Artykuły,Indie news

W.Madziar: Północny Wschód Indii – problemy rasowe?

3 maja b.r. w Times of India ukazał się artykuł pt. “Unnatural death of 2 north-east youth finds echo in Parliament”. Chodzi o śmierć 2 studentów z północno-wschodnich stanów Indii (popularnie obszar ten zwany jest North-East) i pytanie, czy nie stali się oni ofiarami niechęci rasowej. Sprawa jest dość poważna, ponieważ znalazła swoje echo w parlamencie.

Chodzi o dwie sprawy, samobójstwo Dana Sangma, studenta Amity University w kampusie uniwersyteckim w Gurgaonie i niewyjaśnioną śmierć Richarda Loitama w  akademiku w Bangalore.

Wuj Dany, a zarazem Cheif Minister stanu Meghalaya wyraził zaniepokojenie bezpieczeństwem młodych ludzi z North-Eastu i stwierdził, że samobójstwo jego krewnego było wynikiem prześladowania rasowego. Deputowani do Lok Sabha zażądali szybkich działań przeciwko atakom na osoby z Północnego-Wschodu, a poseł BJP Ramon Deka przygotował listę gwałtów i morderstw, gdzie ofiarami padły osoby z Północnego-Wschodu i stwierdził, że tylko publiczne demonstracje są w stanie zmusić policję do podjęcia energiczniejszych działań.

Minister Agatha Sangma stwierdziła, że rasowa dyskryminacja wobec osób z Północnego-Wschodu jest faktem. Nie występuje ona na poziomie instytucjonalnym, ale jest odczuwalna w życiu codziennym. „Jeżeli idziesz ulicą, lub na rynku słyszysz komentarze typu czinki …”. Takich problemów nie mają „Południowcy”, którzy też wyglądają inaczej niż mieszkańcy północy.

Więcej niż rok temu czytałem w Times of India, że w chińskie plany strategiczne przewidują wykorzystanie alienacji ludności Północnego-Wschodu w ewentualnej rozgrywce z Indiami.

W/w sprawy bada policja, nie możemy przesądzać wyniku. Raczej bardzo negatywny oddźwięk spowodowało, że władze uniwersytetu w Bangalore próbowały może nie tyle zatuszować, co zbagatelizować sprawę. Zrobiły to tak niezręcznie, że wywołało do dodatkową irytację i podejrzenia o rasizm. Natomiast ogólnie temat nie jest „eksploatowany” przez prasę.

Problem gwałtów i ataków na kobiety wracające nocą z pracy jest  (Czasami sprawcami są osoby trzeźwe, w małżeństwie, bądź grupy chłopców, które celowo „ruszają w miasto” w poszukiwaniu ofiary. A jest to ryzykowna impreza, bo policja potrafi być w tych sprawach bardzo skuteczna, a prawo bezwzględne.) i trudno powiedzieć, czy kobiety z North-Eastu są specjalnym celem.

Postawmy sobie za tym pytanie: Czy w Indiach mamy do czynienia z rasizmem i czy istnieje możliwość, że ludność Północnego-Wschodu zwróci się przeciw Indiom?

Na początku kilka słów wprowadzenia. Terminem Północny-Wschód określa się tereny położone jakby w worku pomiędzy Chinami, Birmą i Bangladeszem, z dostępem do Indii tylko wąskim korytarzem wzdłuż Brahmaputry. Podzielone są one pomiędzy stany Assam, Maghalaya, Tripura, Nagaland, Arunchal Pradesh, Mizoram, Manipur i Sikkim.

Północny-Wschód różni się etnicznie od reszty Indii, jego ludność nie uległa sanskrytynizacji i lingwistycznie należy do birmańsko- tybetańskiej grupy językowej.

Wygląd zewnętrzny ludzi jest zdecydowanie bardziej azjatycki, niż mieszkańców Indii. Inaczej, bardziej po europejsku, się ubierają. W 90% szkół medium jest język angielski, przeciętna dla Indii, to ok. 7%, co powoduje, że szczególnie młodsze osoby, nawet mniej wykształcone potrafią porozumieć się w tym języku. Kobiety są bardziej samodzielne, nie ma mowy o żadnym dowry.

Na Północnym-Wschodzie jest dużo chrześcijan, a w niektórych stanach, jak Mizoram, czy Manipur są oni wyznaniem dominującym. Jedynie w Assamie i Sikkimie hinduizm wyznaje ponad 50% ludności.

powierzchnia

ludność 2011

gestość zaludnienia

% chrześcijan

literacy

Mizoram

21,084

1,091,014

52.00

87

89.90

Manipur

22,347

2,721,756

120.00

34

79.85

Tripura

10,492

3,671,032

350.00

b.d.

87.75

Nagaland

16,579

1,980,602

119.00

90

80.11

Meglalaya

22,720

2,964,007

130.00

70

72.10

Arunachal Pradesh

83,743

1,382,611

17.00

19

66.95

Assam

78,550

31,169,272

400.00

3

73.18

Sikkim

7,096

607,688

86.00

7

76.60

Nawet powyższa tabelka pokazuje, że nie jest to bynajmniej teren jednolity. Zamieszkuje go ponad 160 tzw. plemion upośledzonych (scheduled tribes) i 400 innych grup i społeczności.

Natomiast polityczne znaczenie tego terenu jako “maszynki do głosowania” jest niewielkie. Ma jedynie 25 deputowanych do Lok Sabha z 543 (4.6%).

Nie jest tam lekko. Wieloletnie konflikty etniczne, z rządem centralnym, a chwilami chyba wszystkich ze wszystkimi, nie całkiem wygaszone do dzisiaj musiały odbić się na gospodarce. Wszędzie jest daleko, z Guwahati do Aizawl, ok. 600 km jedzie się autobusem 30 godzin. Porośnięte gęstą dżunglą góry, wąskie doliny, brak poważniejszych surowców naturalnych, nie dająca oparcia dla cięższych konstrukcji budowa geologiczna gór czynią inwestycje mało opłacalnymi. Wysoki koszt transportu i droższa siła robocza (tereny te nie sa tak przeludnione jak reszta Indii) podnosi ceny miejscowych produktów. Słabo rozwinieta sieć telekomunikacyjna powoduje, że nie da się tam zorganizować call centres, czy nawet prowadzić biznesu przez internet. Nic dziwnego, że młodzież z tych stanów szuka lepszego życia, przede wszystkicm w indyjskich metropoliach.

Z przykrością muszę potwierdzić, to co powiedziała pani minister, ponieważ sam byłem świadkiem takich zachowań. Pytanie, czy osoba jest z Nepalu, żądanie dokumentów, czego się zwykle nie robi wobec „zwykłych” obywateli Indii czy inne mało sympatyczne uwagi to codzienność. Zauważyłem że czasem w metrze, ktoś bardzo pewny siebie, kto uważa, że należy mu lub jej się miejsce, najpierw zażąda go od chłopaka czy dziewczyny z Nord-Eastu. Nawet część komentarzy internautów do w/w artykułów wskazuje na wyraźną niechęć do osób z North-Eastu, kompletny brak zrozumienia specyfiki regionu i konieczności ograniczeń migracyjnych ludności indyjskiej. W Manipurze zdarzają się ataki na kościoły. Na szczęście nie niosą one za sobą ofiar śmiertelnych, ale zdarza się obrzucanie kościołów kamieniami.

Ale z drugiej strony obraz wcale nie jest taki czarny. Indie, to wielki kraj i dają wiele możliwości, wielokrotnie więcej niż dawałyby państewka wielkości polskiego województwa, zaklinowane pomiędzy niezbyt otwartych sąsiadów, bez dostępu do morza. Ludzi potrzebują indyjska administracja, armia (niektóre plemiona to urodzeni wojownicy, więc armia chętnie ich widzi w swoich szeregach), policja i inne służby. Dają one możliwość kariery. Ludzie z North-Eastu zajmują stanowiska w całym kraju, nie tylko „u siebie”. Obywatele z North-Eastu „dochodzą” do stanowisk ministerialnych i wyższych stopni oficerskich a armii. Nie zauważyłem, aby byli oni w najwyższym dowództwie armii czy policji, widocznym w prasie i telewizji, ale mogłem to przeoczyć.

Jest biznes. Wspomniałem o znajomości angielskiego, przedsiębiorcy mówią, że ludzie w North-Eastu lepiej adaptują się do zachodniego stylu pracy i  dla nich różnice kulturowe w stosunku do Zachodu są mniejsze. Wiele firm indyjskich wychodzi na rynki zagraniczne i jest popyt na taki personel, a podaż wcale nie w nadmiarze. Nawet dla osób słabiej wykształconych szansą są przede wszystkim markowe sklepy w metropoliach, w New Delhi w znacznej mierze obsadzone przez pracowników z North-Eastu. Pracują oni też w BPO, call centres, itd.

Na ich korzyść działa też system kastowy, którego sami nie uznają. Mianowicie spory procent ludności tych stanów „załapuje się” do tzw. kategorii scheduled tribes. A tu korzyści dla osoby pracowitej są już bardzo wymierne – np. egzamin do elity indyjskiej administracji, tzw. Indyjskiej Służby Administracyjnej można zdawać dowolną ilośc razy, a jak się ma pecha być np. brahminem tylko 4 razy w życiu. Biorąc pod uwagę konkurencyjność tych egzaminów, to wielka przewaga. Na IIT można mieć o kilka procent punktów mniej, to może być ta jedna „dozwolona” pomyłka w zadaniu, która zadecyduje o całym życiu. Tych przywilejów jest więcej, wręcz trudno się w nich zorientować. Ponieważ tej ludności jest mało, to system kwot dla nich „nie kłuje w oczy”.

Na części terytoriów North-Eastu jest zakaz osiedlania się ludności indyjskiej, tak że łatwiej jest obecnie tam wjechać cudzoziemcowi. Ma to swoje uzasadnienie. Tereny te nie są bardzo gęsto zaludnione i gdyby zezwolić na swobodne migracje, to miejscowa ludność po kilku latach zostałaby mniejszością we własnym kraju.

Ludzie z North-Eastu zdają sobie sprawę z nieuzasadnionej niechęci, z którą muszą się często zmagać, są bardziej otwarci na zewnętrzne wpływy (w dobrym tego słowa znaczeniu) niż „normalni” Indusi, częściej są nastawieni krytycznie wobec działań rządu, czy pewnych zachowań przyjętych w Indiach, ale na pewno są indyjskimi patriotami. Uważają się za obywateli Indii, dobrze życzą Indiom i możemy powiedzieć, że są indyjskimi patriotami. Nie trzeba przy nich pokazywać uwielbienia dla wszystkiego co indyjskie, ale „wieszać psów” na Indiach też nie można.

Zresztą jaki jest wybór? Stany północno-wschodnie są małe. Nie byłyby zdolne do samodzielnego funkcjonowania.Sąsiedzi to Birma, Bangladesz –niezbyt zachęcająca oferta. Pozostają Chiny z wyższym standardem życia, ale nawet w Chinach byłyby to bardzo prowincjonalne terytoria, a znikłyby te przewagi, które mieszkańcy North-Eastu mają w Indiach, czyli przede wszystkim znajomość angielskiego, większa bliskość do kultury zachodniej i pewne przywileje nazwijmy je „administracyjne”.

Co mogłoby spowodować ich alienację i czy wariant chiński może się okazać atrakcyjniejszy? Na razie chyba nie. Jako chrześcijan może ich zrazić do Indii agresywny hinduizm. Ale Chiny ze swoim urzędowym ateizmem też nie mogą być magnesem. Zbyt duże uprawnienia i samowola sił bezpieczeństwa bądź administracji (proszę pamiętać, że przy takim zróżnicowaniu nawet osoba stamtąd może być uznana przez inne plemię za „obcego”) mogą spowodować reakcję. Innym punktem zapalnym może być nadmierna imigracja z pozostałych obszarów Indii.

Gdyby doszło do jakiś bardzo dramatycznych wydarzeń, to raczej wybuchłaby na nowo wojna domowa, a złamanie siłą North-Eastu byłoby bardzo trudne, bądź w ogóle niemożliwe, ale raczej nie ma szans, aby ktoś zwrócił się o pomoc i ochronę do Chin. Choć niepokoje na tym terenie mogłyby byc wykorzystane w ten czy inny sposób przez inne państwa.

Włodzimierz Madziar

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
W.Madziar: Północny Wschód Indii – problemy rasowe? Reviewed by on 22 maja 2012 .

3 maja b.r. w Times of India ukazał się artykuł pt. “Unnatural death of 2 north-east youth finds echo in Parliament”. Chodzi o śmierć 2 studentów z północno-wschodnich stanów Indii (popularnie obszar ten zwany jest North-East) i pytanie, czy nie stali się oni ofiarami niechęci rasowej. Sprawa jest dość poważna, ponieważ znalazła swoje echo w

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Włodzimierz Madziar

Autor niniejszego artykułu od 12 lat mieszka w New Delhi, gdzie wraz z żoną prowadzą własną firmę Oriental Adventure Pvt. Ltd. http://indianadventure.eu Główne obszary działania to: - konsulting głównie dla polskich przedsiębiorstw planujących działania w Indiach - turystyka (organizacja indywidualnych wypraw i wyjazdów biznesowych do Indii - eksport i import Żona autora pochodzi z Manipuru, stąd szczególnie bliskie są mu problemy North-Eastu.

Pozostaw odpowiedź