Artykuły,Indonezja news

P. Śmieszek: Wąsy versus Szkocka Krata, czyli jak Dżakarta wybierała gubernatora

Drugi i trzeci kwartał bieżącego roku upłynął mieszkańcom stolicy Indonezji pod znakiem wyborów nowego, piętnastego w historii republiki, gubernatora dwudziestomilionowej, stołecznej metropolii. Zgodnie z ogólnie przyjętymi, „sportowymi zasadami” demokracji, by oficjalnie rozpocząć polityczne zapasy, przyznano numery wszystkim startującym kandydatom. Finałowa stawka pretendentów do najważniejszego fotela w stolicy 240 milionowego kraju liczyła sześciu uczestników, wśród których faktyczne szanse miało tylko trzech.

Rozstawiony z numerem 1-szym, urzędujący gubernator Fauzi Bowo alias Foke, popierany przez Partię Demokratów z której wywodzi się miedzy innymi urzędujący prezydent Indonezji, Susilo Bambang Yudhoyono.

Drugim z nich był występujący z numerem 3-cim Joko Widodo. Dwukrotny burmistrz z jawajskiego Solo z zapleczem politycznym w Demokratycznej Partii Indonezji – Walka, której liderem jest charyzmatyczna córka pierwszego prezydenta Indonezji, Pani Sukarno Putri. Stawkę rokujących kandydatów zamykała wyborcza 4-ka, pod którą pretendował lider islamskiej Partii Sprawiedliwości i Dobrobytu, Hidayat Nur Wahid.

Pierwsza Runda

Z godnie z przewidywaniami analityków i komentatorów politycznych tura przeprowadzona 11 lipca nie przyniosła ostatecznego rozstrzygnięcia. Pierwsze miejsce w tym „małym finale” zajął Joko Widodo w uproszczeniu nazywany częściej Jokowi, na którego głosy oddało 43% mieszkańców stolicy. Drugi na podium zameldował się urzędujący wciąż gubernator Foke z wynikiem 34 % oddanych ważnych głosów. Na trzeciego Hidayata głosy oddało niespełna 12% głosujących.

Wąsy czy nie Wąsy o to jest pytanie?!

Już podczas kampanii prowadzonej przed pierwszą turą wyborów dało się zauważyć inne, niż w przeszłości podejście do promocji startujących kandydatów. Obok tradycyjnych programów naprawczych dla stolicy republiki, wśród których od zawsze na pierwszy plan wysuwane były kwestie walki z powodziami i odkorkowanie ulic, zaczęto pierwszy raz głośno i wyraźnie mówić o drążącym Dżakartę robaku korupcji.

Korupcję przy tym w mniej lub bardziej zawoalowany sposób przypisywano i utożsamiano z wciąż urzędującym Fauzi Bowo i jego ekipą. A ponieważ Fauzi nosi charakterystyczny wąsik (po indonezyjsku Kumis), kumis dla części przeciwnych mu wyborców, stał się symbolem starego skorumpowanego systemu.

Z kolei najgroźniejszy przeciwnik Fauziego zasłynął wcześniej, plasując się wysoko w ogłoszonym przez opiniotwórczy tygodnik Tempo, rankingu najmniej skorumpowanych burmistrzów Indonezji. Znalazł sie również w finałowej grupie 25 najlepszych burmistrzów świata, w plebiscycie organizowanym przez The City Mayors Foundation.

Podczas kampanii przed pierwszą turą w oko wyborców wpadła a wnet zyskała też rangę symbolu nowej nadziei, charakterystyczna koszula w szkocką kratę, którą nosił Jokowi na spotkaniach oraz wiecach.

Po 11 lipca stało sie zatem jasne, iż uwaga wszystkich obywateli, (nie tylko stolicy kraju, ale i reszty archipelagu) którym na sercu leży lepsze jutro, zwrócone będą na symboliczną potyczkę, wąsów ze szkocka kratą. Finał drugiej tury ustalono na 20 września.

Tańce wojenne pomiędzy obozami

Okres poprzedzający drugą turę był gorący od samego początku i stawał się coraz gorętszy z tygodnia na tydzień z godziny na godzinę. Czując wagę nadciągającego i ostatecznego rozstrzygnięcia, obaj Kandydaci dwoili się i troili, aby przejąć jak największą liczbę głosów.

Zarówno tych oddanych na konkurentów poległych w rundzie pierwszej jak i tych wciąż  niezdecydowanych, nie rezygnując również z możliwości podebrania w bardziej lub mniej elegancki sposób głosów drugiemu kontrkandydatowi.

W Indonezji wszystkie demokratyczne wybory na prezydentów, gubernatorów, burmistrzów czy szefów partii, dokonywane są zawsze w klasycznych politycznych duetach. Obywatele opowiadając się za wybranym kandydatem, wiedzą już w trakcie kampanii, kto będzie sprawującym urząd „vice” w przypadku zwycięstwa swojego ulubieńca.

Prawą ręką Jokowi był  od samego początku cieszący się opinią kryształowego polityka, były  regent z przyległej do Sumatry prowincji Bangka Belitung, Basuki Tjahaja Purnama.

Jednak mimo swojej nienagannej opinii, właśnie jego osoba stała się areną nieeleganckiej walki i nieczystych chwytów, poniżej politycznego pasa.

Problem Pana Purnamy polegał zdaniem konkurencji na tym, iż jest on „mało popularnym” etnicznie, indonezyjskim chińczykiem, a co nawet gorsze katolikiem. Czyniło go więc to w świetle nauki Islamu człowiekiem niewiernym, gorszym vel Kafirem. Polityczne argumenty zeszły więc w pewnym sensie na plan drugi albo nawet dalszy, ustępując miejsca grze w wiernych i niewiernych, która w każdym kraju ultra wyznaniowym nie wróży dobrze tym drugim.

Ulemowie i Święta Księga

Fauzi Bowo czując, iż jest to być może jego największa szansa, by nie rzec więcej,  przysłowiowa brzytwa wystawiona mu przez łaskawy los, postanowił chwycić się jej i zagrać religijną kartą. Zaczął uśmiechać się szczerzej do stołecznych Ulemów oraz sprzedawać się już nie tylko jako polityk, lecz jako oddany religii sługa publiczny co się zowie. W połowie drugo rundowej rozgrywki , kiedy mimo to sondaże wciąż wskazywały, iż to Szkocka Krata (a nie odwrotnie) pokona urzędującego Wąsacza, do gry włączyli się islamscy dostojnicy duchowni.

Rada Ulemów wydała krótką oficjalną fatwę, którą rozpowszechniano w lokalnych mediach oraz podczas piątkowych modłów w stołecznych meczetach. Mówiła on jasno, iż Koran zabrania muzułmanom, aby ich liderem była osoba niewierna. Karą jaka spotka wiernych po dokonaniu tak złego wyboru, może być gniew Allaha, oraz niechlubne miano wroga Islamu. Jeden z najbardziej popularnych dżakarckich ustaszów, Habib Abdurrahman Al-Habsyi ostrzegł w swoim wystąpieniu, by prawdziwi muzułmanie nie pozwolili rządzić się przez Kafira.

Byli też i tacy którzy posunęli sie jeszcze dalej i na celownik wzięli samego Joko Widodo. Popularny artysta sceny dangdut, zagorzały muzułmanin Rhoma Irama, nazwał go niewiernym, przytaczając jako dowód niewierność matki kandydata. Szybko się jednak  okazało, iż Kobieta jest osobą głęboko wierzącą, noszącą na co odzień muzułmański jilbab, będący argumentem koronnym w tym niesmacznym pomówieniu.

Decydujące stracie

Tak więc mimo gierek i nieeleganckich podchodów, tropikalna kula śniegowa ludzkich nadziei, jaką rozbudził w mieszkańcach stolicy sympatyczny Jokowi, zdążyła nabrać już takiego rozpędu, iż trudno było ją chociażby wyhamować a tym bardziej zatrzymać. Czarna kampania miast zaszkodzić, zjednoczyła tylko elektorat sympatycznego pięćdziesięciolatka z Solo.

Stołeczna chińska mniejszość, zmęczona korupcją i odnawianymi co kadencję obietnicami bez pokrycia miejska inteligencja, oraz przede wszystkim młodzież, demonstrowali na każdym kroku zdecydowane i odważne poparcie dla duetu Jokowi – Purnama.

W grę poszedł też arsenał jakiego przedtem nie używano w bataliach politycznych na archipelagu. Koszule w szkocka kratę a’la Jokowi wdarły się przebojem do sklepów odzieżowych a z nich na ulice stolicy. Zespoły młodzieżowe zaczęły nagrywać zaangażowane i co najważniejsze, nie dofinansowywane z budżetu partii oraz miasta klipy, popierające niosący nadzieję Duet. Zaczęto słuchać głosu serca i rozumu, miast wytrawnych i wyrachowanych podpowiadaczy i salonowych doradców.

Mimo, iż w ostatniej fazie sztab Fauzi Bowo w akcie desperacji obiecywać zaczął przysłowiowe gruszki na wierzbie, a to w postaci darmowych podręczników szkolnych albo też bezpłatnych ubezpieczeń w przypadku swojej wygranej, ludzie nie dali się kupić.

20 września i co dalej …

W miniony czwartek Dżakarta poszła do urn. 80 procent uprawnionych do głosowania mieszkańców stolicy, skorzystało ze świętego przywileju demokracji i oddało swój obywatelski głos. Według danych  wyliczonych w systemie „quick count” Szkocka Krata czyli głos nadziei, wyprzedził stary układ o prawie 8 %. Sympatycy Jokowi świętują już teraz zwycięstwo swojego kandydata, chociaż oficjalne wyniki wyborów zostaną ogłoszone dopiero 28-mego września. Pokonany Fauzi Bowo w wystąpieniu telewizyjnym zachował się jak prawdziwy gentelman, gratulując zwycięzcy i wzywając swoich sympatyków do nie wychodzenia na ulice.

Po ostatecznym ogłoszeniu wyników pozostanie jeszcze przysłowiowa urzędowa kropka nad „i”. Parlament Republiki czyli Dom Reprezentantów, będzie musiał do dnia 7-mego października, rutynowym głosowaniem namaścić nowego Gubernatora. Nic nie wskazuje na to, by mógł być to ktoś inny niż przynoszący nadzieję Dżakarcie oraz Indonezji Joko Widodo z miasta Solo.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
P. Śmieszek: Wąsy versus Szkocka Krata, czyli jak Dżakarta wybierała gubernatora Reviewed by on 27 września 2012 .

Drugi i trzeci kwartał bieżącego roku upłynął mieszkańcom stolicy Indonezji pod znakiem wyborów nowego, piętnastego w historii republiki, gubernatora dwudziestomilionowej, stołecznej metropolii. Zgodnie z ogólnie przyjętymi, „sportowymi zasadami” demokracji, by oficjalnie rozpocząć polityczne zapasy, przyznano numery wszystkim startującym kandydatom. Finałowa stawka pretendentów do najważniejszego fotela w stolicy 240 milionowego kraju liczyła sześciu uczestników, wśród których

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź