Komentarz eksperta

Paweł Behrendt: Chiny i USA będą wspólnie wywierać presję na KRLD by sie zreformowała

Obama w AzjiTrudno cokolwiek wyrokować o konsekwencjach ostatniej wizyty prezydenta Obamy dla przyszłości stosunków amerykańsko-japońskich, czy rozwoju sytuacji militarnej w Azji Wschodniej. Nawet jeżeli Obama chciał zapoczątkować rozwiązanie najbardziej palących kwestii w relacjach z Japonią, to uzyskał tyle samo co sekretarz obrony Robert Gates kilka tygodni wcześniej. Pełno było wzajemnych deklaracji o niewzruszoności sojuszu i silnej woli rozwiązania wszelkich kwestii spornych, w tym szczególnie sprawy amerykańskich baz na Okinawie. Podobne deklaracje gotowości pospieszenia z pomocą sojusznikowi w wypadku jakiegokolwiek zagrożenia złożone przez Obamę w Seulu, mają na celu przywołanie do porządku Korei Płn i trudno je oceniać jako antychińskie.

Nie ulega wątpliwości, że głównym wizyty celem wizyty amerykańskiego prezydenta były Chiny. Amerykańska administracja stara się wszechstronnie poprawić stosunki z ChRL, zapewne w celu skutecznego rozwiązania kwestii północnokoreańskiej, chociaż rosnąca pozycja Chin jako mocarstwa, szczególnie w czasach kryzysu, także nie jest bez znaczenia. Równie interesujący może być także rezultat współpracy chińsko-amerykańskiej dla Tajwanu, na razie jednak trudno cokolwiek na ten temat wyrokować.

Nie ulega za to wątpliwości, że Chińczycy postanowili „coś zrobić” z towarzyszami z Phenianu. W dniach 22-25 listopada gościł w Korei Płn chiński minister obrony Liang Guanglie, była to pierwsza wizyta na tym szczeblu od 2006 roku. Biorą pod uwagę fakt, że w październiku doszło do spotkania Kim Jong Ila z chińskimi przywódcami, możliwe jest, że Pekin pragnący wzmocnić swoją pozycję i wiarygodność na arenie międzynarodowej może chcieć „walnie przyczynić się” do rozwiązania problemu ostatniego stalinowskiego reżimu świata. Phenian swoim nieprzewidywalnym zachowaniem irytuje Pekin, któremu zależy na stabilnej sytuacji w regionie już od lat 90-tych. Opcja reform w Korei Płn. Wydaje się być dużo bardziej odpowiednia dla wszystkich uczestników rozmów sześciostronnych niż zjednoczenie półwyspu, co radykalnie zachwiałoby równowagą sił w regionie. Nawet entuzjazm samych Koreańczyków z Południa osłabł po zapoznaniu się z niemieckimi doświadczeniami.

W końcu listopada okazało się, że więzy łączące Japonię z USA są ciągle silne. 23 listopada japońskie ministerstwo obrony ogłosiło, że wybrało samolot F-35 na podstawowy myśliwiec dla JSDF. Na razie brak szczegółów dotyczących ilości i wersji maszyn, nie jest więc jasne jakie będą warunki kontraktu oraz czy w skład JSDF wejdą maszyny w wersji skróconego startu i lądowania, mogące ewentualnie operować z pokładów niszczycieli śmigłowcowych typu Hyuga i uniwersalnych okrętów desantowych typu Osumi.

Na przedłużonej do końca grudnia sesji parlamentu dotyczącej budżetu rząd Hatoyamy zdążył już zrazić do siebie naukowców i kręgi wojskowe. W związku z zapowiadaną relokacją części pieniędzy w ramach budżetu zostały ogłoszone cięcia w wydatkach na nauką i rozwój technologiczny, stanowiące od lat chlubę Japonii oraz istotną pozycję w wydatkach państwa. Na zwołanej 25 listopada konferencji prasowej japońscy nobliści apelowali do premiera, aby ponownie rozważył kwestię przesunięć budżetowych. Na wysokich nakładach na badania naukowe zawsze i wszędzie korzystała armia, także w konstytucyjnie pacyfistycznej Japonii. Obecnie JSDF są uznawane za najbardziej zaawansowaną technicznie armią Azji, a w skali światowej ustępującą prawdopodobnie jedynie US Army[1]. Wydaje się, że od czasów rządów premiera Koizumiego apetyty wojskowych systematycznie rosły. Obecny rząd wprawdzie nie ogłasza jeszcze planów redukcji budżetu obronnego, jednakże 26 listopada rządowa komisja ds. cięć w budżecie odrzuciła wniosek JSDF o przyznanie dodatkowych 7,216 mln ¥ w celu zwiększenia liczebności Sił Samoobrony o ok. 3,5 tys. żołnierzy.

Cokolwiek by nie mówić o rządzie Hatoyamy, jego deklaracjach i dotychczasowych działaniach jedno nie ulega wątpliwości: życie polityczne w Japonii nabrało nowej jakości, pozwalając wreszcie rozwinąć skrzydła publicystom, komentatorom i analitykom.

Paweł Behrendt: absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Szczecińskim, obecnie przygotowuję się do pisania doktoratu w Niemczech. Interesuję się wojskowością Dalekiego Wschodu ze szczególnym uwzględnieniem Japonii, a także między innymi stosunkami międzynarodowymi w regionie Azji i Pacyfiku.


[1] Trzeba zaznaczyć, że w obu wypadkach chodzi przede wszystkim o flotę oraz systemy elektroniczne; jednakże ASDF już od kilku lat wyraźnie ustępuje lotnictwu chińskiemu i w najbliższych latach będzie podlegać intensywnej modernizacji, proces ten właśnie się rozpoczyna.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Paweł Behrendt: Chiny i USA będą wspólnie wywierać presję na KRLD by sie zreformowała Reviewed by on 30 listopada 2009 .

Trudno cokolwiek wyrokować o konsekwencjach ostatniej wizyty prezydenta Obamy dla przyszłości stosunków amerykańsko-japońskich, czy rozwoju sytuacji militarnej w Azji Wschodniej. Nawet jeżeli Obama chciał zapoczątkować rozwiązanie najbardziej palących kwestii w relacjach z Japonią, to uzyskał tyle samo co sekretarz obrony Robert Gates kilka tygodni wcześniej. Pełno było wzajemnych deklaracji o niewzruszoności sojuszu i silnej woli

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź