Inne-news,Komentarz eksperta

P. Behrendt: Rakietowy wyścig w Azji przyspiesza

Pomimo upokorzenia związanego z nieudanym startem rakiety Unha-3 północnokoreańskiemu reżymowi udało się zademonstrować swoją potęgę. Nie jest to też koniec rakietowych nowości z państwa Kimów. Niemniej zagrażające stabilności w regionie wyczyny Pyongjangu bledną w porównaniu z wyścigiem rakietowym prowadzonym przez prawdziwe azjatyckie mocarstwa.

W poniedziałek 5 marca udany test nowej rakiety balistycznej przeprowadził Pakistan. Pocisk krótkiego zasięgu (180 km) Hatf II (Abdali) ma możliwość przenoszenie głowic nuklearnych oraz precyzyjnych. Jak podała ISPR (Inter-Services Public Relations – służba prasowa pakistańskiej armii) Hatf II „zapewnia siłom strategicznym Pakistanu zdolność działania na poziomie operacyjnym, czym uzupełnia zdolności działania na poziomie taktycznym i strategicznym, które Pakistan już posiada.” Powszechnie wiadomo, że głównym powodem rozwoju i celem pakistańskich rakiet są Indie. Oba kraje przyznały się w roku 1998do posiadania broni jądrowej. Trwający ciągle konflikt o Kaszmir zagroził nawet w 2002 r. kolejną wojną pomiędzy oboma państwami, o tyle groźną i nieprzewidywalną, że tym razem z groźbą użycia przez obie strony broni jądrowej.

Indyjski program rakietowy, z racji posiadania większych środków charakteryzuje się większym rozmachem. Po kilku zmianach terminu udało się wreszcie przeprowadzić 19 kwietnia test międzykontynentalnego pocisku balistycznego Agni-V. Planowany zasięg rakiety wynosi 5,5 tys. km, pokrywa więc prawie całą Azję i blisko 70% Europy. Rozwijana od ponad dekady rodzina rakiet balistycznych Agni, obejmuje już pociski średniego i dalekiego zasięgu; testowany 10 lat temu Agni-I ma zasięg 700 km, Agni-II 2 tys. km, Agni-III i IV 3-3,5 tys. km. W wypadku pomyślnych testów (planowanych jest 4-5 startów) Agni-V znajdzie się w służbie w latach 2014/15, tym samym Indie wejdą do ekskluzywnego klubu państw-posiadaczy międzykontynentalnych pocisków balistycznych (ICBM). W następnych latach planowane jest wyposażenie rakiet tego typu w głowice typu MIRV umożliwiające atakowanie kilku celów jednocześnie.

Głównym motorem rozwoju indyjskiego programu rakietowego, jak i całego skrzydła strategiczno-jądrowego sił zbrojnych, jest rywalizacja z Chinami. Hindusi prowadzą już prace nad prawdziwie międzykontynentalnym pociskiem Agni-VI o planowanym zasięgu 10 tys. km, aczkolwiek już dzisiaj indyjskie media podkreślają, że wprowadzenie Agni-IV i V znacząco wyrówna różnicę potencjału z Chinami. Lokalne media najwięcej uwagi poświęciły właśnie reakcji ChRL na udany start nowej rakiety. Władze w Pekinie zachowały jednak wobec wydarzenia całkowity spokój i w oficjalnym komunikacie stwierdziły, że nie traktuje swojego południowego sąsiada, jako rywala oraz wyrażają podziw dla jego osiągnięć. Spokój chińskich decydentów jest całkowicie zrozumiały, to Indie starają się dogonić potencjał strategiczny Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej (ChALW) i musi włożyć w to jeszcze wiele wysiłku. Z kolei media z Państwa Środka przestrzegają Hindusów przed zbytnią pewnością siebie i przecenianiem własnych sił.

Sami Chińczycy także nie próżnują i systematycznie zwiększają potencjał swoich wojsk rakietowych, chociaż, jak zwykle w wypadku wszelkich militarnych nowości „zza Wielkiego Muru”, nie ma, co do nich absolutnej pewności. Kilka dni przed indyjskim testem 13 kanał CCTV pokazał materiał prezentujący prawdopodobnie nowy pocisk balistyczny, określany przez analityków, jako Dongfeng-16. Rozmiary rakiety sugerują, że jest to pocisk średniego zasięgu i na tym kończą się pewne informacje. Podobno nowe pociski nie są tradycyjnie wymierzone w Tajwan, ale w Wietnam i Filipiny, które prowadzą z ChRL spór o położone na Morzu Południowochińskim Wyspy Spratly i Paracelskie. Wyspy leżą na krawędzi przypuszczalnego zasięgu rakiet ocenianego na 1000-1500 km. Jednak zdaniem tajwańskich specjalistów DF-16 prezentuje bardzo duże zagrożenie także dla wyspy. Przypuszczalnie pocisk ma bardzo wysoką trajektorię lotu (ma osiągać górne warstwy atmosfery) i spada na cel prawie pionowo, co znacznie ułatwia przełamanie obrony przeciwrakietowej. Wiadomości o nowym pocisku wywołały duże zaniepokojenie w Manili, a w Wietnamie przyczyniły się jeszcze do ponownego obudzenia obaw przed imperialnymi zapędami północnego sąsiada.

Pomimo niepowodzeń rakietowa rywalizacja trwa także w najlepsze na Półwyspie Koreańskim. Na mającej miejsce 15 kwietnia defiladzie z okazji 100 rocznicy urodzin Kim Ir Sena zaprezentowano nowy model pocisku balistycznego. Miało to zapewne m. in. zatrzeć przykre wrażenie spowodowane fiaskiem startu rakiety „Unha-3”, uznawanej powszechnie za pocisk międzykontynentalny. W wypadku Koreańskiej Armii Ludowej (KAL) eksperci muszą spekulować jeszcze bardziej niż przy nowym wyposażeniu ChALW. Zdaniem części analityków zaprezentowana rakieta jest makietą, z kolei inni uważają ją za w pełni operacyjny pocisk średniego zasięgu, zdolny zagrozić amerykańskim bazom na Guamie. Pojawiły się także ciekawe pogłoski na temat nowego północnokoreańskiego międzykontynentalnego pocisku balistycznego. Zdaniem ekspertów na istnienie, lub prowadzenie prac nad takim wskazują zdjęcia kosmodromu, z którego odpalono feralną „Unha-3”. Cała widoczna infrastruktura jest wyraźnie przystosowana do większych rakiet, które powinny być zdolne osiągnąć terytorium USA. Co więcej, w trakcie przemówienia z okazji stulecia urodzin dziadka, Kim Dzong Un zapowiedział wzmocnienie siły militarnej kraju, który dzięki „przełamaniu monopolu technologicznego imperialistów już nigdy nie ulegnie nuklearnemu szantażowi”. Korea Północna już nie raz udowodniła, że jest w stanie opracować zaawansowany jak na swoje możliwości sprzęt, nawet, jeżeli odpowiada poziomowi technologicznemu Zachodu i ZSRR z lat 70-tych to pozostaje to groźna broń.

Możliwość odwetu rozbudowuje także Korea Południowa. Na mającej miejsce 19 kwietnia konferencji prasowej gen. mjr Shin Won Sik z ministerstwa obrony poinformował media, że siły zbrojne kraju otrzymały nowy pocisk manewrujący zdolny porazić dowolne cele w Korei Płn. Zasięg nowego pocisku ma wynosić 1000 km, a jego głównymi celami mają być północnokoreańskie instalacje jądrowe i rakietowe. Nowa broń ma zostać użyta razem z rakietami balistycznymi krótkiego zasięgu w wypadku „nieodwracalnej prowokacji” ze strony Pyongjangu. Ministerstwo obrony odmówiło podania bardziej szczegółowych informacji na temat pocisku. Nie jest to na pewno jedyny zaawansowany rodzaj uzbrojenia rozwijany w Korei Płd. Już dwa lata temu południowokoreańskie media informowały o prowadzeniu prac nad pociskiem manewrującym/ balistycznym (?, sprzeczne informacje) Hyunmu-3C o zasięgu do 1500 km, a więc umożliwiającym atakowanie celów położonych także w Chinach, Rosji i Japonii. Intensyfikacja prac nad własnymi pociskami manewrującymi i balistycznymi jest odpowiedzią na program rakietowy Korei Północnej. Seul wyrażał zainteresowanie pracami nad pociskami jeszcze dalszego zasięgu, byłoby to jednak pogwałcenie porozumienia z USA, wedle, którego Południe może dysponować rakietami balistycznymi jedynie krótkiego zasięgu. Niewykluczone jednak, że wobec zaostrzania sytuacji przez Północ może dojść do renegocjacji porozumienia, a Amerykanie raczej nie będą utrudniać działań swojemu sojusznikowi.

Jak widać z powyższego wyścig zbrojeń w Azji z roku na rok powiększa swój zasięg jak i zakres technologiczny. W obecnej chwili ukształtowały się, głównie między Indiami i ChRL, trzy główne kierunki rywalizacji: lotniskowce, pociski balistyczne oraz nuklearne okręty podwodne. Wszystkie te 3 czynniki decydują od kilku dekad o statusie mocarstwa. Ograniczony udział w tej rywalizacji biorą już Pakistan i Korea Płd (pociski balistyczne) i Japonia (w budowie znajdują się 2 de facto lekkie lotniskowce o wyporności standardowej 21 tys. t). Nie wykluczone, że rosnące poczucie zagrożenia ze strony coraz bardziej ekspansywnych Chin skłoni Koreę Płd. i Japonię do stworzenia jakiejś formy własnego potencjału strategicznego, a tym samym częściowym uniezależnieniu się pod względem bezpieczeństwa od Stanów Zjednoczonych. Istnieje także hipotetyczna możliwość dołączenia do rywalizacji Indonezji, a nawet Wietnamu, które już zbliżają się do posiadania odpowiedniego potencjału. Na szczęście w ciągu najbliższych lat nie należy spodziewać się pełnoskalowego konfliktu na Dalekim Wschodzie i w Azji Płd-Wsch, nie leży to w interesie żadnego z tamtejszych państw.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
P. Behrendt: Rakietowy wyścig w Azji przyspiesza Reviewed by on 22 kwietnia 2012 .

Pomimo upokorzenia związanego z nieudanym startem rakiety Unha-3 północnokoreańskiemu reżymowi udało się zademonstrować swoją potęgę. Nie jest to też koniec rakietowych nowości z państwa Kimów. Niemniej zagrażające stabilności w regionie wyczyny Pyongjangu bledną w porównaniu z wyścigiem rakietowym prowadzonym przez prawdziwe azjatyckie mocarstwa. W poniedziałek 5 marca udany test nowej rakiety balistycznej przeprowadził Pakistan. Pocisk

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 4

  • Hashimoto to niesamowicie interesujący polityk. Prawie tak kontrowersyjny jak Ishihara, młody, charyzmatyczny, inteligentny, wedle wszelkich ankiet w ostatnich miesiącach najpopularniejszy polityk w Japonii. Mimo że Ishin no Kai startowała jako lokalna partia z Osaki, to już od dawna robi przymiarki do wejścia do krajowej polityki. I co najważniejsze, na dany moment, ma ogromne szanse na sukces. Jeżeli Hashimoto się nie wypali, szykują się najciekawsze wybory od lat. Jak na razie odnosi same sukcesy, jest na tyle znaczący, że zainteresował się nim taki stary wyjadacz japońskiej polityki jak Ishihara, a także kilku innych burmistrzów i gubernatorów. Gdyby powstała koalicja tego typu, PD i PLD mogłyby mieć nie lada problem.

    • Przepraszam, komentarz wskoczył mi w nie ten artykuł, co trzeba.

  • Bardzo interesujący artykuł ukazujący tendencje militarne krajów Dalekiego Wschodu ale i trendów politycznych .Jakkolwiek starają się zacieśnić kontakty ze Stanami Zjednoczonymi dla przeciwwagi wobec rosnącej potęgi Chin, to jednocześnie starają się rozwijać własną potęgę militarną słusznie mniemając że najlepszym gwarantem bezpieczeństwa dla nich będzie ich własna siła.

  • 1. odnosnie chin i tajwanu i tych pociskow. jedno musze administracji Ma przyznac, jeden plus – stworzono rakiety anti-access – na wystawie wojskowej niedawno prezentowane wycelowane w lotniskowiec – bardzo bezposrednia i trafna odpowiedz na planowana ponoc nazwe dla variaga – shang li
    ponadto jest ponoc przesadzone, ze tajwan bedzie budowal niewielkie na poczatek lodzie podwodne. pytanie juz nie czy, ale kiedy

    2. ws chinskiej armii tradycyjnie polecam genialnego johna garnaut, ostatnio piszacego dla foreign affairs – rotting from within

    3. dzisiaj przeczytalem slynna dyskusje kennetha lieberthala i wanga jisi. czesc poswiecona chinskiej stronie to w moim odczuciu czysta paranoja.
    nie uzywam przymiotnikow, ale tu musze. to jest przerazajace, ze chinskie przywodztwo wojskowe i cywilne tak postrzega Stany Zjednoczone
    o tym kilka razy wspominalem tutaj – amerykanscy uczeni i dyplomaci oraz wojskowi o tym nieraz mowia, ale zeby to w takim natezeniu ????!!!!
    brookings.edu/~/media/Files/rc/papers/2012/0330_china_lieberthal/0330_china_lieberthal.pdf

Pozostaw odpowiedź