Artykuły,Komentarz eksperta,Publicystyka,Top news

P. Szczap: Ułan Bator – plany generalne i nieudolna administracja a problem smogu – Część 2

Paweł Szczap

Ułan Bator – plany generalne i nieudolna administracja a problem smogu

Część 2

W pierwszej części niniejszego komentarza przyglądałem się historycznym uwarunkowaniom trudnej sytuacji planistyczno-infrastrukturalnej Ułan Batoru. Poniższa, druga część stanowi komentarz do niedawnych wydarzeń związanych ze zmieniającą się administracyjną sytuacją miasta, której pokłosiem było przedłużenie zeszłorocznego zakazu osiedlania się w Ułan Batorze na kolejne dwa lata, tj. do roku 2020.

W następstwie zwycięstwa Mongolskiej Partii Ludowej w wyborach do Rady Miasta 2016 r., burmistrzem Ułan Batoru został Sunduin Batbold. Przekazanie urzędu nastąpiło w pierwszych dniach lipca 2016 r. Od tamtej pory zaobserwować można wzmożoną aktywność PR-ową stołecznych władz, w dużym stopniu w kwestii własnego wizerunku, nie zaś wizerunku miasta. Jeśliby wnioskować na podstawie opinii na temat dotychczasowych dokonań burmistrza, mogłoby okazać się, iż niestety rządy Batbolda zapamiętane zostaną głównie jako szereg nieudolnych posunięć niwelujących jego gorliwe starania o zdobycie poparcia wśród mieszkańców Ułan Batoru.

Spośród podjętych do tej pory przez obecny zarząd miasta działań najszerszym echem odbiły się m.in.: szeroko zakrojona, acz mało skuteczna promocja ogrzewania elektrycznego na obszarach dzielnic jurtowych (specjalna, choć nietrafiona taryfa nocna, rozdawanie czy dofinansowywanie grzejników elektrycznych), pacyfikacja zamieszek, które wybuchły wokół działań nowego składu Rady Miasta w jednej z dzielnic Ułan Batoru, rozruch działań związanych z wdrożeniem strategii sub-centrów (jednym z założeń planu generalnego jest decentralizacja Ułan Batoru oraz jego infrastruktury), działania mające na celu promocję miasta jako destynacji turystycznej (zorganizowanie latem nocnego deptaka w centrum miasta, wzorowany na holenderskim „I amsterdam” napis-logo „Ulaanbaatar”, wydanie broszury reklamowej firmowanej jako przewodnik po mieście), wprowadzony latem 2017 r. (wycofany zaś po dwóch „pilotażowych” tygodniach) zakaz skrętu w lewo z głównej arterii miasta czy będący przedmiotem niniejszego tekstu zakaz migracyjny.

Nie ma co się jednak oszukiwać – lata 2016-2020 to okres dość wymagający, jeśli chodzi o zarządzanie miastem. Sytuacja gospodarcza kraju uległa co prawda w minionym roku poprawie, jednak wciąż nie jest to poziom zadowalający. Są to także ostatnie cztery lata głównego okresu wdrażania obecnego planu generalnego. Niewiele z założonych w nim imperatywów zostało zrealizowanych choćby w części, miasto zaś znajduje się w sytuacji infrastrukturalnej, która jest ze wszech miar zatrważająca. Wielopłaszczyznowa skomplikowana sytuacja dzielnic jurtowych zdaje się pozostawać główną kością w gardle planu. Na złożone, długofalowe rozwiązanie kwestii palących problemów dotykających dzielnic jutrowych niestety przyjdzie jeszcze poczekać. Tymczasem będą one w dalszym ciągu wywierać niemały wpływ na kolejny, dziś zyskujący chyba najwięcej posłuchu medialnego problem, mianowicie kwestię zanieczyszczenia stołecznego powietrza. Ułan Bator pozostaje jednym z najbardziej zanieczyszczonych miast na świecie, a władze zdają się bezradne w obliczu tego problemu. Zainicjowane w wyniku zeszłorocznego działania byłego prezydenta Elbegdorja oraz kontynuacja tej spuścizny przez Battulgę to jedna, bardziej profilaktyczno-teoretyczna, a jednocześnie medialna strona medalu. Drugą stronę stanowi codzienna rzeczywistość Ułanbatorczyków zarówno mieszkańców dzielnic jurtowych, jak i tych zamieszkujących blokowiska.1

Dominująca narracja otaczająca dzielnice jurtowe upatruje w nich zarówno objawy, jak i przyczyny trudności, z jakimi boryka się dziś Ułan Bator. Ich mieszkańcy są niekiedy postrzegani jakby z premedytacją zarzucali na miasto całun smogu prowadzący do jego stopniowego obumarcia. Także kwestia przeludnienia i problemów infrastrukturalnych związanych z nie w pełni kontrolowanym rozwojem dzielnic jurtowych pozostaje w zgodzie z tą linią narracji – „nieuregulowane”, „żywe” dzielnice jurtowe „coraz ciaśniej otaczają miasto” utrudniając, czy wręcz uniemożliwiając jego zrównoważony rozwój. Zakaz osiedlania się w stolicy, wpisując się w tę narrację, jednocześnie ją legitymizuje. Pierwotnie ogłoszony na początku 2017 r. zakaz miał zostać zniesiony wraz z początkiem bieżącego roku. Tak się jednak nie stało. Doraźny środek podjęty w związku z pogarszającą się jakością powietrza, jakkolwiek radykalny przedstawiony został jako przyczynek do dalszych działań na rzecz walki z zanieczyszczeniem. Rzeczywiście, tymczasowe wstrzymanie napływu ludności do miasta, jeśli połączone z efektywnie realizowaną polityką antysmogową, w tym z zaoferowaniem alternatywnych, bardziej ekologicznych metod ogrzewania niż rozpowszechnione obecnie piece węglowe, mogłoby przyczynić się do zmniejszenia skali problemu, z perspektywy czasu trudno jednak mówić o widocznych zmianach. Nawet przy tak długim jak mongolski sezonie grzewczym (temperatury ujemne występują zazwyczaj między wrześniem a majem) działania władz powinny być zdecydowane i szybkie. Na nic więc np. planowany podział na cztery strefy o różnych progach dopuszczalnego zanieczyszczenia powietrza, jeśli ustaleń tych nikt nie egzekwuje, tym bardziej zaś nie oferuje wsparcia instytucjonalnego dla borykających się z problemem ekologicznego ogrzewania obywateli miasta. W obliczu trudnej do przemilczenia indolencji władz miasta nie powinno zaskakiwać ani niedawne, nagłe przedłużenie zakazu migracyjnego na lata 2018-2020, ani związane z decyzją społeczne niezadowolenie.

Trudno spodziewać się powszechnego poparcia dla obostrzeń migracyjnych tym bardziej, że ich wizerunek jako rzuconego ad hoc koła ratunkowego stanowi w obliczu niemożności skutecznego wdrożenia długoterminowej polityki walki z zanieczyszczeniem powietrza idealny punkt zaczepienia dla medialnego zainteresowania stołeczną i rządową polityką antysmogową. Dziś trudno dziwić się sceptycznym reakcjom, miniony rok pokazał bowiem, że w kwestii zaangażowania władz w walkę z problemem zmieniło się niewiele. Mimo wciąż zatrważającego poziomu zanieczyszczenia i stałego w sezonie zainteresowania mediów zarówno krajowych jak i międzynarodowych problemem ułanbatorskiego smogu, efekty działań podejmowanych przez władze pozostają na niezadowalającym poziomie. Nie jest jednak tak, że w kwestii zanieczyszczenia stołecznego powietrza decydenci nie robią nic.

Na chwilę obecną intensywnie promowane ogrzewanie elektryczne zdaje się dla władz miasta prostszym i skuteczniejszym rozwiązaniem niż alternatywy takie jak np. wsparcie czystszego i bardziej zrównoważonego systemu ogrzewania piecami węglowymi (nieudolne podejście władz miasta do tematu w minionych latach nieco skompromitowało tę strategię, mogącą wszak odnieść wymierny sukces, szczególnie zaś w okresie przejściowym) czy rozwój sieci ciepłowniczej (alternatywa ta nie dość, że wymagająca większych inwestycji w infrastrukturę, jest dodatkowo utrudniona kwestią specyfiki zabudowy dzielnic jurtowych). Dziś mowa przede wszystkim o zwiększaniu wydajności lokalnych źródeł i sieci energetycznych czy infrastruktury przesyłowej (na początku stycznia rząd podjął w tych kwestiach szereg decyzji, powoli postępują także prace mające na celu rozbudowę systemu tzw. sub-centrów infrastrukturalnych obsługujących poszczególne dzielnice) oraz związanych z tym pracach badawczych, działaniach edukacyjnych czy wsparciu społeczności w procesie przejścia na ogrzewanie elektryczne. Tak jak w wielu innych przypadkach starań o rozwój mongolskiej infrastruktury (vide zaangażowanie Japończyków w rewizję planu generalnego)2 tak i tu wsparcie przychodzi w dużym stopniu z zewnątrz – miasto zostało objęte programem Urban Nexus niemieckiej agencji rozwojowej GIZ.3 W przypadku Ułan Batoru w ramach Urban Nexus oceniana jest skuteczność infrastruktury energetycznej miasta i opracowywane są strategie jej zrównoważonego rozwoju.

W ciągu ostatniego roku ułanbatorscy aktywiści antysmogowi prowadzili regularne (choć na chwilę obecną również raczej mało skuteczne) działania lobbujące na rzecz walki z zanieczyszczeniem stołecznego powietrza. Ich niedawny sit-in, zbiegający się w czasie i miejscu z obchodami uchwalenia konstytucji, nie zwrócił najmniejszej uwagi polityków. Protest miał miejsce około dwa tygodnie po ogłoszeniu przedłużenia zakazu osiedlania się w stolicy do 2020 r. Jak wspomniałem powyżej, nowe przepisy obejmują niemalże całkowity zakaz osiedlania się w Ułan Batorze, tym samym ograniczając swobodę poruszania się zapewnioną w konstytucji. Zgodnie z nimi jedynymi warunkami gwarantującymi możliwość osiedlenia się w stolicy będzie konieczność korzystania z opieki medycznej, piastowanie stanowiska państwowego oraz posiadanie uprzednio nabytej nieruchomości w stolicy. Jak nie trudno się domyślić, taki dobór wyjątków od nowego prawa ma na celu zawężenie grupy, której dotyczyć będą obostrzenia (głównie niezamożnych migrantów zasilających populacje dzielnic jurtowych). Należy więc ów zakaz rozpatrywać nie tylko jako naruszenie wolności konstytucyjnej, ale także objaw nierównego traktowania obywateli, w tym także dyskryminację majątkową. Same władze w motywowaniu swej decyzji powoływały się na konstytucję, zestawiając zapis dotyczący swobody poruszania się z zapisem gwarantującym bezpieczne środowisko życia, za które ich zdaniem nie można dziś uznać Ułan Batoru. Taki sposób motywowania zakazu migracyjnego jest dość obłudnym ukłonem w stronę połowy populacji Mongolii mieszkającej poza Ułan Batorem, jasne jest bowiem, że to w trosce o Ułanbatorczyków, nie zaś resztę populacji kraju, zdecydowano się na przedłużenie rzeczonego zakazu.

Równocześnie, w ostatnich tygodniach do mediów trafiły informacje o nowej transzy grzejników elektrycznych mająca zostać rozprowadzana za darmo wśród społeczności zamieszkujących dzielnice jurtowe. Na chwilę obecną nie jest jasne na ile działania te są częścią oficjalnej strategii władz miasta, na ile zaś nieformalną próbą kapitalizacji przez zaprzyjaźnione z którymś z decydentów przedsiębiorstwo. Co jednak ważne w tym kontekście to fakt, że tylko gospodarstwa domowe posiadające wystarczające zabezpieczenie finansowe były typowane jako potencjalni odbiorcy darmowych pieców. Jest to jednak kolejny dowód małego zainteresowania władz kwestią społeczno-ekonomicznych uwarunkowań omawianych tu problemów i mimowolnego, instytucjonalnego pogłębiania różnic w standardzie życia obywateli miasta.

Poza decyzją o zakazie migracyjnym, w końcu grudnia ubiegłego roku dyskutowano także o zmianie statusu prawnego miasta i dostosowaniu go do obecnej sytuacji miasta. Obowiązujący status prawny Ułan Batoru został przyjęty w 1994, jednak jak nietrudno się domyślić, od tamtej pory zarówno warunki bytowe jak i te związane z zarządzaniem miastem uległy diametralnym zmianom. Władze stolicy postulowały m.in. większą autonomię w kwestiach legislacyjnych. Poruszano także kwestie związku konstytucji z obecną sytuacją miasta oraz włączenia niektórych z uprzednio porzuconych strategii w poczet działań rozwojowych stolicy.

Osobną kwestią jest niedawne podsumowanie 100 dni rządu Khürelsükha, w ramach którego premier zapowiedział wprowadzenie zakazu palenia w mieście węglem surowym. Obostrzenie ma wejść w życie z początkiem kwietnia 2019 r.

Podsumowując, trudno napisać chyba cokolwiek innego niż to, że problemy Ułan Batoru są symptomatyczne dla ogólnej sytuacji Mongolii. Sytuacja ekonomiczna, jakkolwiek niestabilna, zdaje się dawać możliwości rozwiązania głównych problemów infrastrukturalnych, jeśli tylko podejść do nich z odpowiednim zaangażowaniem i wizją. Wielopoziomowe problemy rozwiązane mogą zostać tylko z pomocą długofalowych, całościowych strategii zakładających od początku do końca współpracę instytucji odpowiedzialnych za poszczególne ich etapy czy aspekty. I to tutaj – w nieskutecznej administracji (nie zaś w przeludnieniu miasta, jego problemach finansowych czy zaszłych trudnościach infrastrukturalnych) upatrywać należy głównych źródeł obstrukcji zrównoważonego rozwoju tak stolicy jak i całego kraju.

Paweł Szczap

1Kwestie polityki antysmogowej poruszałem rok temu w komentarzu zatytułowanym „Impeachment w oparach smogu”.

2http://www.polska-azja.pl/p-szczap-ulan-bator-plany-generalne-i-nieudolna-administracja-a-problem-smogu-czesc-1/

3https://www.giz.de/en/worldwide/32332.html

 

Zdjęcie: flickr.com/photos/wild_speedy/5520138414

Udostępnij:
  • 9
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    9
    Udostępnienia
P. Szczap: Ułan Bator – plany generalne i nieudolna administracja a problem smogu – Część 2 Reviewed by on 27 lutego 2018 .

Paweł Szczap Ułan Bator – plany generalne i nieudolna administracja a problem smogu Część 2 W pierwszej części niniejszego komentarza przyglądałem się historycznym uwarunkowaniom trudnej sytuacji planistyczno-infrastrukturalnej Ułan Batoru. Poniższa, druga część stanowi komentarz do niedawnych wydarzeń związanych ze zmieniającą się administracyjną sytuacją miasta, której pokłosiem było przedłużenie zeszłorocznego zakazu osiedlania się w Ułan Batorze

Udostępnij:
  • 9
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    9
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź