Wietnam

"Pan Tadeusz" po wietnamsku – wywiad z dr. Nguyen Van Thai

O pierwszym wietnamskim tłumaczeniu Pana Tadeusza w Wietnamie, życiu w Polsce i wietnamskiej diasporze nad Wisłą, rozmawiają z Dr. Thai’ em przedstawicielka drugiego pokolenia Wietnamczyków w Polsce, Van Pham (ur. 1982) i Radosław Pyffel z Centrum Studiów Polska-Azja.

Co było największą trudnością przy tłumaczeniu „Pana Tadeusza” na język wietnamski?

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że nie jestem profesjonalnym tłumaczem, a jedynie autorem tego przekładu. Ten tekst jest dosyć trudny, nawet dla zawodowych tłumaczy, a cóż dopiero dla, mnie, absolwenta wydziału geodezji i kartografii Politechniki Warszawskiej. Wiele zwrotów, czy wyrażeń, sprawia przecież nawet problemy współcześnie żyjącym Polakom. Musiałem, zatem korzystać z pomocy wielu znanych specjalistów, zarówno Polaków jak i Wietnamczyków. Pomocny okazał się także Internet, gdzie mogłem sprawdzać dokładne znaczenia tłumaczonych wyrazów, wreszcie pomoc wielu ludzi, których radziłem się przy tłumaczeniu, pytając o wybrane słówka na przykład w kolejce na poczcie, czy polskich pracowników w centrum handlowym.

Trudno mi było też zachować heksametr w wietnamskiej wersji. Nie w każdym wersie jest, zatem 13 zgłosek. Ale zachowałem rymy.

Jak Wietnamczycy odbierają tę odległą historię ostatniego szlacheckiego zajazdu na Litwie, która nawet dla współczesnych Polaków wydaje się trudna do zrozumienia? Nie ma już szlachty, Rzeczpospolita Obojga Narodów nie istnieje, podobnie jak tamta rzeczywistość.

Rzeczywiście, nawet dla młodych Polaków to dzieło może być trudne do zrozumienia. Dla czytelnika wietnamskiego to w dodatku spotkanie z inną kulturą, a także mało znaną w Wietnamie literaturą polską. Dotychczas przekładano na wietnamski powieści Sienkiewicza, na przykład: Quo Vadis i innych współczesnych autorów: Bolesława Prusa, Sławomira Mrożka, Katarzyny Grocholi, Ryszarda Kapuścińskiego, Janusza Wiśniewskiego. Był plan przygotowania tłumaczeń wybranych dzieł Adama Mickiewicza z okazji setnej rocznicy śmierci (w 1955 r.), ale były to niespokojne czasy w Wietnamie i nie najlepszy moment… Udało się dopiero kilkanaście lat później, w roku 1968, kiedy ukazały się wybrane dzieła polskiego wieszcza w tym właśnie fragmenty Pana Tadeusza.

Sam autor opatrzył swoje dzieło wieloma przypisami, a ja w wietnamskim tłumaczeniu dodałem ich ponad sto, we wszystkich miejscach, w których uznałem, że czytelnikowi wietnamskiemu jest potrzebne wyjaśnienie. Wietnamczycy nie mogli na przykład zrozumieć, dlaczego arcydzieło polskiej literatury zaczyna się od zdania „Litwo Ojczyzna moja”. Litwa to Litwa, Polska to Polska. Do tego nazwiska, daty, a zwłaszcza uroczystości kościelne i ich znaczenie.

Kto przeczyta Pana Tadeusza w Wietnamie i jakiego odbioru się Pan spodziewa?

To dzieło zainteresuje na pewno tych, którzy lubią literaturę, a zwłaszcza poezję, nie tylko rodzimą wietnamską, ale także, zagraniczną, europejską w tym polską, a także wszystkich tych, którzy interesują się zagranicą i innymi kulturami

Książka spotkała się zainteresowaniem i pozytywnym przyjęciem. Z 2000 egz. wiekszość sprzedała się  już na samym początku. Jak na Wietnam to całkiem sporo. Co prawda ma on 80 milionów mieszkańców, ale czytelnictwo jak zresztą wszędzie na świecie przeżywa kryzys. Ludzie oglądają filmy na DVD, w związku, z czym sprzedaż 20 tysięcy egzemplarzy to bestseller.

O wietnamskim tłumaczeniu Pana Tadeusza pisało wiele gazet. Także ambasada Polska w Hanoi, aktywnie włączyła się w promocję tego wydarzenia.

Kiedy po raz pierwszy zetknął się Pan z polską epopeją i podjął decyzję, że chciałby pan ją przetłumaczyć na wietnamski?

Chociaż skończyłem studia techniczne, od dziecka lubiłem literaturę. Tak się złożyło, że do Polski zostałem wysłany na studia techniczne. Później nie miałem czasu na czytanie literatury, preferowałem raczej…książki techniczne. ( Uśmiech). Dopiero teraz po latach, kiedy mam trochę wolnego czasu postanowiłem zająć się tłumaczeniem. Nie wiedziałem tylko, za co się zabrać. Niektórzy z moich kolegów, tłumaczyli już polskich autorów Sienkiewicza, Prusa, Mrożka, Szymborską…

Mój przyjaciel Polak, z którym razem studiowałem na Politechnice, podarował mi w prezencie „Pana Tadeusza”. -To największe dzieło największego polskiego poety jeśli Ci się uda, będzie fajnie, jeśli nie to nic straconego, bo nie jesteś zawodowym tłumaczem, a to fajna książka- powiedział. Wciągnąłem się w lekturę.  Szybko się zorientowałem, że to będzie bardzo trudne, ale też bardzo ciekawe. Zacząłem tłumaczyć pod koniec 2005 roku. Cała praca zajęła mi prawie 3 lata, choć można by tłumaczyć przez jeszcze 10 lat. By pracować efektywniej rzuciłem nawet po 40 latach palenie!

Jak Pan osobiście odebrał tłumaczone przez siebie dzieło?

Trafiło do mnie i jest mi w pewien sposób bliskie. Bo to, co wyraża Mickiewicz w tym dziele, to swoje uczucia wobec Ojczyzny. Pana Tadeusza i bijącą z niego tęsknotę doskonale zrozumieją wszyscy Ci, którzy mieszkają poza granicami własnego kraju…

Czyli taki Wietnamczyk zagranicą, dostrzegł Pan w Panu Tadeuszu samego siebie?

Tak, widziałem swoje myśli w poezji Mickiewicza i dlatego zdecydowałem się tłumaczyć. Mickiewicz niezwykle trafnie wyraził to, co ja sam czuję: tęsknota i miłość do odległej Ojczyzny.

Czy w literaturze wietnamskiej istnieją podobne dzieła, jakiś wietnamski Pan Tadeusz?

Wietnamscy czytelnicy porównywali Pana Tadeusza z  Chuyen Kieu  –  dziełem najwybitniejszego wietnamskiego poety Nguyen Du. To dzieło było i jest ważne dla wszystkich pokoleń Wietnamczyków, tak jak Pan Tadeusz dla Polaków.  Zostało napisane przez wietnamskiego wieszcza, także w formie wiersza. Nguyen Du i Mickiewicz żyli i tworzyli prawie w tym samym czasie, Mickiewicz był młodszy o 30 lat

Nguyen Du także pisze o miłości do ojczyzny i zamieszkujących ją ludzi. Paradoksalnie można powiedzieć, że wietnamski Pan Tadeusz to kobieta (uśmiech) . Akcja tej wietnamskiej epopei, rozgrywa się w XVIII wieku, młoda dziewczyna musi zostać sprzedana by uratować swoją rodzinę. Jej życiowe dgfev online casino perypetie nakładają się casino pa natet na niespokojną historię Wietnamu, czasy feudalizmu.

Czy planuje Pan tłumaczenie innych polskich książek?

Tak, będę chciał dalej tłumaczyć. Teraz (pod koniec 2009 r.) ukończyłem pracę nad tłumaczeniem nowel Henryka Sienkiewicza. „Stary sługa” i „Hania i czekam teraz na ich publikację.

Jak długo jest Pan w Polsce?

Pierwszy raz przyjechałem w 1964 roku, na studia na Politechnice Warszawskiej. Po ich ukończeniu wróciłem do Wietnamu do pracy. Po 9 latach, z powrotem przyjechałem do Polski, by zrobić tu doktorat. Potem znów był powrót do Wietnamu i ponowny przyjazd do Polski na habilitacje. Od 1986 roku jestem na stałe w Polsce. Razem, więc spędziłem tu około 30 lat.

Dlaczego po tylu latach przyjazdów i powrotów, ostatecznie zdecydował się Pan osiąść w Polsce?

Tu jest dobrze i dla mnie i dla rodziny, zwłaszcza dla synów. Mam jednego syna chorego na astmę. Klimat w Wietnamie źle wpływa na niego, a tu czuje się dobrze. Uważam, że Polacy online casino są bardzo dobrzy, tutejszy klimat jest lepszy niż u nas. I mieszkamy tu jak u siebie w domu.

Podkreśla Pan tęsknotę, którą czuje za Wietnamem, czy chciałby Pan tam wrócić? Czy Pana rodzina, a zwłaszcza dzieci, uwzględniają Wietnam w swoich planach na przyszłość?

Tęsknię za Wietnamem jak jestem w Polsce, a będąc tam tęsknię też za Polską. Przyszłość zależy nie tylko od mojej We are not responsible, or liable to any third party, for the content or accuracy of any User Contributions posted by you or any other user of the construction-jobs.info . woli. Przecież nasza rodzina i życie najbliższych mi ludzi również ma na to wpływ. Na razie nie mamy w planach powrotu na stałe do Wietnamu. Synowie chodzili tu do szkoły, ukończyli tu studia i już pracują tu ponad dziesięć lat.

Czy Polska zmieniła się przez ten czas?

O tak, zaszły duże zmiany, "Visuri from Maliyadeva Model best-driving-school.com in Kurunegala, Sri Lanka writes:"We can get a lot of benefits from outdoor education. a ja wiele z nich widziałem na własne oczy. W 1968 roku, gdy byłem studentem na Politechnice, pamiętam rozruchy studenckie, a casino online w 1970 z telewizji widok czołgów wyjeżdżających na ulice. Pamiętam lata 80-te, puste półki w sklepach, kiedy oprócz soli i octu nic nie było, nawet chleba. No casino online i przemiany w latach 90tych i wszystkie najważniejsze od tego czasu. W Polsce, jak i zresztą w całej Europie zaszły wielkie zmiany.

Zmiany jak sądzę były konieczne i odbieram je pozytywnie. Widać, że ludzie żyją, może nie tak jak się marzyło, ale o casino online wiele lepiej niż w tamtych czasach

A jak ocenia się te zmiany w Wietnamie?

Wietnam wybiera inna drogę. Przede wszystkim stabilność. Każdy kraj wybiera to, co uważa za stosowne. W Wietnamie nie musi być tak jak w Polsce. Nawet wojna czy rewolucja była inna tu i tam. Czasem się zastanawiam co jest takiego w Wietnamie, co można by przenieść tu i jakie doświadczenia z Polski można by przenieść do Wietnamu. I wtedy zawsze sobie odpowiadam:

Wietnam leży w Azji Południowo-Wschodniej, ma inną historię, inne warunki rozwoju, inną kulturę… To jednak zupełnie inna rzeczywistość i inne rzeczy są możliwe tu, a inne tam.

Jaka będzie przyszłość wietnamskiej diaspory w Polsce?

Przyszłość wietnamskiej diaspory jest ściśle związana z przyszłością Polski i przemianami, które tu zachodzą i zajdą w najbliższym czasie. Myślę że młodzi Wietnamczycy muszą się integrować z Polakami, żeby nie być postrzegani jako zamknięci i obcy na ziemi, z którą chcą związać swoje życie.

Myśli Pan, że moje pokolenie, wychowane już tutaj, nie integruję się z Polska?

Myślę że w sposób naturalny integruje się z Polską. Młodzież wietnamska uczy się przecież w polskich szkołach, mówi po polsku lepiej niż po wietnamsku i ma więcej możliwości integracji niż my. Bo moje pokolenie to nie tylko studenci, ale Wietnamczycy, którzy przyjechali tu bez znajomości języka, kultury i zwyczajów. Było i jest nam trudniej. Wiele osób jest tutaj od 10 lat i nie zna języka polskiego. Jest im ciężko i ciężko im zrozumieć to, co się casino online dzieje w Polsce.

Z tego, co Pan mówi drugie pokolenie stanowi pomost między diasporą wietnamską a Polską. Ale przecież wielu młodych Wietnamczyków z drugiego pokolenia nie wychodzi poza własną społeczność pracując w handlu w firmach swoich rodziców. Jak to ma się to pańskiej wizji integracji?

Mam wrażenie że młode pokolenie mniej interesuje się pracą społeczną, a bardziej swoimi prywatnymi interesami. I to stwarza pewną barierę integracji społeczności wietnamskiej z Polakami. Młode pokolenie jest tu wykształcone, ma lepsze warunki i znacznie mniej barier, niż nasze pokolenie pierwszej emigracji. Ale dziś jest inna epoka, młodzież myśli by jak najwięcej zarobić. A przy warunkach placowych w Polsce, w swoich zawodach, w których zdobyli wykształcenie, po prostu zarobią mniej pieniędzy.  I dlatego nie wychodzą poza społeczność wietnamską, zostają w handlu, gdyż w dalszym ciągu daje on więcej pieniędzy niż praca w swoim zawodzie.

Uważa Pan że młody Wietnamczyk, jeśli chciałby pracować w firmie w swoim zawodzie nie będzie miał takich perspektyw jak w swojej społeczności, zajmując się handlem. Czy dostrzega Pan inne bariery?

Tak. Spójrzmy na absolwentów. Kończą studia na SGH, UW, Politechnice i jadą na Zachód, do Anglii, Europy Zachodniej czy do USA. W Polsce na razie, jest mało miejsc pracy dla Wietnamczyków, którzy skończyli studia.  Żyjemy w świecie otwartych granic, młodzież ma wybór. A warunki do pracy i płace w Polsce wciąż jeszcze nie są takie jak na Zachodzie. Ten wybór, paradoksalnie osłabia integracje. A wszystko rozbija się o finanse.

Czy w polskich instytucjach firmach jest dyskryminacja z racji pochodzenia?

Nie, wszystkich pracowników traktuje się tak samo, niezależnie czy są to Polacy czy obcokrajowcy. Polacy mieszkają tu jednak od pokoleń, mają domy, majątki, wsparcie rodzin. Wietnamczycy muszą liczyć tylko na siebie. Ich rodzice nie zawsze są tak bogaci jak Polacy, stąd często młodzież wybiera inne kraje.

A biedni Polacy i bogaci Wietnamczycy?

No cóż biedni, czy to Polacy czy Wietnamczycy, za bardzo  nie mają wyboru…  A bogaci Wietnamczycy zazwyczaj wysyłają dzieci na Zachód do nauki, a później do pracy.

No, ale jeśli decyduje się zostać, to często z pomocą rodziców i zostaje w diasporze, koło się zamyka. Gdzie ta integracja, o której Pan mówi?

(uśmiech) Ta integracja to przede wszystkim kultura, zwyczaje, sposób myślenia młodych Wietnamczyków. Są inni niż my. Praca to, co innego. Tu rzeczywiście widziałem bardzo mało młodych Wietnamczyków pracujących w polskich firmach, czy instytucjach.

A czy jako Wietnamczyk, który w Panu Tadeuszu odnajduje te same myśli tęsknoty za swoją Ojczyzną, nie obawia się Pan że w przyszłości, młodzi Wietnamczycy stracą kontakt z Wietnamem i spolonizują się?

Nie. To, że część Wietnamczyków żyje poza Wietnamem jest zupełnie normalnym zjawiskiem. To się zdarza nie tylko w Wietnamie.

A co Pan myśli o chińskiej emigracji do Polski?

Jest ich w Polsce coraz więcej, ale znacznie mniej niż w innych krajach Europy Środkowej, np. na Węgrzech. Zaczynają być widoczni, ale myślę ze w porównaniu z innymi krajami, w Polsce wciąż są słabo zauważalni.

A dlaczego tak się dzieje?

Chyba jest związane z polityką władz, które od początku lat 90-tych dostrzegała problemy, jakie mogą wyniknąć, jeśli do Polski przyjedzie dużo Chińczyków, bo ich zawsze przyjeżdża bardzo dużo, więc władze obawiały się przyznawać im wiz.

A Wietnamczykom?

No jeszcze tak ( śmiech)

Stosunek władz polskich do Wietnamczyków był inny. Już w latach 60tych, kiedy zacząłem w Polsce studia, chińskich studentów było znacznie mniej niż studentów od nas. To przełożyło się na liczbę absolwentów polskich uczelni- było wśród nich znacznie więcej Wietnamczyków. Myślę, że dlatego władze polskie inaczej patrzą na Wietnamczyków niż Chińczyków.

Wietnamscy absolwenci, wrócili do Polski, ściągnęli rodziny i tak rozrosła się wietnamska diaspora w Polsce. Grupa ta trafiła to na początek lat 90tych w Polsce: wolny rynek, stadion. Poszła fama: jest interes do zrobienia.

No właśnie, Polakom Wietnamczycy kojarzą się z Stadionem Dziesięciolecia i handlem

W większości przypadków Polacy myślą ze Wietnamczyk to handlarz ze stadionu i patrzą nieprzychylnie. Ale przecież stadion był wielkim targowiskiem nie tylko dla Wietnamczyków. ale i dla Polaków, Rosjan, Ukraińców itd. Stworzył tysiące miejsc pracy. Czasem mówi się, że stadion to miejsce przemytu, ale stał przecież w centrum stolicy kraju, więc jak można było szmuglować pod bokiem organów celnych i skarbowych? Ludzie uczciwie i ciężko pracowali tam na chleb. Tego obrazu nie mogą zepsuć obserwacje oparte na kilku incydentach.

Wietnamczykom przekazał pan Pana Tadeusza, a co wietnamskiego chciałby pan przekazać Polakom?

Tłumacząc dzieło Adama Mickiewicza chciałem powiedzieć Polakom, że Wietnamczycy bardzo lubią kulturę i literaturę polską. Chciałem jak najlepiej przekazać swoim rodakom te najcenniejsze dzieła literatury polskiej, żeby lepiej zrozumieli ten kraj.

To pana przesłanie?

Tak, bo Wietnamczycy nie mieli ku temu dużo okazji. Im więcej takich dzieł tym lepiej dla wzajemnego zrozumienia obu narodów

Dziękujemy za rozmowę.

———————————————-

Dr Nguyen Van Thai  urodzony 1945 roku w Thai Nguyen, Wietnam.

Absolwent Wydziału Geodezji i Kartografii Politechniki Warszawskiej. W Polsce, do której po raz pierwszy przyjechał w 1964 roku, spędził ponad 30 lat ( na stale od 1986 roku).

Doktorat  w 1982 i habilitacja w 1989 roku.  Temat pracy habilitacyjnej: „Koncepcja wykorzystania naziemnych informacji satelitarnych i geodezyjnych do badania figury Ziemi na obszarach przybrzeżnych ze szczególnym uwzględnieniem terytorium Wietnamu”.

Jest autorem pierwszego pełnego tłumaczenia „Pana Tadeusza” na język wietnamski.

Ma 2 synów, którzy są również absolwentami Politechniki Warszawskiej i obecnie pracują w Polsce.

zp8497586rq
Udostępnij:
  • 132
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    132
    Udostępnienia
"Pan Tadeusz" po wietnamsku – wywiad z dr. Nguyen Van Thai Reviewed by on 6 sierpnia 2012 .

O pierwszym wietnamskim tłumaczeniu Pana Tadeusza w Wietnamie, życiu w Polsce i wietnamskiej diasporze nad Wisłą, rozmawiają z Dr. Thai’ em przedstawicielka drugiego pokolenia Wietnamczyków w Polsce, Van Pham (ur. 1982) i Radosław Pyffel z Centrum Studiów Polska-Azja. carton of cigarettes Co było największą trudnością przy tłumaczeniu „Pana Tadeusza” na język wietnamski? Na wstępie chciałbym

Udostępnij:
  • 132
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    132
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Socjolożka, autorka wielu badań poświęconych Wietnamczykom w Polsce.