Komentarze

Piotr Badura: Sukces Chin opiera się na tym, że są ludne

Publikujemy kolejny interesujący komentarz jednego z naszych Czytelników. Tym razem prezentujemy opinię Piotra Badury na temat przyczyn sukcesu gospodarczego Chin:

Specyfika Chin leży przede wszystkim w tym, że są ludne. Wymiana handlowa między państwami może być mniej lub bardziej ekwiwalentna. Korzyści z wymiany nieekwiwalentnej są tym atrakcyjniejsze, im mniej ludna jest społeczność wykorzystująca a bardziej ludna społeczność wykorzystywana. Gdyby Chiny znalazły sobie jakieś państwo, które ma np. 5 mld mieszkańców i przymusiły je do wymiany nieekwiwalentnej, to miałyby z tego zauważalną korzyść. Ale na świecie nie ma państw z 5 mld ludzi. Gdyby zaś Chiny przymusiły do nieekwiwalentnej wymiany państwo, które ma np. 50 mln mieszkańców, to nawet łupiąc je doszczętnie nie odczułyby u siebie znaczącej poprawy. Poprzez swą ludność Chiny skazane są na to, by swą pomyślność opierać raczej o pracę własnego społeczeństwa niż o nieekwiwalentną wymianę z innymi społeczeństwami.

fot: Stougard

fot: Stougard

Z przyczyny podanej wyżej w stosunkach handlowych z innymi państwami Chiny proponują bardziej ekwiwalentną wymianę niż inni partnerzy i dlatego Chiny są postrzegane jako atrakcyjniejszy partner i wypierają innych. To znów oznacza, że państwa, które dotychczas najbardziej korzystały na nieekwiwalentnej wymianie, tracą swe możliwości i popadają w coraz większe kłopoty. Docelowo, jeśli tendencje nie ulegną zmianie, stopa życiowa w państwach, które szczególnie mocno korzystały na nieekwiwalentnej wymianie będzie musiała znacząco się obniżyć. W państwach dotąd wykorzystywanych będzie ona rosnąć.

W podobnej sytuacji do Chin są Indie. Też są zbyt ludne, by oprzeć swą pomyślność na nieekwiwalentnej wymianie. Także one muszą zatem szybko awansować dzięki pracy własnego społeczeństwa.

Przedstawiam oczywiście bardzo uproszczony model, który jednak w jakimś procencie składa się na pełen obraz.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Piotr Badura: Sukces Chin opiera się na tym, że są ludne Reviewed by on 29 sierpnia 2010 .

Publikujemy kolejny interesujący komentarz jednego z naszych Czytelników. Tym razem prezentujemy opinię Piotra Badury na temat przyczyn sukcesu gospodarczego Chin: Specyfika Chin leży przede wszystkim w tym, że są ludne. Wymiana handlowa między państwami może być mniej lub bardziej ekwiwalentna. Korzyści z wymiany nieekwiwalentnej są tym atrakcyjniejsze, im mniej ludna jest społeczność wykorzystująca a bardziej

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 7

  • Chiny – ludne czy nieludne – i tak odniosłyby sukces, najwyżej w inny sposób by do niego doszły. Cechy kulturowe i mentalność Chińczyków czyni z nich ludzi predysponowanych do sukcesu.
    Czy przesadzam? Popatrzmy na awans ekonomiczno-cywilizacyjny Tajwanu, Hongkongu, Makau, Singapuru – miejsc zamieszkanych głównie przez etnicznych Chińczyków, przede wszystkich tych z południowego wschodu Chin. Także w USA i innych krajach Chińczycy należą do najzamożniejszych nacji. W kalifornijskiej Krzemowej Dolinie założyli wiele firm. Weźmy np. Kingston Technology – czołowego producenta modułów RAM, pendrive’ów i kart pamięci albo ViewSonic – liczącego się producenta monitorów. W każdym mieście Zachodu jest mnóstwo chińskich sklepów, restauracji, barów. Pomału pojawiają się także w Polsce. Chińczycy po prostu świetnie funkcjonują w warunkach wolnego rynku.

    • Zyggi ja już wielokrotnie coś takiego zauważyłem. Idąc w SH do knajpy mam dużo jedzenia za mało pieniędzy, a w Polsce płacę jak za zboże, a na talerzu malutka porcja jak dla noworodka O_o
      P.S i co lubię najbardziej to te kupony, które są na rachunkach !! wiem, że was zaraz szlag trafi, ale raz wygrałem max nagrodę 10 000 rmb ;=D
      **Jedyny problem jaki mnie wkurza to knajpy Chińskie w Polsce przeważnie prowadzą Wietnamczycy i wszystko gotują na modłę Europejską O_o

      • Avatar Zyggi

        To się zgadza. Aczkolwiek w Polsce 2 razy zdarzył się wyjątek, gdy we wietnamskim barze objadłem się za jakieś 8-12 zł (i nie były to „sajgonki”). Tyle, że zamiast zamówionej zielonej herbaty nalali czarny „yunnan”. Innym razem z zaplecza poczułem woń zupek instant. :-)
        To pewnie i duperele ale pokazują, że W4rbird ma rację: właściciele takich lokali często wychodzą z założenia, że Polacy nie mają zielonego pojecia o Azji i jej kuchni.

    • Zapomniałeś Zyggi o Malezji.
      Co do knajp w Polsce Adamie, to ja widziałem raz coś takiego: knajpa o nazwie ‚Sake’ sprzedająca żarcie chińskie prowadzone przez wietnamczyka. Właściciel na pewno wiedział o co chodzi, a także, że ciemnym Polakom co to nie odróżniają krajów Azji – można wcisnąć wszystko. Ale to tylko taki mały offtopic.

      • Avatar Zyggi

        Racja, Malezja wyleciała mi z głowy, tam Chińczycy to ok. 1/3 tamtejszej ludności, a rządzą niepodzielnie w biznesie. A skoro jesteśmy przy temacie chińskiej diaspory: na sąsiednich Filipinach i w Indonezji Chińczycy stanowią ledwo 5% ludności, a też kontrolują gros ekonomii. Podobna sytuacja jest w Tajlandii, a jeśli się nie mylę, Chińczyków jest tam raptem ok. 10%.

  • i tak tego nie rozumiem. nie widze sensu i logiki w tym wywodzie, ktory jest niewlasciwie opisany.

  • Nie jest to prawda: patrz-> kraje Skandynawskie.

Pozostaw odpowiedź