Chiny news,Komentarz eksperta

P. Behrendt: Pierwszy chiński lotniskowiec

Zakończyła się wreszcie odyseja eks-radzieckiego ciężkiego krążownika lotniczego/ lotniskowca „Wariag”. W dniu 25 września okręt oficjalnie wszedł w skład Marynarki Wojennej Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Znana jest już wreszcie nazwa okrętu, a jej wybór okazał się dość zaskakujący.

Ceremonia z udziałem najwyższych oficjeli, w tym Hu Jintao i Wen Jiabao odbyła się w bazie Floty Północnej w Dalian. Ku zaskoczeniu wszystkich obserwatorów okręt otrzymał nazwę „Liaoning”, która pochodzi od prowincji, w której znajduje się Dalian. Od lat za najmocniejszą kandydaturę uznawano „Shi Lang”, na część admirała, który w 1683 r. zdobył Tajwan dla dynastii Qing. Dość mocną pozycję z czasem uzyskał także „Chongqing” (największa aglomeracja środkowo-zachodnich Chin). W ożywionej dyskusji pośród chińskich internautów pojawiały się nawet koncepcje wzięcia za wzór US Navy i nazwania lotniskowca imieniem, któregoś z przywódców ChRL. Sprawę usiłował uciąć na początku sierpnia Li Jie z Chińskiego Instytutu Badań Marynarki Wojennej, który w rozmowie z Renmin Ribao, zapowiadał, że okręt otrzyma raczej nazwę, którejś z prowincji. Należy jeszcze nadmienić, że wraz z nazwą lotniskowiec otrzymał nowy numer burtowy, w trakcie prób był to 83, obecnie jest to 16.

Chińskie media wręcz zachłysnęły się wiadomością o wprowadzeniu do służby pierwszego lotniskowca. Wszędzie podkreśla się, że do tej pory Chiny były jedynym stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ, nieposiadającym okrętu tej klasy. Duży nacisk kładzie się na znaczenie, jakie „Liaoning” będzie miał dla morale marynarki wojennej i całego społeczeństwa. Co ciekawe zauważone zostały obawy sąsiadów związane z uzbrojeniem się ChRL w lotniskowiec; kolejna seria artykułów, jakie ukazały się w mediach opisywały znaczenie okrętu dla umocnienia pozycji Chin, jako mocarstwa i jednocześnie możliwe użycie go w misjach podtrzymywania pokoju. Cały czas istnieją jednak obawy, że pierwsze zadania okrętu mogą być związane ze sporem o Wyspy Senkaku/ Diaoyu.

Nie ustają także spekulacje związane ze składem przyszłej grupy lotniskowcowej i skrzydła lotniczego. Według ostatnich doniesień na okręcie ma bazować 8 śmigłowców ZOP Ka-28 i ponad 20 myśliwców J-15. Jest to mnije niż w pierwotnym radzieckim projekcie, który zakładał 30 myśliwców i 24 śmigłowce. Dla porównania półbliźniaczy rosyjski „Admirał Kuzniecow”, przenosił według ostatnich dostępnych danych 12 Su-33, 5 Su25 i 24 śmigłowce Ka-27. Zmiany składu grupy lotniczej mają związek z wykonywanymi przez okręt zadaniami oraz dostępnością przewidzianych statków powietrznych. Eskortę lotniskowca mają zapewnić 2 niszczyciele typu052C, 4 fregaty typu 054A i 1 atomowy okręt podwodny typu 093. O ile domniemany skład grupy lotniskowcowej pozostaje mniej więcej stały od czasu, kiedy CCTV opublikowała w lipcu pierwsze stosowne grafiki, to typ operujących z lotniskowca statków powietrznych staje się coraz większą niewiadomą, chociaż może to być zwykła dezinformacja ze strony ChALW. Do tej pory pewniakami były J-15, czyli chińska wersja rosyjskiego Su-33 oraz śmigłowiec Z-8 (licencyjna wersja dość już leciwego francuskiego Aérospatiale SA 321 Super Freon), który miał wypełniać zadania ZOP, transportowe i SAR. Makiety tych maszyn widziano na pokładzie okrętu w marcu tego roku. Zastąpienie Z-8 rosyjskimi Ka-28 wydaje się sensowne, chociażby z racji ich mniejszych rozmiarów. Dodajmy jeszcze, że rosyjska konstrukcja była od początku projektowana z przeznaczeniem do wykorzystania na pokładach okrętów. Przyszłość J-15 została podważona już 2 dni po przyjęciu do służby „Liaoninga”. Na konferencji prasowej z 27 września, rzecznik chińskiego MON Yang Yujun oznajmił, że przyszły myśliwiec pokładowy został opracowany całkowicie samodzielnie w Chinach i nie naruszono przy tym żadnych praw związanych z własnością intelektualną. Jeden z ekspertów stwierdził w odpowiedzi, że jeżeli nie J-15 to w grę wchodzi jedynie J-8, opracowany na bazie MiGa-21. Sprawę dodatkowo skomplikował Bai Wei, były zastępca redaktora naczelnego Aviation World Monthly, który powiedział, że w Chinach opracowano już własny, dwumiejscowy myśliwiec pokładowy. Jego zdaniem samolot w ogóle nie jest tajemniczy, zdjęcia maszyny od dłuższego czasu mają krążyć po chińskim Internecie, a nawet pojawiać się w oficjalnych wojskowych periodykach. Nie byłby to jednak pierwszy przypadek, kiedy chińska armia publikowała zdjęcia konstrukcji istniejącej jedynie w formie prototypu i nieprzewidzianej do produkcji seryjnej. Sama sprawa J-15 jest równie enigmatyczna. Samolot oficjalnie wywodzi się od zakupionego w 2001 na Ukrainie niedokończonego prototypu Su-33, jednak w ciągu następnych lata kilkakrotnie pojawiały się informacje o kolejnym wznawianiu i zrywaniu negocjacji z Rosją w sprawie zakupu licencji.

Na tej samej konferencji prasowej została postawiona zasłona dymna wokół całego chińskiego programu lotniskowcowego. Yang Yujun zdementował informacje na temat postępującej w Szanghaju budowy pierwszego rodzimego lotniskowca. Zdaniem rzecznika MON są to „niedokładne” informacje, a decyzja o budowie kolejnych okrętów zostanie podjęta „z uwzględnieniem stanu gospodarki, potrzeb obrony narodowej oraz po opracowaniu dalszych planów wobec lotniskowców”. Oświadczenie to stoi w jawnej sprzeczności z poprzednimi oficjalnymi komunikatami z sierpnia 2011, zgodnie, z którym mają trwać prace nad 2 okrętami. Wedle dotychczasowych doniesień prace rozpoczęto w Szanghaju nawet jeszcze w2010, apierwszy z okrętów miałby zostać zwodowany do końca tego roku. Zdaniem analityków, także tych z ChRL, ostatni komunikat chińskiego MON jest bardzo nieczytelny i może zostać odczytany na kilka sposobów: prace przebiegają, ale drugi lotniskowiec nie powstaje w Szanghaju, lub też nie zostanie zwodowany do końca roku. Należy w tym miejscu przypomnieć o dezinformacji, jaka towarzyszyła „Wariagowi”/ „Liaoning”. Oficjalnie okręt nigdy nie miał zostać przejęty przez marynarkę wojenną, następnie miał zostać wyremontowany, ale nie wychodzić w morze i wreszcie miał zostać przyjęty do służby, ale jako jednostka szkolna.

Warto także zwrócić uwagę na uzbrojenie obronne „Liaoninga”. Wygląda na to, że Chińczycy zdecydowali się odejść od radzieckiej koncepcji „ciężkiego krążownika lotniczego”. Wspomniany już „Admirał Kuzniecow” jest uzbrojony nie tylko w zestawy obrony bezpośredniej i to w liczbie aż 14, ale także w pociski przeciwskrętowe i system przeciwlotniczy Kindżał, zdolny zapewnić obronę całemu zespołowi okrętów. Dla porównania „Liaoning” został wyposażony jedynie w 3 artyleryjskie zestawy obrony bezpośredniej typ 1030 kal.30 mmoraz 3 osiemnastokomorowe, pionowe wyrzutnie pocisków plot. Bliskiego zasięgu FL-3000N. Oba okręty są wyposażone w uzbrojenie do zwalczania okrętów podwodnych. Jak widać z powyższego Chińczycy najwyraźniej zdecydowali się pójść amerykańską drogą: głównym orężem lotniskowca mają być samoloty i śmigłowce, a jeżeli przeciwnik przedrze się przez nie, do akcji wkraczają okręty eskorty.

Warto jeszcze rozważyć ewentualność użycia lotniskowca w sporze Senkaku/ Diaoyu. Jak już kilkakrotnie wspominałem wprowadzenie lotniskowca do służby nie oznacza jeszcze jego pełnej gotowości bojowej. Sprawne operowanie tak skomplikowanym mechanizmem wymaga doświadczenia, którego Chińczycy jeszcze nie posiadają. Otwarcie mówią o tym oficerowie MWChALW, zarówno w wystąpieniach oficjalnych, jak i nieoficjalnych. Wysłanie takiego okrętu w rejon spornych wysp byłoby niezwykle ryzykowne. Taki rejs mógłby z jednej strony zakończyć się blamażem, „Liaoning” nie odbywał jeszcze tak dalekich rejsów; a drugiej zostać odebrany przez Japonię, ewentualnie Tajwan oraz stające za nimi Stany Zjednoczone, jako ciężką prowokację i doprowadzić do eskalacji napięcia, na czym Pekinowi najwyraźniej nie zależy. Dodajmy jeszcze, że w trakcie obecnego kryzysu w rejonie Senkaku/ Diaoyu nie pojawiały się okręty wojenne. Trzeba także zaznaczyć, ze do tej pory „Liaoning” był związany z Flotą Północną, która ma główne bazy w Qingdao i Dalianie, a jej rejonem operacyjnym jest Morze Żółte. Dość spokojny rejon, gdzie można doskonalić umiejętności załogi. Sporne wyspy (oraz Tajwan) leżą w obszarze działań Floty Wschodniej, z głównymi bazami w Ningbo i Fuzhou. Jeżeli Chiny zdecydują się użyć lotniskowców w sporach na Morzu Wschodnio- i Południowochińskim nastąpi to najwcześniej pod koniec obecnej dekady, kiedy marynarka wojenna opanuje posługiwanie się nimi, a w służbie znajdą się kolejne okręty tej klasy.

Na zakończenie trzeba przyjrzeć się reakcjom sąsiadów na tak prestiżowe wzmocnienie MWChALW. Nie ukrywajmy, na obecnym etapie lotniskowiec jest dla ChRL przede wszystkim kwestią prestiżu i pokazania swoich możliwości – projekcji siły, chociaż jeszcze nie na taką skalę jak USA lub chociażby Francja (która lubi robić użytek ze swoich okrętów lotniczych). Reakcja sąsiadów zaczęła się już na samą wieść o początku prac remontowych na, jeszcze wtedy, „Wariagu”. Japonia posiada aktualnie 2 lekkie lotniskowce, nazywane eufemistycznie niszczycielami śmigłowcowymi; w budowie znajduje się kolejny okręt, a następny jest w planach. Oba będą swoimi rozmiarami przewyższać lekkie lotniskowce znane z Europy, co nie przeszkadza Japończykom dalej nazywać je niszczycielami śmigłowcowymi. Jedynym mankamentem tych okrętów pozostaje brak odpowiednich samolotów. Tajwan stara się wzmocnić swój potencjał zaopatrując się w odpowiednie pociski rakietowe zdolne zatopić lotniskowiec. Z kolei czyni awanse w stronę Indii, z niedwuznacznym zamiarem jakiejś formy sojuszu, zgłaszając jednocześnie zainteresowanie kupnem pocisków BrahMos. Rakiety te wywodzą się od rosyjskiego P-800 Onyks, który z kolei jest częścią dużej rodziny radzieckich pocisków projektowanych specjalnie do zwalczanie amerykańskich lotniskowców. Ciekawa jest kwestia Korei Płd. Seul ogłosił plany budowy po roku 2020 floty oceanicznej, czy w jej skład wejdą lotniskowce? Nie wiadomo, jednak południowokoreańska marynarka wojenna ma już doświadczenia z obsługą okrętów lotniczych. Chodzi tutaj o uniwersalne okręty desantowe typu „Dokdo”.

Czyżby, więc w następnej dekadzie mielibyśmy stać się świadkami lotniskowcowego wyścigu w Azji? Wiele na to wskazuje. Liczne kraje z tego regionu już mają odpowiednie zaplecze techniczno-finansowe i doświadczenie pozwalające na wybudowania, lub co najmniej obsługę takich okrętów. Nie bez znaczenia pozostają także ambicje i to one będą głównym motorem tego zjawiska.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
P. Behrendt: Pierwszy chiński lotniskowiec Reviewed by on 4 października 2012 .

Zakończyła się wreszcie odyseja eks-radzieckiego ciężkiego krążownika lotniczego/ lotniskowca „Wariag”. W dniu 25 września okręt oficjalnie wszedł w skład Marynarki Wojennej Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Znana jest już wreszcie nazwa okrętu, a jej wybór okazał się dość zaskakujący. Ceremonia z udziałem najwyższych oficjeli, w tym Hu Jintao i Wen Jiabao odbyła się w bazie Floty Północnej

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź