Artykuły,Publicystyka

P. Nowosad: Tajlandia: Trzy lata rządów junty wojskowej

Przewrót wojskowy, który miał miejsce 22 maja 2014 r., uzasadniany był potrzebą przywrócenia porządku w kraju nękanym przez masowe protesty i przemoc. Nie był niczym wyjątkowym dla państwa, w którym – tak jak w Egipcie czy Turcji – wojsko odgrywało wielką rolę w najnowszej historii. W 1932 r. obaliło monarchię absolutną (był to jeden z pierwszych zamachów stanu podjętych w krajach Trzeciego Świata), potem interweniowało jeszcze – skutecznie – dwanaście razy.

Junta ogłosiła w 2014 r. zamiar przebudowy kraju w taki sposób, by nigdy nie doszło już do kolejnego niedemokratycznego przejęcia władzy. Prawa człowieka miały być respektowane, a cywilna władza szybko przywrócona. W istocie były to trzy smutne lata dla demokracji w kraju nazywanym przecież „Krainą Uśmiechu”.

„Trzy lata po przewrocie, junta cały czas ściga sądownie pokojowo nastawionych krytyków rządu, zakazuje politycznej aktywności, cenzuruje media i tłumi wolność wypowiedzi” – mówi dyrektor Human Rights Watch w Azji, Brad Adams. W marcu 2015 r. obowiązujący w całym kraju Akt Stanu Wojennego z 1914 r. został zastąpiony przez specjalny fragment tymczasowej konstytucji. Pozwalał on generałom sprawować władzę bez parlamentarnej i sądowej kontroli, a więc bez odpowiedzialności za swoje decyzje, w tym za naruszenia praw człowieka. Artykuł 48. ówczesnej ustawy zasadniczej gwarantował członkom Narodowej Rady na rzecz Pokoju i Porządku (NCPO) i osobom działającym w imieniu tej instytucji całkowitą bezkarność.

Natychmiast po przewrocie, NCPO wprowadziła zakaz nadawania dla kanałów telewizyjnych i stacji radiowych, reprezentujących wszystkie polityczne frakcje. Po jakimś czasie zakaz ten został cofnięty, jednak pod warunkiem autocenzury. Od tego czasu radykalnie ograniczono wolność mediów. Prasa ma zakaz zamieszczania publikacji krytycznych wobec rządu, a w programach telewizyjnych i radiowych nie mogą gościć osoby o „niesłusznych” poglądach.

Lese majeste (obraza majestatu, znieważenie monarchii) jest poważnym wykroczeniem w Tajlandii. Stosując to prawo, junta przetrzymuje w więzieniu oponentów czekających na proces przez miesiące lub nawet lata. Od maja 2014 r. ponad sto osób zostało aresztowanych pod zarzutem naruszenia lese majeste, w większości za komentarze umieszczane w internecie. Niektórzy z nich otrzymali drakońskie kary ponad dziesięciu lat więzienia. Niezależna aktywność polityczna również jest skutecznie ograniczona. Tysiące niepokornych aktywistów, polityków, dziennikarzy oraz obrońców praw człowieka zostało osadzonych w wojskowych obozach. Po odpowiedniej „reedukacji” osoba wypuszczona z takiego miejsca musi na piśmie oświadczyć, że powstrzyma się od politycznych komentarzy, zaniecha politycznej aktywności oraz nie sprzeciwi się wojskowej władzy.

Liczne naruszenia standardów demokratycznych stały się signum temporis w królestwie.

Wszystko to sprawia, że w 2017 r. na stronie internetowej ośrodka Freedom House przy tajlandzkiej fladze widnieje napis: „not free” (brak wolności). Instytucja bardzo krytycznie ocenia sytuację w państwie pod tym względem, przyznając wynik 32/100 (przy czym 0 to wynik najgorszy, a 100 – najlepszy). Bardzo źle jest w przypadku praw politycznych (6/7) oraz wolności obywatelskich (5/7). Marnym pocieszeniem jest tu fakt, iż inne państwa regionu zebrały jeszcze gorsze oceny: Kambodża 31/100, Wietnam 20/100, ChRL 15/100, Laos 12/100; ale np. Malezja została określona jako kraj „częściowo wolny”.

Na zamach stanu z roku 2014 i 2006 należy patrzeć pod kątem wewnętrznego konfliktu politycznego, który polaryzuje  także społeczeństwo Tajlandii. Zachodzi tu zresztą pewna analogia.  W latach 50. i 60. XX w. zagrożenie komunistyczne stało się obsesją wojskowego reżimu i stanowiło podstawę jego legitymizacji. Obecnie głównym wrogiem jest klan polityczny Shinawatra.

Thaksin Shinawatra, były szef MSZ i miliarder o chińskich korzeniach, objął władzę w 2001 r.  Cieszył się sporą popularnością, zwłaszcza wśród biednych mieszkańców obszarów wiejskich, zraził jednak do siebie wykształconą miejską klasę średnią. Wzbudził też obawy środowisk tradycjonalistycznych – rojalistów i wojska. A obserwując kształtowanie się tajskiej tożsamości narodowej w drugiej połowie XIX w., to właśnie te środowiska bardziej odwołują się do ówczesnych wartości (np. ideologia nacjonalistyczna zakładała wierność instytucji monarchii).

Został odsunięty od władzy w wyniku wojskowego przewrotu. Po kilku latach politycznego chaosu, jego siostra Yingluck odniosła miażdżące zwycięstwo w wyborach parlamentarnych 2011 r. Trzy lata później spotkał ją ten sam los.

Główne instytucje kraju zostały zdominowane przez wojskowych, co oznacza brak wzajemnej kontroli poszczególnych organów władzy (mechanizm checks and balances w praktyce nie działa). Obecnie (stan na koniec maja) posiadają 143 z 250 miejsc w parlamencie. Pod rządami poprzedniej junty wojsko kontrolowało jedynie 67 z 242 miejsc. Gabinet jest obsadzony żołnierzami. Z 36 członków rządu, dwunastu wywodzi się z wojska. W poprzednim rozdaniu proporcje te wynosiły 4:37.

Wojsko jest powiązane z instytucją monarchii. Ponad połowa z 13 członków Rady Wtajemniczonych, ciała doradczego przy królu – który sam jest byłym żołnierzem – to wojskowi. W składzie poprzedniej rady było ich mniej. Analitycy są zgodni, że generałowie uzyskali silniejszą władzę niż w czasie poprzednich rządów.

Poza liczbą obsadzonych miejsc w parlamencie i procentem wojskowych w rządzie, również inna statystyka wiele mówi. Od czasu objęcia władzy junta wprowadziła ok. 360 różnego rodzaju nakazów, których celem jest narzucenie społeczeństwu dyscypliny, wojskowego rygoru, a które oddziałują na niemal każdy aspekt życia. I tak pasy bezpieczeństwa dla pasażerów na tylnym siedzeniu samochodu są obligatoryjne, a za bijatyki uczniów w szkole odpowiedzialność ponoszą rodzice. „Ludzie są zadowoleni z tych rzeczywistych zmian w kraju” – przekonują przedstawiciele władzy. I nie jest to do końca opinia nieprawdziwa. Wydaje się, że władza ma rzeczywiste poparcie części społeczeństwa, a silna polaryzacja widoczna była w ostatnich latach, podczas protestów przeciwników polityki premiera Thaksina (żółte koszule) i jego zwolenników (czerwone koszule).

Junta dostała w spadku po poprzednikach gospodarkę w słabej kondycji po latach politycznej niestabilności. Wskaźniki makroekonomiczne pokazywały, że Tajlandia rozwija się wolniej (na poziomie ok. 3% PKB) niż inne, dynamiczne państwa Azji Południowo-Wschodniej: Laos, Wietnam. Dwie najsilniejsze gałęzie eksportu mierzyły się z poważnymi problemami. Rolnictwo zostało osłabione przez dotkliwą suszę, podczas gdy afery w przemyśle rybnym (m.in. nielegalne metody połowów) stwarzały ryzyko ograniczenia dostępu do rynków Unii Europejskiej i USA. Jednakże, turystyka uniknęła podobnych problemów, nawet po zamachach bombowych w Bangkoku, w których zginęli turyści (do Tajlandii przyjeżdżają najliczniej Chińczycy).

Paweł Nowosad

Na podstawie: reuters.com, apnews.com, hrw.org, freedomhouse.org; fot. http://maxpixel.freegreatpicture.com/

Udostępnij:
  • 13
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    13
    Udostępnienia
P. Nowosad: Tajlandia: Trzy lata rządów junty wojskowej Reviewed by on 25 lipca 2017 .

Przewrót wojskowy, który miał miejsce 22 maja 2014 r., uzasadniany był potrzebą przywrócenia porządku w kraju nękanym przez masowe protesty i przemoc. Nie był niczym wyjątkowym dla państwa, w którym – tak jak w Egipcie czy Turcji – wojsko odgrywało wielką rolę w najnowszej historii. W 1932 r. obaliło monarchię absolutną (był to jeden z

Udostępnij:
  • 13
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    13
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź