Artykuły,Publicystyka

P. Druzgała: Tajskie eufemizmy

Nie chciałem pisać o polityce, ale jednak nie da się nie zauważyć tego, co dzieje się w Polsce. I pewnie to wpłynęło na temat dzisiejszego wpisu.  Z założenia nie chce pisać o polityce. Nie lubię. A szczególnie w Tajlandii jest to bardzo śliski temat. Inna sprawa, że moje poglądy polityczne i nawet ich głośne wyrażanie nie wpłyną na sytuacje w Tajlandii.  Po pierwsze, gdyż, jako obcokrajowiec nie mam prawa głosu a po drugie, co bardzo odróżnia Polaków od Tajlandczyków, Tajowie o polityce rzadko dyskutują. Dlaczego? Powodów pewnie jest kilka, pierwszy, który przychodzi mi do głowy wynika z rdzenia tajskiej kultury: otóż z kimś w hierarchii społecznej wyżej stojącym nie dyskutuje się, lecz a prori uznaje się zdanie tej osoby, jako słuszne. Politycy, czyli w szerszym rozumieniu symboliczni „ojcowie narodu”, wiedza lepiej i tyle. Ale jeśli przyjąć to wytłumaczenie za ostateczne, było by to też znacznym i naiwnym upraszczaniem sprawy. Na pewno świadomość prawa głosu i decydowania o tym, kto ma krajem rządzić jest w Tajlandii bardzo niska. Nigdy nie było interesem rządzących od króla po kolejne rządy nie wspominając o juntach wojskowych oddanie władzy ludziom. Demokracja jest wymysłem „Zachodu” a zachód kojarzył się w przeszłości z kolonializmem, więc nie dziwi fakt, że poglądy polityczne przychodzące z zachodu były traktowane podejrzliwie i nie były przyjmowane w przeszłości z entuzjazmem. Zataczając koło i wracając do tajskiej kultury, nie jest przyjętym kulturowo kwestionować zdanie starszych a rozumiejąc to szerzej przełożonych czy rządzących. Zatem jedna z podstaw demokracji, czyli wyrażanie swojego własnego zdania w tajskiej kulturze nie jest tak rozpowszechnione jak „u nas”. I w końcu trzeba pamiętać, że ważnym hamulcem, który gdzieś siedzi w tyle głowy jest strach.

Przytoczę teraz parę eufemizmów, które zapożyczam z cotygodniowego dodatku do BangkokPost o nazwie Guru. Określenia te w przewrotny sposób opisują rzeczywistość. Pewnie w Polsce mamy to samo-zapraszam, zatem do dyskusji.

                                                                                                                                                                                 źródło: http://www.bangkokpost.com/opinion/opinion/1291215/thai-euphemism

Piotrek Druzgała (polski przewodnik i organizator zwiedzania oraz wyjazdów po Bangkoku, Tajlandii i Azji)

[email protected]

+99 890169983

Udostępnij:
  • 7
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    7
    Udostępnienia
P. Druzgała: Tajskie eufemizmy Reviewed by on 27 lipca 2017 .

Nie chciałem pisać o polityce, ale jednak nie da się nie zauważyć tego, co dzieje się w Polsce. I pewnie to wpłynęło na temat dzisiejszego wpisu.  Z założenia nie chce pisać o polityce. Nie lubię. A szczególnie w Tajlandii jest to bardzo śliski temat. Inna sprawa, że moje poglądy polityczne i nawet ich głośne wyrażanie

Udostępnij:
  • 7
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    7
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź