Komentarz eksperta,Top news

P. Behrendt: Trudny początek zmian w japońskiej polityce bezpieczeństwa

Ekipie premiera Abe udało się przeforsować 16 lipca w izbie niższej parlamentu dwie ustawy kluczowe dla planowanych zmian w polityce bezpieczeństwa. Jednak droga do ostatecznego zatwierdzenia obu reform jest jeszcze długa, a opozycja ciągle ma, aczkolwiek niewielkie, szanse by udaremnić plany premiera.

Głosowanie w Izbie Reprezentantów przebiegało w atmosferze skandalu, a deputowani opozycji usiłowali je zablokować. Już dzień wcześniej grupy parlamentarzystów otaczały, kierującego pracami nad nowym prawem Yasukazu Hamadę, wykrzykując swoje obiekcje i składając protesty. Przed budynkiem parlamentu trwała kilkutysięczna demonstracja przeciwników zmian proponowanych przez Abego. Tak wielkie emocje i kontrowersje wzbudziły dwie ustawy, z których pierwsza pozwala Siłom Samoobrony na stałe zapewnianie wsparcia logistycznego misjom wojskowym pod egidą ONZ, a druga umożliwia Japonii udział w wielostronnych sojuszach oraz włączenie się do walki nawet, jeżeli sama nie zostanie zaatakowana. Warto dodać, że mamy tutaj także do czynienia z ujednoliceniem prawa i zastąpieniem 10 wcześniejszych aktów prawnych.

Zaraz po uchwaleniu obie ustawy skierowano do Izby Radców, która ma 60 dni na ich przegłosowanie. Nie jest to jednak tak łatwe, jak się wydaje. Izba wyższa ma już bardzo napięty program debat i głosowań związanych ze sprawami wewnętrznymi i na dyskusję nad sprawami bezpieczeństwa pozostają 24 dni. Istnieje ryzyko, że głosowania nie uda się przeprowadzić do końca obecnej sesji parlamentu, kończącej się 27 września. Jest też bardziej niż pewne, że opozycja zrobi wszystko, by doprowadzić do takiej sytuacji. W takim wypadku obie ustawy powrócą do izby niższej, gdzie do ich ostatecznego przegłosowania będzie konieczna większość co najmniej 2/3 głosów. Koalicja rządząca ma wystarczającą większość, by osiągnąć sukces, jednak ciągle pozostaje cień nadziei dla opozycji. Nie wiadomo też, jak podczas drugiego głosowania zachowa się koalicyjne Nowe Komeito, które nie jest przekonane do proponowanych zmian i może mieć żal do LDP Partii Liberalno-Demokratycznej (LDP) za nieuwzględnienie swoich sugestii.

Oprócz samej treści ustaw duże zastrzeżenia budzi sposób ich przegłosowania oraz pośpiech rządu. Yorihisa Matsuno, przewodniczący opozycyjnej Ishin no To, skarżył się, że przygotowane przez jego partię i DPJ konkurencyjne projekty zostały odrzucone w głosowaniu po zaledwie pięciu godzinach debaty, podczas gdy dyskusje nad projektami rządowymi trwały 113 godzin. Przewodniczący DPJ Katsuya Okada uważa z kolei, że ustawy zostały przepchnięte na siłę i powinny zostać wycofane, a cały proces legislacyjny trzeba rozpocząć od nowa. Obaj politycy starli się zresztą miesiąc wcześniej z Abem w parlamentarnych debatach jeden na jednego. Z kolei premier stwierdził, że podobne protesty budziły traktat bezpieczeństwa ze Stanami Zjednoczonymi z 1960 r. oraz ustawa z 1992 r. zezwalająca JSDF na udział w misjach pokojowych ONZ, a obecnie cieszą się poparciem większości społeczeństwa. Niemniej przez kraj przetoczyła się fala większych i mniejszych protestów, a do premiera skierowano list przeciwko ustawom podpisany przez 10 tys. naukowców.

Jedną z przyczyn gorączkowego pośpiechu rządu mogą być szykujące się kolejne kontrowersyjne decyzje. Na 10 sierpnia zaplanowano ponowne uruchomienie reaktora w elektrowni atomowej w Sendai, zamkniętej po katastrofie w pobliskiej Fukushimie. Na horyzoncie jest również podpisanie układu TPP z USA, który budzi w Japonii spore wątpliwości. Kolejnym problemem jest zbliżająca się 70. rocznica zakończenia II wojny światowej w Azji i związane z nią przygotowanie oświadczenia premiera. W ostatnich dniach doszła do tego jeszcze afera z nowym stadionem olimpijskim w Tokio. Z nieznanych przyczyn koszt budowy obiektu gwałtownie wzrósł ze 130 do 252 mln jenów. Wszystko to przełożyło się na duży spadek poparcia dla rządu. Według sondażu przeprowadzonego przez dziennik „Asahi Shinbun” w poprzedzający głosowanie weekend, jedynie 42% respondentów popiera politykę rządu. Zbliżone wyniki dał sondaż stacji telewizyjnej NHK – przeciwko gabinetowi opowiedziało się 61% badanych.

Źródło: flickr.com, Times Asi

Źródło: flickr.com, Times Asi

Samo głosowanie poprzedzone było kilkumiesięcznymi dyskusjami, których już start był kiepski dla obozu rządzącego. Pod koniec marca, podczas dyskusji w komisji budżetowej Izby Radców, premier Abe powiedział, że wspólne ćwiczenia z innymi krajami przyniosły spore rezultaty w zwiększaniu transparentności sił zbrojnych. Stwierdzenie wywołało burzę, jako że w świetle japońskiego prawa JSDF nie są formacją militarną, a żołnierze mają status funkcjonariuszy państwowych. Krytyka ze strony opozycji była bardzo głośna, a Keiji Kokuta z Japońskiej Partii Komunistycznej zarzucił premierowi „zamiar stworzenia państwa, które może się angażować w wojny”. Właściwe protesty przeciwko proponowanym ustawom zaczęły się w połowie maja, kiedy pod kancelarią premiera zebrało się około 500 działaczy grup obywatelskich.

Od początku w debatę zaangażowali się konstytucjonaliści. W trakcie przesłuchania przed komisją parlamentarną przygotowującą ustawy profesor Yasuo Hasabe z Uniwersytetu Waseda uznał projekty za sprzeczne z konstytucją. Podobne opinie wyrazili Setsu Kobayashi, profesor emeritus Uniwersytetu Keio, oraz profesor Eiji Sasada, także z Uniwersytetu Waseda, nota bene jednej z najbardziej prestiżowych uczelni wyższych w kraju. Kobayashi ocenił ustawy za „prawnie, politycznie i ekonomicznie nierozsądne”, a ich wprowadzenie bez zmian w konstytucji za grożące „tyranią i zniszczeniem rządów prawa”. Profesor posunął się nawet do stwierdzenia, że sojusznicze działania z Amerykanami ustawią automatycznie Japonię na celowniku islamskich terrorystów. O mającym miejsce 4 czerwca przesłuchaniu Hasabe poinformował 11 dni później na konferencji prasowej w Klubie Korespondentów Zagranicznych. Dodatkowo uznał, że biuro prawne rządu, opiniując zmianę interpretacji konstytucji, uległo naciskom ze strony premiera.

Nie próżnowały także grupy obywatelskie. Komitet kierowany przez dziennikarza Satoshiego Kamatę i krytyka Makoto Satake złożył 29 czerwca w obu izbach parlamentu petycję przeciwko ustawom podpisaną przez ponad półtora miliona osób. Trzy dni przed głosowaniem, 13 lipca, pod budynkiem parlamentu odbył się skromny, dwustuosobowy wiec przeciwników polityki rządu. Mimo małej liczby uczestników organizatorom udało się nadrobić znaczeniem uczestników. Wśród przemawiających znalazł się rektor Uniwersytetu Doshishia Koji Murata oraz czterech innych prawników konstytucjonalistów.

Zmiany mają jednak też swoich zwolenników. W przeciwieństwie do konstytucjonalistów środowisko ekspertów do spraw bezpieczeństwa jest zgodne: zmiany są konieczne, ponieważ nie można oczekiwać zbyt dużej pomocy od głównego sojusznika, czyli Stanów Zjednoczonych. Yuichi Hosoya z wydziału prawa Uniwersytetu Keio uważa, że tylko Japonia może podjąć się roli przeciwwagi dla Chin i stanowi de facto jedyną nadzieję dla państw regionu. Jego zdaniem podjecie rywalizacji z Pekinem nie oznacza zerwania kontaktów i prowadzenia polityki mocarstwowej. Wykładający również na Uniwersytecie Keio Ken Jinbo przytacza jeszcze jeden, wielokrotnie powtarzany argument za zmianami: w trakcie misji pokojowych żołnierze JSDF nie mogą strzelać nawet w samoobronie, przez co często stają się ciężarem dla innych kontyngentów.

Opracowana przez Amerykanów w roku 1947 konstytucja Japonii w zakresie bezpieczeństwa i polityki zagranicznej coraz mniej przystaje do rzeczywistości. Świadczą o tym chociażby kolejne zmiany interpretacji, podejmowane często z inicjatywy samego Waszyngtonu. Japonia gospodarczo wyszła w świat i zdobyła tam czołową pozycję, dobrowolnie rezygnując z pozycji politycznej. Jednak polityka i gospodarka, zwłaszcza w skali regionalnej i globalnej, idą ze sobą w parze, z czego doskonale zdają sobie sprawę Chińczycy. Kuni Miyake z Canon Institute for Global Studies w Tokio określił postawę Japończyków następująco: „Na przykład na Bliskim Wschodzie nic nie straciliśmy, nie zrobiliśmy nic źle. To wszystko sprawa Europy”. Niestety globalne procesy czy islamscy terroryści nie patrzą na pochodzenie.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
P. Behrendt: Trudny początek zmian w japońskiej polityce bezpieczeństwa Reviewed by on 24 lipca 2015 .

Ekipie premiera Abe udało się przeforsować 16 lipca w izbie niższej parlamentu dwie ustawy kluczowe dla planowanych zmian w polityce bezpieczeństwa. Jednak droga do ostatecznego zatwierdzenia obu reform jest jeszcze długa, a opozycja ciągle ma, aczkolwiek niewielkie, szanse by udaremnić plany premiera. Głosowanie w Izbie Reprezentantów przebiegało w atmosferze skandalu, a deputowani opozycji usiłowali je

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Patrycja Pendrakowska

Prezes CSPA od maja 2017 roku, ekspert od Chin. Doktorantka w zakładzie filozofii społecznej UW. Ukończyła sinologię, etnologię i socjologię na UW, którą studiowała również na Ludwig-Maximilians Universität w Monachium. W 2011 roku badała problem migracji w Nepalu, w Institute of Integrated Development Studies w Katmandu. Była redaktorka TVN24 i wolontariuszka w dziale misji PAH. Otrzymała stypendia naukowe na seminaria i badania w Polsce, Niemczech, Hiszpanii i Chinach. E-mail: [email protected]; twitter: @patrycjapendra

Pozostaw odpowiedź