Artykuły,Chiny news,Japonia news,Tajwan news

P. Behrendt: Wielka draka o wyspy

Wyspy Senkaku (timemilitary.files.wordpress.com)

Gubernator Tokio Shintaro Ishihara nie składa broni w sprawie Wysp Senkaku. W walce o archipelag i swoją popularność sięga po najmniej spodziewane środki, osiągając niespodziewane rezultaty.

Gwoli przypomnienia: enfant terrible japońskiej polityki, 79-letni, ekscentryczny gubernator Tokio Shintaro Ishihara ogłosił w połowie kwietnia, że władze miejskie japońskiej stolicy zamierzają wykupić z rąk prywatnych właścicieli kilka wysepek spornego z Chinami archipelagu Senkaku. Pekin skrytykował pomysł, ale zajęty swoimi problemami nie rozpoczął walki na noty i gesty dyplomatyczne, a premier Japonii, Yoshihiko Noda i jego rząd nie bardzo wiedzieli jak zareagować. Tymczasem Ishihara rozpoczął intensywną promocję swojego pomysłu oraz zbiórkę pieniędzy na jego realizację. Co ciekawe akcja Ishihary spotkała się z dużym odzewem społeczeństwa, w ciągu pierwszych pięciu dni zbiórki wpłynęło 76 mln ¥ (prawie 1 mln $!), do końca maja uzbierano już ponad 1 mld ¥ (ok. 12,5 mln $). Jest to dużo więcej niż potrzeba, gubernator Tokio deklarował chęć zakupu wysp za jedynie 200 mln ¥ (2,5 mln $), aczkolwiek ostatnio pojawiła się kwota nawet 2 mld ¥.

Na początku czerwca Ishihara wystąpił przed niższą izbą parlamentu, gdzie skrytykował dotychczasowa politykę rządu względem archipelagu. Wystąpienie wraz z przypadającą na ten sam czas „rybackim rejsem” 6 deputowanych w rejon Senkaku, ponownie doprowadziły do pojawienia się tematu wysp w parlamencie. Grupa deputowanych, zarówno frakcji rządzącej, jak i opozycji, domaga się od rządu twardszego stanowiska w tej sprawie. Pojawiła się także propozycja wysłania na wyspy specjalnej komisji mającej ocenić możliwości rozwoju i gospodarczego wykorzystania archipelagu.

Los podsuną Ishiharze pod koniec czerwca kolejną okazję, aby nagłośnić swój pomysł i podrażnić Chińczyków. Od lutego ubiegłego roku w tokijskim zoo przebywa para wypożyczonych z Chin pand – Shin Shin i Ri Ri. Pod koniec marca pracownicy zoo potwierdzili, że Shin Shin jest w ciąży, a poród jest spodziewany na początku lipca. Była to bardzo ważna wiadomość, miała to być pierwsza panda urodzona w tokijskim zoo od 24 lat, do tego 12 sierpnia przypada 40 rocznica podpisania chińsko japońskiego traktatu normalizującego wzajemne stosunki. Oba rządy uznały narodziny pandy za szczęśliwy znak i dobrą wróżbę. I tutaj na scenę wkroczył Ishihara, który zaproponował nazwanie pandy na cześć spornych wysp. Zdaniem gubernatora imię powinno brzmieć Sen Sen lub Kaku Kaku. Chińskie ministerstwo spraw zagranicznych zareagowało szybko i oskarżyło go o „spisek mający podkopać chińsko-japońskie relacje”, a całość jego działań nazwało „ordynarnym występem”, który jedynie „splami wizerunek Japonii i Tokio”. Burza jednak ucichła zanim na dobre zdążyła się rozpętać. Poród był wprawdzie udany, jednak po kilku dniach mała panda zmarła.

W tym samym czasie ekscentryczny gubernator ogłosił, że złoży podanie o zezwolenie na lądowanie na wyspach. Zamierza on wysłać w sierpniu grupę z zadaniem dokonania właściwej wyceny wysp. Sprawa wbrew pozorom nie jest błacha. Spośród 5 głównych wysp archipelagu 2 są własnością rządu, 3 pozostają w rękach prywatnych. Ażeby uniknąć sporów z Chinami od wielu lat rząd w Tokio maksymalnie ogranicza liczbę ludzi odwiedzających Senkaku. Z obowiązku starania się o specjalne zezwolenie zwolnieni są jedynie przedstawiciele rządu i właściciele wysp. Jak łatwo się domyślić uzyskanie przepustki nie jest łatwe. W ostatnich dniach odrzucone zostało podanie złożone prze grupę parlamentarzystów zarówno koalicji rządzącej i opozycji chcących upamiętnić ofiary z dwóch statków zatopionych w lipcu 1945 przez amerykańskie lotnictwo. Ishihara znalazł jednak dość niespodziewanego sojusznika w ministrze obrony Satoshim Morimoto. Minister stwierdził, że odrzucanie podania władz Tokio „nie byłoby właściwe”. Morimoto posunął się nawet dalej. Pod koniec lipca na posiedzeniu parlamentu powiedział, że jeżeli straż wybrzeża i policja nie będą wstanie poradzić sobie z chińskimi prowokacjami w rejonie archipelagu do akcji powinny wkroczyć Siły Samoobrony. Bardzo szybko zgodził się z tym premier Noda, nękany przez coraz gorsze wyniki sondaży. Skończyło się na tłumaczeniu przez szefa gabinetu premiera Osamu Fujimurę, co Noda tak naprawdę chciał powiedzieć. Oficjalne stanowisko rządu zakłada obecnie użycie wojska jedynie wtedy, gdy będzie to naprawdę konieczne, a wszelkie inne środki zostaną wyczerpane, przy czym nie ma mowy o rozmieszczaniu jakichkolwiek jednostek na wyspach.

Przepychanki w Tokio zeszły na dalszy plan za sprawą tajwańskich aktywistów uznających Senkaku za część Republiki Chińskiej i nazywających wyspy Tiaoyutai. Tajwańska łódź rybacka wioząca na swym pokładzie 9 osobową załogę, w tym 3 aktywistów, pojawiła się w pobliżu wysepki Uotsuri 4 lipca. Co ciekawe, łódź była eskortowana przez jednostki tajwańskiej straży wybrzeża. Pojawienie się Tajwańczyków ściągnęło w pobliże okręty japońskiej straży wybrzeża. Po wysłaniu ostrzeżenia, Japończycy uzyskali odpowiedź, że sami przebywają na wodach przynależących do Tajwanu. Po niemal 2 godzinach napiętej sytuacji na pokład łodzi rybackiej weszli nieuzbrojeni członkowie tajwańskiej straży wybrzeża, po czym cały zespół zaczął się wycofywać. W oficjalnym komunikacie Tajpej poinformowało, że zadaniem jednostek straży wybrzeża była ochrona rybaków na spornych wodach.

Wszystkie te wydarzenia popchnęły premiera Nodę do ogłoszenia 7 lipca planu nacjonalizacji wysp. Reakcja Chin i Tajwanu była łatwa do przewidzenia, do Tokio natychmiast wpłynęły oficjalne protesty. Rząd Nody zachował jednak dotychczasowe stanowisko. Odpowiedzi udzielił szef gabinetu Fujimura, który po raz kolejny stwierdził, iż żądania ChRL i Rch względem Senkaku są bezpodstawne i zdaniem Tokio nie ma można mówić o jakimkolwiek sporze terytorialnym. Pekin zdecydował się, więc po raz kolejny skorzystać z wypróbowanych środków i 11 lipca na wodach okalających wyspy pojawiły się 3 patrolowce, a następnego dnia jeszcze jeden. Niespodziewanie z pomocą Japonii przyszły Stany Zjednoczone. W oficjalnym komunikacie z 10 lipca Departament Stanu poinformował, że archipelag jest objęty amerykańsko-japońskim Traktatem o Wzajemnej Współpracy i Bezpieczeństwie. Tym samym Waszyngton potwierdził swoje dotychczasowe stanowisko, wyrażone jeszcze jesienią 2010 przez sekretarz stanu Hillary Clinton. Ośmieliło to Nodę do podjęcia dalszych działań. Na posiedzeniu Izby Reprezentantów 27 lipca, premier potwierdził wcześniejsze zapowiedzi, że jeżeli „nielegalne akty ze strony państw sąsiadujących” będą się powtarzać i przybierać na sile w rejon Senkaku zostaną skierowane jednostki wojskowe.

Noda zdecydował się podjąć szersze działania, aby pokrzyżować szyki Ishiharze. Xródłą związane z właściciele wysp poinformowały 31 lipca, iż rząd złożył ofertę wykupienia wysp za 2 mld ¥ (ok. 25 mln $). Jednakże właściciel nie jest równie chętny do negocjacji z rządem, jak z gubernatorem Tokio. Podobno miał powiedzieć: „Nie mogę dopuścić do tego żeby Pan Ishihara stracił twarz.”

Na początku sierpnia z propozycją rozwiązania sporu wystąpił prezydent Tajwanu Ma Ying-jeou. Zaproponował on mianowicie wypracowanie trójstronnego porozumienia ustanawiającego reguły wspólnej eksploatacji złóż naturalnych pod dnem Morza Wschodniochińskiego. Pekin zignorował propozycję. Z kolei japoński MSZ podtrzymał swoje dotychczasowe stanowisko o bezzasadności chińskich roszczeń, wyraził jednak nadzieję, że spór nie wpłynie z stosunki japońsko-tajwańskie.

Z kolei poważne zmiany szykują się w japońskiej dyplomacji. Najprawdopodobniej jesienią zostanie odwołany ambasador w Chinach Uichiro Niwa, który zasłyną już krytycznymi uwagami na temat sporu. Niwa otrzymał już reprymendę od szefa resortu Koichiro Gemby za wywiad udzielony Financial Times, w którym wyłożył swoje poglądy. Przez swoje stanowisko w sprawie znalazł się także na celowniku Ishihary i jego zwolenników, zarzucających mu niekompetencje i brak patriotyzmu. Nowym ambasadorem w Pekinie zostanie najprawdopodobniej wiceminister spraw zagranicznych Kenichiro Sasae lub były minister spraw zagranicznych Mitoji Yabunaka.

Wydarzenia nabrały tempa, kiedy na wyspy wyruszyli wreszcie aktywiści z Komitetu Ruchu Obrony Wysp Diaoyu z siedzibą Hongkongu. Wyprawa była zapowiadana dopiero w maju, jednak dopiero teraz udało się ją zorganizować. Grupa 5 aktywistów wyruszyła z Hongkongu 12 sierpnia, do celu dotarli po 3 dniach żeglugi. Chińczycy zeszli na ląd, gdzie zostali niemal natychmiast aresztowani przez japońską straż wybrzeża. Aktywiści zostali przetransportowani do Naha na Okinawie i osadzeni w areszcie, japońskie władze poinformowały, że zostaną w ciągu kilku dni deportowani. Pekin jeszcze tego samego dnia złożył protest i zażądał natychmiastowego uwolnienia aktywistów. Władze Hongkongu zapowiedziały z kolei wysłanie na Okinawę grupy prawników z zadaniem pomocy aresztowanym. Do sprawy wmieszał się także Tajwan, gdzie ministerstwo spraw zagranicznych ogłosiło konkurs pisarski na tekst dotyczący archipelagu. W czwartek, 16 sierpnia, pod japońska ambasada w Pekinie rozpoczęły się protesty, natomiast w Tokio opozycja skrytykowała rząd za sposób działania. Do tego chińskie władze opublikowały specjalny dokument, w którym zapowiedziały, że nie zaakceptują żadnych kroków prawnych podjętych przez Japonię względem aktywistów. Co ciekawe głosu w sprawie nie zabrał jeszcze główny sprawca całego zamieszania, czyli gubernator Tokio Shintaro Ishihara. W chwili pisania tego tekstu sytuacja była daleka od zakończenia, opiszemy ją w jednym z następnych tekstów.

Można przypuszczać, że Tokio przybierze tym razem kurs równie ostry jak Pekin. Premier Noda systematycznie traci na popularności i żeby ją odzyskać może zdecydować się na dalsze kopiowanie pomysłów Ishihary. Zresztą całej rządzącej Partii Demokratycznej grunt zaczyna się usuwać spod stóp. Jeden z jej byłych przywódców, Ichiro Ozawa wraz z innymi 49 deputowanymi PD założył w lipcu nową partię – Kokumin no seikatsu ga daiichi (Ludzkie życie najpierw). Głównym hasłem partii w wyborach będzie zwalczanie rządowych planów podniesienia podatków. Dużą aktywność od końca czerwca wykazuje także sojusznik Ishihary, burmistrz Osaki Toru Hashimoto. Wiąże się to z zapowiedzianymi przez Nodę wyborami, które mają zostać uchwalone jak tylko parlament uchwali podniesienie stawki VAT z 5 do 10%. Inspirujący się Tea Party Hashimoto sprzeciwia się temu pomysłowi i zapowiada start swojego nowego ugrupowania w wyborach. Najprawdopodobniej będzie ono oparte na jego dotychczasowej partii Osaka Ishin no Kai (Stowarzyszenie Odnowy Osaki), zasilonej parlamentarzystami z DP, opozycyjnej LDP oraz kilku mniejszych ugrupowań, W ostatnich dniach Hashimoto spotkał się z politykami zainteresowanymi przejściem do jego nowej partii.

Na chwilę obecną wydaje się, że tym razem sprawa może przybrać większą skalę niż podobny kryzys sprzed 2 lat, kiedy japończycy aresztowali chińskich rybaków. Tym razem głos w sprawie zabrały Stany Zjednoczone, nawołując do pokojowego rozwiązania sporu. Niemniej Waszyngton dalej zdecydowanie popiera Tokio. Najciekawszym wątkiem sprawy jest stanowisko Tajwanu. Tym razem Tajpej, po raz pierwszy, zdecydowanie poparło ChRL i zażądało jak najszybszego uwolnienia zatrzymanych aktywistów. Czy ma to związek z kolejnymi rozmowami pomiędzy ChRL, a RCh, nie wiadomo. Czy zjednoczenie z Chinami jest coraz bliżej? Czy może są to tylko nic nie znaczące gesty, które jednak Tajwan doliczy do rachunku, gdy będzie negocjował z Kontynentem sprawy znacznie poważniejsze.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
P. Behrendt: Wielka draka o wyspy Reviewed by on 9 września 2012 .

Gubernator Tokio Shintaro Ishihara nie składa broni w sprawie Wysp Senkaku. W walce o archipelag i swoją popularność sięga po najmniej spodziewane środki, osiągając niespodziewane rezultaty. Gwoli przypomnienia: enfant terrible japońskiej polityki, 79-letni, ekscentryczny gubernator Tokio Shintaro Ishihara ogłosił w połowie kwietnia, że władze miejskie japońskiej stolicy zamierzają wykupić z rąk prywatnych właścicieli kilka wysepek spornego z

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 10

  • To prawda, ale chodzi o gesty i to, że coś się w tych sprawach wreszcie dzieje. Ostatni raz sprawa Takeshima/Dokdo była przedłożona przez stronę japońską do MTS w 1964, jeszcze przed nawiązaniem stosunków dyplomatycznych w 1965.

  • Avatar Oskar Pietrewicz

    I nie zapominajmy też, że Korea Południowa odrzuciła japońską propozycję skierowania sprawy wysp Dokdo/Takeshima do MTS.

  • Nie zapominajmy też, że Japonia wystąpiła nie tak dawno do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości o opinię w sprawie Wyspę Takeshima (spór terytorialny z Koreą Płd.).

  • Niespecjalnie dziwi mnie, ze Tajwan poparl Chiny. Koniec koncow Tajwan to Republika Chin a nie Republika Japonii. Blizsza koszula cialu i nawet jesli wiekszosc Tajwanczykow nie ufa Pekinowi, to tak otwarte prowokacje jak w wypadku tych autorstwa Ishihary zirytowalyby chyba KAZDEGO etnicznego Chinczyka, nawet lubiacego Japonie – tak jak kazdego Polaka, nawet Slazaka z niemieckim paszportem zirytowaloby, gdyby jakis niemiecki polityk wypowiadal sie prowokacyjnie na temat Ziem Odzyskanych. Moge nie lubic tego czy owego w moim kraju, ale obcym wara od tego!
    Jesli Ishihara i jemu podobni beda nadal grac na uczuciach nacjonalistycznych, to tylko wzmoga nastroje antyjaponskie w regionie. A pamietajmy, ze Japonia ma spory terytorialne nie tylko z ChRL.

  • jasne ze nie bezinteresownie
    nie wiem dlaczego
    jak juz nieraz pisalem i jest to dosyc oczwiste, ze dla mnie sa jak ET – going home, do korzeni, tam skad sa dziadkowie i rodzice szefostwa KMT
    Ma wielokrotnie udowadnial, ze jest ideologiem, on nie kieruje sie rozsadkiem i dziala ponad struktura partii
    wiele decyzji podejmuje sam lub w waskim kregu, juz dawno stracil poparcie czesci wlasnej partii, poparcie spoleczenstwa oscyluje ponoc kolo 15%

    • Popieram stanowisko p.Ryska. Tajwan w tej sprawie jest outsiderem.
      Natomiast nie podzielam poglądu odnośnie prezydenta Ma.
      Dwukrotnie wygrał wybory na stanowisko burmistrza Tajpej. Jako szef
      KMT odniósł sukces w wyborach samorządowych, dwukrotnie wygrał
      wybory prezydenckie. Za drugim raz w sytuacji kiedy podobno mało kto
      go popierał.
      MA prowadzi bardzo rozsądną politykę względem ChRL. Zdaje sobie
      sprawę, że czas gra przeciwko Tajwanowi, w związku z czym prowadzi
      politykę negocjacji, zbliżenia stanowisk tak żeby nie zamykać drzwi
      przed Pekinem i przeto osłabia tendencje do zajęcia wyspy siłą.
      Liczy, że prędzej czy później ChRL dokona reform co spowoduje dalsze
      zacieśnienie współpracy i jeszcze bardziej odsunie możliwość konfliktu
      zbrojnego. Jest to droga nie do końca pewna, ponieważ zależy ona od
      czynników, na którego prezydent Ma nie ma wpływu (reformy w ChRL),
      ale jeśli jego krytycy uważają, że jego droga nie jest dobra, to niech
      pokażą lepszą.

      • Avatar rysiek

        Wute

        skad Pan wie, z czego Ma zdaje sobie sprawe, w szczegolnosci jak czas gra przeciwko Tajwanowi
        wg mnie jest dokladnie na odwrot

        na czym polegaja jego negocjacje, co zyskal – konkretnie, bo ja nie wiem
        ECFA sie nie sprawdzila, wlasnie eksport do Chin nurkuje obecnie najbardziej, calkowicie na odwrot do zalozen, za szalonego ponoc Chen Shui-biana gospodarka az furczala i to przez kilka lat

        jak on oslabia tendencje do zajecia wyspy sila – konkrety
        ilosc rakiet po przeciwnej stronie ciesniny wzrosla za jego kadencji z jakichs 1000 do obecnie 1600, ChAL zbroi sie na maksa

        po czym widac ze liczy na zmiany w chinach

        bylbym wdzieczny za przyklady konkretnych zachowan

        pisze Pan frazesy z zachodnich mediow, okragle formulki
        tak wlasnie sie go przedstawia
        juz tu pisalem, ze jego przemowienia w wersji chinskiej i angielskiej roznia sie i wlasnie potem Pan to tak odbiera
        wlasnie pod takich obserwatorow sa one pisane
        uspokoic, zmylic, niech sie nie martwia co naprawde wyprawia KMT

        alternatywa – DPP, ktora powoli ewoluuje i odchodzi od reowlucyjnego tonu
        w polaczeniu z jeszcze bardziej protajwanska TSU, ktora wlasnie w wyniku polityki Ma znalazla sie w parlamencie – jako przeciwwaga

      • Avatar rysiek

        zna mnie Pan i wie dobrze, ze tak naprawde ogromnie sie ciesze, ze Pan i Zyggi rozmawia tu na temat Tajwanu, nawet jesli sie nie zgadzamy

  • „Tajwan doliczy do rachunku, gdy będzie negocjował z Kontynentem sprawy znacznie poważniejsze.”
    Pawle – tu mnie zdziwiles – skucha – tajwan nic nie doliczy, bo nie ma nic do gadania.
    ani KMT ani tym bardziej DPP to zadni partnerzy do wladzy, co najwyzej rozmow

    polityka KMT to skrajna nieodpowiedzialnosc
    – tajwan ma tylko dwoch powaznych sojusznikow – oficlanie USA i nieoficjalnie Japonie. zbilzajac sie do KPCh, pali mosty z oboma

    – ponadto co w ogole nie jest podnoszone w zagranicznych mediach – to nie tajwan ma roszczenia wobec wysp a KMT je oglasza, a to nie to samo
    tajwan nie bral udzialu w wojnie domowej KMT i KPCh, nie jest strona w sporze
    KMT to wladza zaborcza i okupacyjna, tak jak byla nia Japonia. vide chocby powstanie z 2 28 2947, jeszcze nie minely dwa lata pobytu nacjonalistow na tajwanie, a juz ich tajwanczycy mieli dosyc
    z tym ze obecnie wladza juz zadomowiona i po czesci legitymujaca sie prawem do rzadzenia chocby przez wybory i ogolne uznanie KMTskiej flagi jako narodowej tajwanczykow

    • Upierać się przy tym stanowisku nie mam zamiaru, ale nie sądzę, żeby KMT brało udział w tym cyrku zupełnie bezinteresownie. Pytanie tylko, jakie mają cele?

Pozostaw odpowiedź