Na podbój Azji,Wywiady

Polacy w Azji: Jacek Kołomyjec, Indonezja czyli słodkie życie bule

Jacek Kolomyjec

  • Jacek Kołomyjec (ur.1984), po ukończeniu Uniwersytetu Mazursko Warmińskiego (licencjat z administracji, magisterium z ekonomii) wyjechał na półroczną praktyke Indonezji ( w ramach AIESEC Development Traineeship, Entrepreneurship Project) a następnie podjął pracę na MaChung University, w Malangu, jako wykładowca. W rozmowie z CSPA opowaida o swoich planach i projektach na przyszłość, a także opisuje pełne zadziwień życie w Indonezji. Serdecznie zapraszamy!

CSPA: W Indonezji przebywa już Pan dość długo. Co Pana tam sprowadziło?

Jacek Kołomyjec: Dość często zastanawiałem się, dlaczego dokonałem takiego wyboru i mało spektakularnie muszę  stwierdzić – to nie był wybór, to był przypadek. Po ukończeniu studiów, zdecydowałem się na dwumiesięczną praktykę w dużej międzynarodowej firmie w Kwidzynie (decyzja opierała się na fakcie iż nigdy wcześniej w tym mieście nie byłem), jednak nie było to, co chciałbym robić przez resztę życia, a już na pewno nie w wieku 23 lat. Sprzedałem samochód i poleciałem do Kanady z zamiarem pozostania na dłużej. Szło mi całkiem nieźle jednak ostatecznie wraz z pierwszymi śniegami zdecydowałem się na powrót do Polski. O możliwości wyjazdu na praktykę, poprzez pewną organizację studencką, kolega ze studiów wspominał mi już od jakiegoś czasu. Jest mi obojętne gdzie – jadę. Tak brzmiała moje odpowiedz a z Indonezją dogadaliśmy się po prostu najszybciej. Także początek mało książkowy za to bardzo życiowy.


Proste pytanie, pewnie słyszal je już Pan tysiąc razy…. Jak jest w Indonezji?

Indonezja to fantastyczny kraj. Intrygujący, interesujący, zupełnie inny i bardzo mistyczny. Poza oczywistymi różnicami pogodowymi, w faunie i florze, obyczajach, języku, zachowaniach, zwyczajach i jedzeniu, jest jeszcze całe mnóstwo większych i mniejszych rzeczy które ten fantastyczny obszar odsłania przed nami wraz z czasem pobytu. Wystarczy wyjechać z beznadziejnej Kuty, zejść z utartych szlaków turystycznych, napić się trochę araku z lokalnymi aby bez reszty zagłębić się w fali egzotyki, bezsprzecznej i odurzającej inności Azji południowo-wschodniej. Indonezja jest dużo ciekawsza od nudnego i sztucznego Singapuru, kosmopolitycznej i niewyraźnej Malezji czy wysoce rozwiniętej Australii. Indonezja jest jedyna w swoim rodzaju. Niepowtarzalna.

W czym Europejczycy, Polacy, są podobni do Indonezyjczyków, a czym się różnią?

Łączy nas niewątpliwie miłość do piłki nożnej przy podobnym, lekko mówiąc niezbyt imponującym, poziomie który reprezentujemy. Różnią nas ryż i ziemniaki, zupy i sambal, podobnie ważna i wpływowa jest rola religii. Generalnie króluje stereotyp bule – białego wysokiego o niebieskich oczach i imponującej budowie ciała, mówiącego po angielsku i bogatego. Bardzo się dziwią jeżeli spotykają białych, którzy po angielsku nie mówią, trochę mniej jeżeli odbiegają od opisanego stereotypu, wykreowanego głównie przez znanych piłkarzy. Indonezyjczycy miłują się w ciekawostkach technologicznych i bardzo nie chcą uchodzić za zacofanych. Jeżeli tylko mogą sobie na to pozwolić, nowa komórka z nieograniczonym dostępem do facebook’a oraz minimum 500 znajomych na nim jest absolutnym minimum. Posiadanie w tym gronie, a juz najlepiej w rzeczywistości, znajomego bule powoduje że prestiż społeczny nieprawdopodobnie wzrasta. Marzeniem lokalnych niewiast jest zagraniczny partner który zrealizuje sen o kopciuszku. To trochę tak jak u nas, w naszym jednolitym społeczeństwie przyjezdny partner, kolega lub chociaż znajomy, jest czymś, czym zdecydowanie można zabłysnąć w towarzystwie. Indonezyjczycy są dużo bardziej sprawni fizycznie ale jednocześnie bardziej leniwi. Często pukali się w czoło gdy wybieraliśmy się na weekendową wycieczkę na motorkach. Po co to robić jak można pooglądać telewizor na dywanie? Poza tym to bardzo ciepli, otwarci i weseli ludzie, umiejący dostrzec radość w życiu, nieskomplikowani, ale na przykład wścibscy w swoich pytaniach na tematy uchodzące u nas za osobiste.


Czym zajmował się Pan w Indonezji ? Czy jest tam wiele zajęć które mogliby wykonywać ludzie z Polski?

W Indonezji jest wielkie zapotrzebowanie na ludzi z Polski, Europy, ogólnie (mam nadzieje że nie zabrzmi to rasistowsko) białych. Oczywiście, są zawody zarezerwowanie dla Indonezyjczyków, są zawody które mogą wymagać skomplikowanej rekrutacji oraz takie, o które starać się trzeba przed wyjazdem. Jednak jeżeli ktoś zdecyduje się na przyjazd turystyczny i będzie chciał dorobić trochę grosza na utrzymanie (odłożyć będzie ciężko) to jest to jak najbardziej możliwe. Ważnym kryterium oprócz szczęścia jest tutaj według mnie również minimalna znajomość języka indonezyjskiego. Co do mojej osoby, przyjechałem na praktykę wolontariacką podczas której otrzymałem propozycje stałego zatrudnienia jako wykładowca ekonomii na jednym z lokalnych uniwersytetów. W między czasie miałem cały szereg tak zwanych „fuch”, z których 90% związane było z językiem angielskim oraz po prostu byciem białym w mieście gdzie nie jest takowych zbyt dużo. Możliwe jest podjęcie pracy przy nauce angielskiego w lokalnych szkołach, uczestnictwo w spotkaniach i wizytach w szkołach promujących naukę tego języka oraz spotkaniach kulturalnych w których opowiada się jak to jest w tej pięknej, bogatej i szczęśliwej Europie. Nie sprawdziłem tego osobiście ale wydaje mi się, że byłaby możliwość znalezienia pracy bardziej „poważnej” np w firmach zajmujących się handlem ze światem. W tym przypadku indonezyjski musiałby być jednak już na poziomie zaawansowanym.

 

Pracuje Pan teraz nad nowym projektem? Na czym on polega?

Aktualnie finalizuje, wraz z moim kolegą z którym tutaj przyjechałem oraz współpracownikami indonezyjskimi, projekt organizacji płatnych praktyk w Indonezji. Będąc tutaj zaobserwowałem naprawdę duże zapotrzebowanie oraz fascynację ludźmi z zagranicy. Jednocześnie znajomi ciągle dopytywali się jak się tutaj dostałem, co robie, no i jak tu mogą przyjechać na dłużej i czy bym mógł „coś załatwić”. Dla Indonezyjczyków sprowadzenie białego wydaje się kosztowne oraz skomplikowane, zazwyczaj niemożliwe. Dla nas Indonezja jest odległa, egzotyczna i niezbadana ale w tym samym czasie pociągająca. Mój pomysł zrodził się na bazie tych dwóch potrzeb. Jednocześnie wydało mi się to zajęciem ciekawym, oryginalnym oraz w jakiś sposób szczytnym. Realizując ten projekt spopularyzuję Indonezję w naszym kraju, umożliwię ludziom poznanie tego fascynującego i odległego kawałka świata, jednocześnie wspierając jego rozwój i w ten sposób pomagając jego mieszkańcom. Dla wyjeżdżających oferujemy nie tylko fantastyczną przygodę, ciekawe doświadczenie ale również wielki plus w CV, tak liczący się w obecnych niełatwych czasach. Już na chwilę obecną mamy w bazie kilkanaście płatnych i bardzo ciekawych praktyk a tak formalnie, jeszcze przecież nie zaczęliśmy. Projekt rusza wkrótce a wszystkich zainteresowanych serdecznie zapraszam na naszą stronę (w momencie gdy piszę te słowa strona jest on-line ale część dla wyjeżdzających nie jest jeszcze skończona) www.internship-indonesia.com. Zachęcam także do kontaktu bezpośrednio ze mną.

Co najbardziej zachwyca Pana w Indonezji i sprawia, że tak chetnie Pan tu wraca?

Dla kogoś kto odwiedzi ten niezwykły zakątek świata i go pokocha, chęć powrotu nie wygaśnie nigdy. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że ludzkie życie jest zbyt krótkie i nawet gdyby było poświęcone Indonezji w całości i tak zabrakłoby czasu na kompletne poznanie tego miejsca. Indonezja jest po prostu nieskończone w swojej tajemniczości i egzotyce. Wiele rzeczy występuje tylko tutaj, między innymi cały szereg niezwykłych przedstawicieli fauny i flory. Niezbadane kultury, obyczaje, religie i miejsca. Nawet jeżeli czytaliśmy o nich w poradnikach i oglądaliśmy na Discovery, proszę mi wierzyć, w rzeczywistości są sto razy bardziej niezwykłe, intrygujące, tajemnicze i inspirujące zarazem. Indonezja to nie utopijny Singapur do którego pojedzie się raz i po 4 dniach nie wiadomo co robić, tu tak na prawdę nic nie jest jasno powiedziane, nic nie jest takie same. Zwiedzanie i poznawanie tego kraju jest tak samo fascynującą i pełną niespodzianek przygodą pierwszego dnia po przyjeździe i jak i sto pierwszego.

Czy na początku miał Pan problemy z aklimatyzacją? Jakie były największe różnice w porównaniu z Polską i do czego najtrudniej było się przyzwyczaić?


Na początku nie miałem żadnych większych problemów. Po pierwsze nie był to mój pierwszy wyjazd poza Polskę, po drugie nie przyjechałem do Indonezji sam. Wszelkie braki wiedzy uzupełniłem w internecie oraz poradnikach turystycznych jeszcze przed wylotem. Byłem przygotowany i było mniej więcej dokładnie tak jak się spodziewałem – gorąco, egzotycznie i daleko. Niedogodności na początku powiedziałbym że były trzy: pogoda, język i ryż. I takie też, poza oczywistymi różnicami kulturowymi, były dla mnie największe różnice w porównaniu z naszym krajem. Aha, bym był zapomniał, jeszcze wszechobecne motorki i szalony ruch uliczny! Co prawda moi znajomi mieli po kilka mniej lub bardziej groźnych wypadków, ja na razie tylko jeden, jednak nawet w tym pozornym chaosie można doszukać się sensu i reguł które pozwalają normalnie żyć i funkcjonować.


Często wspomina Pan o nieodłacznie towarzyszącym Panu w Indonezji zadziwieniu. Co najbardziej zadziwia w tym kraju?

Ciężkie pytanie, w Indonezji niemal wszystko jest inne, ciekawe, zadziwiające i niezwykłe. I zwrot „najbardziej” wcale nie ułatwia odpowiedzi. Myślę, że i „najbardziej” i „zadziwia” są w trakcie pobytu, czy życia w Indonezji bardzo dynamiczne i podlegają ciągłej ewolucji. Na początku nie można się napatrzeć na ludzi, palmy, nacieszyć słońcem i przestać narzekać na deszcze, jeżeli trafiliśmy akurat na porę deszczową. Zadziwia nas język a następnie jego prostota przy jednoczesnej funkcjonalności. Zaskakują inne obyczaje, egzotyczne obrządki, zachowania i religie. Ruch uliczny i życie miejske są kolejnym etapem która skłania nas do rozważań. Ludzie z ich rutyną, życiem, ich zajęcia i hobby. Potem wybieramy się „w teren” i nie możemy się nadziwić przyrodzie, zarówno faunie i florze, tak innej i egzotycznej. Odwiedzamy turystycznie znane miejsca i popadamy w zachwyt nad ich innością i fantazyjnością. Potem jednak docieramy do tych mniej znanych, a jeżeli starczy nam uporu i dopisze szczęście, do tych praktycznie w ogóle nieznanych. I wcale nie trzeba być tutaj wielkim odkrywcą i podróżnikiem. Wystarczy być otwartym na świat, oczywiście ostrożnym jednak umiejącym cieszyć się życiem i czerpać radość z pobytu w tym pięknym miejscu a na pewno nie przestanie nas ono zadziwiać i zaskakiwać bez końca.


Czy znalazł Pan tu przyjaciół?

Gdybym ich nie znalazł, trudno by mi byłoby wytrzymać tutaj tak długo. Co jest jednak przykre i nie zawsze łatwe to fakt, iż wiele, a właściwie większość osób przyjeżdża na ograniczony czas. I często właśnie wtedy kiedy sobie uświadomimy, że dana osoba jest interesującą postacią i fajnie jest razem przejechać się wieczorem na nasi goreng, przychodzi czas rozstania. Poznałem tutaj mnóstwo osób z całego świata. Narodziło się wiele przyjaźni oraz znajomości, kultywowanych również po powrocie do kraju. W Indonezji poznałem swoją dziewczynę, Brazylijkę. Oprócz przyjezdnych, z których większość to bardzo interesujące i unikalne osoby, mające wiele ciekawych przeżyć, historii i zainteresowań. Poznałem dobrze także wielu Indonezyjczyków. Tak jak pisałem, to bardzo interesujący, otwarci i ciepli ludzie. Wielokrotnie byłem zapraszany na spotkania, imprezy, czy po prostu na kawę. Wiem, że nie bez znaczenie jest tutaj fakt mojego zagranicznego pochodzenia, jednak z tego początkowego zainteresowania narodziło się kilka ciepłych i serdecznych przyjaźni. Co natomiast nie jest łatwe to mieć w Indonezji przyjaciela płci żeńskiej, jeżeli ona akurat nie jest w żadnym związku. Wtedy w 98%-ach za powierzchowną sympatią czy przyjaźnią kryję się marzenie kopciuszka o miłości oraz dostatnim życiu w pięknej Europie. Także niestety ale w większości przypadków jesteśmy postrzegani jako szansa na lepsze życie. Mimo to, bardzo dobrze odnajduje się w tutejszej rzeczywistości i bardzo lubię i cenie sobie aktywne życie społeczne.

Gdyby miał Pan sformułować hasło zachęcające Europejczyków do odwiedzenia Indonezji ale też nawiązania z nią kontaktów handlowych, gospodarczych- jak by ono brzmiało?

Indonezja w wielu aspektach mogłaby być uznana jako kraj, na swój sposób, dziewiczy. Skomplikowane i niejasne przepisy, czynią Indonezje niezbyt otwartą i dostępna. Dla kogoś może być to bariera nie do przejścia, ktoś inny może to postrzegać jako fantastyczną możliwość do rozwoju i nawiązania kontaktów, także biznesowych. Bardzo dosadne charakter kraju oddaje definiujące go hasło polityczne „Jedność w różnorodności”. Gdybyśmy mówili o filmie promocyjnym, takie hasło by było trafnym podsumowaniem klipu pokazującego różne miejsca, kultury i stopnie rozwoju, zarówno pomiędzy wyspami jak i w obrębie prawie każdej z nich. Hasło powinno oddawać możliwości i potencjał drzemiący w Indonezji oraz pobudzać naszą fascynację tym odległym zakątkiem świata, jednocześnie nie pomijając skomplikowanego charakteru. „Otwórz Indonezję na świat, odkryj profity w egzotyce”, coś takiego przychodzi mi obecnie na myśl.

Jak Indonezyjczycy postrzegają Polskę? W jaki sposób możnaby w Indonezji promować nasz kraj?

Część poznanych przeze mnie Indonezyjczyków, i nie miał tutaj większego wpływu status społeczny, wie o fladze, Lechu Wałęsie, Jurku Dudku i/lub słyszało o Warszawie. Kolejna grupa wie że Polska istnieje. Stawkę zamykają ci, którzy na pytanie skąd jestem słysząc Polandia w zrozumieniu i z uśmiechem pokiwali głową, tak na prawdę nie mając zielonego pojęcia gdzie i co to jest. Ekstremalny przypadek to pytanie czy przyjechałem ze swojego kraju na rowerze. Dla kontrastu, tragedia jaka spotkała nas w tym roku w Smoleńsku, podawana była jako wiadomość numer jeden w indonezyjskiej telewizji i wiele osób kierowało w moją stronę wyrazy współczucia. Co do promocji myślę, że jest i będzie to zadanie bardzo trudne. Dla przeciętnego paka istnieje Indonezja, Azja, Afryka oraz świat białych bule. I jeżeli ten biały nie jest Australijczykiem to dla nich to już jest obojętne czy z Europy czy z Ameryki czy skądkolwiek bo on i tak nie ma pojęcia gdzie to jest. Na poziomie gospodarczym i politycznym myślę, że komunikacja i promocja powinna być bardziej wyszukana. Jednak jeżeli przekaz miałby dotrzeć do szerszej grupy odbiorców, powinniśmy się odwoływać do tych powszechnie znanych analogii i na nich budować promocję naszego kraju. Skojarzenie z flagą wydaje się tutaj dobrym przykładem. Indonezyjczycy są dumni ze swojej flagi, szanują ją, zdają sobie sprawę z podobieństwa do naszej i bardzo ten fakt akceptują. Wizję Polski umacnia przynależność naszego kraju do UE oraz fakt, że nasz kraj znajduje się w tak w Indonezji szanowanej i lubianej Europie.

Jakie są Pana związki z krajem? Czy tęskni Pan za czymś polskim, a jeśli tak, to czego brakuje najbardziej?

Oczywiście że tęsknie za Polską i wszystkim (no prawie) co z nią związane. Nie należę do tych osób które wstydzą się, że pochodzą z Polski, mówią ze są z Europy albo cieszą się jak ktoś zrozumie Holland. Brakuje mi moich znajomych i przyjaciół oraz rodziny. Zdecydowanie doskwiera brak fantastycznych polskich wyrobów mięsnych, kiełbasy (nasz kolega z USA myślał, że kielbasa jest słowem amerykańskim i oznacza po prostu kiełbasę najwyższej klasy bo u niego tak właśnie się takową nazywa), szynek, także serów (są tutaj bardzo drogie i bez wyboru) i produktów mlecznych. Tęsknie za wyśmienitą polską czekoladą, za oglądaniem prognozy pogody i kłótniami w sejmie :)

Co doradziłby Pan osobom wyjeżdżającym do Indonezji na dłużej?

Jeżeli ktoś decyduje się na dłuższy pobyt zdecydowanie musi się nastawić i skupić na poznaniu chociaż podstaw języka. I chociaż znam ludzi którzy po paru latach pobytu nie umieją nic więcej niż terima kasih, to jednak umiejętność powiedzenia więcej pozwala zaoszczędzić czas, pieniądze, uniknąć rozczarowań, ogólnie ułatwia życia. Trzeba nastawić się zdecydowanie na zmianę przyzwyczajeń kulinarnych oraz stylu życia. Z funkcjonalnych rzeczy, na pewno przyda się umiejętność prowadzenia skuterka/motoru. Doradzałbym traktowanie z wielką ostrożnością wszelkich spraw prawnych i imigracyjnych, tak na prawdę nic tu nie jest jasne i nawet drobniutka rzecz może nam przysporzyć ogromnych problemów. Korupcja jest niestety powszechna, radzę bardzo ostrożnie dozować wszelkie kontakty z policją. Przyda się ogólna znajomość kultury azjatyckiej, jej zasad i obyczajów. Ogólnie odrobina wyczucia, pozytywnego nastawienia, otwartości i odwagi pozwoli cieszyć się z pobytu w pięknej Indonezji.

Dziękujemy za rozmowę i życzymy sukcesów!

.

Udostępnij:
  • 1
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    1
    Udostępnij
Polacy w Azji: Jacek Kołomyjec, Indonezja czyli słodkie życie bule Reviewed by on 6 lipca 2010 .

Jacek Kołomyjec (ur.1984), po ukończeniu Uniwersytetu Mazursko Warmińskiego (licencjat z administracji, magisterium z ekonomii) wyjechał na półroczną praktyke Indonezji ( w ramach AIESEC Development Traineeship, Entrepreneurship Project) a następnie podjął pracę na MaChung University, w Malangu, jako wykładowca. W rozmowie z CSPA opowaida o swoich planach i projektach na przyszłość, a także opisuje pełne zadziwień

Udostępnij:
  • 1
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    1
    Udostępnij

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 10

  • Jak ja wam zazdroszczę w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

  • Super wywiad Jacek… Pozdrawiam ;-)

  • Pragnę zaznaczyć iż moja ostatnia wypowiedź odnosi się do posta, który został już usunięty przez moderatora.

  • Drogi Kolego,

    nie bede sie odnosil do poziomu Twojej wypowiedzi, slow jakich dobierasz na publicznym forum, kalustrofobicznego i bojazliwego tonu. Nawet nie odniose sie do tego ze zwrociles sie do mnie po nazwisku nie ujawniajac swojego.

    Dziekuje za bardzo ciekawa i dajaca do myslenia wypowiedz. Pokazuje ona jak cennym przedsiewzieciem jest Centrum Studiow Polska Azja i jak wiele mozna jeszcze zrobic przyblizajac naszym rodakom i poruszac tematyke Azji. Mam nadzieje ze przyczyni sie do tego rowniez moj projekt praktyk w Indonezji. Dla wielu osob jest to cel zbyt odlegly, zbyt wyzywajacy, przerazajacy… nieosiagalny. Probujemy to zmienic.

    Jest mi obojetne zrodlo Twoich kompleksow, lubie czytac skrajne wypowiedzi jednak do Twojej ciezko sie jakos konkretnie odniesc. Wlasciwie nie podajesz zadnych argumentow ani nie przedstawiasz zadnych merytorycznych tez. Jestem pewien ze mimo zapowiedzi, bedziesz czasem zagladal na ta strone, chocby po to aby przeczytac ten komentarz. Zastanow sie przy nastepnych odwiedzinach czy moze jednak chcialbys pojechac do buszu i zaplacic mi kase za ta poniewierke, gwarantuje zmiane swiatopogladu i poprawe samopoczucia.

  • Bardzo ciekawy wywiad, szkoda ze nie napisales jak pilismy whisky z J-rock iem, jak bylismy zapraszani na roznego typu imprezy okolicznosciowe oraz jak spedzilismy kilka dni plywajac po najpiekniejszycna wyspach w okolicach flores, rinci, komodo na kutrze z Kapitem którego oplacalismy vodka oraz opowiesciami o europie ;) Duzo tego bylo przez ostatnie 1,5 roku. fajnie bedzie jezeli nasi rodacy poprzez praktyki tez beda mogli co najmniej takie rzeczy przezyc.
    powodzenia

  • Bardzo milo jest mi przeczytac Pana opinie i po raz kolejny potwierdza sie, ze ile wyjezdzajacych tyle opinii. Smiem zaryzykowac, ze nastawieni jestesmy na innego rodzaju wrazenia, Pan ma juz rodzine ja jeszcze nie. Mysle ze gdybym byl tam z zona i dziecmi to raczej wolalbym mieszkac w tym nudnym i przewidywalnym ale jednoczesnie bezpieczniejszym (w Indonezji chyba nigdy nie czulem zagrozenia ze strony ludzi, tylko natury) bardziej przyjaznym, wygodniejszym i latwiejszym do zycia Singapurze. Malezja jest czyms po srodku. Takze zdecydowanie przyjete przez Pana kategorie maja sens ale jednoczesnia ja bede utrzymywal swoje zdanie i opinie i mysle ze oboje mamy tutaj racje. Pozdrawiam

  • Singapur jest niewielki i zapewne spelnia inna role niz ogromne powierzchniowo Malezja i Indonezja. Jesli bede szukal tego samego typu doswiadczen to niewatpliwie sie rozczaruje i jeden z tych krajow bedzie wydawac sie mniej pozadany i interesujacy. Dlatego wole dzielic je na rozne kategorie, a wtedy znacznie latwiej zaakceptowac. W Malezji czy Indonezji bedzie to dzungla i zwierzeta, malezyjska kuchnia ktora uwielbiam, oraz pachnaca przygoda nieprzewidywalnosc. W Malezji wielokulturowosc pozwala mi poznac rozne opinie dotyczace tych samych lokalnych problemow. W Singapurze to znow ta przewidywalnosc ktora pozwala umyslowi troche odpoczac, porzadek, bezpieczenstwo i praworzadnosc. Idealne miejsce dla tych ktorzy nie przepadaja za spedzaniem zbyt duzej ilosci czasu w autokarach czy pociagach (jedna z przyczyn dla ktorej moja Pani tak bardzo lubi Singapur), oraz na weekendowe wypady dla rodzin z dziecmi (Sentosa).

  • Witam,

    na poczatek pragne sprostowac, ze moja praktyka w Indonezji trwala 3 miesiace. Poza tym, dla wszystkich zainteresowanych wyjazdem do Indonezji za posrednictwem organizowanego przeze mnie programu praktyk, prosze o kontakt przez strone http://www.internship-indonesia.com ale poki nie jest ona ukonczona to bezposrednio do mnie na [email protected]. Projekt rusza wkrotce ale juz na chwile obecna mamy kilkanascie praktyk w naszej bazie. Serdecznie zapraszam.

    Co do V.P., zgadzam sie calkowicie, to sa tylko i wylacznie moje preferencje. Taki jest tez cel wywiadu, poznac opinie, preferencje i wrazenia osoby przebywajacej za granica wiec to chyba oczywiste ze sa one subiektywne. Sytuacja tez jest wyrazna – porownanie do innych krajow regionu.

    Zeby byc w pelni uczciwym, musze powiedziec ze ani Singapuru ani Malezji nie znam tak dobrze jak Indonezji wiec moja opinia oczywiscie nie jest prawda absolutna. W Singapurze juz po kilku dniach nie mialem co robic, miasto jest zbyt idealne, nudne i przewidywalne. Po zwiedzeniu kluczowych miejsc z przewodnikow i opisow internetowych, poszwedaniu sie po miescie zarowno pieszo jak i metrem, nie mialem zbytniej ochoty na przedluzenie pobytu… Singapur moglby byc na dobra sprawe miastem europejskim, czy polozonym gdziekolwiek indziej, dlatego twierdze ze w porownianiu do Indonezji jest bez wyrazu i pozbawiony tej egzotycznej magii. Malezja przez wymieszanie kultur, jak dla mnie stracila swoj wyraz a jeszcze nie zdazyla zyskac nowego. Poza tym postrzegam ja z perspektwy Indonezji – a tam twierdzi sie ze Malezja uzurpuje sobie prawo do batiku, wayangu itp co dodatkowo odziera jej wizerunek z kultury.

    Oczywiscie sa to wszystko kraje z perspektywy Polski totalnie inne i niezwykle, warte odwiedzenia i na pewno pelne fantastycznych wrazen. Jednak ja odwiedzilem Indonezje najpierw wiec takie sa moje wrazenia i preferencje, tak jak Pan napisal – wylacznie osobiste.

  • Indonezja jest niepowtarzalna, podobnie zreszta jak Malezja czy Singapur. Co w tym zlego iz Malezja jest kosmopolityczna? Singapur to zupelnie inna polka i takie porownania nie maja wiekszego sensu jesli nie sa dopasowane do okreslonych sytuacji. To wszystko raczej wylacznie Pana osobiste preferencje. Malezja jest dla Pana niewyrazna a Singapur nudny i sztuczny. Prosze jednak blizej odniesc sie do tych opinii, gdyz przymiotniki te same w sobie niewiele znacza.

Pozostaw odpowiedź