Komentarz eksperta,Top news

P. Behrendt: Premier Abe pod presją

Pierwsze dni sierpnia upłynęły w Japonii bardzo intensywnie. Kolejność powiązanych ze sobą wydarzeń była następująca: publikacja nowej białej księgi dotyczącej obronności, nominacja nowej minister obrony, zaostrzenie relacji z Chinami i wreszcie orędzie cesarza Akihito.

Wydawana, co roku biała księga nakreśla główne kierunki rozwoju i zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego. Tegoroczny, opublikowany 2 sierpnia dokument był wyjątkowo gruby – 484 strony w stosunku do 424 w roku ubiegłym. Dużo miejsca poświęcono północnokoreańskiemu programowi jądrowemu i rakietowemu. Według japońskich analityków KRLD poczyniła w ostatnim czasie na obu tych polach znaczne postępy i już niedługo może być w stanie opracować bardziej niezawodne balistyczne pociski międzykontynentalne oraz odpowiednie dla nich głowice jądrowe. Po raz pierwszy japońska biała księga szeroko i dokładnie opisała działania podejmowane przez Pjongjang.

Najwięcej miejsca poświęcono jednak Chinom. Tokio wyraziło poważne zaniepokojenie chińską polityką na morzach Południowo- i Wschodniochińskim, zarzucając Pekinowi „bezkompromisowe dążenie do realizacji swoich roszczeń”, „zmiany status quo drogą faktów dokonanych” oraz „jednostronną eskalację działań”, w tym na wodach okalających Wyspy Senkak/ Diaoyu i prefekturę Okinawa. Nie chodziło tutaj tylko o wydarzenia z czerwca, kiedy na wodach Cieśniny Tokara oraz w regionie spornego archipelagu pojawiły się chińskie okręty. Dużo więcej dzieje się w powietrzu. Według białej księgi w okresie 1 kwietnia 2015- 31 marca 2016 (rok budżetowy 2015) japońskie myśliwce startowały 873 razy, aby przechwycić samoloty grożące naruszeniem przestrzeni powietrznej kraju. Aż 571 z takich incydentów dotyczyło samolotów chińskich, w poprzednim analogicznym okresie było ich 464. Wiele wskazuje na to, że w obecnym roku budżetowym liczba incydentów z udziałem chińskich i japońskich maszyn może jeszcze wzrosnąć. Jeszcze w styczniu japońskie ministerstwo obrony podwoiło liczbę myśliwców stacjonujących na Okinawie, tym samym liczba F-15 w bazie Naha osiągnęła 40. W połowie czerwca nad Morzem Wschodniochińskim para japońskich myśliwców miała namierzyć radarami parę chińskich Su-30MKK. O zdarzeniu poinformowały niezależnie chińskie ministerstwo obrony oraz japońskie media. Obie wersje są jednak różne i zarzucają agresywne zachowanie drugiej stronie. Tokio ostrzegło na łamach białej księgi przed niezamierzonymi konsekwencjami, które mogą sprowokować niektóre działania Chin. Przy okazji pojawiło się kolejne wezwanie Pekinu do uznania orzeczenia Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego w sprawie Morza Południowochińskiego. Biała księga zawiera również uzasadnienie dla ubiegłorocznych, kontrowersyjnych ustaw umożliwiających Japonii udział w wielostronnych sojuszach i szerszy udział JSDF w operacjach zagranicznych, określając je, jako akt prawny o epokowym znaczeniu.

Dokument wywołał głośne protesty ze strony ChRL. Chińskie ministerstwo spraw zagranicznych złożyło oficjalny protest z powodu „bezpodstawnych oskarżeń” zawartych z „nieodpowiedzialnej” białej księdze. Z kolei ministerstwo obrony zarzuciło Japończykom stosowanie „oklepanych haseł, zniekształcających usprawiedliwione i uzasadnione chińskie prace obronne”, zaś sam dokument uznało za „przepełniony wrogością wobec chińskich sił zbrojnych”. Pekin zarzucił Tokio także podgrzewanie sytuacji na morzach Południowo- i Wschodniochińskim, a takzei wezwał do nieudzielania pomocy militarnej Filipinom i Wietnamowi. Szczególne obawy Chin zdaje się budzić współpraca japońsko-wietnamska. Podczas wizyty japońskiego ministra sprawa zagranicznych Fumio Kishidy w Hanoi na początku maja rozmawiano o możliwości zakupienia przez Wietnam nowych patrolowców. Wietnamska straż wybrzeża posiada już używane jednostki pochodzące z Japonii, jest to sześć używanych kutrów rybackich, które przechodzą obecnie przebudowę na patrolowce. Hanoi od kilku lat wykazuje zainteresowanie pozyskaniem zupełnie nowych jednostek, a japońskie stocznie mogą w tej dziedzinie pochwalić się bogatą ofertą. Minister Kishida oświadczył, że wietnamska prośba jest obecnie rozważana. Bardziej elektryzujące wieści pojawiły się pod koniec czerwca. Dziennik Nikkei Asian Review poinformował, że coraz bardziej prawdopodobne jest odkupienie przez Wietnam używanych morskich samolotów patrolowych P-3C od Japonii. Oriony są zastępowane w Morskich Siłach Samoobrony przez nowsze Kawasaki P-1. Zważywszy, że Japończycy posiadają ponad osiemdziesiąt P-3 w różnych wersjach i wszystkie mają zostać systematycznie wycofane ze służby, stwarza to szerokie pole manewru. Japonia ma ponad to oferować szerokie możliwości szkolenia przyszłych załóg. Gdyby taki kontrakt doszedł do skutku, oznaczałoby to skokowy wzrost możliwości obserwacji i dozoru Morza Południowochińskiego przez Wietnam.

Niemniej zamieszania wywołało przetasowanie w japońskim rządzie ogłoszone 3 sierpnia. Tekę resortu obrony objęła Tomomi Inada, uznawana za bliską współpracowniczkę premiera Abe. Jest to druga kobieta na tym stanowisku w historii Japonii, pierwszą była Yuriko Koike, która sprawowała tą funkcję przez półtora miesiąca w roku 2007, nota bene premierem był wówczas także Shinzo Abe. Warto tutaj wspomnieć, że, Koike jako pierwsza kobieta została 2 sierpnia br gubernator Tokio. Nie wiadomo, czym japoński premier kierował się przy wyborze nowej minister obrony. Z medialno-dyplomatycznego punktu widzenia Inada jest osobą bardziej niż problematyczną. Wybiela japońskie zbrodnie z okresu wojny w Azji i na Pacyfiku, przewodziła komisji na nowo oceniającej wyroki wydane podczas procesu tokijskiego, regularnie odwiedza kontrowersyjną świątynię Yasukuni. Była także bohaterką skandalu, kiedy w 2014 media dotarły do jej zdjęć z przywódcą jednej z neonazistowskich grup. Jednak z perspektywy planów premiera, Inada jest osobą idealną; uznawana przez media za ultrakonserwatystkę otwarcie propaguje zmianę konstytucji i zniesienie jej 9 artykułu, deklarującemu pacyfizm. Trzeba przy tym pamiętać, że Abe zapowiedział, iż jego celem jest rewizja ustawy zasadniczej do roku 2018.

Shinzō Abe; źródło: en.kremlin.ru

Shinzō Abe; źródło: en.kremlin.ru

Chiny szybko dały mocny dowód swojego niezadowolenia z działań rządu Abe. Wieczorem 5 sierpnia na wodach wokół wysp Senkaku/ Diaoyu zaczęły się zbierać jednostki chińskiej straży wybrzeża oraz kutry rybackie, należące najprawdopodobniej do lokalnych milicji morskich. Operacja trwała do 9 sierpnia, w szczytowym momencie liczebność armady osiągnęła wg strony japońskiej 15 patrolowców, z czego 6 uzbrojonych oraz około 230 jednostek rybackich. Kutry pozostawały cały czas na wodach międzynarodowych, jednak chińska straż wybrzeża operowała w tzw. strefie przyległej i kilkakrotnie naruszyła japońskie wody terytorialne. Wobec takiego roju japońska straż wybrzeża była bezradna. Tokio złożyło oficjalny protest dyplomatyczny i wezwało ambasadora ChRL w celu złożenia wyjaśnień. Przy tej okazji japoński MSZ zarzucił Chinom instalację na jednej z platform wiertniczych na Morzu Wschodniochińskim radaru typu często spotykanego na patrolowcach. Obudziło to obawy o możliwą militaryzację instalacji wydobywczych w regionie.

Wszystkie te wydarzenia toczyły się w oczekiwaniu na zapowiedziane na 8 sierpnia orędzie cesarza Akihito. Zgodnie z wcześniejszymi przeciekami cesarz faktycznie wyraził wolę abdykacji ze względu na wiek i pogarszający się stan zdrowia. Orędzie jednak w sposób zawoalowany dotyczyło licznych spraw, w tym konstytucyjnych planów premiera Abe. Cesarz podkreślił, że jednym z najważniejszych zadań władcy jest zapewnienie pokoju, co może być odczytane, jako krytyka działań obecnego rządu względem ustawy zasadniczej oraz ubiegłorocznych ustaw dotyczących sojuszy i Sił Samoobrony. Samo życzenie abdykacji również bywa uznawane za stawianie przeszkody premierowi. Jako, że japońska konstytucja nie przewiduje możliwości dobrowolnego ustąpienia władcy, a cesarz wyraźnie dał do zrozumienia, że nie jest zwolennikiem wprowadzenia regencji, rząd będzie zmuszony poświecić więcej uwagi tej sprawie. Tym samym premier i jego zwolennicy nie będą mieli dostatecznie dużo czasu na zmianę pacyfistycznych zapisów konstytucji, a wyłoniony w następnych wyborach rząd może mieć inne zamiary.

Kolejna runda chińsko-japońskich przepychanek zaczęła się tydzień później. Dziennik Yomiuri Shinbun poinformował 14 sierpnia, że w odpowiedzi na wzrost napięcia na Morzu Wschodniochińskim Tokio planuje rozpoczęcie prac nad nowym pociskiem przeciwokrętowym dla jednostek obrony wybrzeża. Prace mają ruszyć w przyszłym roku, a pociski powinny zacząć trafiać do jednostek w roku 2023. Jako pierwsze nowe rakiety mają je otrzymać jednostki stacjonujące na wyspie Miyakojima, przez co w ich zasięgu znajdą się Wyspy Senkaku/Diaoyu. Pocisk ma otrzymać nowy system naprowadzania, współpracujący z GPS. W planach jest zastosowanie stałego materiału pędnego i uzyskanie zasięgu 300 km. Cały system rakietowy ma charakteryzować się dużą mobilnością oraz krótkim czasem reakcji. Używane obecnie przez Lądowe Siły Samoobrony pociski przeciwokrętowe typów 88 i 12 mają zasięg odpowiednio o zasięgu 180 km i 200 km. Z tego powodu GSDF nie są w stanie zapewnić wsparcia jednostkom operującym wokół Wysp Senkaku. W wypadku konieczności odbijania wysp oddziały desantowe mogą liczyć jedynie na wsparcie lotnictwa i okrętów wojennych. Nowy pocisk ma zmienić tę sytuację i zapewnić zdolność sprawniejszego zwalczania kontrakcji przeciwnika. Ze strony Chin odpowiedzi na te doniesienia udzielił rządowy tabloid Global Times. Według dziennika rozmieszczenie nowych rakiet na Miyakojimie należy traktować, jako próbę ograniczenia Chinom wyjścia na Pacyfik. i ostrzega, że w odpowiedzi na taki krok może dojść do ograniczenia ruchu japońskich statków na Morzu Południowochińskim. Jest to pierwszy przypadek, aby chiński czynnik półoficjalny groził ograniczeniem swobody żeglugi na spornym akwenie. Redakcja Global Times porównała militaryzacją Miyakojimy z działaniami ChRL na Wyspach Paracelskich i zarzuciła Japonii stosowanie podwójnych standardów.

Nie był to koniec militarnej eskalacji po obu stronach. Dwie nowe informacje pojawiły się 19 sierpnia. Reuters poinformował, że w projekcie przyszłorocznego budżetu japońskie ministerstwo obrony zażąda 5,16 biliona jenów, czyli wg obecnego kursu ok. 51 miliardów dolarów. Tym razem będzie to naprawdę rekordowy budżet obronny, chociaż z powodu niskiego kursu jena do dolara, ciągle nie pobiją wyniku z 2012, kiedy resort otrzymał w przeliczeniu aż 56 miliardów dolarów. Tegoroczne wydatki na obronę wynoszą 5,06 biliona jenów. Poza nowym pociskiem przeciwokrętowym zainicjowany ma zostać dużo bardziej ambitny program rozwojowy. Za najdalej 10 lat JSDF mają otrzymać rodzimego drona zwiadowczego, na bazie, którego w ciągu kolejnej dekady ma zostać opracowany bezzałogowy myśliwiec. Trzecim istotnym programem ma być modernizacja systemu przeciwlotniczego i przeciwrakietowego Patriot. Informacje te zostały zepchnięte na dalszy plan przez doniesienia agencji Kyodo o rozbudowie chińskich instalacji militarnych na wyspach Nanji położonych 300 km od Senkaku/ Diaoyu. O rozbudowie tej najbliższej spornego archipelagu bazy wiadomo już od dwóch lat. Wówczas istniały tam stacja radarowa i baza śmigłowców. Obecnie trwa rozbudowa nabrzeży zdolnych przyjąć nawet okręty desantowe, a według Kyodo niedługo mają ruszyć prace przy budowie lotniska. Główną zaletą Nanji jest fakt, że znajdują się one 100 km bliżej spornego archipelagu niż japońskie bazy na Okinawie.

Chińsko-japońskie relacje po raz kolejny znalazły się w klinczu. Chiny z powodzeniem zastosowały znaną z Morza Południowochińskiego taktykę polegającą na wywieraniu nacisku poprzez wysyłanie na sporny akwen dużej liczby jednostek rybackich. Wydarzenia wokół Wysp Senkaku/Diaoyu były najbardziej do tej pory zmasowanym przypadkiem wykorzystania tej metody. Następnie Pekin zdecydował się na pewne ograniczenia napięcia, od 8 sierpnia patrolowce chińskiej straży wybrzeża pojawiły się na spornym obszarze tylko 17 sierpnia. Ze swojej strony Tokio także poczyniło pewne ustępstwa. Aby uniemożliwić minister Indzie wizytę w świątyni Yasukuni 15 sierpnia, wysłano ją w tym czasie do Dżibuti, gdzie odwiedziła japońskie jednostki uczestniczące w misji antypirackiej. Z kolei 19 sierpnia doszło do ważnego spotkania przedstawicieli obu stron. W Pekinie rozmawiali Takeo Kawamura, jeden z najbliższych współpracowników premiera Abe i Yu Zhengsheng, przewodniczący Ludowej Politycznej Konferencji Konsultatywnej, określany, jako numer 4 w obecnej strukturze władzy ChRL. Nie wiadomo, o czym dokładnie rozmawiali politycy, jednak czas i miejsce sugerują, że jednym z tematów mogło być Morze Wschodniochińskie.

Można uznać, że dotychczasowa polityka względem Japonii w sprawie spornego archipelagu zawiodła. Tokio ciągle nie potrafi sobie dobrze poradzić z niekonwencjonalnymi zagrywkami, jednak asertywna postawa Pekinu jest sprawnie wykorzystywana przez zwolenników remilitaryzacji. Tym samym realizuje się jeden z czarnych dla ChRL scenariuszy, w którym Azja Wschodnia staje się polem aktywniejszych działań nie tylko USA, ale także coraz bardziej zremilitaryzowanej i wyemancypowanej Japonii. W Chinach pojawiają się także głosy ostrzegające przed urzeczywistnieniem innego strategicznego koszmaru, jakim jest powstanie osi Seul-Tokio-Waszyngton. Pierwszą oznaką rozwoju sytuacji w tym kierunku ma być podpisany 4 sierpnia układ między Koreą Południową a Japonią dotyczący wymiany informacji wywiadowczych dotyczących Korei Północnej. W tej sytuacji zaplanowane na 23-24 sierpnia w Tokio spotkanie ministrów spraw zagranicznych Japonii, Chin i Korei Południowej zapowiada się bardzo interesująco. Równie ciekawe może być planowane na wrzesień spotkanie przywódców trzech państw.

W samej Japonii największym problemem na drodze do realizacji planów premiera Abe odnośnie konstytucji będą nie wydarzenia na arenie międzynarodowej, a postawa opinii publicznej, biurokracji i przemysłu. Już w ubiegłym roku zmiana ustawodawstwa dotyczącego Sił Samoobrony wywołała masowe protesty. Radykalne zmiany konstytucji wywołają zapewne jeszcze większy oddźwięk, a protestujący mogą uznać, że mają poparcie samego cesarza. Nie wiadomo także jak zmiany przyjmie biurokracja, wiadomo z przecieków, że np. polityka względem Rosji spotyka się z poważnym oporem w łonie resortu spraw zagranicznych. W program zmian wpisuje się również plan wprowadzenia Japonii na światowe rynki uzbrojenia. Dobrego przykładu dostarcza tutaj przegrany konkurs na okręty podwodne dla Australii, premier był dużo bardziej zainteresowany sprawą niż koncerny, które wręcz odżegnywały się od tego pomysłu. Jest mało prawdopodobne, aby następca Abe na stanowisku premiera dokonał znaczącej rewizji jego polityki, zmiany będą zapewne realizowane nadal, tylko wolniej i w nie tak spektakularny sposób.

Udostępnij:
  • 13
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    13
    Udostępnienia
P. Behrendt: Premier Abe pod presją Reviewed by on 19 sierpnia 2016 .

Pierwsze dni sierpnia upłynęły w Japonii bardzo intensywnie. Kolejność powiązanych ze sobą wydarzeń była następująca: publikacja nowej białej księgi dotyczącej obronności, nominacja nowej minister obrony, zaostrzenie relacji z Chinami i wreszcie orędzie cesarza Akihito. Wydawana, co roku biała księga nakreśla główne kierunki rozwoju i zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego. Tegoroczny, opublikowany 2 sierpnia dokument był wyjątkowo

Udostępnij:
  • 13
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    13
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź