Artykuły

Paweł Behrendt: „Japonia trzecie mocarstwo” – recenzja

Książka Roberta Guillaina jest już dość wiekowa, została wydana w Polsce w roku 1972. Jednak zawartość książki jest jeszcze starsza, jest to bowiem zbiór reportaży z Japonii lat 60-tych. Sam Guillain należy do postaci nietuzinkowych, był jednym z pierwszych stałych korespondentów zachodnich w Japonii, zaczynał swoją karierę w gorącym okresie lat 30-tych. Opanowawszy język i poślubiwszy Japonkę był w stanie obserwować tamtejsze społeczeństwo niejako od podszewki. W latach 60-tych jako korespondent „Le Monde” opisywał m.in. przygotowania do igrzysk olimpijskich w Tokio i wystawy EXPO w Osace. Obu tym wydarzeniom, a właściwie przygotowaniom do nich, poświęcił w swoich tekstach wiele miejsca.

Opisywany w książce okres to czas bardzo dynamicznego rozwoju Japonii przeistaczającej się z biednego kraju zniszczonego wojną w potęgę gospodarczą, tytułowe „trzecie mocarstwo”. Właśnie temu procesowi autor poświęca najwięcej uwagi. Niestety w rezultacie lektura reportażu momentami bardziej przypomina recytację rocznika statystycznego, ze szczególnym uwzględnieniem wzrostu produkcji stali i wydajności stoczni, na których koncentrowały się wówczas japońskie koncerny. Obie te gałęzie przemysłu rozwijały się wówczas w Japonii bardzo dynamicznie, kolejno przeganiano dotychczasowe potęgi jak Szwecja i Anglia, ustępując pod koniec dekady jedynie USA, RFN i ZSRR. Guillain przytacza utyskiwania dotychczasowych potentatów na niską jakość japońskiej stali, czy kiepskie wykonanie statków, z drugiej strony podkreśla jednak, że jakość japońskiej produkcji staje się coraz lepsza. Szukając przyczyn japońskiego sukcesu autor wskazuje na: niskie koszty pracy, niedoszacowanie jena, protekcjonizm gospodarczy, przeinwestowanie związane z niejasnymi mechanizmami kredytowania nowych inwestycji. Brzmi znajomo? W książce dość szybko pojawia się pytanie: a co będzie jeżeli tą samą drogą pójdą Chiny? Ten temat je poruszany kilkakrotnie, a odpowiedzi są prorocze…

W natłoku wielkich liczb i wielkich koncernów torujących sobie drogę na światowych rynkach, Guillain nie zapomina o stanowiących do dzisiaj podstawę japońskiej gospodarki małych i średnich przedsiębiorstwach.

Na szczęście nie tylko gospodarką książka ta stoi. Sporo miejsca poświęcono także polityce. Kwestie poruszane przez autora ponad 40 lat temu są ciągle aktualne. Jakie powinno być miejsce nowej Japonii w świecie? Jak poradzić sobie z brzemieniem II wojny światowej i ustanowić normalne relacje z azjatyckimi sąsiadami? Czy z czasem Tokio nie będzie zmuszone zainteresować się uzyskaniem broni atomowej? Poruszona zostaje także kwestia powiązań polityków z biurokracją i światem przemysłu. Jest także miejsce dla lżejszych tematów: rozwiązywanie problemu małej ilości przestrzeni w rozrastających się w niesłychanym tempie miastach, ekspresowa budowa tokijskiego metra w przededniu igrzysk olimpijskich, pierwsze shinkanseny. I wreszcie prawdziwy hit: opis japońskiej telewizji przełomu lat 60-tych i 70-tych. Guillaina nie interesują jednak emitowane programy, choć trochę szkoda, tylko postęp techniczny japońskiej telewizji. W tej dziedzinie Japończycy od początku wyprzedzali resztę świata. W opisywanym czasie w Japonii już trzy stacje nadawały w kolorze! Dwie nadawały program 24 godziny na dobę! Jak na tym tle wyglądała Europa, w tym demoludy, lepiej pominąć; sam Guillain zastanawia się tylko kiedy podobny poziom osiągnie telewizja nad Sekwaną.

„Japonia trzecie mocarstwo” może wydawać się książką beznadziejnie nieaktualną i nieprzydatną. Jest to jednak nieprawda. Dla wszystkich osób zajmujących się lub po prostu zainteresowanych polityką i gospodarką Kraju Kwitnącej Wiśni będzie nieocenioną kopalnią wiedzy. Niewielkie zainteresowania autora kulturą i społeczeństwem Japonii trzeba potraktować jako swoisty znak czasu. W obliczu japońskich firm wywalczających sobie miejsce wśród wielkich koncernów świata, czytelnicy prasy poświęcali niewiele uwagi kinematografii czy literaturze, były to tylko ciekawostki na marginesie. Natłok danych statystycznych momentami utrudnia lekturę, jednakże styl Guillaina cały czas pozostaje przejrzysty i konkretny. Na zakończenie można powiedzieć o tej książce jedno: piękna podróż w czasie, choć nie do końca.

Robert Guillain, „Japonia trzecie mocarstwo”, KiW, Warszawa 1972.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Paweł Behrendt: „Japonia trzecie mocarstwo” – recenzja Reviewed by on 31 stycznia 2012 .

Książka Roberta Guillaina jest już dość wiekowa, została wydana w Polsce w roku 1972. Jednak zawartość książki jest jeszcze starsza, jest to bowiem zbiór reportaży z Japonii lat 60-tych. Sam Guillain należy do postaci nietuzinkowych, był jednym z pierwszych stałych korespondentów zachodnich w Japonii, zaczynał swoją karierę w gorącym okresie lat 30-tych. Opanowawszy język i

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 7

  • Dziękuję za komentarze.

    Podsumowując: wiele się wydarzyło, ale zmieniło niewiele.

  • Pawle

    bardzo ciekawy pomysl z ta recenzja

    w latach 80 lub 90 przeczytalem ksiazke korespondenta pap z waszyngtonu Stanislawa Glabinskiego Reagan i inni. w tej chwili sprawdzajac dane w internecie dowiedzialem sie, ze zajmowal sie takze chinami
    ksiazka ogromnie mi sie podobala, przyczytalem ja po latach ponownie

    niedlugo potem ukazalo sie dzielo goldenboya polskiego dziennikarstwa, takze po pobycie w waszyngtonie – tomasz lis – zawod korespondent. do konca dotrwalem jedynie dzieki obrazkom

    np jedno z najlepszych opracowan dot sytuacji miedzynarodowej i prawnej tajwanu pochodzi z lat 70., nic nie stracilo na aktualnosci

    • Stanisław Głąbiński wydał w 1974 r. świetną jak na ówczesne czasy książkę
      pt. Mao i inni. Przeczytałem ją od dechy do dechy. Mam ją do tej pory.

  • Ciekawa recenzja, podobnie jak i sama książka. Mówiąc półżartem, tytuł zachował aktualność, gdyż Japonia jest dziś trzecią potęgą ekonomiczną świata, po USA i Chinach.
    A propos Guillaina. Myślę, że nie mniej pasjonującą jego książką jest „Od Pearl Harbor do Hiroszimy”. Jest to naoczna, chwilami wstrząsająca relacja z życia w Japonii w czasie wojny na Pacyfiku.

    • Szanowny panie Zyggi
      Trochę Pan nie nadąża. Wg szacunków CIA (Factbook) w 2011 Indie odnotowały wzrost PKB PPP o 7,8 proc. a Japonia spadek o 0,5 proc. W rezultacie ranking PKB PPP za 2011 jest następujący:
      1) USA – 15 040 mld dolarów
      2) Chiny – 11 300 mld dolarów
      3) Indie – 4 463 mld dolarów
      4) Japonia – 4 389 mld dolarów
      A przecież mamy już 2012 i tendencje z 2011 nadal się utrzymują. Następna zmiana w czołówce dokona się między USA i Chinami. Może już w 2014.
      Pozdrawiam

      • Avatar Zyggi

        Szanowny Panie Piotrze.
        Ma Pan całkowitą słuszność. W PKB liczonym parytetem siły nabywczej (PPP) Indie faktycznie wyprzedziły w ub.r. Japonię. A więc wychodzi na to, że: „Japonia czwarte mocarstwo”.
        Pozdrawiam.

      • Avatar stefan

        Panie Badura ciekawe rzeczy pan pisze a z prognozami zapewne ma pan rację,jeszcze chyba do końca to wszystko do niektórych nie dotarło i żyjemy trochę w dawnym świecie.

Pozostaw odpowiedź