Artykuły,Publicystyka

P. Bieńkowski: Chiny – ostateczna instancja

Pogłębiający się kryzys ekonomiczny Europy jest ostatecznym dowodem gospodarczej i politycznej pozycji, jaką osiągnęły Chiny. A co nawet ważniejsze, Pekin udowadnia tym samym sukces swojej globalnej strategii: stać się drugą pod względem wielkości gospodarką świata, pozostając przy tym państwem rozwijającym się; uzależnić od siebie bogatych, samemu sytuując się pośród biednych; wiązać się z możnymi, narzucając im jednocześnie własne reguły gry. Podczas gdy Europa wyraźnie się pogrąża, Chiny rosną w siłę szybciej niż kiedykolwiek przedtem.

Chiny odnotowują widowiskowy sukces polityki zagranicznej nakreślonej niegdyś przez Denga Xiaopinga: „obserwujcie uważnie, zabezpieczajcie naszą pozycję; spokojnie załatwiajcie sprawy; ukrywajcie nasze możliwości i czekajcie na odpowiedni moment; nie wychylajcie się i nigdy nie sięgajcie po przywództwo”. W ciągu przeszło trzech dekad „Reform i Otwarcia”, Chiny podążały dokładnie tą ścieżką. Stały się motorem światowej gospodarki, zgromadziły ponad 3 tryliony dolarów w rezerwach walutowych, znacząco podniosły poziom życia ludności oraz dały o sobie usłyszeć w takich forach jak G-20. W obliczu głębokiej zapaści ekonomicznej Zachodu, Chiny sięgają po swoją historyczną szansę.

Podstawą polityki Denga Xiaopinga było przyjęcie wykładni „naukowego rozwoju” i modernizacji kraju, otwarcia go na świat zewnętrzny i uczestnictwa w korzyściach jakie daje gospodarka rynkowa. Jednakże obraz Chin jako „Fabryki Świata” – a więc najbardziej charakterystycznego elementu spuścizny Denga – zaciera się bardzo szybko. Jednym z powodów jest stały i szybki ruch Chin w górę łańcucha wartości. Światowi biznesmeni i handlowcy wiedzą, że nadbrzeżne chińskie prowincje nie są już, jak były jeszcze niedawno, zagłębiem taniej i niewykwalifikowanej siły roboczej, produkującej wyłącznie nisko przetworzone towary przemysłowe. Te ostatnie wytwarza się dziś jeszcze niższym kosztem i na większą skalę w krajach takich jak Wietnam, Laos, Kambodża czy Indonezja. Chiny przechodzą proces dogłębnych społeczno-geograficznych zmian pod hasłem rządowej strategii „Marszu na zachód”. Podczas gdy tania produkcja przenosi się w centralne i zachodnie regiony kraju, ChRL wciąż może odnosić zyski z konkurencyjnego eksportu, równoważyć wewnętrzny poziom rozwoju gospodarczego oraz, co najważniejsze, poszerzać swoją ofertę handlową. Chińskie wyłączne strefy ekonomiczne śmiało konkurują dziś na światowych rynkach w dziedzinie wysokich technologii i innowacji. Równocześnie przywódcy w Pekinie znakomicie zdają sobie sprawę z niebezpieczeństw, jakie niesie ze sobą gospodarka zależna od eksportu, zwłaszcza w okresie światowego spowolnienia. Rządowy pakiet stymulacyjny z 2008 roku był jednoznacznie nastawiony na podniesienie poziomu konsumpcji wewnętrznej i wydatków państwowych. Trend ten umacnia się.

„Zabezpieczajcie naszą pozycję”

Niedawna podróż Klausa Reglinga, szefa Europejskiego Instrumentu Stabilności Finansowej do Chin była szokiem dla europejskiej opinii publicznej. Nawet w takich państwach członkowskich jak Polska, gdzie Chiny wciąż są powszechnie kojarzone głównie z niewolniczą pracą, komunizmem i biedą, czołowe serwisy informacyjne prezentowały relację z desperackiego ubiegania się przez Europę o finansowe wsparcie. Pewność siebie Europejczyków wobec ich własnych gospodarek oraz najbardziej zaawansowanego w świecie systemu regionalnej integracji musi ugiąć się pod ciężarem faktów. A fakty są takie, że Europa zaniedbywała Chiny, i to przez zbyt długi czas. Wielu Europejczyków wciąż nie może sobie wyobrazić, jak kraj o relatywnie niskich standardach życia, niemal nieistniejącym sektorze opieki społecznej, technologiach opartych na wstecznej inżynierii i gigantycznej nierównowadze społecznej, może być ostateczną instancją, wybawcą strefy euro. Ale tak właśnie jest. W ciągu dekad reform, chińskim przywódcom udało się zutylizować dobrodziejstwa rynku i stworzonej przez Zachód architektury światowej gospodarki dla zwielokrotnienia bogactwa kraju i zabezpieczenia rządzącej pozycji partii komunistycznej. Jakkolwiek paradoksalnie to brzmi, tak właśnie wyglądają dzisiejsze, silne Chiny.

W chwili obecnej chińskie rezerwy walutowe wystarczyłyby do wykupu całego długu Grecji, Włoch, Hiszpanii i Portugalii. I chodzi tu o „łatwy pieniądz” – podróż Reglinga była próbą uczynienia Pekinu współodpowiedzialnym za powstrzymanie kryzysu w Europie i zasilenia strefy euro dodatkowymi miliardami bez potrzeby przeprowadzania bolesnych cięć wydatków socjalnych czy wdrażania głębokich reform. Oczywiście chińscy przywódcy dobrze o tym wiedzą. Zainteresowani zaś są bezpieczną inwestycją. Dlatego też ich reakcja na szokującą zapowiedź premiera Papandreu o przeprowadzeniu referendum w Grecji była chłodna i zdystansowana: Europejczycy sami muszą rozwiązać swoje problemy, mają wszystkie zasoby ku temu potrzebne. W tym miejscu należy zaznaczyć silną wewnętrzną opozycję w Chinach wobec świadczenia pomocy finansowej Europie. Większość chińskich internautów (a więc ludzi młodych oraz wykształconej klasy średniej) jest zdecydowanie przeciwko pomaganiu „bogatym”, kiedy te same fundusze można łatwo przeznaczyć na poprawę pozycji uboższych warstw w kraju. Podobny sprzeciw odnosi się do wykupu słabnących amerykańskich obligacji: dla przeciętnego Chińczyka wykorzystywanie pieniądza jako narzędzia polityki nie powinno przesłaniać potrzeby poprawy losów tych, których wzrost gospodarczy kraju dotknął negatywnie. Kolejną sprawą jest dług wewnętrzny w Chinach: pomimo iż kraj obraca astronomicznymi rezerwami walutowymi, wiele z jego prowincji jest silnie zadłużonych, a liczne banki prawdopodobnie utrzymują niebezpiecznie wysoki poziom „toksycznych aktywów”.

„Ukrywajcie nasze możliwości i czekajcie na odpowiedni moment”

Pozwolę sobie powrócić do Denga Xiaopinga. Pozostawione przez niego credo polityki zagranicznej pozostaje niemniej ważne dziś niż 20 lat temu. Jednakże Europa musi spoglądać z dalszej perspektywy. Aktualna, tzw. „Czwarta Generacja” chińskich przywódców (Hu Jintao i Wen Jiabao) była pochłonięta maksymalizacją bezwzględnej dywidendy wzrostu gospodarczego i staraniami na rzecz bardziej równomiernej jej dystrybucji. Jednakże wiele sygnałów wskazuje na to, iż tego typu łagodne podejście nie będzie charakteryzować kolejnej, „Piątej Generacji”, kierowanej przez Xi Jinpinga i Li Keqianga. Podczas najbliższego Kongresu Partii jesienią 2012 r., niemal cały skład Stałego Komitetu Politbiura ulegnie wymianie. Politycy, którzy przejmą władzę, mogą być bardziej skłonni do uczynienia kroku naprzód w stosunku do wskazań Denga i wykorzystania gospodarczego i politycznego potencjału ChRL na bezprecedensową skalę. Sięgające obecnie po władzę w Pekinie elity są określane jako bardziej konserwatywne, chętne do uciekania się po Maoistowskie wzorce i prawdopodobnie bardziej agresywne w polityce zagranicznej. I to jest właśnie najbardziej kluczowa wiadomość dla Europy.

Nie powinien być to jednakże powód do strachu. Jak wykazuje jeden z ostatnich raportów Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych, „Wyścig po Europę”, na przekór popularnym przekonaniom Chiny wcale nie czynią Europy zależnej od siebie w dziedzinie wykupu obligacji, inwestycji bezpośrednich czy przetargach publicznych. A nawet gdyby się tak działo, jak w przypadku Stanów Zjednoczonych, Unia Europejska jest wciąż pierwszym partnerem handlowym Chin, co czyni Pekin trwale związanym z losami europejskiego dobrobytu. Niezależnie jednak od tego, cena za pomoc zostanie wystawiona. Kryzys w Europie daje Chinom niepowtarzalną okazję uporania się z trzema podstawowymi kwestiami spornymi w ich relacjach z UE: embargiem na dostawy broni, przyznaniem statusu pełnej gospodarki rynkowej oraz krytyką wobec standardów ochrony praw człowieka. Pozycja przetargowa coraz bardziej przyciśniętej do muru Europy zmniejsza się dramatycznie.

Koniec końców, Chiny mają jasny interes ekonomiczny w wyciągnięciu Europy z kryzysu. Starając się uchronić swój eksport, ChRL patrzy drapieżnym okiem na unikalne atuty rynkowe Starego Kontynentu, takie jak przedsiębiorstwa wysokich technologii czy olbrzymi rynek zamówień publicznych. Dzisiejsze Chiny nie są organizacją charytatywną – każda pożyczka musi zostać spłacona, w ten czy inny sposób. Dlatego też ChRL może pozwolić sobie na inwestycje w euroobligacje, pod warunkiem że za ich spłatę poręczą wiodące gospodarki strefy – w tym wypadku głównie Niemcy. Czym zatem relacje UE-Chiny różnią się od relacji Niemcy-Chiny? Z drugiej strony, inwestycje ChRL w euroobligacje spowodują dalszą zwyżkę kursu euro, a w rezultacie przyczynią się do obniżania konkurencyjności UE. Wygląda więc na to, że Europa staje się zależna od Chin w krótkim okresie, ku swojej szkodzie w dłuższej perspektywie. Chińskie inwestycje bezpośrednie w Europie miałyby prawdopodobnie mniej szkodliwy efekt, jednakże wszechobecny w UE i nieuzasadniony strach przed nimi skutecznie przekreśla tę szansę.

Znajdując się w swoim obecnym położeniu, Europa nie powinna bać się pomocy ze strony Chin. Otwarcie się na chiński kapitał, inwestycje oraz konkurencyjną ofertę zamówień publicznych może w rezultacie przysłużyć się UE. Niemniej Europa musi jak najszybciej zdać sobie sprawę, że jej pozycja przetargowa nie tylko w odniesieniu do Chin, ale też ogólnie w ramach gospodarki światowej stale spada, a działania mające temu zapobiec nie przynoszą rezultatu. UE ma wciąż wystarczająco dużo konsumentów i nowoczesnych rozwiązań aby przyciągnąć Chińczyków, Hindusów czy Brazylijczyków. Ale jak długo jeszcze? To już prawdopodobnie jeden z ostatnich momentów, kiedy Europa i Chiny rozmawiają jak równy z równym.

Artykuł pochodzi z bloga Centrum Inicjatyw Międzynarodowych.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
P. Bieńkowski: Chiny – ostateczna instancja Reviewed by on 17 listopada 2011 .

Pogłębiający się kryzys ekonomiczny Europy jest ostatecznym dowodem gospodarczej i politycznej pozycji, jaką osiągnęły Chiny. A co nawet ważniejsze, Pekin udowadnia tym samym sukces swojej globalnej strategii: stać się drugą pod względem wielkości gospodarką świata, pozostając przy tym państwem rozwijającym się; uzależnić od siebie bogatych, samemu sytuując się pośród biednych; wiązać się z możnymi, narzucając

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 29

  • Słuchajcie, ale numer. Niesamowite! Wiedziałem że kłamią, ale że aż tak? Oto jeden akapit mojego artykułu który jest dostępny na http://www.wieslawpilchj.salon24.pl i który- mam nadzieję- ukaże sie w CSPA.
    „Wszystkie kraje, które chcą być pionkami na amerykańskiej szachownicy stracą okazję do czerpania zysków z chińskiej gospodarki” to cytat podobno z Global Times który przytacza polska prasa, aczkolwiek ja nigdzie takiego zdania nie widziałem . Natomiast przeczytałem zdanie następujące: „Jeśli zostanie zbudowany sojusz antychiński, to USA powinny dostarczyć więcej korzyści gospodarczych jego uczestnikom”. Pytanie: czy Państwo widzą różnicę?

  • No cóż, zwracam Honor. Byłem przekonany że to była ewakuacja wojska. Mam doskonale w pamięci te helikoptery. Pamięć bywa zawodna.

  • Przepraszam Wute, ale Pan się myli w kwestii porażki USA w Wietnamia. Do dziś pamiętam sceny z ewakuacji Amerykanów helikopterami z terenu ambasady USA w Sajgonie. Wtedy północni wietnamczycy byli u bram miasta. A ewakuacja był paniczna, bo chcieli sie zabrać również południowi Wietnamczycy. Tak ze to była również porażka wojskowa.
    Natomiast wracając do obecnej sytuacji to myślę że zaczyna się robić gorąco na tamtym terenie i że Amerykanie zrobią wszystko- cudzymi rękami- żeby sprowokować zajścia zbrojne. O tym już pisałem i tego się teraz obawiam. Niebezpodstawnie.

    • Panie Wiesławie,
      Tu nie ma pomyłki z mojej strony.
      27 stycznia 1973 r. zawarto traktat pokojowy w Paryżu będącym
      porozumieniem o zakończeniu wojny i ustanowieniu pokoju w Wietnamie.
      W wyniku tego traktatu i ogłoszonego zawieszenia broni armia amerykańska wycofała się z Wietnamu Południowego nie będąc atakowana ani przez Vietcong ani przez stacjonujące na południu armie Północnego Wietnamu.
      O ten pokój zabiegał przede wszystkim Wietnam Północny,
      ponieważ jego porty zostały zaminowane przez Amerykanów i nie mogli
      liczyć na dostawy broni od Układu Warszawskiego morzem, a Chińczycy
      dostawy sowieckie przepuszczali lub nie, czasami zabierali sprzęt dla
      siebie.
      W tej sytuacji Amerykanie znacznie zwiększyli działania powietrzne i rozpoczęli non-stop ofensywę lotniczą nad Północą, zamieniając stopniowo DRW w pustynię, licząc, że odcięci od pomocy Północni Wietnamczycy nie wytrzymają tego i poproszą o rozmowy i tak się stało.
      W żadnym wypadku nie można mówić tutaj o militarnej porażce USA.
      W Sajgonie zostali tylko doradcy wojskowy oraz CIA likwidujący sprawy po US Army i rozbudowany personel ambasady. Jednocześnie USA znacznie zmniejszyły pomoc finansową dla armii południowowietnamskiej, która była niezbędnym warunkiem jej egzystencji.
      Wietnam Północny tymczasem lizał rany, uzupełniał equipment już dostarczany przez Sowietów przez odblokowany porty. I dopiero po
      dwóch latach uderzył, jako że komuniści nie mieli zamiaru dotrzymywać
      warunków pokoju paryskiego. W marcu 1975 rozpoczęli ostateczną
      ofensywę, zakończoną upadkiem Sajgonu na początku maja.
      Sceny ewakuacji helikopterami z terenu ambasady amerykańskiej
      dotyczyły ostatnich ludzi z personelu ambasady i tłumu przerażonych
      Wietnamczyków, a nie armii amerykańskiej, której już dawno w Wietnamie
      nie było.

  • @Wieslaw Pilch
    Do tego dali zdjecie Wen Jia Bao a podpisali Hu Jin Tao. Onet i WP robia takie byki merytoryczne, ze plakac sie chce. Nie wspomne jaka transkrypcje dali do Ren Min Ri Bao „Żenmin Żypao” haha.
    Niedawno znalazlem artykul na onecie pt.”Surowe kary dla mieszkancow Chin, nowy zakaz” – zapachnialo kara smierci a w artykule autor stwierdzil :”Problemem będzie jednak egzekwowanie nowego prawa, bowiem władze nie ustaliły, ani w jaki sposób ma się to odbywać, ani jakie kary grożą za nieprzestrzeganie nowych przepisów” – wiec zadaje retoryczne pytanie skad autor wiedzial ze kary beda surowe? Opisalem to u mnie na blogu 3w.raportzpanstwasrodka.blog.onet.pl/Manipulacja,2,ID426511622,n
    Tych przykladow niekompetencji mozna by mnozyc ale to pokazuje poziom polskiego dziennikarstwa odnosnie Azji

    • Albo ci dziennikarze sami są idiotami, albo za takich uważają czytelników. Trzeciej opcji nie widzę.

      • Avatar X Jiaoshou

        „Nie wspomne jaka transkrypcje dali do Ren Min Ri Bao „Żenmin Żypao” haha.”

        Zgodnie z normą pinyin powinieneś napisać „Renmin Ribao”, i Hu Jintao, a nie Hu Jin Tao.
        „Żenmin Żypao” to stary, spolszczony zapis, używany kiedyś przez PAP. Nie jest zły, bo bliski wymowie oryginalnej.

        „Tych przykladow niekompetencji mozna by mnozyc ale to pokazuje poziom polskiego dziennikarstwa odnosnie Azji”

        Jak coś jest za darmo (Onet), to nie może być dobrej jakości.

  • Koszmarne te nasze publikatory. Dzisiejszy Onet daje tytuł : Chiny grożą sąsiadom. A w środku okazuje się ze grozi im to że zostaną pionkami USA. Nie wiem czy się śmiać czy płakać. Bo sytuacja zaczyna być groźna. USA po wyjściu z Iraku i Afganistanu gdzie niczego się nie nauczyły, zaczynają mieszać w Azji Pł.Wsch. I to na pełny gwizdek. To nie będzie dobre dla Azji jako całości. Zobaczycie.

    • Panie Wiesławie, kiedyś w rozmowie z Panem powiedziałem, że nauczyć się czegoś może najprędzej taki kraj, który na skutek prowadzonej polityki zazna w końcu u siebie obcej okupacji – a i to nie zawsze. Porażki w odległych geograficznie wojnach jak we Wietnamie, w Iraku czy Afganistanie to za mało, żeby ktokolwiek mógł się czegoś nauczyć.

      • Avatar wute

        @ Zyggi
        Wbrew pozorom Amerykanie nie ponieśli porażki militarnej w Wietnamie, ale polityczną. Wycofali się kiedy Wietnam Płd. był pod ich większą lub mniejszą kontrolą. Jednakże opuścili ten
        kraj, pozostawili swojego sojusznika samego. Utracili ten kraj i
        przeto ponieśli porażkę polityczną.

      • Avatar Zyggi

        Ostatecznie USA poniosły porażkę i to ma znaczenie. Wojna to jak mawiał von Clausewitz, polityka tyle że prowadzona innymi środkami. Amerykanie co prawda nie zostali pokonani w otwartym polu (ale też nie wygrali). Zostali natomiast przechytrzeni przez sprytnego, bezwzględnego przeciwnika. Tak czy inaczej, Waszyngton spotkała porażka, tym boleśniejsza, że po kilkuletniej, kosztownej wojnie.

      • Avatar wute

        @ Zyggi
        Ho Shi Minh mawiał: Za każdych zabitych 10 Wietnamczyków, zabijemy 1 Amerykanina, ale to i tak oni pierwsi pękną. Ta
        azjatycka zdolność do niebywałych poświęceń i determinacja,
        w przełożeniu na rywalizacje gospodarczą, źle wróży cywilizacji
        Zachodu.

      • Avatar Zyggi

        @ Wute.
        Hitler krótko przed samobójczą śmiercią miał powiedzieć, że kiedyś zdyscyplinowane ludy Wschodu podbiją Zachód. W ogóle to Europejczycy też kiedyś byli gotowi do determinacji i wielkich poświęceń, ale to było dawno temu. Dziś co najwyżej ograniczają się do rozrób na jakiejś manifie. Nawiasem mówiąc, dla niejednego Greka lub Portugalczyka udział w ulicznych burdach to unikalna okazja, by wytężyć mięśnie. :-)

    • Do tego dali zdjecie Wen Jia Bao a podpisali Hu Jin Tao. Onet i WP robia takie byki merytoryczne, ze plakac sie chce. Nie wspomne jaka transkrypcje dali do Ren Min Ri Bao „Żenmin Żypao” haha.
      Niedawno znalazlem artykul na onecie pt”Surowe kary dla mieszkancow Chin, nowy zakaz” – zapachnialo kara smierci a w artykule autor stwierdzil :”Problemem będzie jednak egzekwowanie nowego prawa, bowiem władze nie ustaliły, ani w jaki sposób ma się to odbywać, ani jakie kary grożą za nieprzestrzeganie nowych przepisów” – wiec zadaje retoryczne pytanie skad autor wiedzial ze kary beda surowe? Opisalem to u mnie na blogu 3w.http://raportzpanstwasrodka.blog.onet.pl/Manipulacja,2,ID426511622,n
      Tych przykladow niekompetencji mozna by mnozyc ale to pokazuje poziom polskiego dziennikarstwa odnosnie Azji.

    • Avatar Oskar Pietrewicz

      Żeby było zabawniej, w tym artykule na onet.pl pod zdjęciem premierów Rosji i Chin znalazł się podpis: „Hu Jintao (z prawej) i Władimir Putin”. Dlatego dla dobra swojego stanu psychicznego nie należy wchodzić na onet.pl itp.

      • Avatar Oskar Pietrewicz

        Przepraszam za powtórkę, nie zauważyłem, że poniżej Adam Machaj napisał o tym samym.

  • „Nawet w takich państwach członkowskich jak Polska, gdzie Chiny wciąż są powszechnie kojarzone głównie z niewolniczą pracą, komunizmem i biedą, ”
    Nie wiem dlaczego raz po raz nam się wmawia, że Polacy widzą Chiny tak jak jest
    powyżej napisane.
    Niedawno pisałem na ten temat, że rozmawiałem z moimi znajomymi na temat Chin i
    wszyscy orientowali się z grubsza o szybkim rozwoju Państwa Środka. Zaznaczam, że mam na myśli moich znajomych poza kręgiem CSPA.
    Dla Europy byłoby lepiej nie korzystać z pomocy finansowej Chin i nie uzależniać się, natomiast otworzyć rynek dla chińskich inwestycji. Zamiast euroobligacji otwarcie
    rynku zamówień publicznych.
    Jedno i drugie miałoby zbawienny skutek. To fakt, że byłoby sporo bankructw, ale
    gospodarka by się oczyściła i stałaby się bardziej konkurencyjna. Jednakże europejscy pseudoliderzy boją się jak ognia wszelkich bankructw i na siłę próbują ratować „żywe trupy”, obawiając się, że przyzwyczajeni do wygodnego życia Europejczycy nie będą w stanie zaakceptować gwałtownego obniżenia standardu życia.
    Takie postępowanie przypomina mi zachowanie człowieka, który ma problemy z
    zębami. Boi się iść do dentysty bo „będzie bolało” i odkłada wizytę w nieskończoność. Tylko w końcu ból i tak go zmusi do wizyty, a im później tam pójdzie
    tym bardziej ta wizyta będzie bolesna.

    • Z Chinami lekko nie będzie, bez Chin będzie jeszcze gorzej. Najgorsze jest, że w UE nie rządzi wolny rynek tylko ideologia i partykularne interesy. Grecja była poważnie zadłużona już 15 i więcej lat temu. Mimo to przyjęto ją do Eurolandu i zabawa trwała po staremu. A przecież ci, co pożyczali Grekom, wiedzieli jak wyglądają greckie finanse publiczne. Przecież ślepi, głusi i upośledzeni na umyśle chyba nie byli, czyż nie?
      3w.youtube.com/watch?v=MIKq4G8F8Us&feature=related
      Początek filmiku, to ogólnie nam znane banały. Ale w części poświęconej długom Grecji proszę zwrócić uwagę na jedno określenie: pieniądz fiducjarny (3:50-4:00). Takie „hece” jak w wypadku Grecji stały się możliwe w momencie odejścia od starego, dobrego parytetu złota i będą trwały, wszak pieniądz fiducjarny to potężna broń polityczna, przydatna w warunkach demokracji. Jest tylko jedno „ale”: ekonomię można oszukiwać najpóźniej do momentu gdy ludzie gremialnie ruszą do bankomatów…

  • Go West- to będzie dominowało!

    Wydaje mi się, że jeszcze nie będzie dominowało. Chiny cały czas są zapatrzone we własne, wewnętrzne problemy i ich rozwiązanie będzie skupiało uwagę rządzących.

    • Hu Jintao jest wewnątrz partii uważany za marionetkę bez prawa głosu. Wen odwalał całą robotę przez ostanie 10 lat. Xi Jinping zapowiada umocnienie roli partii i większą „dyscyplinę” wśród obywateli na wschodnim wybrzeżu, skoncentrowanie uwagi na miastach, i większy nacjonalizm. Hu Jintao był delikatny, gdy występował publicznie i w stosunku do świata. Xi Jinping to przeciwieńswo Hu. Xi jest bezpośredni , przyziemny i nie czai się, gdy trzeba walnąć pięścią w stół.

      • Avatar wute

        @ JG
        Nie chcę podważać Twoich opinii, ale w partiach komunistycznych lider był zazwyczaj silną postaciową, czasami słabą, jak np. Breżniew czy u nas Ochab, ale nigdy marionetką bez prawa głosu.

      • Avatar jg

        Chodziło mi o to, że Hu jest wykorzystywany do publicznego ogłaszania decyzji uzgodnionych przez dziewiątkę politbiura. Hu rzadko kiedy kategorycznie się sprzeciwiał pomimo, że został mianowany „najważniejszym liderem”. Po śmierci Mao, już od ponad 30 lat, w Chinach decyzje nie zapadają jednoosobowo. Urząd prezydenta ma małą władzę mimo, że oficjalnie Hu to number jeden w partii. Wu Banguo, numer 2, stojąc na czele NPC ma dużo więcej do powiedzenia niż Hu.

        Hu jest natomiast świetnym tancerzem co pokazał na Placu Tiananmen podczas obchodów 60 rocznicy utworzenia People’s Republic of China. Żaden z pozostałych nie tańczył.

    • Przepraszam, ale ja właśnie mówiłem o wewnątrzchińskim Go west! Chodzi o zachodnie Chiny: Xinjiang, Xizang czyli Tybet, Qinghai, Gansu, Sichuan, Yuanan. Przykro mi że zostałem źle zrozumiany.

  • Artykuł dobry i zły zarazem, ponieważ poruszył kilka spraw. Naraz. Więc albo trzeba było ograniczyć liczbę spraw i ew. je tylko zasygnalizować albo skupić się na 1,2 najważniejszych. W tekście w którym porusza się tyle zagadnień warto je jakoś usystematyzować dla większej czytelności, przejrzystości. Jeśli chciał Pan poruszyć wszystkie tematy to chyba radziłbym w przyszłości zdecydownie wydłużyć artykuł. Bo proszę mi wierzyć, niektóre akapity czytałem ze wzrastającym zaineresowniem ( i tu się zgadzam z Ryśkiem z Tajwanu).
    Z mojego punktu widzenia poruszył Pan dwie ciekawe sprawy: 1. ocena rządów pary Hu-Wen, 2. próba nakreślenia hipotetycznej drogi którą będą szli Xi – Li. Oba pytania zadałem na innym forum na którym -jak sądzę- dominują Chińczycy. Na razie jeszcze nie ma ciekawych opracowań w sieci (ja nie napotkałem takich). Tylko przymiarki. Ale myślę ze „piąte pokolenie przywódców” nie będzie prowadziło znacząco obiegającej od dotychczaswej linii postępowanie zarówno w polityce zagranicznej jak i wewnętrznej. Przecież ocena tej przyszłej linii będzie zależała również od tego jak piszący odnosi się do dotychczasowej. Ja sadzę, że w dalszym ciągu będzie wzrastał nacisk na:
    1. gospodarka:szybszy wzrost rynku wewnętrznego i przeorientowywanie eksportu na towary coraz bardziej technologicznie zaawansowane, spowalnianie tempa wzrostu- jak ostatnio- aby zrównoważyć rynek.
    2.polityka wewnętrzna: obejmowanie coraz szerszych warstw społecznych wszelkimi ubezpieczeniami osobistymi a więc odchodzenie od hukou i zrównywanie praw ludności wiejskiej i miejskiej.
    Go West- to będzie dominowało!
    Ochrona środowiska- to będzie ważny temat.
    Modernizacja armii- nam miarę wzrostu gospodarczego.
    3. polityka zagraniczna: bardziej stanowcze prezentowanie swoich interesów na arenie międzynarodowej a więc przede wszystkim ostrzejszy ton w stosunku do USA przy stonowanym stanowisku w stosunku do sąsiadów w szczególności próba wyjścia z klinczu problemów granicznych. Zdecydowanie łagodna polityka w stosunku do krajów rozwijających się. Przekonanie Tajwanu- tylko drogą pokojową-do inkorporacji z kontynentem. Ale to dywagacje no osobny artykuł.

    • WP
      jedyny sposob przekonania tajwanu to obecna polityka Ma – pod stolem i poza nadzorem publicznym. co nie dziala, bo jego notowania sa slabe, pozycja Tsai jest bardzo silna. nawet najbardziej prokuomintangowscy z moich profesorow, co to sluzyli cale zycie w owczesnej dyplomacji, nie maja o nim nic dobrego do powiedzenia.

      na jego mitingi wyborce przychodzi czastka tlumow sprzed 4 lat. i to w sytuacji gdy wygral 60% poparcia, mial wiekszosc w parlamencie i za soba finanse najbogatszej partii swiata.
      jak mozna to tak s……..c?

      zglosilem sie do DPP z prosba o wywiad Tsai dla CSPA, ale niestety jest zbyt zajeta. niestety …szkoda !

      opcje wojskowa wykluczam, choc tu tez nie wiadomo, ale raczej marne szanse.

      od osoby obeznanej w tmeacie, wiem, jak niesamowicie powaznie wladze chinskie traktuja te wybory.. osoba ta sama byla zaskoczona, ze kpch ma cotygodniowe bodajze prognozy z kazdego wiekszego miasta tajwanu o szansach obu partii w wyborach.

      opracowania o nadchodzacych liderach chinskich istnieja, tyle ze nie sa upubliczniane,

      jg
      o niektorych twoich uwagach odnosnie hu-wen pisalem wczesniej i dobrze, ze sie pokrywaja

      • Avatar rysiek

        odnosnie tajwanu, chin i stanow zjednoczonych to ciekawe i poza srodowiskiem w ogole niezauwazone i niekomentowane jest ukazanie sie w ciagu ostatnich dwoch lat kilkunastu artykulow zalecajacych odpuszczenie sobie i darowanie tajwanu.
        pierwsze zaczely sie ukazywac kilka lat wczesniej.
        pisane przez naukowcow, think-tankerow, co gorsze jednak po raz pierwszy przez bardzo wysokich ranga wojskowych.

        to nie bierze sie znikad, ale moze znaczyc o jakichs zamiarach lub zmianach.

        ogromna dyskusje wywolal i nadal utrzymuje skrajnie debilny artykul sprzed kilkunastu dni w new york timesie paula kanea.
        spotkal sie z tak ogromnym odzewem i potepieniem, ze facet wlasnie opulikowal sprostowanie iz – byla to satyra !!! kompletne dno.
        ale jest to kontynuacja dziwnej tendencji od kilku lat

  • Avatar Marcin Przychodniak

    a propos rezerw: same możliwości wykorzystania tej astronomicznej kwoty o wartości ponad 3 bln (nie trylionów) USD nie są aż takie proste, bo przecież ich większość jest przechowywana w dolarze (nie tak prosto i zyskownie nagle je zamienić na euro) a część została już zainwestowana w kraju. Interesujące Europejczyków sumy są więc dość odległe od powyższej wartości.

    • Dokładnie.
      Cyt. „W chwili obecnej chińskie rezerwy walutowe wystarczyłyby do wykupu całego długu Grecji, Włoch, Hiszpanii i Portugalii.”
      W teorii tak można to przeliczyc, ale Chiny raczej nie wykupią niczyjego zadłużenia w całości, a poza tym ile centów jest de facto wart każdy dolar np. długu greckiego? Podejrzewam, że dużo mniej niż dolar długu niejednego kraju afrykańskiego czy latynoskiego… I ile będzie ten dług wart za rok, dwa, trzy… Chińczycy biorą to wszystko pod uwagę przy decyzji, komu i jakimi kwotami pomóc.

  • dosyc nierowny artykul
    kilka ciekawych spostrzezen, sporo uogolnien i nieostrych sformulowan jak np „Pozycja przetargowa coraz bardziej przyciśniętej do muru Europy zmniejsza się dramatycznie.” – jakiej Europy? okreslonych krajow czy calosci? Polski takze?

    nie bardzo wiadomo jaki jest wynik owej wizyty, wiele roznych niedokonczonych watkow. odbieram to raczej jako material na kilka dokladniejszych artykulow

    i sprawa dlugu wewnetrznego. jest sporo artykulow i opracowan twierdzacych, ze jest on co najmniej rowny jesli nie przewyzszajacy owe rezerwy. tak wiec wykluczaloby to podnoszona tu silna pozycje finasowa chin.

    mowa jest o slabej pozycji europy. jednak obecny team hu-wen ma niechlubna opinie – uogolniajac – dwoch takich, co wstrzymali od dekady reformy

Pozostaw odpowiedź