Japonia news,Komentarz eksperta

P. Behrendt: Japonia i Rosja deklarują wznowienie rozmów pokojowych

Paweł BehrendtW cieniu sprawy Syrii, która była głównym tematem moskiewskiego spotkania G 20, przywódcy Japonii i Rosji uzgodnili wznowienie negocjacji pokojowych. Pomimo szumnych deklaracji wydaje się, że obie strony będą nadal dreptać w miejscu.

Podstawę przyszłego traktatu pokojowego ma stanowić dżudo. Prezydent Władimir Putin, jako zapalony dżudoka zgodził się na przyjęcia znanej z tej sztuki walki zasady hikiwake. Termin ten oznacza sytuację, w której nie ma ani zwycięzcy, ani przegranego. Sprawa traktatu została poruszona niejako na marginesie spotkania w cztery oczy Putina z premierem Abe; najwięcej uwagi poświęcono sprawom ekonomicznym, w tym japońskim inwestycjom na rosyjskim Dalekim Wschodzie. Według ustaleń obu przywódców temat traktatu pokojowego ma zostać szerzej poruszony na przewidzianym na 1 i 2 listopada spotkaniu ministrów spraw zagranicznych i obrony obydwu państw, które odbędzie się w Tokio. Moskwa i Tokio deklarują chęć oraz konieczność częstszego organizowania spotkań w formule 2+2.

Ekipa Abe stosunkowo szybko zabrała się do wszechstronnych rozmów z Rosją. Sprawa Kuryli została poruszona po raz pierwszy na kwietniowym spotkaniu Abe z Putinem, a po raz kolejny na marginesie czerwcowego szczytu G 8. Komunikaty z tych spotkań mówił o chęci konstruktywnego dialogu, poprawy i zacieśnienia wzajemnych stosunków. Szczegóły ostatniego spotkania w Moskwie zostały ustalone w połowie sierpnia, kiedy to w stolicy Rosji spotkali się wiceministrowie spraw zagranicznych – Igora Morgułowa i Shinsuke Sugiyamy.

Cały spór jest spuścizną po II wojnie światowej. W sierpniu 1945 roku Związek Radziecki zajął należące wówczas do Japonii Wyspy Kurylskie (znane w Japonii, jako Terytoria Północne) i południowy Sachalin (prefektura Karafuto). W traktacie pokojowym z San Francisco w 1951 Japonia zrzekła się wszelkich pretensji do utraconych terytoriów. Związek Radziecki nie uczestniczył jednak w negocjacjach i podpisaniu pokoju, a Tokio za podstawę do negocjacji uznała podpisanym jeszcze z carską Rosją w roku 1855 traktat z Shimody, który przyznawał Japonii cztery południowe wysp archipelagu: Kunaszyr (Kunashiri), Iturup (Etorofu), Shikotan i Habomai. W 1956 podpisano deklarację o zakończeniu stanu wojny i nawiązaniu stosunków dyplomatycznych, a Moskwa zaproponowała oddanie dwóch ostatnich wysp. Tokio zdecydowanie odrzuciło te ofertę. Podobny finał miało powtórne zaproponowanie tego rozwiązania przez Rosjan w latach 2004 i 2006. W 2009 japoński parlament specjalną uchwałą uznał Terytoria Północne za integralną częścią Japonii. Z tych też powodów z bardzo ostrą krytyka spotkała się wizyta prezydenta Miedwiediewa na Kunaszyr w listopadzie 2010. Podobnie rosyjskie propozycje wspólnych inwestycji na wyspach. Oferta została odrzucona, ze względu na chęć wciągnięcia do współpracy przez Moskwę także firmy z Chin i Korei Płd. Jest to dla Japończyków nie do zaakceptowania, gdyż oznaczałoby uznanie zwierzchności Rosji nad spornym terytorium. Ówczesny minister spraw zagranicznych Sesji Maehara kilkakrotnie podkreślał, że Terytoria Północne są częścią Japonii ze „względów historycznych oraz geograficznych”, a „rosyjska okupacja nie ma żadnych podstaw w prawie międzynarodowym”.

Pomimo obustronnych deklaracji poprawy stosunków wody pomiędzy Hokkaido a Krylami są świadkami licznych incydentów. Regularnie dochodzi tam do zajść z udziałem japońskich rybaków i rosyjskiej straży granicznej, analogicznych do wydarzeń z rejonu Senkaku sprzed nacjonalizacji tych wysp. Zwykle incydenty ograniczały się do aresztowań rybaków, jednak 29 stycznia 2010 śmigłowiec rosyjskiej straży wybrzeża ostrzelał 2 japońskie kutry z broni maszynowej. Obie jednostki wróciły do portu w Rausu z licznymi przestrzelinami w kadłubie. Rok później Rosjanie ostrzelali japońskich rybaków pociskami oświetlającymi. Od chwili wznowienia przez Rosję morskich lotów rozpoznawczych dalekiego zasięgu wzrosła liczba incydentów związanych z naruszeniami japońskiej przestrzeni powietrznej. Latem dochodziło do 1 incydentu na miesiąc. Moskwa regularnie zapowiada także wzmocnienie stacjonujących na wyspach sił. Przyprawia to o ból głowy japońskich sztabowców starających się zredukować siły na Hokkaido, a zwolnione jednostki przenieść na południe. Ostatnia rosyjska deklaracja mówiła o rozmieszczeniu na Kurylach rakietowych systemów obrony wybrzeża K300P Bastion-P i Bał-E.

Bardziej humorystyczny przebieg miał incydent z kwietnia bieżącego roku. Rosyjscy celnicy na Sachalinie skonfiskowali japońskim turystom broszury zawierające mapy, na których Kuryle były zaznaczone, jako terytorium japońskie. Celnicy uznali je za materiały propagandowe, których nie można wwozić na terytorium Federacji Rosyjskiej.

W trakcie rozmów związanych z przygotowaniem spotkania Abe z Putinem na szczycie G 20, Rosjanie po raz kolejny zaproponowali wspólne inwestycje na Kurylach. Po raz kolejny Tokio odrzuciło ofertę. Anonimowy japoński dyplomata powiedział agencji RIA Novosti, że wspólne projekty miały być prowadzone według rosyjskiego prawa, co mogłoby stać się przyczyną podważenia japońskich roszczeń. Faktem jest, że Rosja od 1945 nie była w stanie zagospodarować Kuryli, a od czasu upadku Związku Radzieckiego ma coraz większe problemy ze swoim Dalekim Wschodem. Najprawdopodobniej Moskwa widzi w japońskich inwestycjach pewne zabezpieczenie przed chińską ekspansją w regionie. Ponadto wody oblewające wyspy posiadają bardzo bogate łowiska, a pod dnem podejrzewa się istnienie sporych złóż ropy naftowej, gazu ziemnego, a nawet rud metali, których Rosja nie jest w stanie samodzielnie eksploatować. Japończycy są zainteresowani zarówno Kurylami, jak i Sachalinem, chcą eksploatować tamtejsze bogactwa naturalne i mają do tego odpowiednie technologie. Jednakże przykre doświadczenia z lat 90-tych, kiedy to inwestycje na rosyjskim Dalekim Wschodzie zakończyły się jedynie stratami, zaowocowały dużą nieufnością po stronie japońskich przedsiębiorców. Ze swojej strony Kreml obawia się Japończyków niewiele mniej niż Chińczyków, a ponadto staje się zakładnikiem własnej polityki wewnętrznej. Po latach nacjonalistycznej propagandy trudno będzie wytłumaczyć społeczeństwu oddanie kilku wysp zamieszkałych już niemal wyłącznie przez Rosjan.

Przez lata wzajemne resentymenty i pragmatyczne interesy ekonomiczne splotły się w istny Węzeł Gordyjski, zmuszając obie strony do dreptania w miejscu. Czy obecne odwołanie się do zasad dżudo coś zmieni? Jest to dość prawdopodobne zwarzywszy na jeden czynnik: ChRL. Japonia ma bardzo napięte stosunki z Pekinem, a Rosja także obawia się rosnącej potęgi południowego sąsiada. Możliwe więc, że strach przed Chinami doprowadzi do rozwiązania wieloletniego sporu.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
P. Behrendt: Japonia i Rosja deklarują wznowienie rozmów pokojowych Reviewed by on 11 września 2013 .

W cieniu sprawy Syrii, która była głównym tematem moskiewskiego spotkania G 20, przywódcy Japonii i Rosji uzgodnili wznowienie negocjacji pokojowych. Pomimo szumnych deklaracji wydaje się, że obie strony będą nadal dreptać w miejscu. Podstawę przyszłego traktatu pokojowego ma stanowić dżudo. Prezydent Władimir Putin, jako zapalony dżudoka zgodził się na przyjęcia znanej z tej sztuki walki

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 3

  • Rosyjskie ustępstwa względem Japonii są kwestią czasu. Niezależnie od dotychczasowych japońskich niepowodzeń inwestycyjnych na Dalekim Wschodzie, Rosja musi wybrać albo chińśkie, albo jappońskie inwestycje. chce jedne i drugie, co być może, że się im to uda. Chińczycy od dawna są dla Rosjan kłopotliwi, gdyż poza deklaracjami niewiele inwestują na Dalekim Wschodzie, na dodatek żądają znacznie niższych cen za gaz i ropę. Wobec rosyjskiej odmowy sprowadzają oni potrzebne im surowce drogą morską z całego świata. Rosjan to denerwuje i dlatego moga być oni bardziej ustępliwi wobec Japończyków. Chiński szantaż zaczyna się jednak załamywać wobec napiętej sytuacji międzynardowej w każdej chwili grożącej odcięciem ich morskich dostaw. Dlatego też są juz bardziej spolegliwi w rozmowach z Rosjanami, czego sygnałem były porozumienia zawarte podczas obrad G-20 w Petersburgu. Groźne incydenty z rybakami nie przeszkadzają w przyjaznych gestach na innych polach współpracy. Piszę o tym w tekscie „Surowcowa Japonia” zamieszczonym na stronach portalu górniczego nettg.pl (1.09).

    • Hmm… ciężko się zgodzić. Im słabsze państwo, tym bardziej potrzebuje akcentować swoją siłę, a oddanie jakiegokolwiek kawałka terytorium jest zdecydowanym przyznaniem się do porażki. Oczywiście dopóki sytuacja państwa słabego jest zła, ale jeszcze stabilna. Więc ciężko mi sobie wyobrazić jakiekolwiek ustępstwa terytorialne Rosji w tej kwestii. Poza tym o ile się nie mylę, to Chińczycy są dużo atrakcyjniejszym (przynajmniej obecnie) partnerem inwestycyjnym dysponując znacznie większymi ilościami wolnego kapitału. Pytanie tylko czy ich wyposażana w zbyt duże moce produkcyjne gospodarka potrzebuje dalszych wielkich inwestycji w surowce na ogromną skalę?

  • Myślę, że przez wiele lat będziemy jeszcze obserwować ten impas. Wydaje się, że klucz do rozwiązania tego problemu mają
    Chiny. Być może za jakiś czas ich potęga będzie na tyle wielka, że zmusi Rosję do uelastycznienia stanowiska. Japonia, wydaje
    mi się, niezależnie od wszystkiego nigdy nie zgodzi się na ustępstwa.

Pozostaw odpowiedź