BLOGOSFERA

PMI dla Chin z 01.01.2012

Wiesław Pilch: wobec zalewu nieprawdziwych danych na temat stanu chińskiej gospodarki, pozwalam sobie przedstawić Państwu dane dotyczące wskaźnika PMI dla chińskiego sektora przemysłowego zinterpretowane przez specjalistę banku HSBC- Hongkong and Shanghai Banking Corporation a wygenerowane przez Markit Economy. Będę zawsze powtarzał: nie mam najmniejszego szacunku dla działalności największych banków inwestycyjnych, ale to właśnie one mają najwyższej klasy kadrę której opiniom wierzę.

 Prezentuję również wartość wskaźnika PMI wg.CFLP – wskaźnik przygotowany jest przez China Federation of Logistics and Purchasing oraz National Bureau of Statistics.

Oba wskaźniki powstają w podobny sposób poprzez odpowiedzi na kwestionariusze przesyłane kadrze kierowniczej kilkuset zakładów przemysłowych, którzy odpowiadają na pytania dotyczące zakupów, zapasów, sprzedaży, zamówień i zatrudnienia.

Poziom PMI mniejszy od 50 oznacza spadek aktywności sektora produkcyjnego w stosunku do poprzedniego miesiąca, a większy od 50 oznacza wzrost w tym samym okresie. Im wartość wskaźnika jest niższa tym gorsza jest kondycja tego sektora. Przyjęło się określać wskaźnik PMI =50 za granice dzielącą wzrost gospodarczy od recesji.

Wskaźnik PMI wg. CFLP jest moim zdaniem bardziej wiarygodny, ponieważ jest chiński, a dane zbierane są z 700 a nie 400 zakładów jak w przypadku Markit Economy.

Dane z 31.12.2011 są następujące:

1.Wg. Markit: PMI wynosi 48,7 przy prognozie 49, wobec 47,7 z dn. 01.12.2011 i 51 z dn. 01.11.2011.

2. Wg. CFLP: PMI w wynosi 50,3 przy prognozie 49, wobec 49 z dn. 01.12.2011 i 50,4 z dn. 01.11.2011.

Tutaj przeczytacie Państwo materiały źródłowe na ten temat.

 Komentując te wstępne dane, Hongbin Qu, główny ekonomista HSBC ds.Chin, powiedział: „Podczas gdy tempo spowolnienia w pewnym sensie się stabilizuje, osłabienie popytu zewnętrznego zaczyna doskwierać. W połączeniu z trwającymi korektami na rynku nieruchomości stanowi to sygnał do podjęcia agresywniejszych działań, zarówno na froncie fiskalnym, jak i monetarnym, zmierzających do stabilizacji wzrostu i sytuacji na rynku pracy, szczególnie w warunkach szybkiego ograniczenia inflacji. Twardego lądowania powinno udać się uniknąć w związku z funkcjonowaniem środków łagodzących w nadchodzących miesiącach”.

Wiesław Pilch: jest kilka spraw do omówienia.

Jak widać z złączonym danych, różnica między PMI z Markit/CSPA oraz CFLP utrzymuje się. Przyrzekam, że w najbliższych miesiącach będę śledził różnice w wartościach obydwu danych i spróbuję zasięgnąć opinii obydwu stron na ten temat.

Nie demonizowałbym faktu przekroczenia przez CFLP bariery 50. Natomiast symptomatyczne wydaje się podnoszenie wartości obydwu wskaźników. Stąd u p. Hongbin Qu słowo „stabilizacja”. Myślę, że będziemy mieli w najbliższym czasie ruchy wokół okolicy 49 i 50.

To, że popyt zewnętrzny będzie malał, tego jestem prawie pewien. Nic nie wsklazuje na to, aby w średnim przedziale czasowym zaszły jakieś zmiany na lepsze, zarówno w gospodarce UE jak i USA.

 To, że założona przez władze i konsekwentnie, przez dziesiątki miesięcy realizowana polityka zmierzająca w kierunku obniżki cen nieruchomości, zdała egzamin, a przyszła akurat teraz, to przykry zbieg okoliczności. Zresztą skrzętnie wykorzystywany przez wrogie Chinom ośrodki zachodniej propagandy. Przez ostatnie 3 lata słyszałem dzikie wrzaski o pompowaniu cen i rozrastaniu się „bańki na rynku nieruchomości”. Bzdura tak straszna, że ręce i nogi opadają. Teraz kolejna euforia, bo w Chinach „pękła ta bańka”. Otóż, ani jej nie było, ani nie pękła. Czy w naszym kraju, gdzie ceny nieruchomości w ostatnich latach przekroczyły granice zdrowego rozsądku- ktoś mówił o bańce na tym rynku. NIE. A teraz, gdy spadają, ktoś mówi o tym że pękła- NIE. Podobny proces ma miejsce w Chinach przy zachowaniu wszelkich proporcji i różnic. Tylko, że z Chinami trwa wojna propagandowa a z Polską – nie. Niemniej jest proces spadku cen, który pogłębiając się, może stworzyć na chińskim rynku deweloperskim- który jest zupełnie inny niż europejski- napięcia i problemy, to pewne. Ale sądzę, że na tym rynku nie dojdzie do dramatu. Władza czuwa! (Prawie jak: ORMO czuwa!) Ale to oznacza, że aby się zacząć rozwijać, trzeba będzie- jak wskazał Hongbin Qu- dokonywać w niedługim czasie kolejnych ruchów monetarno- fiskalnych. Na jakie władza się zdecyduje- zobaczymy. Nie ma żadnego dramatu, nic szczególnego się nie dzieje, a więc nie ma potrzeby robić ruchów nagłych, głębokich i nieprzemyślanych. To zresztą jest tej władzy obce.

 I jeszcze jedna sprawa. Obserwuję od jakiegoś czasu, wzmożony nacisk propagandowy w mediach na porównywanie- po raz kolejny (bo kilka miesięcy temu, obserwowałem to samo zjawisko i o nim pisałem)- słabnących „osiągnięć” państw UE i USA z prawdziwymi osiągnięciami w Chinach. I tak, jak to miało miejsce w lecie tego roku, tak i teraz, mamy ten sam ruch. Skoro sypie się gospodarka UE i USA to MUSI, i to koniecznie MUSI sypać się gospodarka chińska. Bo przecież jest niemożliwe, aby ludzie mogli sobie wyobrazić, że gospodarka Chin idzie do przodu a te „wielkie i prawdziwe demokracje” dają ciała. Tak być nie może i nie będzie! I nie po to Wielcy tego świata finansowego zatrudniają tłumy speców od PR, żeby pospólstwo myślało inaczej niż Oni, WIELCY tego chcą. Pospólstwo, czyli my, mali i posłuszni mamy myśleć tak jak nam każą myśleć! No chyba, że gdzieś na obrzeżach mediów, pojawi się ktoś taki jak ja i powie: fuck you off!

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
PMI dla Chin z 01.01.2012 Reviewed by on 1 stycznia 2012 .

Wiesław Pilch: wobec zalewu nieprawdziwych danych na temat stanu chińskiej gospodarki, pozwalam sobie przedstawić Państwu dane dotyczące wskaźnika PMI dla chińskiego sektora przemysłowego zinterpretowane przez specjalistę banku HSBC- Hongkong and Shanghai Banking Corporation a wygenerowane przez Markit Economy. Będę zawsze powtarzał: nie mam najmniejszego szacunku dla działalności największych banków inwestycyjnych, ale to właśnie one mają

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Z historii biorę wskazówki dla teraźniejszości z myślą o przyszłości. Makroekonomia którą się fascynuję, pozwala mi na ogląd rzeczywistości gospodarczej takiej, jaka ona jest naprawdę. Niezafałszowana. Sinoligia to namiętność, pewnie ostatnia w moim życiu- więc tym ceneniejsza. "Wiesław Pilch przedstawia" autorski blog p.Wiesława Pilcha. Redakcja portalu polska-azja.pl, będącego platformą swobodnej wymiany myśli na tematy azjatyckie, nie ponosi odpowiedzialności za publikowane na blogu autora treści.

komentarzy 10

  • Do pana Zyggi- przyznaję panu rację,jednak żyję trochę minioną epoką

  • Oto najświeższy przykład framingu Chin w polskim Newsweeku:

    „Tymczasem chiński system jest skorumpowany i niszczy środowisko. Połowa Chińczyków nadal bieduje, a gigantyczne inwestycje są nieefektywne.”

    „Z kolei frakcja amerykańska podkreśla, że USA to kraj wolności, ma świetnych przedsiębiorców i aktywnych inwestorów, najlepsze uniwersytety i technologie.”

    Wydawać by się mogło, że Nesweek to poważne pismo. :)

    3w.swiat.newsweek.pl/chimeryka-na-nas-czyha,85988,1,1.html

    • @ JG.
      To się może tylko wydawać, bo tak naprawdę Newsweek poważny chyba nigdy nie był. Kilka lat temu porównano w nim PKB na 1 mieszkańca w Polsce wyliczony wg parytetu siły nabywczej z PKB na 1 mieszkańca w Chinach liczonym wg kursu juana do dolara, o którym sami piszą, że jest zaniżony. Podobne przykłady amatorszyzny (złej woli?) tego tygodnika można było mnożyc. Od tego czasu nie kupuję tego pisma, zbyt szanuję swoje pieniądze. Dla mnie Newsweek to umysłowy fast food, nic więcej.

  • Panie Wiesławie, pisząc o PR robionym przez Wielkich tego świata warto doprecyzować, że zachodnie media przy przedstawianiu Chin używają tzw. spin PR, zniekształcenie rzeczywistości np. na niekorzyść Chin, a pomijanie wydarzeń niekorzystnych np. dla UE czy USA. Do tego dochodzi tzw. news framing czyli nacisk na wybrane fakty czy tezy, a pomijanie innych przy pisaniu artykułów.

    Aktualnie prowadzę badanie nad wizerunkiem Chin w polskich mass mediach. W 2010 GW napisała 31 artykułów o Liu Xiaobo i chińskich dysydentach przedstawiając ich jako „human rights heros” co stanowiło aż 20 procent wszystkich artykułów napisanych o Chinach przez GW w 2010. Polak, który czytał GW przez cały 2010 miał wrażenie, że w Chinach praktycznie nic innego się nie dzieje tylko gnębią dysydentów.

    PR jest z definicji zjawiskiem pozytywnym. Nie wyrządzajmy krzywdy PR-owcom.

  • Panie Wiesławie, bardzo dobrze, że Pan pisząc o sprawach ekonomicznych także je objaśnia, jak choćby wskaźnik PMI. Mass media piszą i mówią, ale mało co wyjaśniają. To dlatego Pańskie artykuły są nie tylko ciekawe, ale i pouczające. A poza tym pisze Pan o rzeczach, na które nieraz patrzymy, ale ich nie widzimy, nie zdajemy sobie sprawy z ich skali i znaczenia.
    Weźmy choćby porównanie rynku nieruchomości w Chinach i w Polsce (czy szerzej: w Europie i USA). Przecież to, co się dzieje na naszym podwórku to dramat. Wyobraźmy sobie małżeństwo, które od kilku lat spłaca kredyt w CHF i „robi bokami”. W końcu zaczynają się zastanawiać, czy nie lepiej sprzedać mieszkanie (ze stratą), otrząsnąć proch z butów i wyjechać precz z raju zwanego „wolną Polską”. Jest tylko jedno „ale”: czy za środki uzyskane ze sprzedaży lokum będą w stanie spłacić pozostałe zobowiązania wobec kredytodawcy?… A co wtedy jeśli nie? Ile jeszcze lat harówki i wyrzeczeń ich czeka, i to w sytuacji rosnących kosztów utrzymania? Reszta życia? Czy taki stan dziesiątek, a może i setek tysięcy polskich, hiszpańskich, portugalskich, greckich, włoskich rodzin to nie jest katastrofa i oczywisty dowód społeczno-ekonomicznego bankructwa?! Gdyby w Chinach sytuacja była podobna, to czy byłby tam wciąż wysoki wzrost gospodarczy i w miarę stabilne nastroje społeczne?
    W nas zamiast zajmowania się realnymi problemami ludzi mamy w kółko podwyżki akcyz, podatków itp. próby klajstrowania dziurawych budżetów przypominające pijackie próby zahamowania „ucieczki” alkoholu z rozbitej butelki. :-) Czasem mam wrażenie, że dla rządzących UE „kombatantów” z 1968 (i późniejszych rozrób) ważniejsza jest walka o prawa psów i kotów niż o godne życie ludzi, którzy ich wybrali. Mówiąc „godne życie” mam na myśli takie, dzięki któremu mieliby jak najwięcej szans do realizacji swoich talentów i przedsiębiorczości.
    P.S. Kiedyś czytałem rozmowę polskiego dziennikarza z przygodnie napotkanym Rumunem. Rozmawiali o życiu w czasach „Słońca Karpat” – Nicolae Ceausescu. Rumun, na pytanie, co czuł słysząc codziennie propagandę nijak mającą się do rzeczywistości, odparł, że bezsilność i głębokie upokorzenie. Podobnie czują się pracujący po 12 godzin dziennie młodzi ludzie w III RP gdy słyszą, jaką to cudną „zieloną wyspą” jest ich kraj. Dlatego, zgodnie ze starą szkołą propagandy, zawsze trzeba ich uspokajać, że gdzie indziej jest gorzej. Niech słyszą jako to bieda, wyzysk i ucisk w tych Chinach. A jak to nie wystarczy, to GW zaserwuje im urągające ludzkiej inteligencji opowiastki o ludziach oblewanych… roztopionym żelazem w północnokoreańskim lub chińskim łagrze.

    • Panie Zyggi ma pan rację rzeczywiście w Uni przywiązywanie wagi do spraw mało istotnych jest rzeczywiście wręcz groteskowe którego symbolem jest kształt ogórka co do reszty jednak wolę mieszkać w Polsce niż w Pn Korei czy w Chinach choć między tymi dwoma krajami nie można postawić znaku równości.Uważam że w Chinach ludzie pracują o wiele ciężej a świadczenia socjalne stoją na wiele niższym poziomie o Pn Korei to już nie wspomnę.

      • jg

        Świadczenia socjalne w Chinach na niskim poziomie? Poniżej rozpiska ile miesięcznie potrąca się z miesięcznej pensji brutto dla pracujących w Pekinie:

        – 10,2% +3 RMB płacone przez pracownika
        – 31,1% – 32,8% płacone przez pracodawcę

        W tym:
        EMERYTURA: 8% pracownik, 20% pracodawca,
        MEDYCZNE: 2%+3 pracownik, 10% pracodawca,
        BEZROBOCIE: 0,2% pracownik, 1% pracodawca,
        MACIERZYŃSKIE: 0% pracownik, 0,8% pracodawca,
        WYPADKOWE: 0% pracownik, 0,3%-1% pracodawca,

        Maksymalne miesięczne potrącenie to 1289RMB płacone przez pracownika i 4046RMB – 4134RMB przez pracodawcę.

        W Polsce od 1 stycznia 2012 płatny 100% urlop macierzyński to 4 tygodnie. W Chinach, gdy kobieta ma więcej niż 25 lat to też 4 tygodnie. Jeśli mniej to 3 tygodnie.

      • Zyggi

        @ P. Stefan.
        Co do wiedzy nt. świadczeń socjalnych to sprawę wyjaśnił JG, który lepiej ode mnie zna temat. Jednak nie uzależniałbym poziomu dobrobytu od poziomu świadczeń socjalnych, a raczej od tego, na ile łatwo jest w danym kraju awansować pod względem ekonomicznym, prowadzić działalność gospodarczą, oszczędzać na przyszłość itd. To dotyczy większego grona ludzi niż ilość osób skazanych (jak np. osoby niezdolne do pracy) na bycie beneficjentami systemu opieki społecznej.
        Co do Korei Pn. to w zupełności się z Panem zgadzam, za „Chiny Ludowe” bym się tam nie przeprowadził. Emigrować tam to bilet w jedną stronę, to jak w czasach ZSRR wejść do KGB lub GRU – rubel za wejście, dwa ruble za wyjście. :-) A poza tym jak się wejdzie między wrony, trzeba krakać jak i one, np. brać udział w tamtejszym kulcie jednostki.
        Natomiast Chinom pod względem wolności gospodarczej i perspektyw ekonomicznych bliżej do Europy niż do Korei Pn., stąd nie ma sensu wrzucanie tych dwóch krajów do jednego worka. Mało tego, większość osób znających chiński rynek jest zdania, że prowadzenie biznesu w Chinach niesie ze sobą mniej uciążliwości niż w Polsce.
        P.S. Ciekawi mnie bardzo, czy chińscy taksówkarze mają kasy fiskalne?

      • jg

        P.S. Ciekawi mnie bardzo, czy chińscy taksówkarze mają kasy fiskalne?

        Tak. Taksometr drukuje rachunek/fakturę. Tak jak na zdjęciu:
        3w.tour-beijing.com/blog/wp-content/uploads/fake-meter42.jpg

      • Zyggi

        Dziękuję za odpowiedź i zdjęcie.

Pozostaw odpowiedź