A. Maksymowicz: Petrodolar i Petrojuan

 ›  ›  › A. Maksymowicz: Petrodolar i Petrojuan

Artykuły,Publicystyka

A. Maksymowicz: Petrodolar i Petrojuan

Pierwszy poważny sygnał o nowej chińskiej strategii zastąpienia dolara juanem w międzynarodowym handlu ropą naftową podała japońska agencja Nikkei Asian Review (1.09.2017). Pochodząca z tej agencji informacja przyjęta została jako w pełni wiarygodna, choćby tylko z tego powodu, że Japonia obawia się chińskiej dominacji w skali globalnej. Pierwsze zdanie z tego tekstu streszcza wszystko, o co w nim chodzi. Brzmi ono: „Oczekuje się, że Chiny wkrótce rozpoczną realizację kontraktów futures (długoterminowych) na ropę naftową w juanach wymienialnych na złoto, co zdaniem analityków może być nową „grą na zmiany handlowe w światowym przemyśle”. Damon Evans, autor tego tekstu sygnalizował, że starania Chińczyków w tym kierunku trwały już od kilku lat.

Chiny są największym obecnie importerem ropy naftowej na świecie (ok. 8 mln baryłek dziennie). Jednym z najważniejszych jej dostawców jest Arabia Saudyjska (26,5%). Jej równorzędnym partnerami są: Rosja (29,2%), Angola (27,1%), Irak (17,8), Oman (17%) oraz Iran (14,5%). Daleko posunięta dywersyfikacja dostaw ropy naftowej do Chin powoduje, że jest ona w znacznym stopniu niezależna od jej importu z Arabii Saudyjskiej. Nacisk Chin na ten kraj jest spowodowany jego umową ze Stanami Zjednoczonymi z 1973 roku w sprawie handlu ropą naftową tylko za dolary USA. Dolary drukowane w nieograniczony sposób, służące do zapłaty za tę ropę nazwano „petrodolarami”. Od tego czasu cały światowy handel ropą naftową był rozliczany w dolarach.

Teraz, kiedy USA ma własną ropę naftową, ich pozycję importera na Bliskim Wschodzie zastąpiły Chiny. Uważają one, że obecnie nie ma żadnego uzasadnienia dla utrzymania nadal w handlu ropą naftową „petrodolara”. Chiny chcą, aby następstwo to również zostało potwierdzone w ich walucie, która ma zastąpić „petrodolara”. Arabia Saudyjska od kilku lat jako sojusznik USA stawiała opór dla tego rodzaju coraz bardziej natarczywych propozycji. Okazuje się jednak, że jest on coraz słabszy. Pod względem politycznym potwierdza to przegrana wojna o wpływy Stanów Zjednoczonych w Syrii. Chiny zwiększają co roku eksport ropy naftowej o ok. 13%, ale z Arabii Saudyjskiej tylko o 1%. Japońska agencja biła na alarm, że wszystko wskazuje na to, że wkrótce Arabia Saudyjska ustąpi pod chińskim naciskiem. Potwierdzeniem tego stanu rzeczy miała być zmiana w tym kraju następcy tronu. Pełniący dotychczas tę rolę proamerykański książę Muhammad ibn Najif ibn Abd al-Aziz, został (21.06.2017) zastąpiony przez księcia Muhammada ibn Salmana as-Sauda o orientacji prorosyjskiej. Efektem tej zmiany była pierwsza wizyta króla Arabii Saudyjskiej Salmana w Moskwie (5.10.2017). Wydarzenia te potwierdzały doniesienia japońskiej agencji Nikkei o zmianie orientacji Arabii Saudyjskiej z USA na Chiny.

Lament i rzeczywistość

Na łamach najpoważniejszych amerykańskich mediów snują się jeszcze alarmistyczne prognozy o mającym nastąpić zastąpieniu „petrodolara” „petrojuanem”. Przez kilka miesięcy minionego roku w amerykańskich mediach podniósł się nie tyle alarm związany z chińskimi zamiarami, co raczej lament. Czarne prognozy zdawały się przebijać kolejne komentarze. Przewidywano najgorsze wydarzenia. Przykładowo tylko można odnotować takie tytuły jak: „Śmierć dolara” (The Deth of the US Dolar – James Rickards 16.09. 2017 Daily Reckoning), „Chiny chcą zdetronizować dolara” (China has grand ambitions to dethrone the dollar. It may make a powerful move this year – Sri Jegarajah, 24.10.2017. CNBC). Setki podobnych materiałów ukazało się na całym świecie. Jedynie w chińskich mediach panowało głuche milczenie na ten temat. Nie zaprzeczano ani nie potwierdzano. Jeżeli nawet niezwykle rzadko ukazywały się jakieś wiadomości z tym związane, to w formie raczej cichego poparcia działania, które zostanie zrealizowane w nieokreślonej przyszłości. Typowym przykładem jest wypowiedź Cheng Fengyinga (Director of the World Economy Institute of China’s Institute of Contemporary International Relations), pracownika naukowego Instytutu Gospodarki Światowej; „Teraz jest odpowiedni moment: ceny ropy są niskie, podaż przekracza popyt, a Chiny są największym konsumentem ropy naftowej. Jeśli nie ustalimy teraz płatności w juanie, nie będziemy wiedzieć jak wpływać na ceny, a kiedy sytuacja na rynku ulegnie zmianie, a popyt przewyższy podaż, stracimy pozycję… Rozliczenia w Renminbi (juanie) będą wygodne, ponieważ „petrojuan” może zostać zamieniony na złoto. W końcu system Bretton Woods miał być przywiązany do złota, chociaż (zamienność dolara na złoto) została zawieszona (w 1971 r.). Złoto nadal pozostaje solidnym towarem.  Wprowadzenie kontraktów terminowych na ropę naftową denominowanych w juanie jest ważnym krokiem ku internacjonalizacji chińskiej waluty”. (Sputnik. Opinion – Why Launch of Oil Futures In China’s Currency is Important – 10.11.2017). Po blisko pół roku od wspomnianej informacji Agencji Nikkea (9.02.2018). Agencja Reuters w korespondencji z Pekinu podała, że „Chiny planują uruchomić długo oczekiwany kontrakt terminowy na ropę naftową w dniu 26 marca, poinformował w piątek krajowy organ nadzoru rynku papierów wartościowych, co może potencjalnie wstrząsnąć cenami na największym na świecie rynku towarów”. Od tej chwili, panice z tym związanej ustępuje coraz trzeźwiejsza kalkulacja zachodnich mediów. Zwraca się uwagę na rezerwy walutowe Chin w wysokości ok. 1,2 bln USD. Chiny nie są zainteresowane spadkiem wartości tych aktywów i nie będą dążyć do upadku amerykańskiej waluty. Pojawiają się nawet wypowiedzi, że Chiny nie mogą dopuścić do upadku amerykańskiej gospodarki. Kto wtedy będzie kupował masową chińską produkcję? Teraz na Zachodzie odkrywa się, że dolar jednak nie jest celem nowej chińskiej operacji związanej kontraktami futures ropy naftowej w juanach. Prawdziwym celem jest chiński wpływ na ceny ropy naftowej. Chiny jako największy obecnie jej importer na świecie pragną aby ceny tego towaru były jak najniższe. Za pomocą własnych kontraktów futures na ropę naftową zamierzają one obniżyć ceny ropy naftowej. I o to chodzi w całym zamieszaniu związanym z chińską inicjatywą w tym zakresie.

Nie pierwszy raz

Nie jest to pierwsza ich operacja związana z uniezależnieniem się od światowych cen, na które dotąd mieli oni negatywny wpływ dla siebie samych. Podobną wcześniej transakcję, tylko inaczej zorganizowaną, przeprowadzili oni dla miedzi uzyskując pożądany dla siebie rezultat. Im większe były chińskie potrzeby, tym też cena za oferowany im metal pięła się wysoko w górę. Miał to być jeden ze sposobów na obniżenie chińskich rezerw walutowych. Pozornie wydawało się, że Chiny są bez wyjścia. Dla własnego rozwoju potrzebują one coraz większych ilości miedzi w przybliżonej proporcji ok. 40-50% światowej produkcji, która też nieustannie wzrasta. Chiny chcąc zapobiec drenażowi własnych rezerw finansowych nadal importują coraz większe ilości miedzi, z tą tylko różnicą, że zasadniczy jej import pochodzi z ich własnych kopalń rozsianych po całym świecie, a przede wszystkim z Chile, Peru i Kongo. Koszta tego importu są przynajmniej dwukrotnie niższe aniżeli cena giełdowa tego towaru. Tym sposobem doprowadzono do sytuacji, w której zapotrzebowanie na miedź w Chinach stale wzrasta, a jej giełdowa cena waha się w granicach ok. 40-50% jej najwyższych notowań.

Ropa, złoto i sankcje

Chińskie transakcje futures na ropę naftową mają być realizowane w juanach z możliwością ich wymiany na złoto za pośrednictwem Szanghajskiej Giełdy Złota. Część krytyków zachodnich podnosi bezsens tej zapowiedzi, gdyż obecnie za dolary każdy może kupić złoto w dowolnych ilościach. Niestety, jest to tylko część prawdy. Reszta prawdy jest taka, że za dolary można kupić dowolną ilość „papierowego złota”, to znaczy gwarancji handlowej na złoto, która nie jest równoznaczna ze złotem fizycznym. Dzieje się tak choćby z tego prostego powodu, że realizowane obecnie transakcje zakupów tego złota dwukrotnie przekraczają jego fizyczną ilość znajdującą się w skarbcach na naszym globie. Tymczasem Szanghajska Giełda oferuje nie „papierowe gwarancje” na złoto, ale fizyczne złoto, które natychmiast można odebrać po jego zakupie. Dzieje się tak dlatego, że od około 10 lat do Chin napływa ok. 1000 ton złota rocznie. Dodatkowo Chiny uzyskują ok. 450 ton złota rocznie z eksploatacji własnych złóż. Zakupy w tym kraju dokonywane są przez firmy prywatne i różne instytucje. Oficjalnie People’s Bank of China (PBoC) posiada 1842,6 ton złota stanowiącego rezerwy walutowe tego kraju. The Central Bank of Russia (CBR) posiada 1830 ton złota. Chiny podają swoje rezerwy walutowe w złocie skokowo, co kilka lat. Rosja podaje je na bieżąco. Na Zachodzie od dawna dane te uważa się za niewiarygodne, gdyż wszystko wskazuje na to, że kraje te posiadają znacznie większe zasoby złota, tylko ich nie ujawniają. Związane z tym spekulacje idą w kierunku podważenia roli dolara w gospodarce światowej przez powrót do parytetu złota dla chińskiego juana i rosyjskiego rubla. We współczesnym świecie finansów jest to już niemożliwe. Choćby tylko z tego powodu, że podaż pieniądza byłaby uzależniona od odkrycia nowych złóż złota i opłacalnej ich eksploatacji, co nie zawsze jest możliwe.

Powszechnie wiadomo, że standard złota dławił gospodarkę i był odpowiedzialny za katastrofalne kryzysy gospodarcze. Okazuje się, że przyczyny gromadzenia złota przez oba te kraje są całkiem inne (Alasdair Macleod, „Will the Dollar Survive the Rise of the Yuan and the End of the Petrodollar?”, Mises Institute Austrian Economics, Freedom and Peace – 10.01.2018). Wynikają one przede wszystkim z sankcji gospodarczych nałożonych przez USA na szereg krajów (Rosja, Iran, Korea Płn., Wenezuela) oraz użycia ich groźby w stosunku do Chin. Gromadzenie złota pozwoliłoby tym krajom prowadzić wymianę handlową za pomocą złota, zamiast dolara. Istnieje zatem zależność polegająca na tym, że im bardziej sankcje te narastają, tym większe staje się tempo gromadzenia złota przez obawiające się tego azjatyckie kraje. Jednym ze skutków tego procesu wydaje się zapowiadane otwarcie omawianych wyżej kontraktów futures na ropę naftową rozliczanych w juanach z możliwością ich wymiany na fizyczne złoto.

 

Autor: Adam Maksymowicz

 

źródło zdjęcia: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:17-12-01_PRC_RenMinBi_banknotes.jpg

Udostępnij:
  • 31
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    31
    Udostępnienia
A. Maksymowicz: Petrodolar i Petrojuan Reviewed by on 21 lutego 2018 .

Pierwszy poważny sygnał o nowej chińskiej strategii zastąpienia dolara juanem w międzynarodowym handlu ropą naftową podała japońska agencja Nikkei Asian Review (1.09.2017). Pochodząca z tej agencji informacja przyjęta została jako w pełni wiarygodna, choćby tylko z tego powodu, że Japonia obawia się chińskiej dominacji w skali globalnej. Pierwsze zdanie z tego tekstu streszcza wszystko, o

Udostępnij:
  • 31
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    31
    Udostępnienia

O AUTORZE /

komentarzy 8

  • Klasyk polskiej polityki powiedziałby o tym, że jest to „oczywista, oczywistość”. Tak się jednak nie dzieje ze względu na stale zmiany na najwyższych szczeblach KGHM i dbanie o zyski personalne dla poszczególnych prominentnych osób i ekip. Zasada ta jest pilnie przestrzegana, a wszelkie odchylenia są tu srogo karane. Dla przykładu wiceprezes KGHM w latach 1999-2000 Marek Sypek, który nie chciał się zgodzić na sprzedaż będących w posiadaniu KGHM niezwykle dochodowych akcji Polcomtela został wraz z rodziną w nocy napadnięty przez ABW i przesiedział ponad rok w więzieniu pod zarzutem handlu narkotykami, których nigdzie jednak nie znaleziono. Ostatecznie został przez sąd uniewinniony od wszelkich zarzutów. KGHM jest czołowym producentem srebra na świecie ok. 1200 ton rocznie i złota ok. 3 tony. To wszystko idzie na sprzedaż niezależnie od ceny rynkowej tych kruszców,gdyż każda ekipa musi wykazać się dochodami, a nie oszczędnościami. Polskie srebro i złoto mógłby skupować NBP, ale nie czyni tego prawdopodobnie z powodów politycznych, gdyż Polska jest sojusznikiem USA, a każdy kto gromadzi tego rodzaju kruszce jest wrogiem dolara (jak np. Chiny i Rosja) obniżając w ten sposób jego wartość, a tym samym jest wrogiem USA.

  • W interesie Polski byłoby, przewidując kłopoty na rynkach finansowych świata, zrobić to co w naszym wypadku możliwe i łatwe,gromadzić możliwie duże zapasy srebra , (zamiast jego sprzedaży niemal w 100% za granicę z odpisem watu głównie do JPMorgan, który może w ten sposób być czołowym światowym graczem, zaniżającym kurs srebra na świecie i obniżającym w ten sposób zyski KGHM),czy to przez NBP w ramach rezerw i zabezpieczeń , czy też inne banki i stworzyć ułatwienia przy zakupie dla klientów osobistych , oczywiście w cenie spot i np. jeszcze lepiej do depozytu, czy składu celnego bez watu.( co nieudolnie realizował ze złotem Amber Gold na początku swojej działalności) To nieco zabezpieczyłoby Polskę przed spodziewanymi kłopotami i zawirowaniami na rynkach finansowych, jednocześnie zabezpieczyło złotówkę i umocniło wpływ w jakimś stopniu na światowe ceny srebra ,szczególnie biorąc pod uwagę ilość wyemitowanych polskich obligacji i spodziewaną światową katastrofę na 30 letniej bańce na obligacjach.Przy zastosowaniu srebra w tysiącach produktów ryzyko jego gromadzenia jest niewielkie, natomiast możliwe zabezpieczenie własnej waluty i wielokrotnie większe spodziewane zyski bardzo prawdopodobne.

  • Panie Leszku. Dzisiaj na stronach internetowych portalu 24hGOLD (Luxemburg) ukazał się tekst „MOPE; The Government Will Never Let It Happen …” Andy Hoffman w podobnym tonie, jak pisze Pan w swoim komentarzu.

  • Śmierć dolara w obecnej postaci jest nieunikniona, pytanie tylko w jaki sposób nastąpi i na co będzie zamieniony. W XVIII wieku USA wydobywały 40% światowego srebra i złota , wtedy standard złota i kult metali szlachetnych nikogo nie dziwił, wymiana dolara była łatwa i pewna,ale dzisiaj wydobywają kilka procent…
    Gdy w latach 40-tych, 40% wydobycia ropy należało do USA ( dzisiaj mniej niż 9%) przygotowywano świat do petrodolara , ale dopiero po jego bankructwie w 1971r to jest utraty wymienialności na złoto i srebro, szybko go wprowadzono, uzależniając od siebie i swoich obligacji wszystkich lub prawie wszystkich producentów ropy.Dzisiaj gdy stale spada import ropy do USA spadają możliwości kontrolowania jej handlu , ale i tak 70% całego światowego handlu odbywa się w dolarach, chociaż prawdziwy ,faktyczny udział USA stale się zmniejsza. Chiny w wielu dziedzinach produkcji zajmują już pierwsze miejsce , rosną ich zasoby produkcyjne i finansowe ,ale też prowadzą politykę „zrównoważonego rozwoju” nie wywierają nacisków militarnych ,a raczej dbają o to żeby obie strony zawieranych kontraktów były w pełni zadowolone?. Czy to się udaje i będzie miało miejsce w przyszłości to się okaże ,ale na razie współpraca z Chinami przynosi ich partnerom korzyści, no w końcu sprzedają surowce i produkty i kupują , a bez tego nie mogą funkcjonować, nawet USA..
    Na rynku złota aż 97% obrotów kończy się tylko na wymianie papierów i różnic cenowych, tak samo jest na wielu rynkach i w wielu surowcach, dlatego Chiny wprowadzają swoje giełdy złota, srebra i ropy itd ,żeby obrót w naturalny, prawdziwy sposób odzwierciedlał popyt i podaż i był jak najmniej manipulowany kontraktami papierowymi.
    Biorąc pod uwagę fakt że w USA skupia się większość wielkich funduszy inwestycyjnych manipulujących i zarabiających na manipulacjach cenami ogromne pieniądze , z których już nie można zrezygnować bo dają ponad połowę podatków i wpływów do budżetu, realny rynek surowców i produkcji musi się bronić przed spekulacjami, które niszczą i zaburzają de facto naturalny rozwój lub upadek niepotrzebnych lub potrzebnych surowców branż i produktów, z drugiej strony ich większe opodatkowanie może bardzo łatwo spowodować ucieczkę całego tego kapitału gdziekolwiek.sporo przeniosło się do Chin i Azji . .
    Cała rewolucja przemysłowa dokonała się w czasach standardu złota i był to najszybszy rozwój gospodarek w historii świata ,zatem standard złota sam w sobie niczego nie niszczy i nie blokuje ,a zapewnia stabilne płatności , pewne finansowanie i rozwój, oczywiście po takich dodrukach wszystkich walut ,gigantycznej bańce spekulacyjnej na obligacjach rosnącej już ponad 30 lat może się okazać, że realna cena złota w tych walutach powinna być wielokrotnie wyższa i z pewnością już by była gdyby nie oczywiste i oficjalne manipulacje w tym zakresie na złocie i tutaj nie ma problemu ilości i braku złota, tylko nadprodukcji pieniędzy, papierów, dłużnych, obligacji i derywatów oraz mega zadłużenia wszystkich rozwiniętych krajów.Widać to na krypto walutach ,a raczej krypto śmieciach które bardziej są nowoczesnym tombakiem niż złotem ,a mimo to potrafiły urosnąć tysiące procent bez gwarancji wartości choćby 1 centa?.
    Dla porównania żadna główna waluta nie wytrzymała dłużej niż dolar, tak było z Portugalią w średniowieczu do 100 lat , a po niej z Hiszpanią, Holandią, Francją i Wielką Brytanią, każdy góra 100 lat.bo po 70 latach następuje degeneracja i rozkład jak paru ekonomistów udowodniło… Tak samo będzie z USA bo światowa waluta to z czasem też koszty, ryzyko i stagnacja, gdy można drukować i mieć wszystko nic nie robiąc z czasem się też nic nie ma.a kapitał ucieka… Nie koniecznie będzie to Chiński Renminbi, raczej będzie on szerzej wprowadzany do koszyka walut , by w końcu ustalać koszyk i światową walutę w zupełnie inny nowy sposób..

  • Polecam:
    Here’s how gold can get to $10,000.Autor; Jim Ricards 8.03.2017 http://markets.businessinsider.com/. Nie tylko on jeden przewiduje tak duży wzrost cen złota.Inni przebijają go wielokrotnie jak np.Gold Price: USD 65,000/oz in 5 years? https://www.zerohedge.com/news/ 16.06.2016. Tego rodzaju prognozy publikowane są w dziesiątkach a może i setkach. Dla równowagi warto zauważyć, ze te katastrofalne prognozy na razie w żaden sposób nie przekładają się na bieżące ceny złota. Jeżeli chodzi o Chiny to wymiana yuana na złoto w handlu ropa naftową może podnieść jego rynkowe ceny. Chiny, które skupują obecnie złoto z całego świata i na razie zainteresowane są jak najniższymi jego cenami.Problem złota w gospodarce państw azjatyckich jest niezwykle ciekawym tematem, który wymaga odrębnego opracowania.

  • Nie mogę znaleźć źródła, ale ostatnio pojawiła się plotka, że Chiny przymierzają się do wprowadzenia parytetu juana do złota po cenie 8500 za uncje.

  • Oczywiście, że wartość całości rezerw walutowych Chin wynosi ponad 3 bln USD. W tekście chodziło o tę ich cześć, która jest wyrażona w amerykańskich obligacjach skarbowych. To. wynosi ok. 1,2 bln USD. Polecam tekst na ten temat L’ EONOMISTE.com -TRIBUNE Vers la grande bataille yuan/dollar: Il faut fonder une vraie monnaie universelle.M’Fadel EL HALAISSI 28.12.2017. Ewentualny spadek cen ropy naftowej jest jednym z celów chińskiej operacji i tak sugerują zachodni analitycy, co być może nastąpi, ale nie musi, dlatego jest to tylko sugestia. Cała chińska operacja obliczona jest na wiele lat i nie wszystkie jej skutki wystąpią natychmiast Co do złota, to owszem kilka uncji można kupić w dowolnym sklepie za dolary, ale już kilka ton nie wchodzi w rachubę. Tu o takie własnie chodzi wielkości, które Chińczycy natychmiast realizują w naturze, a nie w papierze, jak ma to
    miejsce z zachodnich bankach. Cała opisywana tu chińska operacja nadal dynamicznie się rozwija i w tekście starałem się zwrócić uwagę tylko na najważniejsze moim zdaniem jej elementy.

  • Na wstępie chcę pogratulować autorowi podjęcia zagadnień związanych z tzw. petrojuanem.
    Mam jednak kilku uwag do tekstu. Od 2014 r., czyli uruchomienia Shanghai International Gold Exchange za juana można kupować złoto (także nie jest to nic nowego). Za dolary, czy nawet złotówki można również nabywać, bez większego problemu, fizyczne złoto.
    Ponadto rezerwy walutowe Chin to nie 1,2 bln USD, a ponad 3 bln USD.
    Mam również wątpliwości, czy wprowadzenie standardu na ropę rozliczanego w juanie, po dolarowych Brent i WTI, wpłynie na spadek cen tego surowca, jak sugeruje Pan w tekście.
    Przełomowym byłoby oczywiście wprowadzenie wymienialności juana na złoto po stałym parytecie, ale jak Pan wskazuje, obecnie wydaje się to mało realne.

    Pozdrawiam

Pozostaw odpowiedź