbab)…czekolady. Koreańczycy zabierają kimchi na pikniki w góry i w dalsze podróże. Kiszą ją także na obczyźnie. Coraz chętniej kimchi zajadają się cudzoziemcy. Kimchi, jak większość potraw koreańskich, pachnie czosnkiem i Koreańczycy uważają go za remedium na dolegliwości zdrowotne oraz receptę na długowieczność.

Ryż

Ryż jest najważniejszym produktem spożywczym Korei. Uprawiany jest w każdym nizinnym zakątku kraju oraz na specjalnych tarasach na zboczach gór.

Jada się go czasem trzy razy dziennie. Ugotowanego nie wolno wyrzucać ani zostawiać w miseczce! Je się go podobnie jak zupę – łyżką, zaś pozostałe potrawy – pałeczkami. Trzeba pamiętać, by nie zostawić pałeczek wbitych w ryż, ani nie kłaść ich równolegle na miseczce. Gesty te są ściśle związane z obrzędami wobec zmarłych i zarezerwowane dla kultu przodków.

Z ryżu wyrabia się tteok – ryżowe ciasteczka, które ludziom z Zachodu raczej ciasteczek nie przypominają… Mają kleistą konsystencję, rzadko bywają słodkie. Mimo to, mają gorących wielbicieli. Jest ich bardzo wiele rodzajów, m.in. – zielonkawe z piołunem i czerwonawe ze słodką fasolą. Nasze ulubione to białe, nadziewane prażonym jasnym i ciemnym sezamem i kasztanami, podawane w czasie święta Dożynek i Nowego Roku, najważniejszych świąt koreańskich. Koreańczycy wierzą, że ciasto ryżowe z fasolą odstrasza złe duchy i zapobiega nieszczęściom w domu.

Zdrowym być!

Na kształt dzisiejszej kuchni koreańskiej miało wpływ wiele lokalnych przesądów, wierzeń. Za niejadalną w Korei uznaje się koninę, bowiem koń w mitologii koreańskiej odgrywa rolę wysłannika Niebios obwieszczającego przybycie nowego władcy.

Mięso nigdy nie stanowiło podstawy pożywienia Koreańczyków, a jedynie uzupełnienie diety, także ze względu na górzyste ukształtowanie terenu i dostęp do morza. Ciepłe podmorskie źródła, występujące u wybrzeży Korei, przyciągają zimą ryby i skorupiaki z pobliskich wód, które odgrywają decydującą rolę w jadłospisie Koreańczyków. Codzienne pożywienie wzbogacają m.in. grzyby, nasiona – zwłaszcza roślin strączkowych, liście sezamu, czerwone daktyle, owoce miłorzębu, żeńszeń i imbir – wizytówka Korei.

Koreańska ulica zaskoczyła nas dużą ilością szczupłych, wysportowanych ludzi. Spory wpływ na zdrowy wygląd mieszkańców Korei mają właśnie ich zwyczaje żywieniowe. Zaletą kuchni koreańskiej jest bowiem używanie minimalnej ilości tłuszczu i soli, co powoduje, że jest ona zdrowa lekkostrawna i niskokaloryczna.

Koreańska biesiada

Koreańczycy uwielbiają wspólnie biesiadować. Restauracje zapełniają się dwukrotnie w ciągu dnia – w porze lunchu oraz wieczorami, czy nawet nocami, po skończonej pracy. Biesiadujący często wyrażają zadowolenie ze spożywanego posiłku cmokaniem, mlaskaniem i siorbaniem.

Przed wejściem do tradycyjnej restauracji Koreańczycy musiałyśmy obowiązkowo zdjąć buty. W restauracjach „bez butów” siedziałyśmy się na podłodze na poduszkach lub matach, przy niskich stolikach.

Kolejną ciekawostką była dla nas możliwość własnoręcznego grillowania mięsa. Zwyczaj pieczenia na rozgrzanych kamieniach wyniesiony z tradycji ludów koczowniczych – nomadów, przetrwał i znalazł odzwierciedlenie w montowaniu specjalnych palenisk w stołach restauracji.

W barach rybnych mogłyśmy także same wybrać sobie rybę lub skorupiaka prosto z akwarium. Koreańczycy chętnie jadają zupy rybne, smażone ośmiornice, pieczone krewetki. Nie gardzą także rybnym tatarem. Suszone kalmary, czy surowe małe ośmiorniczki nakji, podane w bardzo pikantnym sosie, stanowią bardzo popularną zakąskę.

Czas Na herbatę

Korea należy do krajów, w których spożycie alkoholu na jednego mieszkańca jest jednym z najwyższych na świecie. Alkohol towarzyszy spotkaniom towarzyskim – szczególnie w gronie męskim. Etykieta nakazuje, by podczas picia ze znacznie starszą osobą, odwrócić głowę, żeby wypić zawartość kieliszka.

Najpopularniejszym alkoholem jest soju (sodzu) – lekki, przeważnie 12-14% alkohol ryżowy. Ciekawym doświadczeniem dla piwosza będzie degustacja makkolli – sfermentowanego, kwaskowatego napoju z ryżu o mlecznym kolorze, nazwywanego „alkoholem rolników”. Grzeczność nakazuje, by nie napełniać własnego kieliszka. Sąsiad, którego kieliszek napełnimy, z pewnością odwdzięczy się tym samym.

Powszechnym napojem na zakończenie posiłku jest herbata (cha). Najbardziej popularna i pospolita to pori-cha, herbata z prażonego prosa lub owsa. My polecamy zieloną herbatę z prażonym ryżem! Trzeba pamiętać, że koreańska zielona herbata delikatnie pachnie algami. Eleganckim napojem na upalne, letnie dni jest orzeźwiający specyfik z pyłku sosnowego, który mimo częstych skojarzeń ludzi Zachodu z płynem do kąpieli, nie ma z tymże nic wspólnego. Smakuje doskonale!

Dlaczego Korea?

Koreańska codzienność to bardzo apetyczna mozaika tradycji i nowoczesności. Dawna sztuka, rzemiosło i architektura nadal doskonale funkcjonują w nowoczesnym społeczeństwie informatycznym. Seul, pomimo betonowego labiryntu wieżowców porywa także śpiewem cykad i małymi krętymi uliczkami. W Korei pomimo ogólnego wrażenia nieustannego tłoku, szalonego tempa i wszechobecnego hałasu czekają na was malownicze pasma górskie z zagubionymi wioskami i świątyniami i krystalicznie czyste potoki. Dotrze się tam szybko i bezpiecznie dzięki doskonałej informacji i świetnemu systemowi komunikacji publicznej.

Artykuł ukazał się na portalu onet.pl. Jego autorkami są Anna Diniejko, Edyta Matejko-Paszkowska



Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
„Poznaj Świat”: Kraj porannej świeżości – Korea Południowa Reviewed by on 27 grudnia 2009 .

Kiedy po raz pierwszy, naładowane uniwersytecką wiedzą znalazłyśmy się w Korei Południowej przechodziła ona właśnie kryzys ekonomiczny. Byłyśmy pod wrażeniem gotowości Koreańczyków do poświęceń. Hasła, których popularność jest w Korei i tak bardzo duża – „palli palli” (szybko), „irhada” (pracować), uri nara (nasz kraj) nie schodziły wówczas z ust. Koreańczycy po prostu kochają swój kraj.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 16

  • Avatar akwarystyka morska

    super witryna. Prosze wejsc rowniez na moja.

  • Avatar akwarystyka morska

    swietna strona. zapraszam rowniez na moja strone.

  • Nie rozumiem próby zapisu „parówki” w koreański sposób. Potrafię czytać i pisać po koreańsku, lecz podany przykład jest dla mnie niezrozumiały. Dlaczego R jest wyciągnięte do góry i oddzielone od Ó, a W osobno pod resztą?

    Można próbować rozbić obce słowa na sylaby, co koreańczycy często robią, ale jaki jest sens zapisywania alfabetu łacińskiego w „sylabogramy”? W języku koreańskim „parówka” brzmiała by zapewne mniej więcej jak: „ba-ru-by-ka” (바루브가 ) lub po prostu „ba-ru-ka” (바루가) – ze względu na brak zgłoski W.

    • Zawiniło autoformatowanie. Teraz zapis wygląda tak, jak w artykule oryginalnym (na portalu Onet.pl).

  • To znaczy, że mamy patrzeć wyłącznie przez różowe okulary, a jak coś będzie zgrzytało to udawać, ze wszystko jest ok? Każdy kraj posiada minusy bez względu na to jak bardzo jest ciekawy.

    • Tylko może najpierw zacznijmy od patrzenia na minusy na swoim podwórku, a nie obrażać inne kraje. To raz. A po drugie, VP jeśli umiesz koreański, a narzekasz, że mało kto używa angielskiego to ja tu dostrzegam jakiś rodzaj demagogii.

      • A jaki kokretnie rodzaj? Patrze na problem globalnie i tak go tez opisuje, a nie poprzez pryzmat moich wlasnych, egoistycznych interesow.

    • Tyle, że najpierw zacznimy wytykać minusy na swoim podwórku, narzekać na inne kraje to każdy Polak ma opanowane wręcz od dziecka (zresztą na wszystko narzekać). To raz. A po drugie, VP jeśli potrafisz koreański i narzekasz, że mało kto umie po angielsku, no to ja tu zauważam jakąś demagogię już.

      • Dlaczego najpierw na wlasnym podworku? Jakis przemawiajacy za tym argument? I jesli najpierw na wlasnym podworku, kiedy bedzie odpowiedni moment na zagraniczne podworka?
        Korea jako exporter wlasnej pop-kultury jest i powinna byc obiektem obiektywnej krytyki, a nie bezmyslnej adoracji.

      • Avatar Yanush1988

        W4rbird ma rację na naszym rodzimym podwórku też jest sporo rzeczy które można krytykować. Ja rozumiem że można krytykować inne kraje ale uważam że powinien być w tym umiar by nie wyjść na zakompleksionego ksenofoba.

  • Korea to kraj bardzo ciekawy a wymienianie minusów jest bardzo krzywdzące nie tylko dla Narodu Koreańskiego ale też dla innych krajów. A jeśli chodzi o styl życia to przecież wiadomo że co kraj to obyczaj.

  • „Punkt widzenia zmienia się od punktu siedzenia. Trochę tolerancji, proszę, a nie zaraz tu o minusach coś się rozpowiada.”

    Punkt widzenia zależy od wielu czynników. Także od tego, czy ktoś wetknie mi łokieć w metrze albo zaserwuje „używane” kimchi w Korei; oszuka przy sprzedaży niewinnych bananów czy „niechcący” napluje pod nogi w Wietnamie.. itp. Podobne rzeczy dzieją się przecież także i w Polsce, więc wytykanie owych „minusów” wg. mnie nie ma w sobie nic wspólnego z nietolerancją dla obcej kultury. Chamstwo pozostanie chamstwem w każdym ziemskim zakątku i trzeba je zauważać. A nie przyjmować z uśmiechem i pokorą przykładową dziesięciokrotnie zawyżoną cenę bananów tylko dlatego, że „och, właśnie odkrywam orientalne aspekty kulturowe” ;)
    Pozdrawiam – C.

  • W wielu kwestiach nie sposob zgodzic sie z autorkami reportazu.

    Koreanczycy potrafia byc uprzejmi, ale ich spoleczne zdolnosci sa wciaz na poziomie feudalnym: przepychanie sie lokciami w metrze czy autobucie, krzyki w restauracjach i kawiarniach, wyjatkowo niekulturalni, wrecz niebezpieczni kierowcy, nieuprzejmosc w stosunku do innych Koreanczykow to jest raczej codziennosc w Korei. Bojki pijanych pracownikow biurowych to codziennosc na ulicach Seulu i innych duzych miast.

    Koreanczycy wykazuja poczucie humoru, ale prawie wylacznie po odpowiedniej porcji soju, lokalnego alkoholu. Trzezwi sa bardzo spieci i zdecydowanie bez poczucia humoru.

    Co znaczy „prawie wszyscy ogladaja na swoich komorkach programy telewizyjne?” 90%? 80%? Z wlasnego doswiadczenia wiem iz co najwyzej co 5 pasazer metra w godzinach wieczornych i znacznie mniej w godzinach porannych i poludniowych. Dodatkowo przyczyna tego nie lezy w swoistym zainteresowaniu cyber swiatem i nowinkami technicznymi, a raczej bardzo kiepskimi Koreanczykow zdolnosciami interpersonalnymi, zdumiewajaca latwoscia wpadania w najrozniejszego rodzaju nalogi, a takze charakterem koreanskiej kultury – plastikowo – rozrywkowej.

    Seoul nie bez przyczyny zostal wybrany jednym z najbrzydszych miast swiata przez popularnego wydawce ksiazek podrozniczych Lonely Planet: setki bezdusznych, sowieckich w stylu osiedli mieszkaniowych, male, brudne fabryczki i halasliwe warsztaty zlokalizowane wzdloz glownych ulic calego miasta, smog, niezliczone korki uliczne, kontenery z psujaca sie zywnascia ktore nadaja miastu charakterystyczny odor czy wyjatkowa niechec mieszkancow do mycia okien to cos o czym autorki powyzszej publikacji „zapomnialy” wspomniec.

    Milosnikom kuchni koreanskiej chcialbym przypomniec iz to wlasnie Koreanczycy slyna z ponownego serwowania kimchi i innych smakolykow ze stolu klienta ktory nie dokonczyl swojego obiadu. Dokladki przystawek sa w Korei darmowe, stad tez tak chetnie miejscowi z mozliwosci darmowych przekasek korzystaja, ale tez zarazem trzeba byc swiadomym tego iz restauratorzy beda sie starali na pozostawionych resztkach zaoszczedzic pare wonow. Bon appetit.

    Na ogromny minus Korei zaliczyc nalezy wyjatkowa jak na kraje Azji Poludniowo Wschodniej nieznajomosc przez jej mieszkancow jezyka angielskiego. Trudno sie z kimkolwiek porozumiec. Pomimo calej rzeszy nauczycieli jezyka Szekspira z Kanady czy Stanow Zjednoczonych znajomosc tego jezyka jest wciaz na wstydliwie niskim poziome.

    • „Pomimo calej rzeszy nauczycieli jezyka Szekspira z Kanady czy Stanow Zjednoczonych znajomosc tego jezyka jest wciaz na wstydliwie niskim poziome.”

      Hehe, moim zdaniem to jest duży plus ^^ Skoro przyjeżdżasz do Korei to uczysz się koreańskiego, jedziesz do Włoch – włoskiego itd. – czy to takie trudne? Nie denerwuje Cię, że jak Niemcy przyjeżdżają do Polski to wymagają aby umieć niemieckiego?! Ale jak my jedziemy do nich to nie wolno a słowa bąknąć po polsku. Także, dlaczego Koreańczycy mieliby się uczyć j. ang. (który w ogóle nie jest twoim językiem! powinieneś wymagać od nich znajomości polskiego! Widzisz jak to dziwnie wygląda)? Punkt widzenia zmienia się od punktu siedzenia. Trochę tolerancji, proszę, a nie zaraz tu o minusach coś się rozpowiada. A amerykanizacji czy zangielszczaniu wszystkiego co się da mówimy stanowcze NIE.
      你这个东西!

      • Nikt tutaj nie mowi o amerykanizacji wszystkiego, a o bardzo w zyciu przydatnej znajomosci kilku jezykow obcych. Jezykiem angielskim posluguje sie (jako ojczystym lub obcym) okolo dwoch miliardow ludzi , polskim „zaledwie” 50 milionow. Jezyk angielski jest jezykiem urzedowym kilkudziesieciu krajow, ONZ, UE, NATO, a takze jezykiem biznesu, turystyki, lotnictwa etc.
        Ciekaw tez jestem czy wyjezdzajac przykladowo do Indii rowniez bedziesz sie uczyla blisko 20 lokalnych jezykow? A co z setkami dialektow i narzeczy? Co znow zrobic gdy zdecydujemy sie na podroz dookola swiata? Czy stewardesy powinny poslugiwac sie setkami jezykow? Pytan nasuwa sie bez liku.
        Koreanskim posluguje sie calkiem sprawnie, ale nie widze sensu w nauce jezyka kazdego kraju ktory chce odwiedzic.

    • Cyt. „Koreanczycy potrafia byc uprzejmi, ale ich spoleczne zdolnosci sa wciaz na poziomie feudalnym: przepychanie sie lokciami w metrze czy autobucie, krzyki w restauracjach i kawiarniach, wyjatkowo niekulturalni, wrecz niebezpieczni kierowcy, nieuprzejmosc w stosunku do innych Koreanczykow to jest raczej codziennosc w Korei. Bojki pijanych pracownikow biurowych to codziennosc na ulicach Seulu i innych duzych miast.”
      No tak, tylko że pijanych lub niedouczonych prezydentów oraz ulicznych meneli tam o dziwo ani widu ani słychu. A co do rozpychania się łokciami, jest to przydatna umiejętność nie tylko w „niekulturalnej” Korei Pd. ale i w ultraeuropejskiej Szwajcarii, zwłaszcza w kantonach niemieckojęzycznych. A gdy wziąć pod uwagę holenderską gruboskórność, niemieckie puszczanie bąków, skandynawskie donośne bekanie czy śródziemnomorskie rzucanie śmieci w barach na podłogę, wychodzi na to, że ostoją savoir vivre byłyby kraje słowiańskie. Byłyby ale Słowianie – od Władywostoku po Pragę i od Szczecina po Burgas klną jak chyba nikt inny na świecie.
      Amerykanie lubią przy lunchu gadać o interesach (miejmy nadzieję, że nie w czasie miłosnych zbliżeń). Natomiast w Japonii mówienie o interesach przy jedzeniu jest postrzegane jako skrajne prostactwo. Jak pan(i) widzisz, savoir vivre ma to do siebie, że do każdego można się przyczepić. Ale po co? W końcu każda kultura ma, jak to mawiał nasz genialny prezydent-elektryk: „plusy dodatnie i ujemne”. :-)

Pozostaw odpowiedź