Chiny,Japonia

P. Behrendt: Reperkusje ustanowienia chińskiej strefy na Morzu Wschodniochińskim

east_china_sea_dispute

źródło: flickr.com/Todd S Benson

Ogłoszenie 23 listopada przez Chińską Republikę Ludową powstania własnej Strefy Identyfikacji Obrony Powietrznej (Air Defense Identification Zone, ADIZ), doprowadziło do kolejnych zadrażnień Pekinu z Waszyngtonem i jego dalekowschodnimi sojusznikami. Wokół samej ADIZ narosło już mnóstwo nieporozumień, rozdmuchując sprawę do olbrzymich rozmiarów.

Na początek kilka zdań, czym jest ADIZ. Pierwszą Strefę Identyfikacji Obrony Powietrznej utworzyły Stany Zjednoczone i Kanada w roku 1950, po wybuchu wojny koreańskiej. Idea strefy jest prosta: każdy samolot, który się w niej znajdzie i leci w stronę przestrzeni powietrznej danego państwa musi dać się zidentyfikować, namierzyć i śledzić. W trakcie zimnej wojny ADIZ była pierwszą linią obrony, pozwalającą wykryć wrogie bombowce zanim znajdą się w przestrzeni powietrznej kraju. Dopiero po jej naruszeniu do akcji może wkroczyć obrona powietrzna, która dzięki strefie ma więcej czasu na reakcję. W kolejnych dekadach w ślady USA i Kanady poszły m.in. Japonia, Korea Południowa, Tajwan, Indonezja i Rosja. Obecnie swoje strefy identyfikacji posiada 20 państw. Do tej pory nie stworzono żadnych międzynarodowych regulacji dotyczących ustanawiania i funkcjonowania ADIZ. Chiny mają więc pełne prawo ustanowić swoją strefę identyfikacji. Problem leży w realizacji tego przedsięwzięcia. Po pierwsze, Pekin domaga się, żeby wszystkie samoloty przelatujące przez chińską ADIZ dawały się identyfikować i śledzić, nawet jeżeli jedynie przez nią przelatują i nie zmierzają w stronę granicy chińskiej przestrzeni powietrznej. Jeżeli statki powietrzne nie podporządkują się tym regułom, chińskie lotnictwo będzie mogło podjąć „nadzwyczajne środki”. Po drugie i najważniejsze, strefa identyfikacji została ustanowiona jedynie ma Morzu Wschodniochińskim, gdzie obejmuje sporne z Japonią Wyspy Senkaku/Diaoyu oraz pola gazowe. Tym samym chińska ADIZ pokrywa się z japońską, ale także południowokoreańską i tajwańską.

Powoduje to zrozumiałe protesty ze strony Tokio i Seulu, jednak reakcja mediów i polityków po obu stronach to zwykła burza w szklance wody. Już 26 listopada w pobliżu spornych wysp, ale nie kierując się w stronę chińskiej przestrzeni powietrznej, przeleciały dwa nieuzbrojone, amerykańskie bombowce strategiczne B-52. Dwa dni później na obszarze pokrywających się ADIZ znalazł się japoński samolot rozpoznawczy. W obu wypadkach Chiny ograniczyły się do stwierdzenia, że strefa identyfikacji nie jest powodem do obaw dla innych państw, a przeloty samolotów wojskowych to działania „kompletnie nierozsądne i nieodpowiedzialne”. Trzeba koniecznie zaznaczyć, że ADIZ nie stanowi części przestrzeni powietrznej danego kraju, w związku z czym jego siły zbrojne nie mogą, w normalnych warunkach, podejmować działań na obszarze strefy przeciwko statkom powietrznym odmawiającym identyfikacji. Z drugiej jednak strony, chińscy piloci udowodnili już do czego może dojść, kiedy puszczają im nerwy. W roku 2001 chińskie myśliwce przechwyciły w pobliżu Hajnanu amerykański samolot zwiadu elektronicznego. Do zajścia doszło nad wodami międzynarodowymi, w efekcie jeden z chińskich samolotów się rozbił (pilot zginął), a uszkodzona amerykańska maszyna musiała lądować na Hajnanie, gdzie została internowana. Doprowadziło to do kilkumiesięcznego kryzysu w relacjach z Waszyngtonem.

Ryzyko zajścia podobnych wydarzeń nad Morzem Wschodniochińskim pojawiło się rano 29 listopada. W pokrywającym się obszarze ADIZ ChRL i Japonii przebywało wtedy dziesięć samolotów Japońskich Powietrznych Sił Samoobrony (JASDF), w tym myśliwce F-15 oraz dwie amerykańskie maszyny rozpoznawcze. Po raz pierwszy doprowadziło to do startu chińskich myśliwców. Obie strony milczą na temat szczegółów zdarzenia. Nie wiadomo jak blisko amerykańskich i japońskich samolotów podeszły chińskie myśliwce i czy w ogóle doszło do spotkania.

Tego samego dnia Seul ogłosił, że w związku z działaniami Chin rozważa rozszerzenie własnej strefy identyfikacji. Była to odpowiedź na odrzucenie przez Pekin południowokoreańskiego wezwania do cofnięcia granicy chińskiej ADIZ, tak, aby nie pokrywała się z południowokoreańską. Podobne deklaracje ogłosiło Tokio. Warto zauważyć, że Korea Południowa także wysłała patrole lotnicze do spornej strefy, jednak jednocześnie nakłoniła Chiny do otwarcia „gorącej linii” pomiędzy ministerstwami obrony obu krajów. W ostatnim tygodniu listopada atmosferę w regionie dodatkowo podgrzało przejście chińskiego lotniskowca Liaoning z bazy w Qingdao do portu Sanya na Hajnanie. Trasa rejsu wiodła przez Cieśninę Tajwańską, a port docelowy jest położony nad Morzem Południowochińskim, gdzie Chiny również są uwikłane w spory terytorialne.

Karte_ADIZ_Japan_und_ADIZ_East_China_Sea

Nakładające się na siebie strefy Chiny i Japonii; źródło: commons.wikimedia.org

Zdecydowana reakcja Japonii i Korei Południowej, popieranych przez Stany Zjednoczone, skłoniła Pekin do zajęcia bardziej ugodowego stanowiska. Na spotkaniu z japońskimi parlamentarzystami w Pekinie 27 listopada były minister spraw zagranicznych Tang Jiaxuan zaproponował stworzenie mechanizmu bezpieczeństwa, pozwalającego na rozwiązywanie kryzysów lotniczych. Jak podaje jedno ze źródeł, Tang przedstawił propozycję po odniesieniu się do trwających już chińsko-japońskich negocjacji, mających wypracować podobny mechanizm dla kryzysów morskich. Podobna propozycja miała zostać skierowana do USA i Korei Południowej. Do tej pory zaproszone państwa nie odniosły się w żaden sposób do tego projektu. W następnych dniach Pekin zaczął przybierać coraz bardziej pojednawczy ton. Możliwe, że odpowiedź na propozycję utworzenia mechanizmu rozwiązywania sytuacji kryzysowych pojawi się po rozmowach premiera Abe i wiceprezydenta Bidena na temat chińskiej ADIZ, które mają rozpocząć się we wtorek (3 grudnia).

Do tej pory kwestia rozgraniczenia stref identyfikacji poszczególnych krajów nie powodowała aż tak dużych kryzysów. Drogą dwustronnych porozumień wytyczono wspólną granice nie tylko japońskiej i koreańskiej ADIZ, ale także rosyjskiej i amerykańskiej. W 2008 r. generał Victor E. Renuart Jr., dowódca amerykańskiego Dowództwa Północnego (USNORTHCOM), odpowiadającego za obronę terytorium macierzystego USA, oficjalnie stwierdził, że w rejonie Alaski nikt nie przeszkadza rosyjskim samolotom treningowym wykonywać ich zadań, jeżeli oczywiście się zidentyfikują.

Wieloletni pekiński korespondent włoskiego dziennika Il Sole 24 Ore Francesco Sisci uznał, że decyzja o ustanowieniu AIDZ na Morzu Wschodniochińskim jest albo częścią szerszej strategii, mającej ustanowić chińską dominację w regionie, albo poważnym błędem. Pojawiły się również głosy, że strefa miała posłużyć odwróceniu uwagi społeczeństwa od planowanych reform gospodarczych. Niezależnie od tego, jakie były prawdziwe motywy ekipy Xi Jinpinga, sposób ustanowienia AIDZ okazał się poważnym błędem, a w polityce to gorzej niż zbrodnia. Efektem jest ponowny wzrost zaangażowania Stanów Zjednoczonych w Azji i ich dalsze zacieśnienie współpracy z lokalnymi sojusznikami. Drugim, mniej już dostrzegalnym rezultatem, jest dalsze burzenie obrazu ChRL jako pokojowego mocarstwa.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
P. Behrendt: Reperkusje ustanowienia chińskiej strefy na Morzu Wschodniochińskim Reviewed by on 2 grudnia 2013 .

Ogłoszenie 23 listopada przez Chińską Republikę Ludową powstania własnej Strefy Identyfikacji Obrony Powietrznej (Air Defense Identification Zone, ADIZ), doprowadziło do kolejnych zadrażnień Pekinu z Waszyngtonem i jego dalekowschodnimi sojusznikami. Wokół samej ADIZ narosło już mnóstwo nieporozumień, rozdmuchując sprawę do olbrzymich rozmiarów. Na początek kilka zdań, czym jest ADIZ. Pierwszą Strefę Identyfikacji Obrony Powietrznej utworzyły Stany

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Paweł Behrendt

Doktorant na wydziale Nauk Politycznych Uniwersytetu Wiedeńskiego, szef działu aktualności portalu konflikty.pl. Główne obszary zainteresowań: polityka zagraniczna i obronna Japonii oraz Chin, stosunki międzynarodowe i bezpieczeństwo w Azji Wschodniej, konflikty w Azji. Z CSPA związany od roku 2009, jako ekspert zajmuje się sprawami bezpieczeństwa. Autor książek „Chińczycy grają w go” i „Korzenie niemieckich sukcesów w Azji”.

komentarze 3

  • Nieufnosc to jeszcze nie agresja, choc w relacjach miedzynarodowych jak najbardziej moze to prowadzic do agresywnej eskalacji nawet jesli zadna ze stron tego nie zamierzala. Najwiekszym kłopotem jest brak komunikacji w tej chwili tak pomiedzy Chinami i Stanami Zjednoczonymi, jak pomiedzy Chinami i Japonia. W tym ostatnim przypadku przy nacjonalistycznej retoryce z obydwu stron wystarczy jeden zbyt „ambitny” z reka na spuscie i bedzie powazny klopot. Wystarczy wspomniec, ze Turcja i Grecja takich przypadkow kilka mialy w swojej historii. Na razie Amerykanie wykazuja sie deleko idaca powsciagliwoscia, aby nie zaogniac sytuacji.

    Z innych ciekawostek militarnych mozliwe, ze zwiazanych z Chinami, choc na razie to nie jest pewne, zastanawiajacy jest fakt, ze hiszpanski lotniskowiec Principe de Asturias zostal wczoraj sprzedany do Angoli. Wiadomo, ze ten kraj nie bedzie raczej finalnym operatorem lotniskowca, pytanie zatem do ktorego z krajów Azji tenze poplynie i czy przypadkiem Chiny nie powtorza manewru znanego z Variaga. Byłoby szybciej niz budowa nowych, a i nowej technologii cos wpadnie, gdyz ma byc wyremontowany w Hiszpanii o poratowaniu budzetu Madryu nie wspominajac.

  • Interesujący arytkuł. ChRL pokojowym mocarstwem? Za „Chiny Ludowe” – obecny ustrój ma, można powiedzieć, wpisane już w „konstytuację” wrodzoną nieufność do całego zewnętrzenego (normalnego) świata.
    Mała uwaga: statki powietrzne? Wiem o wodnych bądź kosmicznych, ale nie słyszałem przedtem o powietrznych. Nie twierdzę, że tłumaczenie „tak wyszło” za ang. vessel, ale lepiej by było już napisać „jednostki powietrzne” (air units).

    • Po pierwsze „pokojowe mocarstwo” było i w zasadzie jest oficjalną linią propagandową Pekinu od lat 90-tych. Jak to wychodzi w praktyce to już inna sprawa.
      Po drugie „statek powietrzny” jest terminem dość starym, znajduje się w słowniku PWN, a na angielski tłumaczy się „air ship”.

Pozostaw odpowiedź