Artykuły,Komentarz eksperta,Publicystyka,Top news

S. Prokurat: Powrót do przeszłości w Malezji

15 lat to szmat czasu, który zmienia wszystko. Pod koniec 2003 roku, gdy Mahathir Mohamad kończył swoją karierę polityczną i przekazywał władzę, papież Jan Paweł II wciąż był z nami. W 2003 roku Mark Zuckerberg ze swojego pokoju w akademiku na Harvardzie odpalał Facebooka, Peter Jackson odbierał Oscara za „Powrót Króla”, a Roger Federer po raz pierwszy obejmował prowadzenie w rankingu ATP. Internet wtedy dopiero raczkował, Polską, która nawet nie była w Unii Europejskiej, rządziło SLD. Tymczasem Mahathir Mohamad to coś niebywałego- po 15 latach wrócił z emerytury. Trzeba powiedzieć sobie wprost: to kosmos! A jeszcze bardziej kosmiczny jest sposób, w jaki tego dokonał. Pytanie jednocześnie- co to oznacza?

Przypomnę tylko- partia opozycyjna Pakatan Harapan, prowadzona przez Mahathira Mohamada, zdobyła większość w malezyjskim parlamencie w majowych wyborach 2018 roku. Mahathir Mohamad poprawił kilka rekordów, które wydawały się nie do pobicia. Bo w słowniku najważniejszego polityka z Malezji pojęcie „nie da się” naprawdę nie istnieje. I nigdy nie istniało. Został najstarszym premierem w historii nie tylko Malezji, ale i na świecie – objął urząd w wieku 92 lat, a Pakatan Harapan

(Alliance of Hope/ Sojusz dla Nadzei) jest pierwszą partią opozycyjną, która wygrała wybory w Malezji w historii tego kraju. Szokujące zwycięstwo, któremu nikt nie dawał szans na kilka dni przed wyborami, de facto kończy dominację rządzącej przez… pół wieku (!!!) Barisan Nasional (BN). Tej samej Barisan Nasional, której pozycję polityczną budował Mahathir Mohamad przez ponad 30 lat. Trzęsienie ziemi. Nie można inaczej tego nazwać. W szczególności, że polityk ten musiał “ubić” własne polityczne dziecko, które wychował, polityków, których namaszczał i którzy mieli do dyspozycji wszystko: media, pieniądze i pozorną bezkarność w trakcie swojej kadencji. O licznych aferach, problemach politycznych i ekonomicznych w Malezji pisałem wielokrotnie dla CSPA. Opozycja z Mahathirem na czele zdobyła 122 mandatów, więcej niż wymagana dla zwykłej większości, podczas gdy BN otrzymało ledwie 79 w 222-osobowym parlamencie, zgodnie z oficjalnymi wynikami.

Byłem akurat w Kuala Lumpur podczas wyborów i to co zobaczyłem po wyniku, można opisać jednym słowem: “euforia”. W końcu cała stolica, wręcz elity, chciałoby się rzec, głosowała za Mahathirem. Ludzie stawali na poboczach, machając białą, niebieską i czerwoną flagą PH sojuszu partii z opozycji, która zwyciężyła w wyborach, podczas gdy samochody głośno trąbiły. W pozostałej części Malezji Pakatan Harapan wygrał w pięciu stanach, Barisan Nasional wygrał w dwóch (z dziewięciu), a partia islamska PAS w dwóch. Żadna partia nie zdobyła większości w Kedah, Perak i Sabah. Pakatan Harapan jest jednak w stanie rządzić we wszystkich trzech stanach – w Peraku i, co najbardziej spektakularne, w Sabah, a to dzięki uciekinierom z Barisan Nasional. „Politycy-szczury”, uciekający z pokładu tonącej partii, przenosząc się do PH zapewnili rządy partii Mahathira.

Podobnie jak w przypadku Brexitu i wyboru Donalda Trumpa na prezydenta USA, nie sprawdziły się przepowiednie, głosy ekspertów czy wyniki sondaży. Z prasy malezyjskiej wynikało, że Lider Pakatan Harapan, Mahathira Mohamad, miał być “za stary na przywódcę” i “niezdolny do poprowadzenia do zmian” i mało kto przypuszczał, że możliwy jest jego polityczny powrót. W szczególności, że polityczno-społeczna układanka w Malezji sprawia, że wielu Malezyjczyków głosuje zgodnie ze swoją przynależnością etniczną. Muzułmanie-Malajczycy stanowią około 65 procent populacji, a Chińczycy i Hindusi łącznie mniej niż 30 procent. Nie wszystkie partie mają szansę na wybór w każdym okręgu wyborczym, muszą więc zawierać między sobą długoterminowe sojusze, a następnie przekonać wyborców do głosowania na swoich sojuszników. Porozumienie to daje partyjnym liderom dużą władzę, szczególnie w wyborze miejscowych kandydatów, a decyzje kogo wybiorą, zależą od lojalności, która jest najważniejsza.

 

Kim właściwie jest Tun Dr. Mahathir Mohamad?

Lekarzem. Intelektualistą. Marzeniem elit. Błyskotliwym człowiekiem, który napisał kilka książek definiujących dzisiejszą Malezję. Wreszcie politykiem. Jego sylwetkę i cud gospodarczy w Malezji przedstawiłem przed laty.  Przez dwie dekady Mahathir sprawował władzę żelazną ręką, ignorując media, niejednokrotnie wsadzając do więzienia swoich rywali politycznych, w tym m.in. swojego obecnego sojusznika, Anwara, lidera PH. Tworzył prawo, które zmarginalizowało mniejszości etniczne (tj. Chińczyków i Hindusów), jednocześnie promując wolny rynek oraz zwiększył siłę lokalnych bumiputera, czyli Malajów (np. przyznając im dodatkowe punkty na egzaminach na uniwersytet za pochodzenie malajskie). Mahathir stał się, po tym jak opisał ten problem w swojej książce, również głosem wyrażającym paradygmat „wartości azjatyckich”. Twierdził, że rozumiane w zachodni sposób wolności obywatelskie i wolności jednostki są dla Azjatów obcymi zasadami, sprzecznymi ze społeczną wspólnotowością wschodnich cywilizacji. Nie przysporzyło mu to przyjaciół na Zachodzie.

Mahathirowi przypisuje się także modernizację Malezji, przekształcenie kraju ubogiego, rolniczego, w bogaty; budowę światowej klasy infrastruktury i stworzenie prężnie rozwijającej się klasie średniej. To właśnie ta chwalebna spuścizna zdobywała mu zwolenników z pokolenia na pokolenie. Po ustąpieniu w 2003 roku namaścił swoich dwóch następców, Abdullaha Badawiego i Najiba Razaka. Ten ostatni rządził Malezją przez ostatnie 10 lat.

 

Zadanie pierwsze – rozliczenie “klepto-urzędników”

Były premier Malezji Najib Razak został niedawno oskarżony w sądzie o korupcję. Jest w areszcie i ma zakaz wyjeżdżania z kraju. Czy zarzuty są słuszne? Dotyczą podejrzanej transakcji z udziałem SRC International, dawnej jednostki 1Malaysia Development Berhad (1MDB) i osobistego konta Najiba. 1MDB, który stał się skrótem skandalu, który przyczynił się do tego, że partia Najiba przegrała pierwsze wybory w nowoczesnej historii Malezji, była funduszem przeznaczonym na opłacenie projektów rozwojowych w Kuala Lumpur i poza miastem. Jako urzędnik publiczny, który był premierem i ministrem finansów, Razak wykorzystał swoje stanowisko do przywłaszczenia sobie w sumie 42 milionów ringgitów. Zarzuty sądowe, trzy przestępcze, naruszenie zaufania i jeden o nadużycie władzy, odnoszą się tylko do ułamka całkowitej kwoty rzekomo sprzeniewierzonej w 1MDB. Pisałem o tym ponad 2 lata temu.  Niezależne wyliczenia mówią o kwocie ponad 4,5 mld USD. W nagraniu przesłanym na Twitterze po aresztowaniu Najib powiedział, że niestety nie jest “osobą doskonałą” i „nie wszystkie oskarżenia przeciwko niemu i jego rodzinie są prawdziwe”. Najib jest również posądzany o korupcje przez francuskich urzędników w związku z transakcją w wysokości 130 milionów dolarów na kupno przez Malezję francuskich okrętów podwodnych. Pieniądze z konta Najiba wydano na luksusowe towary, w tym na naszyjnik z 22-karatowego diamentu o wartości 27,3 milionów dolarów dla jego żony, obrazy Moneta, Van Gogha i Warhola i inne, warte ponad 200 milionów dolarów, luksusowe nieruchomości w Stanach Zjednoczonych, a nawet na megajacht dla przyjaciela rodziny, Jho Lowa.

Mahathir w mediach nie miał litości. Opisywał Najiba, swojego byłego protegowanego, jako „kleptokratę” (n.in. w wywiadzie dla „The New York Times”). „To oczywiste, że ukradł pieniądze” – twierdzi oficjalnie Mahathir – „Mamy wystarczającą ilość dowodów. To nie jest pytanie o zemstę, tylko o stosowanie rządów prawa.” Mahathir Mohamad prowadził całą kampanię wyborczą na rzecz postawienia Najiba przed sądem. To swoją drogą zabawne, że Najib, syn legendy malezyjskiej sceny politycznej- Abdula Razaka, wykształcony w elitarnych brytyjskich szkołach, z eleganckim angielskim akcentem, w przeciwieństwie do swojego dawnego mentora, Mahathira, nie miał dobrego kontaktu z wiejskim ludem, i nawet nie jest w stanie dobrze mówić po malezyjsku (bahasa malay). Najib dorastał całe życie z zaplanowaną karierą myśląc, że bycie CEO kraju to jego prawo. Jak książę, nie potrafił zachować skromności. Opinię publiczną rozgniewały też ekscesy jego żony, która na pokładzie czarterowych samolotów za państwowe pieniądze latała na zakupy do Europy i Australii. Jej kolekcja torebek jest ponoć warta minimum 10 milionów dolarów.

Krótko przed rozpoczęciem kampanii wyborczej partia Najiba przeforsowała tak zwane “fałszywe prawo prasowe”, oskarżające i kryminalizujące publikowanie lub rozpowszechnianie “wprowadzających w błąd informacji”. Prawo, którego obawiali się krytycy, bowiem zgodnie z nim za krytykę Najiba mogli trafić do więzienia na okres do sześciu lat. Niżej podpisanemu przeszkadzał bardziej nowy podatek turystyczny z 2017 roku – 10 RM od każdej nocy spędzonej w Malezji. Dochodziło do tego, że gdy w 2017 roku nocowałem w Kota Kinabalu czy Sandakan za 20RM i musiałem zapłacić extra na osobnym kwitku 10RM za noc na “nowe wydatki rządu”. Ponadto, sposób wprowadzenia podatku, nagły i bez wcześniejszej informacji dawał do zrozumienia, że rząd naprawdę potrzebuje pieniędzy. Dość powiedzieć, że wybory w 2013 polegały na rozdawaniu pieniędzy w zamian za głosy, czy głosowaniu kilka razy przez jedną osobę (głosującemu maluje się kciuk specjalną farbą po oddaniu głosu, w związku z tym podmiana farby na taką, która daje się zmyć, jest popularną taktyką rządzącej partii – piałem o tym w 2013 roku w komentarzu powyborczym ). Malezyjczycy mieli już dość, ale potrzebowali czegoś więcej niż zwyczajnej możliwości głosowania na opozycję. Potrzebowali legendy, która sprawi, że niemożliwe stanie się faktem. Podczas kampanii Mahathir powiedział, że rezygnuje z emerytury, aby dołączyć do opozycji, ponieważ jest tak zszokowany korupcją, że nadszedł czas na powrót.

Rozliczenie z urzędnikami nie może zakończyć się na Najibie. Idąc dalej, trzeba będzie zreformować agencje państwowe, w tym sądownictwo i służby bezpieczeństwa wewnętrznego, które wciąż są pełne ludzi z poprzedniego reżimu. W przeciwnym razie wszelka inicjatywa antykorupcyjna wywoła reakcję ze strony aparatu państwowego.

 

Zadanie drugie – reforma finansów

Mahathir Mohamad od razu po wyborach stworzył Malezyjską Radę Wybitnych Osób, zwaną także Radą Starszych – grupę najbardziej szanowanych umysłów w południowo-wschodniej Azji, której zadaniem jest wyznaczanie przyszłości gospodarce Malezji. Bez względu na formalne tytuły, zachwyceni obywatele Malezji natychmiast postanowili nazwać ich “Radą Jedi”.

W 2017 roku wg. Transparency International Malezja spadła w rankingu notującym korupcję o siedem pozycji, na miejsce 62. To nic dziwnego. To trzeci rok z rzędu, kiedy pozycja Malezji leci na łeb na szyję. Nowy lider, w przeciwieństwie do Najiba, planuje ograniczyć rolę rządu w gospodarce. Rząd, który został stworzony przez Mahathira, jest jawnie pro-biznesowy i planuje wprowadzenie nowych zachęt ekonomicznych do przyciągnięcia inwestycji zagranicznych. Reforma podatku VAT – podatek od towarów i usług (GST), został już zastąpiona nowym uproszczonym podatkiem od sprzedaży (SST). Zapowiedziane zostały zmiany stawek podatku dochodowego od osób prawnych i dochodów osobistych. Głównym założonym celem jest przekazanie większej ilości pieniędzy z powrotem konsumentom w celu zaspokojenia potrzeb społecznych i ekonomicznych. Kolejnym celem jest odwrócenie tendencji do nastawienia się na chińskie inwestycje. Coś, co zaszokuje przeciętnego Polaka. Malezyjczycy nie chcą inwestycji chińskich, więc rząd planuje stać się bardziej selektywny przy ich wyborze i kontynuowaniu. Ma zamiar przyciągnąć więcej inwestycji technologicznych ze Stanów Zjednoczonych, Europy i Japonii. Brzmi dziwnie jak na kogoś kto, jak Mahathir, często krytykuje Zachód, prawa? Ale z drugiej strony roztropnie…

Jak na razie Mahathir planuje rządzić kolejne dwa lata. 94-letni premier – to byłby rekord pewnie nie do pobicia przez następne 200 lat, aż usprawnienia genetyczne, implanty i nowoczesna medycyna pozwolą wszystkim żyć powyżej 100 lat. “Idea, która mi przyświeca, to ożywienie koncepcji Malaysia Incorporated” – twierdzi Mahathir. Malezja biznesowa, liberalna, wolnorynkowa, dynamiczna, z wolnością mediów i wyrażania swoich poglądów, a więc i krytyki.

 

Dalsze wyzwania

Wyzwania na dziś? Po pierwsze wraz z napływem polityków z przegranej BN do zwycięskiej PH, powstaje pytanie: czy PH nie zamieni się w BN z tymi samymi ludźmi na średnim szczeblu? Reagując na te obawy, Mahathir powiedział niedawno, że uciekinierom z BN nie zostanie automatycznie przyznane formalne członkostwo w Pakatan Harapan. Ale ten środek tylko spowolni, a nie zatrzyma, drogę Pakatan Harapan w stronę stania się kolejną dominującą koalicją rządzącą. Wydaje mi się mało prawdopodobne, że Barisan Nasional przetrwa kolejny cały rok nie tylko ze względu na straty w wyborach, ale także z powodu licznych skandali związanymi z byłym premierem Najibem Razakiem. Straty PRowe będą nie do odrobienia. To ciekawe, bo w latach siedemdziesiątych Barisan Nasional przekształcił Malezję w państwo o jednej partii i ta tradycja jest niejako antydemokratyczna. Aby jej zapobiec, nowy rząd musi ostatecznie zlikwidować system zwycięzcy, który bierze wszystko. Potrzebny jest proporcjonalny system wyborczy oraz zdecentralizowanie i przekazanie większych uprawnień lokalnym okręgom, a także przywrócenie wyborów w miastach.

 

Z Malezji, Sergiusz Prokurat

Udostępnij:
  • 6
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    6
    Udostępnienia
S. Prokurat: Powrót do przeszłości w Malezji Reviewed by on 15 sierpnia 2018 .

15 lat to szmat czasu, który zmienia wszystko. Pod koniec 2003 roku, gdy Mahathir Mohamad kończył swoją karierę polityczną i przekazywał władzę, papież Jan Paweł II wciąż był z nami. W 2003 roku Mark Zuckerberg ze swojego pokoju w akademiku na Harvardzie odpalał Facebooka, Peter Jackson odbierał Oscara za „Powrót Króla”, a Roger Federer po

Udostępnij:
  • 6
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    6
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Sergiusz Prokurat

Senior fellow CSPA, doktor nauk ekonomicznych (PhD) oraz absolwent studiów MBA. Wykładowca Euroregional University of Economy oraz Universidad de Jaume I (Hiszpania), Universidad de Granada (Hiszpania). Wykłada też na Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania w Warszawie (Polska). Autor bestsellerowej książki „Work 2.0: nowhere to hide” wydanej w USA w 2013 roku, książki „Archipelag znikających wysp”(2015) na temat współczesnej Indonezji oraz „Niezwykłe początki znanych firm”(2015) i „To nie jest miejsce dla Gringo”(2015). W przeszłości stypendysta Uniwersytetu Udayana w Indonezji, konsultant biznesowy. Wspołpracował z PWC, KPMG, Accenture, A.T.Kearney, Capgemini, IBM, Ernst&Young. Ekspert z zarządzania projektami i IT; posiada certyfikaty PMP, ITIL, PRINCE2, MOR i SixSigmaBB. Jego artykuły i opinie pojawiały się m.in w waszyngtońskiej gazecie „The Hill”, brytyjskim „The Journal”, „Yahoo”, południowoamerykańskim „America Latina Business Review”, „Harvard Business Review”, „Wprost”, „Gazeta Bankowa”, „Gazeta Finansowa”, „Metropolia Bussiness Magazine”, „Rynki Zagraniczne”, „Warsaw Business Journal”, „The Observer”, „Stosunki Międzynarodowe”, „Puls Biznesu”, „Mówia Wieki”, “Proseed”, „National Geographic Traveler”, “Najwyższy Czas”, „Dziennik Gazeta Prawna”, „Focus Historia”, Polska The Times”, „Gazeta Wyborcza”, „Newsweek”” i wielu innych. Autor kilkunastu publikacji naukowych. Zainteresowania naukowe: ekonomia, instytucjonalizm, systemy gospodarcze, gospodarki azjatyckie, Azja Południowo-Wschodnia, w szczególności Indonezja. Autor bloga na tematy ekonomiczne proeconomics.pl. Znajomość języków: angielski, hiszpański, indonezyjski. Ekspert CSPA: Indonezja, Malezja, Unia Europejska. Kontakt: [email protected]

Pozostaw odpowiedź