BLOGOSFERA

PADA DESZCZ (Dziennik z Chin)

Przepowiednie deszczowej aury się sprawdziły – od rana pada deszcz.

Bardzo nie lubię deszczu, ale cóż nie można się poddać i siedzieć w domu. Ubrani w odpowiedni przeciwdeszczowy ekwipunek postanawiamy odwiedzić wczoraj poznane miłe małżeństwo, które nas ugościło swą herbatą. Chcemy się zrewanżować ofiarowując im „coś od nas”. Już u progu domu witają nas uśmiechem, prawie jak starych znajomych. Taką bezinteresowną gościnność można jeszcze spotykać na wsiach wśród nieznajomych ludzi. Właśnie do odległych miejsc warto przyjechać aby poznać poczucie wartości i dobroci człowieka. W miastach ciągła gonitwa za pieniądzem oddala ludzi.

Nasi znajomi mieszkają u stóp herbacianych tarasów:

u stop herbacianych tarasow

W wiosce większość domów to stare budowle, ale niektórzy lepiej usytuowani gospodarze mieszkają w nowych piętrowych domach. Zdążyliśmy się już zorientować, że większość z nich żyje dzięki plantacjom herbaty. Dobrze, że nasi mili znajomi wczoraj zebrali przed deszczem herbaciane liści. Teraz należałoby odczekać przynajmniej kilka dni przed następnym ich ścięciem.
Po odwiedzinach przechadzamy się jeszcze trochę po wiosce. Deszcz przestał padać, wieje lekki wiaterek…

Schodząc do Changjiaocun zagladamy do świątyni:

swiatynia

Nie wierzymy własnym oczom – za wejściową bramą wita nas radośnie nasza sunia Tiantian. Cieszy się i my wraz z nią.

Obok świątyni mnisi zajmują się pszczelarstwem. Ule są porozpraszane wzdłuż głównej drogi wiodącej do herbacianych tarasów. Są one odmienne od tych nam znanych:

ul

Changjiaocun jest popularną wioską wśród studentów ze szkół plastycznych. Ćwiczą oni pod surowym okiem profesorów techniki malarstwa. Malują tutejsze pejzaże lokując się najchętniej pod starym baobabem przy strumyku:

malarze

W wiosce również spotykamy wspaniałe owoce marakui. W Europie również je jadamy, raczej z powodu ich zawartości w witaminę A i C, tutaj z powodu ich wartości degustacyjnych o zupełnie odmiennym smaku. Są słodsze, większe i przede wszystkim świeże, zerwane na zamówienie … dla nas. Plantacja jest 10 minut od naszej gospody, a więc codziennie tutaj przychodzimy i się nimi delektujemy.

fruit de la passion

Jest też tutaj jedyne liceum, dość duży budynek. Wcześniej było tutaj głośno jak w ulu, dużo klas pełnych dzieci. Dzisiaj liceum stało się szkołą podstawową, do której uczęszcza niewielka gromadka dzieci.

szkola

Oczywiście na murach szkolnych, podobnie jak w całych Chinach widnieje portret naszej rodaczki Marii Curie – Skłodowskiej.

MCS

Wieczorem, po kolacji przygotowanej przez teściową naszej miłej gospodyni Shuang Yi, wraz z przybyszami z Pekinu zasiadamy w bambusowych fotelach i pod gołym niebem na zaimprowizowanym prześcieradłowym ekranie oglądamy film.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
PADA DESZCZ (Dziennik z Chin) Reviewed by on 28 grudnia 2014 .

Przepowiednie deszczowej aury się sprawdziły – od rana pada deszcz. Bardzo nie lubię deszczu, ale cóż nie można się poddać i siedzieć w domu. Ubrani w odpowiedni przeciwdeszczowy ekwipunek postanawiamy odwiedzić wczoraj poznane miłe małżeństwo, które nas ugościło swą herbatą. Chcemy się zrewanżować ofiarowując im „coś od nas”. Już u progu domu witają nas uśmiechem,

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Zhongguo 中国

"中国" - jest sinologiem, propagatorem Chin i kultury chińskiej. Przyjaciel narodu chińskiego. Podróżując po Chinach zagląda w miejsca trudno dostępne dla turystów. Mawia: "CHINY - to pasja i powołanie. KRAJ, w którym jest najwięcej ludzi do polubienia"

Pozostaw odpowiedź