Artykuły,Publicystyka,Top news

P. Czerniak: Krasnystaw po chińsku, czyli głos licealny o Chinach i języku chińskim

Wstęp

Naukę języka chińskiego rozpocząłem w 2014 roku i kontynuuję ją – z różnym skutkiem – nadal. Często spotykam się z nastawieniem, że chiński jest trudny, a mówienie w nim, nie wspominając o pisaniu znakami, wydaje się czymś niewykonalnym dla ,,zwykłego’’ Polaka. W trakcie swojej przygody z chińskim i wszystkim co ze sobą niesie, zacząłem zastanawiać się nad tym co młodzi ludzie w wieku 16-18 lat z tak małej miejscowości jak Krasnystaw wiedzą o Chinach i czy są świadomi rosnącej roli Państwa Środka w dzisiejszym świecie. Interesującym wydało mi się również czy chcą uczyć się chińskiego i co wg nich, jako ludzi niedługo startujących w dorosłość, może znaczyć jego znajomość na obecnym rynku pracy, a także czy w swoim myśleniu o Chinach posługują się stereotypami. W polskim dyskursie dotyczącym Chin, skupionym obecnie – i słusznie – na zagadnieniach związanych z Jedwabnym Szlakiem patrzy się zwykle z perspektywy dużych metropolii takich jak Warszawa czy Wrocław, zapominając o prowincji, jej głosie i roli.
Krasnystaw to małe miasto leżące w województwie lubelskim, będące siedzibą powiatu. Samo miasto słynie głównie z Ogólnopolskiego Święta Chmielarzy i Piwowarów zwanego Chmielakami. Gdy zajrzy się na stronę Urzędu Miasta znajdujemy informacje iż Krasnystaw jest prężnie rozwijającym się miastem. Od lat dziewięćdziesiątych została doprowadzona m. in. sieć gazowa, kanalizacja sanitarna i deszczowa. Strona informuje nas również o wybudowaniu krytej pływalni, hali sportowej przy jednej ze szkół, a także o przeprowadzeniu rewitalizacji Starego Miasta, zbudowaniu stadionu z halą sportową, i modernizacji dróg. W połowie marca odbyło się także spotkanie dla przedsiębiorców dotyczące możliwości wsparcia ich działalności.

Pomimo tych wymienionych powyżej sukcesów, w oczach młodych mieszkańców sytuacja nie wygląda dobrze, a wręcz przeciwnie – prezentuje się źle. Na proste pytania typu ,,Jak postrzegacie sytuację jeśli chodzi o pracę i perspektywy w Krasnymstawie?’’ oraz ,,Czy chcielibyście tu zostać na przyszłość?’’, odpowiadali:

-Sytuacja wygląda źle. Firmy powoli upadają, nie ma nowych zakładów pracy, ludzie wyjeżdżają za granicę. Tutaj w Krasnymstawie nie ma pracy, nie ma przyszłości dla nikogo praktycznie. Jedna osoba na 100 może znajdzie pracę, tutaj się nic praktycznie nie rozwija. (Marta)

-Nic chyba by mnie tu nie zatrzymało. Nie lubię tego miasta, nie chcę tutaj mieszkać. Wolałabym mieszkać w większym mieście, na przykład w Warszawie, Krakowie.
(Agnieszka)

-Ta sytuacja wygląda bardzo źle, ponieważ nie powstają nowe miejsca pracy. Jest za mało miejsc pracy, w tak małym mieście jak Krasnystaw większość miejsc pracy jest zapewniana przez tzw. ,,układy’’, więc młodzi mają problem ze znalezieniem pracy. (Konrad)

-Trochę przykrawo tu jest. Nie powstają żadne ośrodki przemysłowe, otwiera się same durnoty typu banki, ciuchy. Strasznie się to miasto pogrąża. (Patryk)

Znając takie opinie postanowiłem iż przeprowadzę z krasnostawską młodzieżą serię wywiadów dotyczących ich przyszłości, Chin i nauki języka. Wielce pomocne okazały się w tym szkoły.

Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2 im. Bartosza Głowackiego w Krasnymstawie; źródło: http://www.glowacki.p9.pl

Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2 im. Bartosza Głowackiego w Krasnymstawie; źródło: http://www.glowacki.p9.pl

Wizyty w szkołach

W ciągu paru dni odwiedzam szkoły: I Liceum Ogólnokształcące im. Władysława Jagiełły, Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych nr 1 im. Tadeusza Kościuszki oraz Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2 im. Bartosza Głowackiego. Każda z klas to różny przekrój zachowań, wypowiedzi, wiedzy, zainteresowania tematem wywiadów, czasem schematów i stereotypów na temat Chin.

Na twarzach, podczas wywiadów, widać zdziwienie i zainteresowanie gdy zaczynam pisać znakami na tablicy, a potem zaczynam mówić po chińsku.i tłumaczyć czego będą dotyczyć moje pytania. Poszczególne osoby peszą się obecnością sprzętu nagrywającego, inne są chętne do rozmowy. Po chwili przygotowań zaczynamy:

Czy wy jako młodzi ludzie, którzy mają dostęp do mediów społecznościowych, mieszkający w małej miejscowości, dostrzegacie rosnącą rolę Chin? I w czym ją dostrzegacie? Czy w ogóle widzicie wzrost znaczenia tego Państwa?

Monika: Ta potęga Chin chyba najbardziej rośnie pod względem technicznym. Wszelakich nowinek technicznych i wynalazków jest teraz najwięcej z Chin.

Szymon: Ja to widzę tak, że Chińczycy mają dużo pieniędzy, dla przykładu: coraz częściej ściągają do siebie lepszych zawodników piłkarskich. Nie każdy klub stać na takich zawodników. Nie będzie dziwne jeśli Chińczycy będą mieć silne kluby, mają na to po prostu środki.

A Wy co myślicie?

Jacek: W tym momencie Chiny są już od około 20 lat zagrożeniem. Tworzą coraz więcej broni, lepszej, nowszej. Jest ich coraz więcej. Rosjanie mają strasznie dużo niezagospodarowanego terenu w okolicach Syberii, a Chińczykom to się na pewno przyda żeby pomieścić swój naród, dochód.

Dariusz: Robią dużo dzieci, to mają ręce do pracy (śmiech). Mogli mieć jedno  dziecko, ale coś słyszałem że z tym zerwali.

Co wiecie na temat samych Chin? Rzeczy pozytywne i negatywne. Co o nich myślicie?

Katarzyna: To jest kraj ateistyczny. Chinka, która u nas kiedyś w szkole była na wymianie wspominała, że u nich nie wierzy się w Boga.

Konrad: Niedoinformowanie na temat Chin może wynikać z tego, że nikt nie zadaje pytań, mało kto zadaje pytania na temat Chin bo wszyscy się interesują sobą, lub USA. Dla przykładu jest mi ciężko w to akurat uwierzyć, że tam ludzie pracują za tę ,,miskę ryżu’’. Tak samo twierdzi się, że Chińczycy tylko pracują, nie mają życia prywatnego, a przecież to jest zupełna nieprawda. To co jeszcze wiem o Chinach to że jest to społeczeństwo silnie  hierarchiczne, kojarzy mi się również kult jednostki, kult Mao Zedonga. Jeśli chodzi o ten  wpływ Chin to przecież globalizacja, rozwój rynku. Wszędzie widzimy rzeczy z Chin i one są coraz lepszej jakości, pomimo tego stereotypu że coś jest stamtąd, a więc się podrze lub popsuje po 5 dniach.

Bartosz: Czytałem trochę o prawie drogowym. Pieszy niby jest uprzywilejowany, ale nikt  tego nie przestrzega. Zielone światło dla pieszego, ale samochód i tak jedzie.

Karol: Pomimo tego wzrostu gospodarczego mam wrażenie, że Chiny nie wykorzystują  swojego potencjału w 100%.

Co masz na myśli?

Karol: Chiny przy tak dużej liczbie mogłyby być krajem tak cywilizowanym jak USA, ale  błędy ludzkie są tam dużo ostrzej karane, niż na przykład w PRL. Tato mojego znajomego pracuje w amerykańskiej firmie wysyłającej części elektronicznej do Chin, błędy są karane okrutnie. Taką karą o której słyszałem było rozstrzelanie za zaniechanie przynoszące firmie straty kilkunastu tysięcy dolarów, żadna defraudacja pieniędzy. Uważam, że taki sposób rozwiązywania problemów w dzisiejszym świecie nie powinien mieć miejsca i nie przystoi cywilizowanemu państwu. Szereg takich zachowań powinien być wyeliminowany, na pewno wtedy by wszystko wyglądało inaczej w przypadku Chin.

    I Liceum Ogólnokształcące im. Władysława Jagiełły w Krasnymstawie; źródło: http://www.panoramio.com/photo/58454059

I Liceum Ogólnokształcące im. Władysława Jagiełły w Krasnymstawie; źródło: http://www.panoramio.com/photo/58454059

Joanna: Dla mnie negatywnym na pewno jest to, że Polskę coraz bardziej zalewają te chińskie rzeczy, na czym tracą polscy przedsiębiorcy. Zalewają nas bo są dużo tańsze, produkowane na masową skalę i z dużo gorszych materiałów.

Piotr: Dużo podróbek robią.

A co myślicie o nauce języka chińskiego? Czy chcielibyście się uczyć takiego  języka w Krasnymstawie? Czy gdyby był do wyboru na zajęciach dodatkowych to uczęszczalibyście na nie? Co myślicie o zajęciach przy domu kultury połączonych np. z kursem przygotowywania chińskich potraw lub kaligrafii? Jak ważne byłyby też zajęcia zapoznające was z obcą kulturą i różnicami między Polską a Chinami?

Adam: Ja uważam, że po pierwsze trzeba by było wybić sobie z głowy kilka stereotypów, jak to że co chińskie to zazwyczaj jest słabsze, że ten, w cudzysłowiu ,,żółtek’’ śmiesznie gada, je psy, no i robi za miskę ryżu – co oczywiście jest nieprawdą. Mam wrażenie, że gdyby parę razy Chińczycy lub Polacy mówiący po chińsku zachęcili, szczególnie młodych ludzi do których nie przemawia angielski czy niemiecki, mogliby się może chińskiego uczyć, tak jak moja siostra, która długo nie mogła się przekonać do angielskiego.

Grzegorz: To byłoby nieopłacalne. Tu jest raczej zaściankowość, nie oszukujmy się.

Patrycja: Na pewno byłoby to coś nowego, fajnie byłoby się czegoś takiego uczyć. Na pewno jest to ciekawsze i lepsze niż niemiecki.

Karol: Moim zdaniem można się go uczyć gdziekolwiek, jeśli się go nauczymy będziemy mogli go wykorzystać w większym mieście typu Warszawa lub wyjechać za granicę. Myślę że się opłaca.

Dorota: Jeśli chodzi o chiński bałabym się go uczyć z powodu znaków i czy bym je zapamiętała. Bałabym się również tego, że nie wiedziałabym jak je zapamiętać.

Oprócz głosów jak te powyższe spotkałem się również z opiniami, że chiński, owszem, ale jeśli będzie nam przydatny w przyszłości i jeśli stanie się jakąś formą gwarancji znalezienia dobrego zatrudnienia i wynagrodzenia. Młodzi są także świadomi tego iż w polskich placówkach edukacyjnych chiński jest już powoli wprowadzany, m. in. w dwóch przypadkach pytane przeze mnie osoby wspomniały iż słyszały że w Rzeszowie chiński jest już uczony w jednym z przedszkoli. Pomimo okazanego przez młodych zainteresowania (czasem i znudzenia) tematem, nadal zastanawiałem się czy próby nauczania języka Państwa Środka w małych miejscowościach albo na terenie Lubelszczyzny zostały już podjęte.

W trakcie zbierania materiału do artykułu natknąłem się na informacje iż w małych miejscowościach w poszczególnych szkołach podejmowane są już próby nauczania języka chińskiego. Bardzo często są to miasta sąsiadujące z większymi ośrodkami miejskimi w których znajdują się uniwersytety w swojej ofercie posiadające studia sinologiczne lub oferujące możliwość nauki języka chińskiego w Instytutach Konfucjusza. Wspomniane ,,próby’’ są to zajęcia fakultatywne prowadzone najczęściej przez lektorów Instytutów Konfucjusza lub studentów sinologii. W miastach takich jak Wrocław lub Kraków lekcje tego rodzaju nie są czymś nowym, ale w ośrodkach typu Krasnystaw pozostają nadal w sferze dalekiej przyszłości, a mogą okazać się czymś świeżym i oryginalnym. Doprowadziło mnie to do pytania: A co z Lublinem w którym na jednym z uniwersytetów jest sinologia – jeśli jesteśmy już przy dużych, polskich miastach? Jeśli chodzi o Lublin udało znaleźć mi się jedną taką szkołę – VI LO im. Hugona Kołłątaja w Lublinie. Próby nauczania języka chińskiego podjęła się pani Ilona Krasoń, ucząca młodzież również francuskiego i hiszpańskiego, młoda i pełna energii nauczycielka. Mówi mi:

– Z wykształcenia jestem językowcem. Stwierdziłam, że warto spróbować czegoś, czegoś co może przyciągnąć młodzież. Zajęcia, których udzielam są to zajęcia dodatkowe, dla osób chętnych. Sa to osoby, które są bardzo dobre z innych języków. Jest to młodzież która sama czyta na temat Chin, która szuka informacji na ten temat poza szkołą. Przychodzą na zajęcia z konkretnymi informacjami i pytaniami. Młodzież interesuje się przede wszystkim tym co jest nowe, niebanalne. Pierwszą rzeczą o jaką młodzież pyta to co jest w tym takiego fajnego, co oni dostaną? Odpowiadam im: elementy kulturowe, to co wiedzieć powinniście o pewnych aspektach życia w Chinach. Ważne są też aspekty historyczny, polityczny, no i przede wszystkim ekonomiczny. To jest argument, którego używam: im bardziej niszowy język, tym wy tym bardziej macie szansę na rynku pracy, żeby związać się z tym językiem i uzyskać jakąś fajną pracę będąc specjalistami w tej dziedzinie. Mam wrażenie, że aspekt ekonomiczny młodzież przekonuje. Oni chcą wiedzieć coś ponad, umieć powiedzieć po chińsku, chcą pokazać w swoim środowisku, że oni wychodzą ,,poza’’, poza pewne normy nauczania, że widzą coś ponad.

Wie Pan, chiński jest niszową sprawą, póki co. Myślę że z biegiem każdego roku, nawet nie lat, zainteresowanie językiem chińskim wzrośnie. Cały czas widzimy tendencję wzrostową. Jest coraz częściej dostępny w szkołach językowych, na prywatnych kursach, natomiast liczba faktycznych fachowców, specjalistów w tej dziedzinie jest jeszcze, myślę, ostro okrojona. Uczyć trzeba umieć i trzeba chcieć. Trzeba umieć selekcjonować na początek pewne informacje. A co do Pana miejscowości, to wiadomość o takich zajęciach może działać jak poczta pantoflowa: jedni zaczną, przekonają się że jest fajnie, że można się czegoś nauczyć, wszystko jest też kwestią nauczyciela.

Pani Ilonie wtórują jej uczennice, Paulina i Dorota:

Paulina: Do chińskiego przyciągnęło mnie to że nie jest taki popularny, że jest taki inny od języków, których się uczymy, typu angielski czy niemiecki. Przyszłam na pierwsze zajęcia z ciekawości i mi się spodobało. Znajomość tego języka sprawia, że jest się wyjątkową, ponieważ rzadko spotyka się ludzi z takimi umiejętnościami.

Dorota: Ja chcę się uczyć chińskiego bo to bardzo przyszłościowy język. Pan Prezydent chce wprowadzić Jedwabny Szlak, była ta umowa z Chinami. Język jest ciekawy, bardzo chciałabym poznać ludzi stamtąd, ja zresztą interesuję się Azją. Nie wiem w jakiej branży mogłabym pracować, ale język chiński na CV to jest coś.

Podsumowanie

Wychodząc z jakimkolwiek pomysłem trzeba wziąć pod uwagę to czy będzie temu towarzyszył odzew i zapotrzebowanie, podobnie z nauką języka chińskiego i zajęciami zapoznającymi z obcą kulturą. W trakcie pracy nad artykułem nasunęły mi się wnioski iż polski system edukacji powinien być bardziej nowoczesny, nastawiony na zapotrzebowania rynku, w tym te związane z językami. W nauce chińskiego ważny i istotny, jak i w przypadku innych języków, byłby odpowiednio napisany podręcznik, nakierowany na licea. Obecne podręczniki dostępne w języku polskim niezbyt nadają się do szkół średnich. Przykładem może być wydany przez Wydawnictwo Dialog ,,Współczesny język chiński’’ w którym treści w nim zaprezentowane są ze sobą przemieszane. Osoba przystępująca do nauki, a nie będąca lingwistą, może mieć problemy z połapaniem się w zaprezentowanej odbiorcy formie podręcznika, gdzie słownictwo podstawowe jest przemieszane z rozszerzonym, a treści nie są pogrupowane tematycznie. Inny podręcznik, ,Mówimy po chińsku’’ zawiera ogromną ilość znaków, które wymagałyby na poziomie podstawowym szczegółowego omówienia i powolnego wprowadzania, jest również bardziej nastawiony na pisanie. Jeśli chodzi o materiały multimedialne ten pierwszy zawiera aż 6 płyt audio, ze ścieżkami do praktycznie wszystkich dialogów i ćwiczeń; drugi tylko jedną do samych dialogów.

Świetnym pomysłem byłoby stworzenie takiego podręcznika, który łączyłby w sobie nacisk na te dwie warstwy: mówienie i pisanie, z jednoczesnym uwzględnieniem atrakcyjnych i nowoczesnych treści multimedialnych. Dla młodych równie istotna jest też warstwa wizualna podręcznika, wiele osób jest przecież wzrokowcami i odpowiednio wyszczególnione kolorami treści pozwalają im na lepsze zapamiętywanie nowych słów i zagadnień. Jak mówi mi doktor Maciej S. Zięba, wykładowca KUL i znawca filozofii chińskiej, innym problemem jest również to, że obecne podręczniki pisane są na podstawie tych skierowanych do użytkownika angielskiego. Innymi słowy: brak jest książek nakierowanych na użytkownika polskiego, biorących pod uwagę podobieństwa między językiem polskim i chińskim, których nie jest tak mało.

Kolejną rzeczą ważną i istotną byłoby wprowadzenie nie tylko suchych zajęć językowych, ale również spotkań dotyczących samej kultury, spotkań odkłamujących Chiny. I to od nich samych trzeba by zacząć. W Polsce ciągle pokutuje mit Chin zacofanych, nierozwiniętych, traktowanych z poczuciem wyższości i politowania, pomimo tego że to Chiny, a nie Polska, stały się jednym z ważniejszych graczy politycznych i gospodarczych na świecie. I to nastawienie nie wynika ze złej woli czy rasizmu, który często jest Polakom zarzucany i imputowany. Najczęściej jet wynikiem zwykłego niedoinformowania i utartych stereotypów. Warto gdyby takie zajęcia były tworzone przy współpracy z osobami, które Chiny znają, bywają tam, prowadzą interesy i potrafią o nich opowiadać w sposób ciekawy i niestandardowy, np. przedsiębiorcy czy podróżnicy. Istotna wydaje się też tu rola takich ośrodków jak polskie uniwersytety. Na Lubelszczyźnie byłby to KUL na którym od 2012 roku istnieją studia sinologiczne. Specyfika KUL-u jako uczelni jest jednak taka, że nie jest to typowa uczelnia regionalna, połowa studentów wywodzi się z różnych stron Polski, w związku z czym dane osoby będą wracać w swoje strony rodzinne, a nie próbować startować na Lubelszczyźnie, z własnymi inicjatywami. Dla młodzieży ważne byłyby również możliwości kontaktu z samymi Chińczykami, osłuchania się z językiem. Chińska kultura wydaje im się ciekawa i atrakcyjna, ale podana w sposób odpowiedni, intrygujący.

Na koniec warto spytać jaki byłby cel próby uczenia chińskiego w szkole średniej, w małych miastach i miejscowościach. Na liście języków przewidzianych do uczenia w polskich szkołach nie ma języków azjatyckich, ale wszystko tak naprawdę jednak zależy od szkół, dyrekcji i kreatywności nauczycieli. Nie mówię tu o reformie polskiej edukacji, gdyż sam jako osoba która otarła się kiedyś o nauczanie języka, jestem świadom tego jak polskiej szkole szkodzą kolejne nieprzemyślane reformy. Mówię o zajęciach dodatkowych lub prowadzonych przy domach kultury gdzie byłoby miejsce i czas zająć się całą skomplikowaną warstwą kulturową. W małych miejscowościach jest ogromny potencjał ludzki, który warto by zagospodarować i wykorzystać.

VI L.O. im. Hugona Kołłątaja w Lublinie; źródło: http://mapio.net/list/368484/

VI L.O. im. Hugona Kołłątaja w Lublinie; źródło: http://mapio.net/list/368484/

 

Zrzut ekranu 2016-04-10 o 12.01.10

Uczniowie klasy III D I Liceum Ogólnokształcącego im. Władysława Jagiełły w Krasnymstawie

Paweł Czerniak – Absolwent filologii angielskiej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, obecnie uczeń języka chińskiego w szkole ‚’Great China’’ w Lublinie. Do jego zainteresowań należą kino chińskie i japońskie, tradycja, kultura i historia Chin, popkultura azjatycka. W przyszłości chciałby stworzyć podręcznik chińskiego przeznaczony dla polskich szkół licealnych.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
P. Czerniak: Krasnystaw po chińsku, czyli głos licealny o Chinach i języku chińskim Reviewed by on 10 kwietnia 2016 .

Wstęp Naukę języka chińskiego rozpocząłem w 2014 roku i kontynuuję ją – z różnym skutkiem – nadal. Często spotykam się z nastawieniem, że chiński jest trudny, a mówienie w nim, nie wspominając o pisaniu znakami, wydaje się czymś niewykonalnym dla ,,zwykłego’’ Polaka. W trakcie swojej przygody z chińskim i wszystkim co ze sobą niesie, zacząłem

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź