P. Pendrakowska: Po spotkaniu prezydentów na Florydzie – Trump nadal nieprzewidywalny

 ›  ›  › P. Pendrakowska: Po spotkaniu prezydentów na Florydzie – Trump nadal nieprzewidywalny

Komentarz eksperta,Top news

P. Pendrakowska: Po spotkaniu prezydentów na Florydzie – Trump nadal nieprzewidywalny

W zeszłym tygodniu na Florydzie doszło do być może najważniejszego spotkania dekady, spotkania Donalda Trumpa i Xi Jinpinga, przywódców dwóch największych współczesnych potęg. Jako że była to ich pierwsza rozmowa, a Trump w czasie kampanii zasłynął ze zdecydowanych ataków pod adresem Chin, wydarzenie to wywołało wiele emocji i falę spekulacji co do tego jak się potoczy i jakie będą konsekwencje. Co wiemy po rozmowie Trumpa i Xi?

Spotkanie prezydentów Chin i USA oceniane jest w bardzo różny sposób. Jedni podkreślają, że niczego nie wyjaśniło i koncentrują się na „dobrej chemii” między prezydentami, inni zaś argumentują, że spotkanie postawiło prezydenta Chin w trudnej sytuacji. Mogło się wydawać, że Trump został oswojony dzięki zbudowaniu przyjacielskiej więzi z Xi, w końcu dobrze się czuli w swoim towarzystwie, co amerykański prezydent podkreślał na konferencji prasowej, która odbyła się zaraz po rozmowie z przywódcą Chin. Wielu komentatorów przepowiadało, że Trump po tym spotkaniu pozbędzie się swojego największego atutu, jakim była kompletna nieprzewidywalność, jednak moim zdaniem stało się dokładnie na odwrót – Trump ten atut zachował i zaskoczył w zupełnie inny sposób niż wszyscy przypuszczali.

Od szczytu w Davos Chiny kreują się na zwolennika globalizacji, a z drugiej strony USA przedstawia się przede wszystkim jako zwolennika protekcjonizmu. Chiny opowiadają się za status quo i zachowaniem dotychczasowych reguł, które przemawiają na ich korzyść, podczas gdy Waszyngton kwestionuje dotychczasowe reguły, które zdaniem Trumpa powinny być renegocjowane, bo nie działają na korzyść USA (przede wszystkim chodzi tu o potężny deficyt handlowy między największymi gospodarkami świata, który Trump obiecał zwalczyć). Chińczycy mówią o Free Trade, a nowy prezydent Ameryki w odpowiedzi na to lansuje hasło Fair Trade, choć sam nie wyklucza zastosowania wojny handlowej i znaczącego podwyższenia ceł na towary z Chin.

Politykę prowadzoną przez Trumpa charakteryzuje  impulsywność, dlatego też jest zupełnie dla Chińczyków (i chyba nie tylko dla nich…) nieprzewidywalny. Łamie więc dotychczasowe niepisane reguły, na przykład dzwoni z gratulacjami do prezydent Tajwanu, a potem uznaje One-China Policy, grozi wysokimi cłami i zachęca firmy amerykańskie do powrotu do kraju oraz wycofuje się z TPP (akurat to jest Chinom raczej na rękę).

Zaznaczmy, że Trump na poważnie zajął się polityką dopiero dwa lata temu, kiedy rozpoczynał kampanię wyborczą, a jego przeciwnicy często twierdzą, iż efektywne chwyty na nowojorskim rynku nieruchomości nie muszą sprawdzić się w międzynarodowej polityce. Prezydent Xi z kolei reprezentuje inny styl: unika kontrowersji i jest opanowany. Polityką zajmuje się zawodowo od końca lat 70-tych, stara się utrzymywać dystans, w przeciwieństwie do Trumpa bezpośrednio i kontrowersyjnie komunikującego się ze światem przy pomocy Twittera.

Najwięcej kontrowersji budzi jednak sprawa syryjska, która dla rządu w Pekinie może wyglądać zupełnie inaczej niż z perspektywy zachodniej. Przyjrzyjmy się wydarzeniom z zeszłego tygodnia. Podczas spożywania deseru na uroczystej kolacji (najpiękniejszy tort czekoladowy, jaki kiedykolwiek widzieliśmy, jak zapewniał Trump) prezydent poinformował Xi o tym, że Stany Zjednoczone zdecydowały się wystrzelić rakiety i przystąpić do ataku (dodajmy, że było to również po tym jak wnuczka Arabella śpiewała dla pary prezydenckiej po chińsku).

„And I was given the message from the generals that the ships are locked and loaded. What do you do? And we made a determination to do it. So the missiles were on the way.”

“And I said: ‘Mr President, let me explain something to you … we’ve just launched 59 missiles, heading to Iraq [sic] … heading toward Syria and I want you to know that.”

“I didn’t want him to go home … and then they say: ‘You know the guy you just had dinner with just attacked [Syria].”

Kiedy Trump poinformował o tym Xi, ten przez 10 sekund nie reagował, po czym poprosił tłumacza, aby ten powtórzył mu tę wiadomość. Potem miał jakby zaakceptować decyzję Trumpa, ponieważ miał odpowiedzieć:

“And he said to me, anybody that uses gases – you could almost say, or anything else – but anybody that was so brutal and uses gases to do that to young children and babies, it’s OK. He was OK with it. He was OK.”

Zaznaczmy na marginesie, że Chiny od początku wojny domowej w Syrii solidarnie i  konsekwentnie z Rosją wetowały rezolucje Rady Bezpieczeństwa ONZ przewidujące sankcje wobec reżimu Asada, wzywające Baszara al-Asada do ustąpienia lub dopuszczające możliwość interwencji zbrojnej. Co więcej, Pekin jednoznacznie stanął po stronie rosyjskiej, kiedy Turcja zestrzeliła rosyjski bombowiec Su-24 niedaleko granicy syryjsko-tureckiej w listopadzie 2015 roku.

W sierpniu zeszłego roku po wizycie w Damaszku admirała Guan Youfei, przedstawiciele chińskiego wojska zaoferowali syryjskiemu prezydentowi pomoc humanitarną i wsparcie w przeprowadzaniu ćwiczeń dla kadr wojskowych. Niektórzy komentatorzy, jak choćby Samuel Ramani, odbierają tę decyzję jako ambicję Chin do pojawienia się w roli dyplomatycznego arbitra na Bliskim Wschodzie. Chiny zdecydowały się przełamać dotychczasową przyjętą przez siebie linię prowadzenia dyplomacji i zaingerować w subtelny, choć wymowny sposób. Udzielenie wsparcia Asadowi w sferze humanitarnej i szkoleniowej to umieszczenie się w obozie z Rosją i przeciwstawienie się stanowisku reprezentowanego przez obóz Stanów Zjednoczonych (więcej w tekście dla Teologii Politycznej: http://www.teologiapolityczna.pl/patrycja-pendrakowska-chiny-wobec-konfliktu-w-syrii-tpct-36-/).

Czy można się łudzić, że prezydent Chin gładko przyjął wiadomość o ataku na bazę w Syrii?

Dopiero po wizycie prezydenta Xi chińska prasa skrytykowała Trumpa za atak na bazę w Syrii. Chińskie dzienniki odzwierciedlają perspektywę partii komunistycznej, a warto podkreślić, że chińska agencja Xinhua określiła atak mianem aktu osłabionego polityka prężącego swoje muskuły (…the act of a weakened politician who needed to flex his muscles).

Z jednej strony to, co zobaczyliśmy jest zaskakujące, bo wielu komentatorom zdaje się, że widzimy oswojonego Trumpa, który również na twitterze znacznie spuścił z tonu i może teraz uchodzić za wzór dyplomacji (a przecież w czasie kampanii mówił o tym, że „Chiny gwałcą Amerykę”).

Jednak decyzja o zaatakowaniu bazy w Syrii podczas wizyty Xi i kolejne tweety Trumpa, w których stawia on Chinom kolejne warunki w sprawie Korei (polecam teksty Oskara Pietrewicza na ten temat), pokazują, iż Trump łatwo nie odpuści kwestii wojny handlowej – zgodnie zresztą z postawionym studniowym ultimatum. Negocjując w sprawie Korei Północnej i zrzucając kolejne bomby Trump porusza się po kruchym lodzie. Z pewnością w najbliższym czasie jeszcze nie raz nas zaskoczy, a stanie się to najprawdopodobniej przy okazji podejmowanych przez niego prób zmniejszenia deficytu handlowego.

Patrycja Pendrakowska

źródło: https://www.theguardian.com/us-news/2017/apr/12/trump-xi-jinping-chocolate-cake-syria-strikes
foto: https://www.facebook.com/DonaldTrump

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
P. Pendrakowska: Po spotkaniu prezydentów na Florydzie – Trump nadal nieprzewidywalny Reviewed by on 15 kwietnia 2017 .

W zeszłym tygodniu na Florydzie doszło do być może najważniejszego spotkania dekady, spotkania Donalda Trumpa i Xi Jinpinga, przywódców dwóch największych współczesnych potęg. Jako że była to ich pierwsza rozmowa, a Trump w czasie kampanii zasłynął ze zdecydowanych ataków pod adresem Chin, wydarzenie to wywołało wiele emocji i falę spekulacji co do tego jak się

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

ODPOWIEDZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. ( wymagane )