BLOGOSFERA

„Piotr Druzgała”: Loi Krathong

IMG_8088W poniedziałek zmęczony weekendem (joga,Halloweenem) i praca miałem w planie odpoczywać. Ale po półtorej godziny jogi z Ewa i Rafałem znów nabrałem wigoru i doszliśmy do wniosku , ze trzeba ruszyć zmęczone rozciąganiem ciało i zobaczyć jak wygląda tajska wersja naszych wianków. Pojechaliśmy autobusem do pobliskiego Pak Kret nauczeni doświadczeniem ze podczas każdych tajskich świat szanse znalezienia miejsca do parkowania są minimalne a stanie korku oczywiście gwarantowane. Loi Krathong, tak nazywa się to święto, obchodzone jest w pełnie księżyca 12 miesiąca księżycowego (listopad) i choć nie jest oficjalnym świętem państwowym jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych tajskich świat. Nad rzeki i zbiorniki wodne wala tłumy by puścić na wodę wianek albo raczej mała okrągłą tratwę zrobiona z drzewa bananowego i ozdobiona kwiatami, liśćmi bananowca, świeczkami i kadzidełkami (niektórzy nawet wkładają do tych małych tratewek pieniądze, które potem dzieci wyławiaj z rzeki).

Po tajsku “loi” oznacza pływać, unosić się a “kratong” to nazwa własna tego właśnie “wianka” z drzewa bananowego. Można tez spotkać ku uciesze rybom wianki zrobione z chleba i nie ku uciesze rybom zrobione z steropianu.  Niektóre wianki są prawdziwymi dziełami sztuki, maja średnice nawet metra i przypominaj wyglądem ptaka czy piramidę. Korzenie tego festiwalu sięgaja Indii, gdzie podczas festiwalu Deepavali hindusi oddają cześć Gangesowi. Nie ma w tym nic dziwnego Tajlandia, dzięki swojemu położeniu siła rzeczy była poddawana wpływom kultury hinduskiej (np Buddyzm, medycyna ). Oficjalnie festiwal ten został 1863 roku zatwierdzony jako  święto buddyjskie, świeczka zapalana jest na cześć Buddy a akt puszczenia wianka symbolizować ma odsuniecie od siebie wszystkich złych nawyków, gniewu bo rozpocząć nowe lepsze życie . Niektórzy wkładają do tych tratewek swoje obcięte włosy czy paznokcie jako symbol odrzucenia tego co jest w nas złe.

Najczęściej jednak pytając Tajów po co idą puszczać wianki spotkać się można z odpowiedzią ze robią jako gest szacunku dla wody i przeprosiny za jej marnowanie czy zanieczyszczanie. Wszyscy tez wierzą ze puszczenie wianka przynosi szczęście i należy podczas tej czynności wypowiedzieć życzenie. Sposób w jaki wianek unosi się na wodzie jest wróżba czy życzenie się spełni. Festiwal ma tez w sobie element romantyczny, młode pary puszczając wianki starają się wyczytać przyszłość swojego związku.

Dodatkowymi atrakcjami są wybory miss Loi Krathong (“Wybory Królowej Noppamas”, Noppamas zona króla Loethai (14 wiek , Królestwo Sukhotai) według legendy była pierwsza, która puściła wianek….), pokazy sztucznych ogni i różnego rodzaju występy. Szczególnie polecam by obejrzeć obchody Loi Krathong w Ayuthaii, Sukhothai czy Chinag Mai. W tym ostatnim mieście festiwal ten nosi nazwę Yi Peng i obok puszczania wianków na wodę przyjął się zwyczaj puszczania do nieba lampionów “khom fai”, których setki unoszących się w powietrzu tworzą niesamowite widowisko……Myśmy wianków w tym roku nie puszczali, ale następnego dnia pognałem do wróżki i…..będę bogaty, zdrowy, czeka mnie miłość życia ale….tylko w Tajlandii.

Artykuł został opublikowany na blogu Piotra Druzgały.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
„Piotr Druzgała”: Loi Krathong Reviewed by on 25 czerwca 2010 .

W poniedziałek zmęczony weekendem (joga,Halloweenem) i praca miałem w planie odpoczywać. Ale po półtorej godziny jogi z Ewa i Rafałem znów nabrałem wigoru i doszliśmy do wniosku , ze trzeba ruszyć zmęczone rozciąganiem ciało i zobaczyć jak wygląda tajska wersja naszych wianków. Pojechaliśmy autobusem do pobliskiego Pak Kret nauczeni doświadczeniem ze podczas każdych tajskich świat

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź