Artykuły

P. Behrendt: Pyrrusowe zwycięstwo w Szanghaju

Okrzyknięta przez rosyjskie media olbrzymim sukcesem umowa na dostawy gazu ziemnego może okazać się dla Władimira Putina pyrrusowym zwycięstwem. Całokształt rosyjskiej polityki zaczyna coraz bardziej przypominać chodzenie po linie, a sposób, w jaki Chińczycy prowadzili negocjacje daje przedsmak tego, co najprawdopodobniej czeka Rosjan w przyszłości.

Kryzys na Ukrainie postawił rosyjskie przywództwo w sytuacji bez wyjścia: jeżeli Kreml chce kontynuować dotychczasową politykę musiał zwrócić się w stronę Pekinu. Symbolem zacieśnienia wzajemnej współpracy miała być negocjowana od dekady umowa gazowa. Putin i jego ekipa nie uwzględnili w swoich kalkulacjach tylko jednego: jak na to wszystko zapatrują się Chińczycy. Pierwsze ostrzeżenie ze strony Pekinu nadeszło już w lutym. Stwierdzenie Siergieja Ławrowa, że oba państwa są sojusznikami spotkało się z szybkim i stanowczym dementi ze strony chińskiego MSZ.

Prawdziwy cios zadano jednak pierwszego dnia wizyty rosyjskiego przywódcy w Szanghaju, kiedy Chińczycy oświadczyli, że nie podpiszą umowy gazowej. Przyczyną odmowy było nie przystanie Rosjan na chińskie warunki. Ekipa Xi Jinpinga zdając sobie doskonale sprawę z trudnej sytuacji, w jakiej znalazła się Rosja podniosła wysoko poprzeczkę. Chińskie żądania były następujące: Gazprom samodzielnie wybuduje gazociąg Siła Syberii, ceny gazu będą poniżej 380-400 dolarów za 1000 m³ i powiązane z cenami ropy naftowej, a do tego chińskie przedsiębiorstwa otrzymają udziały w inwestycjach w energetykę na Syberii i rosyjskim Dalekim Wschodzie. Biorąc pod uwagę opłacalność całego przedsięwzięcia i poważne obawy Rosjan przed chińską ekspansją i kolonizacją obszarów położonych za Uralem, były to warunki niemal niemożliwe do przyjęcia. Kreml usiłował zaproponować Chińczykom współudział w gazoporcie w Nachodce pod Władywostokiem, propozycja została jednak stanowczo odrzucona.

źródło: sptimes.ru

źródło: sptimes.ru

W rezultacie nerwowo kontynuowanych negocjacji okazało się, że względy polityczne są dla Moskwy ważniejsze. Drugiego dnia wizyty doszło do podpisania upragnionej umowy. Szczegóły kontraktu pozostają tajne, jednak na podstawie dostępnych danych można wnioskować, że Rosjanie przystali na niemal wszystkie chińskie warunki. Wart 400 mld USD kontrakt zakłada dostawę 38 mld m³ gazu rocznie przez 30 lat. Podana kwota sugeruje, że cena surowca będzie zbliżona do tej oferowanej klientom zachodnioeuropejskim, czyli zbliżona od tej, której żądali Chińczycy; ponad to cena będzie powiązana z cenami ropy naftowej. Gazprom samodzielnie zbuduje sieć przesyłową do granicy z Chinami. Inwestycja będzie częściowo finansowana poprzez kredyty, jakich chińskie banki mają udzielić Gazpromowi. Siła Syberii ma być gotowa do 2020 r. Dla porównania w tym samym roku chiński import tańszego gazu z Turkmenistanu ma osiągnąć 60 mld m³ rocznie. Do tego podpisano dodatkową umowę w myśl, której chińskie koncerny zainwestują 5 mld dolarów w sieć energetyczną na Syberii. Jest bardzo mało prawdopodobne, żeby kontrakt nie gwarantował Chińczykom odpowiednich udziałów, zysków i wpływów.

Swoją postawą Xi jednoznacznie postawił Putina w roli petenta. Umowa gazowa tak naprawdę nie jest dla Chin konieczna, kupują tańszy gaz nie tylko w Turkmenistanie, a le także w krajach Zatoki Perskiej i Afryki. Warto wspomnieć, że na rynki azjatyckie zaczął już trafiać gaz z Papui-Nowej Gwinei, co zapewnia państwom regionu jeszcze większa dywersyfikację dostaw.

Inne podpisane w trakcie szczytu umowy są mało znaczące, albo nie wnoszą nic nowego do relacji rosyjsko-chińskich. Interesujące jest za to oświadczenia o wspólnym zwalczaniu fałszowania historii II wojny światowej. W wypadku Chin jest to wymierzone w Japonię i paradoksalnie może stanowić problem dla Rosjan. W swojej polityce Putin wyraźnie stawia na dobre stosunki z Tokio, nawet pomimo przyłączenia się go do wymierzonych w Rosję sankcji. Moskwa od ponad roku mami Japończyków perspektywą uregulowania sprawy Wysp Kurylskich, a ci pomimo 60 lat negatywnych doświadczeń, wierzą w zapewnianie płynące z Kremla. Być może Putin będzie starał się wykorzystać chińsko-japońskie spory dla swoich korzyści, pytanie tylko czy Chiny dadzą się wykorzystać?

Kolejną kwestią pozostaje zacieśnienie współpracy wojskowej. Dowodem na to miały być otwarte przez obu przywódców wspólne manewry morskie Joint Sea-2014. Obie floty ćwiczyły na Morzu Wschodniochińskim działania antyterrorystyczne, antypirackie oraz stricte bojowe. Co ważne, niemal równolegle Chińczycy przeprowadzili samodzielne manewry na Morzu Żółtym. Nie ogłoszono także podpisania żadnych kontraktów zbrojeniowych. Jest to o tyle ciekawe, że w marcu prezydent Putin wyraził zgodę na sprzedaż Chinom najnowszego systemu przeciwlotniczego S-400; w styczniu ogłoszono, że powstaną 3 nowe fabryki produkujące ten system, a media spekulowały, czy zakłady będą pracować na potrzeby Chin. Dopiero pod koniec maja w rozmowie ze stacją telewizyjną Phoenix Television z Hongkongu dyrektor zakładów Suchoj Michaił Pogosjan stwierdził, że wart 1,5 mld dolarów kontrakt na dwadzieścia cztery myśliwce Su-35 zostanie podpisany w czerwcu. Dostawy powinny się rozpocząć już w przyszłym roku. Trudne negocjacje trwają od 2010 roku, aczkolwiek Suchoj usiłował zainteresować Chiny Su-35 od połowy lat 90. Proponowana początkowo przez Rosjan liczba 48 samolotów została ostatecznie zredukowana o połowę, ale za to Chiny otrzymają maszyny w najnowszej wersji Su-35S, wyposażonej w radar z pasywnym skanowanie fazowym Irbis-E. Pogosjan przyznał, że największy problem w trakcie negocjacji stanowiły żądania Chińczyków dotyczące dostawy silników AL-31F i 117S, ale nie poinformował, jaki może być ostateczny rezultat tych rozmów. Chińscy wojskowi nie ukrywają, że silniki interesują ich bardziej niż Su-35, ze względu na możliwość wykorzystania ich w rodzimych myśliwcach J-20 i J-31. Oprócz Su-35S kolejne umowy mają dotyczyć wspomnianego już systemu przeciwlotniczego S-400 i niesprecyzowanego pocisku przeciwokrętowego. Władimir Putin wyraził zgodę na sprzedaż S-400 Chinom pod koniec marca bieżącego roku. Wypowiedź Pogosjana sugeruje, że umowy zbrojeniowe nie zostały uznane za tak prestiżowe jak kontrakt gazowy, w związku, z czym Rosjanie mogli przyjąć twardsze stanowisko w negocjacjach. Wyraźnie widać tutaj jak zmieniła się sytuacja w ciągu ostatnich 10 lat. Chiny są coraz mniej zainteresowane kupnem rosyjskiego uzbrojenia w ilościach hurtowych, interesują je technologie najnowsze, albo takie, których jeszcze nie zdołały opanować, jak nowoczesne silniki lotnicze. Znamienne, że poważnym konkurentem na tym polu stawali się dla Rosjan Ukraińcy.

Z deklaracji rosyjskich przywódców wynika, że widzą oni partnerstwo z Chinami, jako nowy antyzachodni blok. Tymczasem w Chinach patrzy się na to zupełnie inaczej. Współpraca z Rosją jest politycznie korzystna, ponieważ Moskwa swoimi działaniami odciąga uwagę Zachodu, a szczególnie USA od Azji. Z chińskiej perspektywy Rosja jest takim samym rywalem jak Zachód, a nawet gorszym, gdyż zajmuje dawne chińskie ziemie (Kraj Nadmorski i tereny nad Amurem). W Pekinie nie będzie zgody na odbudowę wielkomocarstwowej Rosji. Polityka Chin będzie się raczej koncentrować na przywróceniu postanowień Traktatu Nerczyńskiego z 1689 r., w którym Rosja uznała się wasalem Państwa Środka. Zdaniem niektórych obserwatorów Chiny dążą do przekształcenia Rosji, a przynajmniej jej syberyjskiej części w swoisty odpowiednik Kanady: stabilnego zaplecza surowcowego dla wielkiego mocarstwa. Podpisane w Szanghaju kontrakty jedynie utrwalają rosnącą nierówność we wzajemnych relacjach i przyspieszają realizację chińskich planów.

Podobny tekst opublikowałem w internetowym tygodniku Nowa Konfederacja.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
P. Behrendt: Pyrrusowe zwycięstwo w Szanghaju Reviewed by on 6 czerwca 2014 .

Okrzyknięta przez rosyjskie media olbrzymim sukcesem umowa na dostawy gazu ziemnego może okazać się dla Władimira Putina pyrrusowym zwycięstwem. Całokształt rosyjskiej polityki zaczyna coraz bardziej przypominać chodzenie po linie, a sposób, w jaki Chińczycy prowadzili negocjacje daje przedsmak tego, co najprawdopodobniej czeka Rosjan w przyszłości. Kryzys na Ukrainie postawił rosyjskie przywództwo w sytuacji bez wyjścia:

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 2

Pozostaw odpowiedź