Artykuły,Komentarze,Publicystyka,Top news

P. Pendrakowska i A. Janicki: Wokół wypowiedzi wiceprezydenta Mike’a Pence’a

Podczas konferencji zorganizowanej przez Hudson Institute 4 października br. wiceprezydent Mike Pence wygłosił 40-minutową przemowę, w której krytycznie odniósł się do polityki Pekinu. Była to zdecydowanie pierwsza tak ostra krytyka przedstawiciela USA wobec polityki zagranicznej i wewnętrznej prowadzonej przez prezydenta Xi Jinpinga.

Kontekst

Podczas forum Organizacji Narodów Zjednoczonych 26 września w Nowym Jorku prezydent Donald Trump oskarżył Chiny o próby ingerencji w amerykańskie wybory. W świetle braku dowodów na potwierdzenie swoich oskarżeń, przedstawiciele Chin zaprzeczyli, jakoby Pekin ingerował w wewnętrzne sprawy niepodległych państw.[1]

Trzeba przy tym zaznaczyć, że za niecały miesiąc (6 listopada) będziemy świadkami pierwszych wyborów w połowie kadencji (midterm elections) w trakcie prezydentury Donalda Trumpa. W związku z listopadowymi wyborami już teraz możemy obserwować polityczną batalie środowisk rządowych, mającą na celu ukazanie swoim wyborcom Chin jako zagrożenia dla bezpieczeństwa międzynarodowego oraz przede wszystkim interesów Stanów Zjednoczonych. Zasadność tych oskarżeń jest oczywiście kwestią sporną, jednak tym, co nie ulega wątpliwości, jest fakt intensywnego wykorzystywania ich w kampanii wyborczej.

Na dalsze zarzuty skierowanych wobec Chin nie trzeba było długo czekać, bowiem już 4 października podczas konferencji Hudson Insitute wiceprezydent USA Mike Pence wygłosił mowę, w której podsumował oraz rozszerzył listę niepożądanych działań administracji Xi[2]. Argumenty, które przytaczał w swojej wypowiedzi, można podzielić na trzy kategorie.

Zarzuty wobec bezpośrednich działań chińskich na terenie USA

Najpoważniejszym oskarżeniem Mike’a Pence’a jest zarzut o próbę wpływania na wynik amerykańskich wyborów, o którym wypowiadał się już wcześniej Trump. Miała być ona przeprowadzona m.in za pomocą manipulowania cłami nakładanymi na USA, tak aby stany, w których poparcie dla obecnego prezydenta jest najwyższe oraz te, które mają największe znaczenie pod kątem głosów elektorskich, ucierpiały najbardziej. Kolejnym aspektem chińskiej manipulacji według wiceprezydenta jest propagandowa działalność mediów będących pod wpływem partii komunistycznej. Przykładami propagandy prowadzonej przez chińskich cenzorów miały być naciski na Hollywood[3].

Kolejnym argumentem na niesprawiedliwość, z jaką spotyka się USA w relacjach z Chinami, jest według administracji fakt, iż „Chiny przez ostatnie 25 lat były odbudowywane dzięki inwestycjom płynącym z USA”. Zdanie to jest przysłowiowym „pstryczkiem w nos” dla KPCh, która jest wyjątkowo dumna ze swoich osiągnięć ekonomicznych. Przypomnijmy, że Chiny właśnie w tym roku obchodzą 40-lecie reform zainicjowanych przez Deng Xiaopinga.

W swoim przemówieniu Mike Pence podjął również inne zagadnienia, w tym przywłaszczanie wartości intelektualnej i przechwycenie przez wywiad chiński planów technologii wojskowych („Co najgorsze, chińskie agencje bezpieczeństwa dokonały hurtowej kradzieży amerykańskiej technologii – w tym najnowocześniejsze plany militarne. Wykorzystując tę ​​skradzioną technologię, Komunistyczna Partia Chin przekształca lemiesze na miecze na ogromną skalę”). To nawiązanie do Biblii, Księga Izajasza 2:3–4)

Zarzuty wobec działań Chin na arenie międzynarodowej

Jednym z najpoważniejszych zagrożeń dla świata płynących ze strony Chin jest, w opinii wiceprezydenta, stosunkowo nowa strategia Państwa Środka w polityce zagranicznej, nazywana debt policy (politykadługu). To strategia polegająca na udzielaniu przez Chiny wysoko oprocentowanych kredytów na inwestycje infrastrukturalne rządom krajów, które nie są w stanie samodzielnie opłacić takich projektów. Gdy dany kraj staje się niewypłacalny, Pekin może umarzyć dług w zamian za przekazanie inwestycji w chińskie ręce. Strategia ta była już wcześniej stosowana na przykład w Afryce, jednak tym, co przyciągnęło największą uwagę USA, jest port na Sri Lance, gdyż najprawdopodobniej zostanie on przerobiony wkrótce na bazę wojskową dla chińskiej marynarki. Wiceprezydent Pence poruszył także inne tematu związane z sytuacją na Morzu Południowochińskim i z wyspami Senkaku.[4]

 Zarzuty wobec polityki wewnętrznej Chin

Mike Pence odniósł się również krytycznie do prac nad wprowadzeniem Systemu Zaufania Społecznego, czyli Social Credit System w całych Chinach. Program ten ma na celu oceniać działania obywateli. Więcej na ten temat pisała na naszej stronie Agnieszki Kopka.[5]

Wiceprezydent odniósł się również do tego, czego według niego potrzebują Chińczycy – reform i otwarcia. Istotnym jest, że przemówienie zbiegło się w czasie, a może specjalnie zostało zaplanowane właśnie na tak zwany Złoty Tydzień, czyli obchody upamiętniające proklamację Chińskiej Republiki Ludowej przez Mao Zedonga w 1949 roku. To niemalże tak, jakby premier lub prezydent Chin zdecydowali się na wygłoszenie krytycznej przemowy wobec Stanów Zjednoczonych 4 lipca. Mike Pence podkreślił przy tym, że Waszyngton jest pokojowo nastawiony wobec Pekinu i „wyciąga ręce do Chin” (America reaches hands to China), aby zapewnić pokój i dobrobyt.

Podsumowanie

Spoglądając na retorykę amerykańskiego rządu w ostatnim czasie, w szczególności w związku z wypowiedzią wiceprezydenta, możemy wnioskować, iż czeka nas ponowny wzrost napięcia na linii Waszyngton-Pekin. Napięcie konsekwentnie jest zaostrzany na potrzeby polityki wewnętrznej prowadzonej przez obecną administrację. Chiny w tej układance wydają się być wygodnym kozłem ofiarny.

Chiński rząd nie pozostał dłużny i już zdążył odpowiedzieć na zarzuty USA, nazywając prowadzoną przez Waszyngton politykę „myleniem dobra ze złem i tworzeniem czegoś z niczego”. Warto jednak zaznaczyć, że obecna kadencja Trumpa nie odzwierciedla stanowiska wielu ekspertów i polityków w Stanach Zjednoczonych, którzy potępiają narzucanie kolejnych ceł, a także prowadzenie polityki opartej na ostrej retoryce.

 

Patrycja Pendrakowska i Adam Janicki

 

[1] „We did not and will not interfere in any country’s domestic affairs. We refuse to accept any unwarranted accusations against China,” China’s top diplomat Wang Yi told the Council. (https://www.cnbc.com/2018/09/26/trump-accuses-china-of-using-tariffs-to-meddle-in-2018-midterm-elections.html)

[2] (https://youtube.com/watch?v=aeVrMniBjSc)

[3] (Worst of all, Chinese security agencies have masterminded the wholesale theft of American technology –- including cutting-edge military blueprints. And using that stolen technology, the Chinese Communist Party is turning plowshares into swords on a massive scale)

[4] http://www.polska-azja.pl/p-behrendt-powrot-japonskich-lotniskowcow/

[5] http://www.polska-azja.pl/a-kopka-azjatycki-wielki-brat-czyli-social-credit-system/

 4 „For the movie, “World War Z,” they had to cut the script’s mention of a virus because it originated in China. The movie, “Red Dawn” was digitally edited to make the villains North Korean, not Chinese.”

5”Two years ago, that country (Sri Lanka) could no longer afford its payments, so Beijing pressured Sri Lanka to deliver the new port directly into Chinese hands. It may soon become a forward military base for China’s growing blue-water navy.”

Udostępnij:
  • 27
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    27
    Udostępnienia
P. Pendrakowska i A. Janicki: Wokół wypowiedzi wiceprezydenta Mike’a Pence’a Reviewed by on 12 października 2018 .

Podczas konferencji zorganizowanej przez Hudson Institute 4 października br. wiceprezydent Mike Pence wygłosił 40-minutową przemowę, w której krytycznie odniósł się do polityki Pekinu. Była to zdecydowanie pierwsza tak ostra krytyka przedstawiciela USA wobec polityki zagranicznej i wewnętrznej prowadzonej przez prezydenta Xi Jinpinga. Kontekst Podczas forum Organizacji Narodów Zjednoczonych 26 września w Nowym Jorku prezydent Donald Trump

Udostępnij:
  • 27
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    27
    Udostępnienia

O AUTORZE /

KOMENTARZE: 1

  • ”Dzieki amerykanskim inwestycjom”… ”Lemiesze na miecze”… Kabotynizm Trumpa i jego cienia Pence’a juz dawno przekroczyl granice przyzwoitosci. Na razie to z Ameryki wychodza kryzysy wszelakie, a okrety wojenne USA plywaja sobie po Morzu Poludniowochinskim jak u wybrzezy Luizjany. Ciekawe, co byloby, gdyby Pekin urzadzil sobie manewry na Karaibach, razem np. z Meksykiem, Kuba i Wenezuela i do tego pouczal Waszyngton o prawach poniewieranych latynoskich imigrantow? Trump zaczerwienilby sie wtedy czy moze zazielenil?

Pozostaw odpowiedź