Artykuły,Publicystyka

P. Druzgała: Jim Thompson, król tajskiego jedwabiu

Źródło: flickr.com

Osiem teorii zaginięcia Jima Thompsona, najbardziej znanego Amerykanina w Tajlandii, oraz dowód, że nigdy w życiu nie jest zbyt późno, by zacząć coś nowego.

Jim Thompson to człowiek, o którym można śmiało powiedzieć, że niemalże samodzielnie ocalił sztukę produkcji jedwabiu w Tajlandii od zapomnienia.  Dziś marka jedwabiu nosząca jego imię i nazwisko to jedna z najbardziej rozpoznawanych tajskich marek na świecie, a jego dom jest jednym z obowiązkowych punktów na szlaku zwiedzania Bangkoku.

Jim Thompson zaginął 26 marca 1967 roku podczas wakacji w Cameron Highlands (słynne plantacje herbaty) w Malezji. Poszukiwania, w które oprócz policji zaangażowano lokalnych malezyjskich magów i jasnowidzów, nigdy nie doprowadziły nawet do odnalezienia ciała. Niewyjaśnione zniknięcie J. Thompsona stało się pożywką do różnych teorii jego śmierci. Oto najczęściej spotykane:

  1. Spadł w przepaść podczas wycieczki po dżungli,
  2. Został zaatakowany przez dzikie zwierzęta,
  3. Został uprowadzony przez komunistów,
  4. Wpadł w sidła zastawione na dzikie zwierzęta przez lokalne plemiona i potem jego ciało zostało spalone,
  5. Został przejechany przez ciężarówkę, której kierowca ukrył ciało,
  6. Został zamordowany podczas napadu rabunkowego,
  7. Zaplanował swoje zniknięcie,
  8. Popełnił samobójstwo.

Najbardziej prawdopodobna wydaje się teoria, iż został porwany i zabity przez komunistów. Bez względu jednak na to, jaka była przyczyna jego śmierci, życie Jima Thompsona to dowód na to, iż w życiu nigdy nie jest zbyt późno by zacząć coś nowego.

James H.W. Thompson urodził się w 1906 roku w Delaware, kształcił się na uniwersytecie w Princeton oraz na uniwersytecie Pensylwania, na którym podjął studia podyplomowe z architektury, których jednak nie dokończył z powodu słabych wyników z matematyki. Nie przeszkodziło mu to jednak znaleźć pracę w zawodzie w Nowym Jorku u swojego kolegi z czasów studiów w Princeton. Wiódł, jak by się wydawać mogło, spokojne życie: dzięki koneksjom rodziców udawało mu znaleźć się klientów i miał też czas na takie hobby jak łowiectwo i hodowla kur – Bantamek (małe kury ozdobne podobne do Liliputek). Jednakże jego listy ukazują coś innego – są pełne frustracji.

Trzykrotne oblanie egzaminu, aby otrzymać licencję architekta, powodują, że porzuca on zawód architekta i w 1940 roku zaciąga się do armii, zostając w końcu oficerem OSS – organizacji, z której wywodzi się CIA, czyli amerykańska agencja wywiadowcza. Rozpoczyna się zupełnie nowy rozdział w życiu J. Thompsona. Tuż po zakończeniu II Wojny Światowej zostaje wysłany do Tajlandii. Po zakończeniu służby zdeterminowany, aby zostać w Bangkoku, kieruje swoją uwagę na tajski jedwab, dostrzegając w nim niewykorzystany potencjał.

Pomimo iż w Tajlandii można było i produkowano jedwab, większość materiału dostępnego na rynku pochodziło z importu. J. Thompson postanowił wykorzystać sytuację i zainwestował 700 USD we własną produkcję. Po ok. 15 latach jego firma zarabiała na sprzedaży jedwabiu już 650 000 USD rocznie.

Jak w życiu bywa, czasem potrzeba trochę szczęścia oraz znalezienia się we właściwym miejscu we właściwym czasie. Dwa wydarzenia pomogły J. Thompsonowi wprowadzić tajski jedwab na światowe salony.  Po pierwsze, dzięki koneksjom udało mu się nawiązać kontakt z wydawcą magazynu Vogue, Edną Woolman, która zaczęła pokazywać jedwabie od J. Thompsona na łamach magazynu.

Po drugie, dostarczał materiału do musicalu „Król i Ja”, prezentowanego na scenach Broadwayu od 1951, a którego ekranizacja w 1957 roku zdobyła pięć Oskarów.

Jim Thompson trafił do rzadkiej grupy ludzi, którzy w późnym wieku rozpoczęli zupełnie nowy rozdział w życiu, odnosząc przy tym sukces. Ten sam Jim Thompson, który podszywał się pod architekta w rodzinnym stronach, teraz w Bangkoku oczarowywał damy, oferując im kolorowe niczym tęcza jedwabie. Był tysiące kilometrów od swojego starego amerykańskiego życia i jego frustracji.

Jednakże do końca nie porzucił architektury. W 1959 roku zbudował dom, będący obecnie jedną z ikon współczesnego Bangkoku. Połączył sześć tradycyjnych tekowych tajskich domów w jeden, ubogacając go własnymi pomysłami oraz współczesnymi rozwiązaniami. Otoczony bujnym ogrodem dom znajdował się nad kanałem, który pełnił wraz z siecią innych kanałów funkcję dróg w Bangkoku. Co ciekawe, jest to jedyny to dziś niezasypany kanał biegnący przez niemal całą długość Bangkoku i po którym do dziś kursują łodzie z pasażerami. Lokalizacja domu nie była przypadkowa, gdyż po drugiej stronie kanału mieszkali Bangkoccy tkacze jedwabiu.

Dom Jima Thompsona szybko stał się miejscem spotkań towarzyskich. Właściciel ozdabiał go antykami i dziełami sztuki buddyjskiej z Tajlandii i okolicznych krajów. Dla J. Thompsona ta bezcenna kolekcja miała być darem dla Tajlandii i planował ją przekazać w ręce Siam Society (organizacja powołana w 1904 roku pod patronatem królewskim, w celu promocji tajskiej kultury za granicami).

Prawdziwym jednak dowodem zmiany, jaka zaszła w J. Thompsonie był sposób, w jaki poradził sobie z urażoną dumą. Należy przy tym pamiętać, że podobna sytuacja doprowadziła do tego, iż porzucił życie w Nowym Jorku.

W 1962r. został oskarżony o kradzież pięciu rzeźb głów Buddy, które znalazły się na jego posesji. Thompson wystosował list, przysięgając w nim, iż jego kolekcja nie jest gromadzona w celach finansowych czy z egocentrycznych pobudek, ale jest gromadzona z myślą, aby pomóc Tajlandii. Pomimo tego zażądano od Thompsona przekazania głów do Muzeum Narodowego.  W odpowiedzi, na co Thompson oświadczył, iż wycofuje się z deklaracji przekazania swojego domu i kolekcji na rzecz Siam Society oraz rezygnuje z zasiadania w jej radzie. Do dziś jego dom-muzeum, jest zarządzany przez własną fundację.

Do końca życia J. Thompson wydawał fortunę na dodawanie kolejnych eksponatów do swojej kolekcji. Tuż przed nieszczęsnym wyjazdem do Malezji na jego koncie znajdowało się 50 USD.

Smutne jest to, iż teorie związane z jego zniknięciem wydają się kłaść cień na jego nieprzeciętny dorobek dla kultury oraz historię wewnętrznej przemiany.

 

Piotr Druzgała

 

Udostępnij:
  • 7
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    7
    Udostępnienia
P. Druzgała: Jim Thompson, król tajskiego jedwabiu Reviewed by on 30 kwietnia 2018 .

Osiem teorii zaginięcia Jima Thompsona, najbardziej znanego Amerykanina w Tajlandii, oraz dowód, że nigdy w życiu nie jest zbyt późno, by zacząć coś nowego. Jim Thompson to człowiek, o którym można śmiało powiedzieć, że niemalże samodzielnie ocalił sztukę produkcji jedwabiu w Tajlandii od zapomnienia.  Dziś marka jedwabiu nosząca jego imię i nazwisko to jedna z

Udostępnij:
  • 7
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    7
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź