P. Szczap: Trzech kandydatów na prezydenta Mongolii

 ›  ›  › P. Szczap: Trzech kandydatów na prezydenta Mongolii

Komentarz eksperta,Top news

P. Szczap: Trzech kandydatów na prezydenta Mongolii

Od lewej Enkhbold, Battulga, Ganbaatar

Ledwie tydzień pozostał do wyborów prezydenckich w Mongolii. Zgodnie z mongolskim prawem jedynie partie, którym udało się zdobyć miejsca w Wielkim Churale Państwowym mogą wystawić swoich kandydatów na prezydenta. W tym roku tak jak i w poprzednich wyborach mamy do czynienia z trójką kandydatów. Oficjalnie ogłoszeni zostali oni niewiele ponad miesiąc temu.   Kampanie wyborcze trwają w pełni – trzej politycy zmagający się o fotel prezydenta intensywnie podróżują po kraju zaś Ułan Bator wizualnie zanieczyszczone jest propagandą wyborczą za którą odpowiedzialne są setki obywateli wykonujących tymczasową pracę propagandową. Zarobkowy sezon w okresie przedwyborczym nieoficjalnie wpisał się już w mongolski kalendarz. Wielkie emocje budzi nadchodzący koniec drugiej kadencji obecnego, czwartego prezydenta Mongolii – Elbegdorja. Chcąc nie chcąc przyniesie on zdecydowane zmiany w krajobrazie politycznym kraju.

Jeszcze kilka miesięcy temu najwięcej spekulacji budził właśnie nowy kandydat Partii Demokratycznej, gdyż zdaje się, że w rywalizacji o nominację do startu w wyborach zmagało się w PD zdecydowanie więcej kandydatów niż w Mongolskiej Partii Ludowej. Finalnie po przeprowadzeniu sondażu wśród członków, wewnętrzna komisja jako kandydata PD zatwierdziła Khaltmagiin Battulagę.

W szeregach MPL było zdecydowanie mniej miejsca na spekulacje, gdyż od dłuższego czasu niemal pewne było, iż z ramienia tej partii o fotel prezydenta walczyć będzie jeden z poniższej dwójki: przewodniczący Wielkiego Churału Miyeegombyn Enkhbold, bądź wieloletni działacz partii Tsendiin Nyamdorj. Potencjalnym kandydatem, o którym wspominałem jesienią mógł wydawać się także obecny minister obrony narodowej i były zapaśnik Bat-Erdene, kandydat na prezydenta z ramienia MPL w poprzednich wyborach, jednak jego ówczesna przegrana wskazywać mogła na zbyt słabą  osobowość aby MPL drugi raz postawiła na niego, szczególnie biorąc pod uwagę dwóch polityków wymienionych wyżej. I tak kandydatem MPL został Enkhbold, oficjalnie zatwierdzony jako pierwszy z tegorocznej trójki. W pewnym sensie wydaje się to wybór logiczny z punktu widzenia partii trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że charyzmatyczny Nyamdorj miałby szansę na większe zainteresowanie ze strony obywateli.

Ostatnim formalnie zatwierdzonym przez Główną Komisję Wyborczą jest kandydat Mongolskiej Partii Ludowo-Rewolucyjnej – Sainkhüügiin Ganbaatar. Jego dość niespodziewane dla wielu wejście do wyścigu wyborczego związane jest z odrzuceniem przez Główną Komisję Wyborczą kandydatury przewodniczącego MPL-R oraz byłego prezydenta Nambaryn Enkhbayara.

Minionej jesieni pisząc o nadchodzących wyborach początkowo włączyłem Ganbaatara w poczet  potencjalnych kandydatów finalnie jednak zdecydowałem się pominąć jego sylwetkę ze względu na i tak pokaźną ilość uwzględnionych w tekście polityków i jego dość niskie szanse na wejście do wyścigu o fotel prezydenta. Po raz kolejny jednak okazuje się, że w Mongolii nawet diametralne zmiany zajść mogą w bardzo krótkim czasie – jest to zaiste jedna z niewielu reguł, które należy mieć na względzie starając się prognozować na temat sytuacji politycznej w tym kraju.

Wyniki zeszłorocznych wyborów parlamentarnych jasno dały do zrozumienia, że społeczeństwo rozczarowane jest poczynaniami PD. W reakcji na swą zdecydowanie osłabioną pozycję demokraci zdecydowali się na szereg kroków i reform wewnętrznych (takich jak m.in. wybór nowego przewodniczącego, którym został Sodnomzunduin Erdene), mających na celu wzmocnienie struktury podzielonej na skłócone ze sobą frakcje partii, ustabilizowanie jej szans jako nielicznej opozycji, ocieplenie wizerunku w oczach społeczeństwa, a także sprawniejszą walkę o fotel prezydenta w tegorocznych wyborach. Tajemnicą poliszynela jest fakt zwyczajowej zależności wytypowania kandydata na dane stanowisko (w przypadku wewnętrznych nominacji czy wyborów) bądź możliwości walki o nie (w przypadku wyborów powszechnych) od wysokości „dotacji” na rzecz „funduszu” partii, jednak w tym przypadku mówi się, iż mogło to być jedynie pośrednio znaczące bowiem kandydat został wyłoniony przede wszystkim w wyniku sondażu przeprowadzonego wśród wszystkich członków PD.

Battulga jest potężnym biznesmenem, dżudoką i dość charyzmatycznym członkiem Partii Demokratycznej, właścicielem telewizji C1, a także fundatorem słynnej konnej statuy Czyngis-chana. W latach 2004-2016 członek parlamentu, a także minister infrastruktury i rolnictwa w latach 2012-2014 oraz minister dróg, transportu, budownictwa oraz rozwoju miejskiego w latach 2008-2012, obecnie przewodniczący jednej z frakcji wewnątrz PD. W wyniku zeszłorocznych wyborów stracił miejsce w Wielkim Churale. W ostatnich latach swą polityczną popularność zawdzięcza wizerunkowi bezkompromisowego patrioty o nacjonalistycznych ciągotach. Był jednym z głośniejszych krytyków strategii rozwoju kolei mongolskiej nakierowanej na eksport surowców do ChRL  – krótkich linii kolejowych o chińskiej średnicy szyn, które współfinansowane przez chińskie przedsiębiorstwa mają połączyć złoża surowców naturalnych z granicą mongolsko-chińską i dalej ośrodkami przemysłowymi m.in. w Mongolii Wewnętrznej. Kontrpropozycją Battulgi była budowa kolei pierw ze wschodu na zachód (z węzłem komunikacyjnym i parkiem przemysłowym w Sainshand) dopiero później zaś szeregu odnóg na południe. Mimo piastowania przez Battulgę urzędu ministra dróg, transportu, budownictwa oraz rozwoju miejskiego plan ten nie został wdrożony co bywa mu wytykane. W zeszłym roku osoby z jego bliskiego otoczenia zostały powiązane z defraudacją dużych sum pieniędzy w związku z inwestycjami w niezrealizowany wciąż park przemysłowy w Sainshand. Oczywiście kwestia kolei pozostaje nie bez związku z poglądami Battulgi na eksploatację mongolskich złóż w przypadku jego wygranej można więc spodziewać się pewnych kroków na tym polu, trudno jednak przewidzieć jaki finalnie mogą mieć wpływ na stan sektora górniczego. Battulga dał się poznać jako osoba krytycznie nastawiona do obecnego prezydenta – Elbegdorja – jednak mimo wszystko wciąż zdaje się pozostawać w jego bezpośredniej strefie wpływów. Jego mocnym atutem może być dystans od głównych twarzy układu MANAN (czyli politycznego establishmentu Partii Ludowej i Partii Demokratycznej). W opozycji do Enkhbolda sprawia on wrażenie osoby bardziej postępowej, która jest w stanie wprowadzić konkretne zmiany, trudno jednak tak jak w przypadku kwestii górnictwa określić ich faktyczny kierunek. Równocześnie wiele osób uważa go za polityka mocno populistycznego. W tym miejscu warto zwrócić uwagę, że dużym problemem mongolskiej polityki jest brak skutecznego mechanizmu rozliczenia polityków z obietnic składanych w kampaniach wyborczych. Wespół z wciąż szeroko rozpowszechnioną korupcją i niebezpiecznym łączeniem stanowisk w rządzie z tymi w parlamencie, własnością biznesów i mediów jak również udziałami w państwowych przedsiębiorstwach stwarza to duże pole do nadużyć.

Battulga już szereg lat temu deklarował chęć udziału w tegorocznych wyborach co pozostaje silnie udokumentowane chociażby w aktywności szeregu propagandowych profili w mediach społecznościowych. Jego w przeszłości dość silny medialnie wizerunek oparty na imponujących dokonaniach bądź projektach takich jak poważne przedsiębiorstwo Genco (nota bene biorące swą nazwę z inspiracji filmem Ojciec Chrzestny), wspomniana statua Czyngis-chana i przyległy park wojsk Imperium Mongolskiego Tümen Khishigten mający poniekąd imitować Terakotową Armię, projekt rozwoju kolei „równoleżnikowej”, projekt Shine Sum zakładający rozwój miejscowości powiatowych czy projekt budowy ekologicznego, buddyjskiego miasteczka Maidar. Siła jego wizerunku związana była także z udziałem w szeregu opiniotwórczych programów telewizyjnych oraz jego często opozycyjnym nawet w stosunku do macierzystej partii stanowiskiem politycznym. Na osłabienie tego wizerunku miały z pewnością wpływ zarówno porażka w wyborach parlamentarnych jak i wspomniana wyżej sprawa parku przemysłowego. Nie bez znaczenia pozostają także oskarżenia o offshoring.

Mongolska Partia Ludowa, z ramienia której kandyduje Enkhbold, posiada około stuletnią historię. Przez trzy czwarte tego czasu była jedyną siłą polityczną w kraju w związku z czym trudno nie kojarzyć jej z politycznym establishmentem. Po latach 2012-2016 kiedy PD cieszyła się większością, druzgocąca porażka w zeszłorocznych wyborach parlamentarnych pozwoliła MPL powrócić do władzy ze zdecydowaną większością 65 miejsc w Wielkim Churale. Był to zdecydowany wyraz zmęczenia społeczeństwa rządami demokratów, które chcąc nie chcąc przełożyły się na obecną trudną sytuację ekonomiczną, w której rząd Partii Ludowej zastał Mongolię. Chodzi tutaj m.in. o tegoroczny termin spłaty bondów z roku 2013 r., związany z tym pakiet pomocowy MFW (oraz idące za nim podwyżki podatków), konieczność zaciągania kolejnych kredytów preferencyjnych (w tym od ChRL), podczas kiedy wzrost gospodarczy w 2016 r. wyniósł zaledwie 1%. Kroki podjęte w celu rozwiązania kryzysu finansowego miały zapewne wpływ na pierwsze rozczarowania związane z powracającymi do władzy przedstawicielami MPL, nie bez wpływu na sytuację wizerunkową pozostał także kryzys dyplomatyczny na linii ChRL-Mongolia związany z zeszłoroczną wizytą XIV Dalajlamy. Opozycja z PD chętnie wykorzystała także szereg innych problemów wewnętrznych jako pretekst do ataków na MPL. Enkhbold będący jedną z jej głównych twarzy w przeszłości pełnił m.in. funkcje premiera, burmistrza Ułan Batoru, przewodniczącego partii, obecnie zaś piastuje stanowisko przewodniczącego parlamentu. Starując w wyborach stara się zaoferować elektoratowi wizerunek silnych i transparentnych rządów, w tym także w obrębie partii macierzystej. Enkhbolda trudno określić inaczej niż jako długoletniego i doświadczonego aparatczyka partii posiadającej historię, szanowanej, ale z drugiej strony nie będącej w stanie dostatecznie odświeżyć swojego wizerunku czy zaoferować Mongołom namacalnej alternatywy dla PD, która jak nietrudno stwierdzić przynajmniej tymczasowo zawiodła oczekiwania społeczeństwa. Stąd też i jego postać kojarzona jest z takim właśnie typem rządów – statecznych, być może silnych lecz mało perspektywicznych jeśli chodzi o wprowadzanie zmian czy naprawę sytuacji. Personifikuje on także większość cech zasiedziałych polityków w tym korupcję, brak postawy patriotycznej, brak realnej decyzyjności oraz przysłowiowe już chyba w naszym słowniku politycznym „przyspawanie do stołka”.  Przy nim Battulga wydaje się być kandydatem o wiele bardziej dynamicznym, co nie koniecznie musi znaczyć, że perspektywicznym. Dużo poparcia dla kandydata MPL można spodziewać się na prowincji wśród starszego pokolenia pamiętającego okres sprzed rewolucji demokratycznej. Co ciekawe on jako jedyny z pochodzenia jest ułanbatorczykiem.

Przechodząc do ostatniego z kandydatów – Ganbaatara, należy zaznaczyć, że jest on najmniej prawdopodobnym wygranym – politykiem raczej niezależnym, o dość barwnym wizerunku.

Ganbaatar dał się poznać jako zdecydowany krytyk umowy zawartej w kwestii Oyu Tolgoi. Mongołom znany jest jednak także jako specjalista Feng Shui co dodaje jego postaci nieco humorystycznego sznytu. W minionych latach został posądzony przez premiera Saikhanbilega o sfałszowanie informacji dotyczących ukończenia studiów na angielskiej uczelni, był także jednym z głównych bohaterów reportażu dotyczącego wpływów sekty Moona w Mongolii. W minionych wyborach parlamentarnych reprezentował Narodową Partię Pracy której jest założycielem, był także związany z szeregiem innych ciał politycznych oraz z organizacjami zrzeszającymi związki zawodowe. Jego wizerunek jest raczej średnio ugruntowany, posiada on jednak asa w rękawie, którego brak pozostałej dwójce.

W tegorocznych wyborach znajduje się w nieco nietypowej sytuacji. Startuje bowiem z ramienia Mongolskiej Partii Ludowo-Rewolucyjnej – odstrzału od MPL zbudowanego głównie dookoła wizerunku jednego z głównych polityków MPL – byłego prezydenta, premiera oraz przewodniczącego parlamentu – Enkhbayara. Formalne uniemożliwienie Enkhbayarowi startu w wyborach wiązało się z potrzebą wyłonienia nowego kandydata.

Oficjalnie MPL-R twierdzi, że „zablokowanie” startu Enkhbayara w wyborach związane jest ze strachem lobby przeciwników politycznych przed jego niemalże pewną zdaniem MPL-R wygraną. Afirmując taki stan rzeczy partia buduje kampanię wokół wizerunku bliskiego związku Ganbaatara z Enkhbayarem starając się jednocześnie przekuć wynikający z tego skrót myślowy „pewna wygrana Enkhbayara równa się pewnej wygranej Ganbaatara” w rzeczywistość.

Wizerunkowo ma potrzeby kampanii Ganbaatar portretowany jest jako protegowany bardziej popularnej osoby  co w Mongolii powszechne, w tym przypadku mowa oczywiście o Enkhbayarze. W szeregu materiałów wyborczych występują więc razem z założycielem partii. Sytuacja taka dała źródło złośliwym pytaniom, o to który z mężczyzn de facto jest Ganbaatarem. O tyle o ile w przypadku zeszłorocznych wyborów parlamentarnych wydawało się to bardziej uzasadnione, w wyborach prezydenckich okazuje się obusiecznym ostrzem dla wizerunek Ganbaatara aktora jak widać drugoplanowego, szczególnie, że dwaj pozostali kandydaci w materiałach wyborczych występują raczej bez patronów (u Enkhbolda mamy np. do czynienia ze zdjęciem z byłym, dwukrotnym prezydentem Bagbandim), wywierając wrażenie bycia najważniejszą osobą w swoim ugrupowaniu.

Prawda jest jednak taka, że gdyby nie problemy prawne Enkhbayara, Ganbaatar nie miałby szansy wziąć udziału w tegorocznym wyścigu o fotel prezydenta. Nie należy przez to rozumieć, że jedyną zaletą Ganbaatara jako kandydata jest poparcie Enkhbayara, jednak przy urnach prawdopodobnie właśnie to okazać się może jego głównym atutem. Jak bowiem wiadomo wybór dokonywany jest często w ostatniej chwili pod wpływem emocji czy sentymentów. Stąd też mimo oskarżeń o populistyczne programy czy nadużyć związanych z finansowaniem i dystrybucją funduszy kampanijnych, duża część społeczeństwa nie domaga się finalnego rozliczenia kandydatów,  odnajdując się w takim systemie.

Start dwóch kandydatów z ajmaku bajanchongorskiego można rozpatrywać zarówno jako starcie dwóch polityków budujących wizerunek na pochodzeniu z prowincji i pozamiejskiej bazie wyborczej jak również jako próbę wzajemnego osłabienia szans vis-à-vis Enkhbolda.

Tegoroczne wybory są wyjątkowe, ponieważ po ośmiu latach prezydentury urząd opuszcza Elbegdorj. Za granicą kojarzony jest przede wszystkim jako sprawny dyplomata i postępowy decydent aktywny na arenie międzynarodowej, w kraju jednak jego rządy postrzegane są głównie w kategoriach nadużyć władzy i korupcji, z pominięciem wielu niewątpliwie ważnych osiągnięć z okresu ośmiu lat jego rządów. Przez ten czas Elbegdorj stał się jedną z głównych twarzy politycznego establishmentu MANAN, dla wielu niemalże zdrajcą stanu i z jego ustąpieniem z urzędu nadzieje na poprawę sytuacji wiąże duża część społeczeństwa. Jeśli chodzi o samego Elbegdorja wygląda na to, że będzie kontynuował karierę na styku polityki i dyplomacji reprezentując Mongolię w ONZ. Innym powodem znaczenia tegorocznych wyborów są zmiany w konstytucji uwzględniające urząd prezydenta.

Zeszłoroczne wybory pokazały, iż Mongołowie mimo wyraźnie odczuwalnej potrzeby zmiany nie są gotowi na tak radykalne kroki jak odsunięcie establishmentu od władzy. Spośród trzech kandydatów na prezydenta wizerunkowo najmocniej związany z obecnym układem jest Enkhbold, najsłabiej zaś – Ganbaatar.

Jeśli chodzi o prognozy na temat stosunku sił i rozkładu głosów należy pamiętać przede wszystkim o kilku kwestiach. Zasadniczo jest to starcie Enkhbolda od wielu lat obecnego w strukturach władzy, mającego za sobą historię piastowania szeregu najważniejszych stanowisk w kraju reprezentującego zarówno obecny rząd jak i ogół politycznego establishmentu z dwoma kandydatami z prowincji z których żaden nie posiada wykształcenia wyższego, obaj zaś wizerunkowo są swego rodzaju self-made men z czego zdecydowanie bardziej sprawczym z  dwójki jest Battulga. Przez szereg lat obecni na scenie politycznej kojarzeni są jednak bardziej jako przedsiębiorcy (być może jako lobbyści) czy niezależni działacze, luźniej niż Enkhbold związani ze strukturami partyjnymi. Obaj (ponownie jednak ze wskazaniem na Battulgę) uważani są za polityków bardziej progresywnych, posiadających być może więcej wizji niż doświadczenia, mających mimo to potencjalnie większe szanse dokonania zmian niż Enkhbold.  Trudno z całą pewnością stwierdzić jakiej konkretnie progresji w krajobrazie politycznym oczekuje społeczeństwo mongolskie i na ile jest na nią gotowe. Zarówno Battulga jak i Ganbaatar mają jednak połowiczne odpowiedzi na te wątpliwości. Pierwszy z nich reprezentuje wszak PD drugi zaś cieszącego się szacunkiem wymiernej części społeczeństwa Enkhbayara. Na koniec warto dodać, że kampanie wyborcze w dużym stopniu oparte były na przekazie negującym pozostałych kandydatów nie zaś na pozytywnych obietnicach. W ramach przykładu można wspomnieć, iż wiele mówiło się o tym, że w wyniku układu pomiędzy partiami nieoficjalnie wygranym w nadchodzących wyborach już jakiś czas temu został Enkhbold. Teoretycznie nie powinno być to możliwe, jednak należy pamiętać, że wyniki wyborów w Mongolii były już kwestionowane w przeszłości. Kilka dni temu w sieci opublikowano nagranie audio dotyczące kwestii finansowania kampanii Enkhbolda, oczywiście kompromitujące polityka bezpośrednio. Jak nietrudno się domyślić to dookoła tego argumentu koncentrują się teraz działania wyborcze jego przeciwników. Warto pamiętać, iż każdy z kandydatów był w ostatnim czasie oskarżany o poważne przewinienia bądź nadużycia finansowe. Czas pokaże czy społeczeństwo bierze oskarżenia takie na poważnie, już za kilka dni będziemy mieli możliwość przekonać się także czy w pogłoskach odnośnie ustalonej wygranej Enkhbolda tych kryje się choć ziarno prawdy.

Oficjalne wyniki wyborów poznamy najprawdopodobniej już w dzień wyborów czyli 24 czerwca. Jako ciekawostkę można dodać, że Mongołowie mieszkający na obczyźnie mieli szansę zagłosować w placówkach dyplomatycznych już na początku czerwca.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
P. Szczap: Trzech kandydatów na prezydenta Mongolii Reviewed by on 18 czerwca 2017 .

Ledwie tydzień pozostał do wyborów prezydenckich w Mongolii. Zgodnie z mongolskim prawem jedynie partie, którym udało się zdobyć miejsca w Wielkim Churale Państwowym mogą wystawić swoich kandydatów na prezydenta. W tym roku tak jak i w poprzednich wyborach mamy do czynienia z trójką kandydatów. Oficjalnie ogłoszeni zostali oni niewiele ponad miesiąc temu.   Kampanie wyborcze trwają

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Pozostaw odpowiedź