Komentarz eksperta

P. Behrendt: Sztuczne wyspy zamiast platform wiertniczych

W sporze na Morzu Południowochińskim Pekin sięgnął po nową broń w postaci sypania sztucznych wysp na spornych archipelagach. Jednocześnie chińska ekspansja doprowadziła do zbliżenia pomiędzy Wietnamem i Filipinami.

Prace nad budową sztucznych wysp zaczęły się prawdopodobnie już w czerwcu ubiegłego roku. Wtedy jednak pozostawały w cieniu zamieszania wywołanego przez platformę wiertniczą HYSY 981. Większą uwagę na prowadzone prace zwrócono dopiero w styczniu, kiedy te były już mocno zaawansowane. Jak wynika ze zdjęć satelitarnych, Chińczycy zdecydowali się na powiększenie sześciu raf w Archipelagu Spratly. Obecnie najbardziej zaawansowane wydaje się sypanie sztucznej wyspy w oparciu o Rafę Hughesa, gdzie prace rozpoczęto w sierpniu 2014 r. Obecnie wyspa ma już powierzchnię około 75 m² i rozpoczęto na niej budowę jakiś instalacji. Jeszcze większe zaniepokojenie, zwłaszcza w Hanoi i Manili, budzą prace na Rafie Fiery Cross. Usypana tam wyspa ma już ponad 3 km długości, co pozwala wybudować na niej lotnisko. Prace są zaawansowane również na pozostałych czterech rafach: Gavena, Cuertona, Eldada i Mischief, a w lutym zidentyfikowano rozpoczęcie robót przy siódmej wyspie.

Działania Pekinu wywołały duże poruszenie wśród pozostałych uczestników sporu o archipelagi na Morzu Południowochińskim. Wprawdzie, w świetle prawa międzynarodowego fakt sypania sztucznych wysp nie umacnia chińskich praw, przynosi jednak wymierne korzyści natury politycznej, gospodarczej i militarnej. Wydaje się, że największe zyski mogą przypaść na początku rybakom, straży wybrzeża oraz koncernom naftowym. W wypadku tych dwóch pierwszych zyskują one stałe zaplecze do operowania w regionie. Chińscy rybacy mogą zyskać, więc bazy zaopatrzeniowe, przeładunkowe oraz kotwicowiska. Z kolei straż wybrzeża zyskuje możliwość zwiększenia swojej obecności na spornych wodach. Budowa lotniska pozwoli na przesyłanie zaopatrzenia i wymianę załóg drogą powietrzną, co w obu wypadkach znacząco usprawni działania. Podobnie chińskie koncerny naftowe poszukujące złóż ropy i gazu zyskają stałe zaplecze umożliwiające wydajniejszą pracę i obniżenie kosztów. Eksploatacja instalacji położonych, bądź co bądź, na stałym lądzie będzie też z pewnością tańsza niż wysyłanie platform wiertniczych czy mobilnych farm rybnych. Warto zauważyć, że Chiny zostały niejako zmuszone do budowy sztucznych wysp, wszystkie naturalne wyspy nadające się pod zabudowę zostały już zajęte przez Tajwan, Wietnam i Filipiny. Żadne z tych państw nie wpadło jednak na pomysł tworzenia tam szerokiego zaplecza logistycznego, ograniczając się głównie do budowy wojskowych punktów obserwacyjnych.

To właśnie wojskowy potencjał sztucznych wysp najbardziej zaniepokoił państwa regionu. Budowa nawet nie baz, lecz silnych posterunków/ punktów zaopatrzeniowych, znacząco zwiększa chińską możliwość projekcji siły na Morzu Południowochińskim. Jest już jasne, że Chiny będą wszelkimi sposobami dążyć do zapewnienia sobie jak największej kontroli nad tym akwenem, będącym najważniejszą arterią ich gospodarki. Przez Morze Południowochińskie przepływają nie tylko statki wiozące ropę z Zatoki Perskiej, ale także te wiozące Chińskie produkty do krajów Azji Południowej, Afryki i Europy. Łączna wartość handlu morskiego na tym akwenie jest oceniana na 5 bilionów dolarów rocznie. Sztuczne wyspy pozwolą jednak także na budowę stacji radarowych, które mogą posłużyć do kontroli ewentualnej Strefy Identyfikacji Obrony Powietrznej (ADIZ). Budzi to poważne obawy państw regionu, które nie mają takiego potencjału jak Japonia, żeby pozwolić sobie na ignorowanie chińskiej ADIZ na Morzu Wschodniochińskim, ogłoszonej jednostronnie w grudniu 2013 r. Zaplecze dla marynarki wojennej i skuteczna Strefa Identyfikacji oznaczają zaś zdominowanie regionu przez Chiny. Zdaniem części ekspertów prace nad sztucznymi wyspami i położonymi na nich instalacjami mogą zakończyć się już na początku przyszłego roku, a to pozwoliłoby Pekinowi na przygotowanie i ogłoszenie ADIZ w ciągu trzech lat.

Źródło: Wikimedia Commons

Źródło: Wikimedia Commons

Działania Chin nie są bezprecedensowe. Pekin na większą skalę powtórzył to samo, co od lat robi Tokio na wyspach/atolu Okinotori. Nie mogąc doczekać się uznania położonych w pół drogi między Tajwanem, a Guamem, wystających metr ponad wodę skał za część swojego terytorium, a tym samym także wyłącznej strefy ekonomicznej, Japonia rozpoczęła budowę sztucznych wysp. W pierwszej dekadzie XXI wieku za około 300 mln dolarów Japończycy podjęli próbę przekształcenia Okinotori w sztuczne wyspy. W tym celu zatopiono tam bryły betonu i rozpoczęto tworzenie sztucznych raf. Dodatkowo wyspy/atol zostały przyporządkowane administracyjnie i stały się częścią Tokio. W 2005 r. japoński rząd wybudował tam stację radarową i lądowisko dla śmigłowców, a 2 lata później straż wybrzeża zainstalowała radiolatarnię. Sprawa nie byłaby istotna, gdyby nie postawa ChRL, która obstaje za uznaniem Okinotori za skały lub co najwyżej atol położony na wodach międzynarodowych, czyli nie stanowiące części terytorium Japonii i jej wyłącznej strefy ekonomicznej. Już kilka lat temu prognozowano, że casus Okinotori może stworzyć precedens dla Wysp Spratly i Paracelskich, jednak spodziewano się wtedy, że japońskie rozwiązanie może zostać prędzej wykorzystane przez Wietnam lub Filipiny.

W cieniu budowy sztucznych wysp Filipiny i Wietnam uczyniły poważny krok na drodze ku zacieśnieniu współpracy. Na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych Alberta del Rosario i Pham Binh Minha w Manili 30 stycznia zainaugurowano pracę wspólnej komisji ds. ustanowienia partnerstwa strategicznego. Modus vivendi dla obu państw jest oczywiście chęć przeciwstawienia się chińskim działaniom na Morzu Południowochińskim. Hanoi i Manila nawiązały oficjalne stosunki dyplomatyczne w roku 1976, jednak nie wykraczały ona poza zwyczajne relacje sąsiedzkie. Przełomowym okazał się rok 2002, kiedy przyjęto wytyczne dla dwustronnej współpracy w pierwszej ćwierci XXI stulecia. Czynnikiem zbliżającym oba państwa okazała się polityka Chin w regionie. W 2010 r. podpisano memorandum w sprawie nawiązania współpracy wojskowej, a rok później ustalono zacieśnienie współpracy i wymianę informacji pomiędzy marynarkami wojennymi oraz ustanowiono gorącą linię pomiędzy strażami wybrzeża. Kolejnym znaczącym rokiem okazał się 2013 r., kiedy doszło do pierwszego spotkania ministrów obrony. W marcu 2014 r. nastąpiły pierwsze rozmowy pomiędzy sztabami sił morskich, po których w czerwcu po raz pierwszy przeprowadzono wspólne manewry morskie. Wreszcie w grudniu ubiegłego roku Wietnam zdecydował się poprzeć Filipiny przeciwko Chinom przed Międzynarodowym Trybunałem Arbitrażowym.

Jeżeli Wietnam i Filipiny dojdą do porozumienia, będzie to oznaczać przełom w sporze na Morzu Południowochińskim. Ustanowienie swoistego kondominium na Wyspach Spratly i Paracelskich może być sygnałem dla pozostałych południowoazjatyckich uczestników sporu, że istnieje możliwość przezwyciężenia wzajemnych animozji w celu zjednoczenia się przeciwko Chinom i wspólnej eksploatacji bogactw Morzu Południowochińskiego. Już sam sojusz filipińsko-wietnamski może ograniczyć zapędy Pekinu, a ewentualna liga państw regionu, wspierana przez Stany Zjednoczone i Japonię, poważnie ograniczy Chinom pole manewru. Samo zacieśnienie współpracy pomiędzy Hanoi i Manilą może przełożyć się na dalsze wciągnięcie Wietnamu w orbitę wpływów Waszyngtonu.

Wiele wskazuje więc na to, że jeszcze w tym lub następnym roku możemy będziemy świadkami poważnego przełomu w sporze na Morzu Południowochińskim. Pytaniem pozostaje tylko, kto dokona go pierwszy – Chiny czy Wietnam i Filipiny.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
P. Behrendt: Sztuczne wyspy zamiast platform wiertniczych Reviewed by on 22 marca 2015 .

W sporze na Morzu Południowochińskim Pekin sięgnął po nową broń w postaci sypania sztucznych wysp na spornych archipelagach. Jednocześnie chińska ekspansja doprowadziła do zbliżenia pomiędzy Wietnamem i Filipinami. Prace nad budową sztucznych wysp zaczęły się prawdopodobnie już w czerwcu ubiegłego roku. Wtedy jednak pozostawały w cieniu zamieszania wywołanego przez platformę wiertniczą HYSY 981. Większą uwagę

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź