Komentarz eksperta

P. Behrendt: Nowy chiński myśliwiec przetestowany

Pawel-BehrendtJ-20 Hei Laoyin (Czarny Orzeł) został oficjalnie oblatany! Zupełnym „przypadkiem” informację o tym wydarzeniu podano w dniu rozpoczęcia wizyty amerykańskiego sekretarza obrony Roberta Gatesa w Pekinie. Piszę o podaniu informacji, gdyż część źródeł internetowych, pochodzących z Chin, twierdzi, że do oblotu doszło kilka dni wcześniej. Niezależnie od daty dla Chińczyków najważniejszy był efekt propagandowy i chęć zrobienia wrażenia na Amerykanach. Problem w tym, że się nie udało. Gates został dokładnie poinformowany przez analityków Pentagonu o wszystkich hipotetycznych wadach i zaletach J-20. Wiadomość o oblocie przyjął więc ze spokojem. Co więcej, jak podała część amerykańskich mediów, na spotkaniu z Hu Jintao sam poruszył temat nowego myśliwca. Co ciekawe chiński przywódca miał być tym wyraźnie  zaskoczony i nie potrafił udzielić sensownej odpowiedzi. Nasuwa się tutaj wiele pytań. Po pierwsze: jak to możliwe, że chiński przywódca wydaje się być niedoinformowany o postępach najważniejszego programu lotniczego w kraju? Po drugie: jeżeli Hu, przewodniczący partyjnej komisji ds. wojskowych jest niedoinformowany to czy oznacza to, że decyzję o oblocie J-20 wojskowi podjęli samowolnie? Jeżeli tak oznaczałoby to utratę kontroli nad armią przez partię, a to bardzo zły znak na przyszłość. Istnieje też inna możliwość. Chińczycy mogli starać się, zgodnie z zaleceniami Sun Tzu, wprowadzić Amerykanów w błąd udając słabszych niż w rzeczywistości.

Ujawnienie Czarnego Orła przywróciło ponownie kwestię sprzedaży przez USA nowoczesnego uzbrojenia na Tajwan. Zdaniem „Washington Times” w najbliższych dniach kongres może wyrazić zgodę na sprzedaż Republice Chińskiej zaawansowanego pakietu modernizacyjnego dla myśliwców F-16. Sami Tajwańczycy także nie próżnują. Oni również dokonali zupełnie „przypadkowego” testu nowego uzbrojenia, akurat w dniu rozpoczęcia amerykańskiej wizyty Hu Jintao. W obecności prezydenta Ma Ying-jeou dokonano testu rakiet p-lot Tien Kung II (Niebiański Orzeł II). Doszło jednak do niepowodzenia, aż 6 z 19 odpalonych pocisków chybiło, przy czym kamery zarejestrowały jak jeden z nich wpada do morza dość daleko od celu.

Tak jak się spodziewano w USA już pojawiły się głosy wzywające do wznowienia produkcji F-22. Biorąc pod uwagę niezbyt przychylne dla Chin nastroje panujące w Stanach Zjednoczonych istnieje poważna możliwość, że Kongres zmusi prezydenta Obamę do wydania zgody na dodatkowe zakupy tych arcynowoczesnych i jednocześnie arcydrogich myśliwców.

Wydaje się, że Chińczycy za bardzo się pospieszyli z prezentacją J-20. Zamierzony przypuszczalnie efekt propagandowy może stać się przyczyną wyścigu zbrojeń w Azji. Wyścigu, w którym większość potencjalnych konkurentów zajmuje lepsze pozycje startowe niż ChRL.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
P. Behrendt: Nowy chiński myśliwiec przetestowany Reviewed by on 21 stycznia 2011 .

J-20 Hei Laoyin (Czarny Orzeł) został oficjalnie oblatany! Zupełnym „przypadkiem” informację o tym wydarzeniu podano w dniu rozpoczęcia wizyty amerykańskiego sekretarza obrony Roberta Gatesa w Pekinie. Piszę o podaniu informacji, gdyż część źródeł internetowych, pochodzących z Chin, twierdzi, że do oblotu doszło kilka dni wcześniej. Niezależnie od daty dla Chińczyków najważniejszy był efekt propagandowy i

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 4

  • Panie Pawle.
    Dziękuję za ustosunkowanie się i wyjaśnienia. Zgadzam się z wieloma Pańskimi spostrzeżeniami. Np. ze współpracą militarną Rosji i Indii, której roli w geopolityce nie sposób przecenić. Natomiast będę oponował odnośnie Pańskiej opinii, iż: „O samym J-20 wiadomo niewiele, poza tym, że jest. Jedni twierdzą, że to super technologia na poziomie amerykańskiego F-22 Raptor,
    inni (do tej grupy należę ja) że to tylko demonstrator technologii, mocno ustępujący konstrukcjom amerykańskim i rosyjskim.”
    Być może tak, być może nie. Nie możemy wykluczyć, że Chińczycy nauczyli się budować myśliwce na wysokim poziomie, tak jak to jest już z helikopterami (vide: WZ-10).

  • Panie Zyggi,

    bardzo dziękuję za komentarz, większość odpowiedzi na Pańskie pytania znajduje
    się pierwszym artykule o J-20, ten jest tylko dodatkiem.
    Przechodząc do tematu. Całe zamieszanie z
    hipotetycznością i prawdopodobieństwem wynikł;o z mojej
    chęci przedstawienia wszystkich opinii na ten temat. Jak widać
    wyszło trochę niejasno. Na swoją obronę dodam, że
    całe pisanie o nowej chińskiej broni to jedna wielka
    „zgaduj-zgadula”, każdy pisze co innego i bardzo łatwo się w
    tym wszystkim pogubić.
    O samym J-20 wiadomo niewiele, poza tym, że jest. Jedni twierdzą,
    że to super technologia na poziomie amerykańskiego F-22 Raptor,
    inni (do tej grupy należę ja) że to tylko demonstrator
    technologii, mocno ustępujący konstrukcjom amerykańskim i
    rosyjskim.
    Co do konkurentów, na myśli miałem przede wszystkim
    Japonię, Koreę; Płd oraz Indie. Japończycy i
    Koreańczycy cały czas mają przewagę
    technologiczną, a dzięki współpracy z Amerykanami mogą
    ją jeszcze powiększyć. Indie z kolei mają bardzo
    rozwiniętą współpracę z Rosją. To już nie
    są lata 90-te kiedy Rosjanie sprzedawali Chińczykom wszystko jak
    leciało. Obawa przed Chinami sprawia, że Rosjanie stawiają
    na Indie, i to one otrzymują obecnie najnowsze technologie wojskowe
    made in Russia. Chiński dostęp do nowoczesnych technologii
    ogranicza się obecnie do kopiowania i szpiegostwa. Własne
    zaplecze ciągle się rozwija i stale ma problemy z
    opanowaniem technologii nawet sprzed kilkunastu lat (chyba, że racje
    mają zwolennicy tezy o superpnoziomie J-20). Cały czas piszę o technologiach militarnych i nie zapominam o systematycznym rozwoju i nadrabianiu dystansu, ale powtarzam jeszcze długa droga przed Chińczykami

    • Pana artykuł i zawarta w nim analiza są bardzo interesujące. Należy domniemywać, że uzyskanie najwyższego poziomu technologicznego nie jest prawdopodobnie jeszcze możliwe dla Chin odnośnie myśliwców. Niemniej chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że Chińczycy zbudowali najpotężniejszy komputer na świecie i mają najszybszą kolej na świecie.
      Daje to wyobrażenie o ich możliwościach. Biorąc pod uwagę ich kreatyw-
      ność pokazaną na przestrzeni wieków oraz ambicje polityczne bycia
      rozgrywającym w świecie, jest to tylko kerstia czasu.

  • Przyznaję, iż jako że militaria (i w ogóle wszystko, co ma związek z krzywdzeniem bliźnich) niespecjalnie mnie interesują, więc przez dwa tygodnie od zamieszczenia powyższego artykułu nie paliłem się zbytnio do przeczytania go. Jednak po przeczytaniu stwierdziłem, że ktoś tu powinien ustosunkować się do zamieszczonych treści.
    Najpierw pisze Pan: „Niezależnie od daty dla Chińczyków najważniejszy był efekt propagandowy i chęć zrobienia wrażenia na Amerykanach”, a potem: „Zamierzony przypuszczalnie efekt propagandowy”.
    Więc jak to w końcu było? Efekt propagandowy był najważniejszy czy tylko przypuszczalnie zamierzony?
    Dalej: „Problem w tym, że się nie udało. Gates został dokładnie poinformowany przez analityków Pentagonu o wszystkich hipotetycznych wadach i zaletach J-20.”
    Otóż ani Pan ani ja nie mamy pewności, czy się Chińczykom udało, czy też nie, bo nie wiemy dokładnie, co planowali. Poza tym Gates został poinformowany o HIPOTETYCZNYCH, A NIE STWIERDZONYCH wadach i zaletach chińskiego myśliwca.
    Albo to: „Wydaje się, że Chińczycy za bardzo się pospieszyli z prezentacją J-20. Zamierzony przypuszczalnie efekt propagandowy może stać się przyczyną wyścigu zbrojeń w Azji. Wyścigu, w którym większość potencjalnych konkurentów zajmuje lepsze pozycje startowe niż ChRL.”
    Potencjalni konkurenci w wyścigu zbrojeń w Azji – tu zapewne USA, Rosja, Izrael – to kraje leżące na kontynencie azjatyckim lub – jak USA – mające tam swoje wojska. Ale kto jeszcze w Azji? A jakie pozycje startowe? Mam Pan na myśli technologię czy fundusze? O technologie Chińczycy kłopotać się nie muszą. Chiny to nie III RP, one jak przystało na kraj poważny, od dekad systematycznie rozwijają swoje zaplecze naukowo-techniczne. O fundusze Chińczycy też nie muszą się kłopotać – mają ich aż nadto. Kto więc ma lepsze od nich pozycje startowe w Azji?
    Natomiast zgadzam się z tą możliwością: „Chińczycy mogli starać się, zgodnie z zaleceniami Sun Tzu, wprowadzić Amerykanów w błąd udając słabszych niż w rzeczywistości.”
    Ten wariant wydaje się najbardziej prawdopodobny. Chiny bowiem, są – powtarzam – krajem poważnym, stąd raczej mało prawdopodobne, by beztrosko pozwalały sobie na dyletanckie posunięcia.

Pozostaw odpowiedź